Ekranizacje - Duma i uprzedzenie (1995)
marjarz - Nie 19 Wrz, 2010 22:13
A ja sobie zobaczyłam dziś to http://www.youtube.com/watch? i się znów caaałkiem rozpłynęłam
To cudowna scena ! ja się rozpływam, rozklejam, rozmarzam i inne roz......
szept - Nie 19 Wrz, 2010 22:14
Coś mi ta strona, którą podałaś - nie działa, więc jakbyś mogła...
annastregiel7 - Pon 20 Wrz, 2010 17:21
http://www.youtube.com/watch?v=3N2B_GVUf88
Ach......................
Tamara - Pon 20 Wrz, 2010 19:20
| Trzykrotka napisał/a: | | No właśnie, Harlequinem, pseudo-historyczna oprawa, współczesne obyczaje. |
Przepraszam , nie Harlequinem , bo nie było namiętnego przedmałżeńskiego seksu
Sofijufka - Pon 20 Wrz, 2010 19:43
nie we wszystkich harlekinach, zwłaszcza pseudo-historycznych jest sex przedmałżeński
Trzykrotka - Pon 20 Wrz, 2010 19:49
| Tamara napisał/a: | | Trzykrotka napisał/a: | | No właśnie, Harlequinem, pseudo-historyczna oprawa, współczesne obyczaje. |
Przepraszam , nie Harlequinem , bo nie było namiętnego przedmałżeńskiego seksu |
No dobra, jak Cartlandowa - taka, w której obowiązkowy wicehrabia de Marcepan, boski jak diabli, doprowadzał panienkę do omdlenia samym swem widokiem, ale z "pierwszym razem" czekał na noc poślubna, po której to natychmiast zaczynali się kłócić i nie rozumieć i o tym, jak sie znowu rozumieją była cała książczyna, jedna z setek, z taką samą okładką.
Niby seksu dosłownego nie było ani w DiU 1995, ani w 2005. I w obu ekranizacjach buzował gdzieś pod skórą wydarzeń. Tyle, że w DiU był stłumiony, jak na epokę przystało i przez to gorący jak Krakatau . I przez to grożący wybuchem - a to drżenie wulkanu i podziemne grzmoty trzymały nas na brzeżkach krzeseł. Niby nic - tylko płonące oczy Colina Firth, zajadły fechtunek, milcząca scena, w której Lizzy zabłąkuje się do sal bilardowej i szybko z niej ucieka, a pan Darcy po jej wyjściu wbija bilę jednym mocnym i zdecydowanym pchnięciem, mokra koszula, taniec, nobliwy do granic możliwości, a jednak elektryzujący bardziej niż niejedna scena dosłownego seksu.
W DiU 2005 jak było, każda widziała . I "o Boże, ona go prawie pocałowała" i koszule nocne i gołe posągi...
Yvain - Pon 20 Wrz, 2010 20:43
| Trzykrotka napisał/a: |
Niby seksu dosłownego nie było ani w DiU 1995, ani w 2005. I w obu ekranizacjach buzował gdzieś pod skórą wydarzeń. Tyle, że w DiU był stłumiony, jak na epokę przystało i przez to gorący jak Krakatau . I przez to grożący wybuchem - a to drżenie wulkanu i podziemne grzmoty trzymały nas na brzeżkach krzeseł. Niby nic - tylko płonące oczy Colina Firth, zajadły fechtunek, milcząca scena, w której Lizzy zabłąkuje się do sal bilardowej i szybko z niej ucieka, a pan Darcy po jej wyjściu wbija bilę jednym mocnym i zdecydowanym pchnięciem, mokra koszula, taniec, nobliwy do granic możliwości, a jednak elektryzujący bardziej niż niejedna scena dosłownego seksu. |
pięknie powiedziane, tak było i jest jak zawsze oglądam, prawie mogło by być bez słów i tak wystarczyłyby ich spojrzenia aby dostarczyć nam wspaniałych emocji.
Alicja - Pon 20 Wrz, 2010 23:00
| Trzykrotka napisał/a: | | milcząca scena, w której Lizzy zabłąkuje się do sal bilardowej i szybko z niej ucieka, a pan Darcy po jej wyjściu wbija bilę jednym mocnym i zdecydowanym pchnięciem |
to było nawet lepsze niż mokra koszula
trifle - Pon 20 Wrz, 2010 23:20
Nieee, mokra koszula tzn cała ta scena jest przegenialna ze względu na zakłopotanie obojga. Ja uwielbiam patrzeć jak oni się plączą w konwersacji
Anonymous - Pon 20 Wrz, 2010 23:41
Alicjo! Zbiłaś z nóg
Anonymous - Pon 20 Wrz, 2010 23:59
i to platanie jest duzo bardziej fascynujace niz ta mokra koszula
Trzykrotka - Wto 21 Wrz, 2010 00:32
Ja bym rzekła, że to doskonały duet . Koszula rozchełstana i oblepiająca to i owo plus plątanie się - to była mieszanka wybuchowa!
szept - Wto 21 Wrz, 2010 10:36
Oj tak, na tę scenę można patrzeć i patrzeć...
http://www.youtube.com/wa...yrA&feature=fvw
primavera - Wto 21 Wrz, 2010 16:47
ohhh yessssss!
Alicja - Śro 22 Wrz, 2010 09:19
| lady_kasiek napisał/a: | | Alicjo! Zbiłaś z nóg |
niekoniecznie ktoś musi być rozebrany lub w niekompletnym stroju, by był pociągajacy
frustracja, a także pewna męskość ( tak się nie zachowuje wymuskany paniczyk z lawendową chusteczką) Darcego na sali bilardowej przejawiała się właśnie w tym zdecydowanym nerwowym pchnięciu bili z jakiego powodu wszyscy wiemy
natomiast mokra koszula wcale nie jest aż taka wspaniała raczej to plątanie, jak piszecie i zakłopotanie obojga - Darcy zaskoczony widokiem kobiety o której cały czas marzył i to w takim stroju, Elizabeth zaś tym nieoczekiwanym spotkaniem i baaardzo prywatnym strojem mężczyzny
Trzykrotka - Śro 22 Wrz, 2010 11:23
Alicjo, dokładnie
Mokra koszula sama w sobie wcale nie jest aż tak ekscytująca; chodzi raczej o "rozebranie" niedostępnego pana Darcy, w sensie odebrania mu słynnej sztywności i samokontroli. Z mokrymi kosmykami w oczach, zawstydzony, niekompletnie ubrany, jest dziwnie bezbronny i rozbrajający. I jego zakłopotanie równoważy równie wielkie zaklopotanie Elizabeth, przyłapanej tam, gdzie nie chciała być przyłapana. To wzajemne zawstydzenie i "obnażenie" jest źródłem uroku sceny.
A gest w sali bilardowej bardziej niż wszystkie spojrzenia ujawnia myśi i zamiary Darcy'ego co do Elizabeth . Zwłaszcza w chwili, w której jest sam i nie musi się az tak bardzo kontrolować.
Alicja - Śro 22 Wrz, 2010 12:46
| Trzykrotka napisał/a: | | A gest w sali bilardowej bardziej niż wszystkie spojrzenia ujawnia myśi i zamiary Darcy'ego co do Elizabeth . Zwłaszcza w chwili, w której jest sam i nie musi się az tak bardzo kontrolować. |
bardzo dobrze ujęte
podobnie jest, gdy fechtuje szpadą i wścieka się sam na siebie, że pomimo odrzucenia żadną czynnością nie może wyrzucić Elizabeth ze swych myśli, dopiero wtedy widać odczucia Darcego, to z czym się zmaga.
co nie oznacza, że Colin całą postawą i spojrzeniem nie oddał idealnie charakteru oraz przemyśleń granej przez siebie postaci
Trzykrotka - Śro 22 Wrz, 2010 12:59
Oddał! Spojrzeniem i mową ciała, niczym innym. genialny był w tej roli
BeeMeR - Śro 22 Wrz, 2010 13:17
Ja tez szalenie lubię wymianę spojrzeń Darcy-Elżbieta, zwłaszcza jego zachwycone spojrzenie po tym, jak jego siostra pomyliła się w graniu, a Elżbieta pospieszyła "zmieniać strony". Piękna, bezsłowna scena
Trzykrotka - Śro 22 Wrz, 2010 13:31
| BeeMeR napisał/a: | Piękna, bezsłowna scena |
Majstersztyk . I jeszcze dalszy ciąg: jej spojrzenie w jego kierunku znad tych nut i jego taki ledwo-ledwo widoczny uśmiech, maleńki, ale rozświetlający całą twarz.
Lubię też zakończenie wizyty, jakby podsumowanie: pana Darcy spacerującego nocą po Pemberley, z psami, zatrzymującego się w sali muzycznej i wspominającego.
Ten serial zbudowany jest na takich drobiazgach. I świetnym aktorstwie.
Yvain - Śro 22 Wrz, 2010 13:48
| Trzykrotka napisał/a: |
Lubię też zakończenie wizyty, jakby podsumowanie: pana Darcy spacerującego nocą po Pemberley, z psami, zatrzymującego się w sali muzycznej i wspominającego. |
Tak to również niesamowita scena Wydaje się jakby, szukał Elżbiety, chce zatrzymać czas przywołując miłe sercu wspomnienie, jeszcze raz być tylko z nią.
annastregiel7 - Sob 02 Paź, 2010 10:49
Dla mnie to też scena niemalże nr 1!
A tak w ogóle: niech żyje Jane Austen! Niech żyje Andrew Davies! Nich żyją: Colin Firth i Jennifer Ehle!!!
marjarz - Pon 18 Paź, 2010 17:57
W pełni popieram, niech żyją !!
A co koleżanki myślą o tej scenie w lesie: on na koniu się wyłania, ona spaceruje i go dostrzega. On ją też i myśli co zrobić. Patrzy, myśli i w końcu odjeżdża. Ciekawe jak by to się zakończyło, gdyby ona np. nogę wcześniej zwichnęła, musiałby ją jakoś na tego ogiera (albo wałacha) wsadzić i zawieźć. Tak sobie czasami wyobrażm różne zakończenia scen.
Ania Aga - Czw 12 Maj, 2011 20:18
W tej wersji Jane nie jest zbyt urodziwa. Aktorkę ją grającą widziałam w jednym z odcinków Sherlocka Holmsa i tam wygląda ładnie. Co może zdziałać zmiana uczesania...
http://www.youtube.com/watch?v=M9zBxkOIVI8
Eeva - Czw 12 Maj, 2011 20:41
Faktycznie, strasznie fajnie wygląda
|
|
|