To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Richard Armitage - Robin Hood (Seria 1) 2006

przecinek - Pon 29 Sty, 2007 19:20

Ciekawe, jak Robin Hooda zareklamuje Gazeta Wyborcza. Dotychczas na wszystkie serialowe produkcje brytyjskie reagowali pełnymi zachwytu peanami, ale też mieli do tego podstawy. A teraz co napiszą? Najlepszy dźwięk i obraz w historii TV lub serial tak interesujący, że piraci taśmy do skopiowania ukradli przed zakończeniem produkcji?
Harry_the_Cat - Wto 30 Sty, 2007 10:26

Też jestem ciekawa, co napisze GW. Nie będzie mnie tu w piątek, także prośba, żeby ktoś tu może to jakoś zamieścił... :rumieniec:

Tymczasem znalazłam takie dwa świstki (z Tele Tygodnia, 29-01-2007):

świstek nr 1
świstek nr 2

Oczywiście ani słowa o Guyu z Gisborne... Miejmy nadzieję, że się nauczą...

Gitka - Wto 30 Sty, 2007 11:57

Też zauważyłam, że nie ma nawet wzmianki o Guyu, a poza tym mało reklmowany w tej gazecie. Myslę, że to się zmieni, chociaż konkurencję będzie miał z Polsatem...
bezpaznokcianka - Wto 30 Sty, 2007 12:55

no to nie fair... przecież o ile pamiętam to bandy Robina jeszcze nie ma za bardzo w pierwszym odcinku a są wspomniani w opisie. Jaki świat jest niesprawiedliwy. Ale wątków guyowych dużo było więc przy emisji następnych odcinków MUSI się coś i o nim pojawić.
A ile razy w tygodniu to będzie lecieć? Może się załapię na jeden czy dwa odcinki jak przyjadę pod koniec lutego....

achata - Wto 30 Sty, 2007 17:23

Ja myślę, ze tak około 5, 6 odcinka telemagazyn zrobi specjalną rubrykę poświęconą Rysiowi- jakiś intrygujący tytulik, fotka Rysia w skórze i przypomnienie biografii. O ile na oczy przejrzą. Z obecnych swistków wynika, ze jeszcze nie mają pojęcia jakiego pokroju jest to serial i co dokładnie się dzieje w pierwszym odcinku.
Cały szok jeszcze przed większością Polaków: wełniane czapeczki, Marian w sweterku.... ;)

Mara - Pon 28 Wrz, 2009 22:29

Pierwsza seria wciągnęła mnie na dobre z siłą bagna dopiero gdy postanowiłam oglądać „Robin Hooda” BBC z innym nastawieniem. Porównywanie tego serialu do serialu z lat 80ych z Michaelem Praedem i Jasonem Connery („Robin of Sherwood” czyli RoS) to mniej więcej tak jak przyrównywanie „Gwiezdnych wojen” do „Kosmicznych jaj”. Jedno jest klasykiem w swoim gatunku, a drugie – czystą zabawą konwencją. Kiedy przestanie się oczekiwać jakiegokolwiek prawdopodobieństwa zarówno w kwestii wydarzeń jak i realiów epoki, doszukiwać magicznego klimatu, a skupi się na części przygodowej (z domieszką romansu) to można się całkiem dobrze bawić. Nie rozpatruję już także tego co widzę na ekranie w kategoriach czy odpowiada to mojemu wyobrażeniu o tym jak wyglądać ma pierwszy wielki bohater mojego dzieciństwa (RoS i Michael Praed na zawsze pozostanie dla mnie wzorcem z Sevres w tym temacie), a uznałam RH BBC za alternatywną wersję przepełnioną duchem XXI wieku – współczesnym spojrzeniem na średniowiecznego banitę. W innych słowach: nie myśl więc czego byś życzyła sobie od tego „Robin Hooda”, ale pomyśl co ten „Robin Hood” może zaoferować tobie. Dzięki takiej zmianie postawy siedziałam przed telewizorem uchachana jak ta norka. Drugą zasadniczą zmianą jest przeniesienie kwestii „kibicowania” na innego bohatera, a wybór w nowym RH BBC jest oczywisty. Sir Bad Guy (jak go w myślach z początku nazywam w nawiązaniu do albumu Freddie’go Mercury) rządzi, wymiata i błyszczy niczym najszlachetniejsza perła. Nic to, że zabija bez mrugnięcia okiem, wieśniaków torturuje, dziewki służebne chędoży, a skutki uboczne do lasu podrzuca (pewnie wie, że tamtejsza partyzantka ma w zakresie usług także znajdowanie rodzin zastępczych dla sierot, w tym społecznych). Kocha Marian szaleńczo i to ona budzi w nim lepszą stronę jego mrocznej duszy. Proces jest powolny i bolesny, a gdyby nie bruździł Robin, zapewne udałoby by jej się przerobić Bad Guya może nie od razu w anioła, ale w lepszego człowieka na pewno. Kolekcjonuję jego gniewnie czy powłóczyste spojrzenia tudzież szatańskie uśmiechy. Sceny z nim oglądałam zwykle dwukrotnie bo na raz ciężko przyswoić obraz i słowa. No skupić się normalnie nie mogę tak mnie swą osobą rozprasza! Delektuję się nim niczym winem, które może łatwo uderzyć do głowy. Ech, gdyby mi tak jeszcze parę lat temu ktoś rzekł, że przyjdzie na mnie taki serial, w którym Sir Guya najbardziej wielbić będę, to bym nie uwierzyła…
Gosia - Pon 28 Wrz, 2009 23:40

:mrgreen: Dzięki za tę ocenę. Jak przyjemnie się czyta nie druzgocącą recenzję tej wersji RH, ale zachwyty nad najciekawszym bohaterem tego serialu :D
Bad Guy rządzi!

BeeMeR - Wto 29 Wrz, 2009 09:27

Mara napisał/a:
Sir Bad Guy (jak go w myślach z początku nazywam w nawiązaniu do albumu Freddie’go Mercury) rządzi, wymiata i błyszczy niczym najszlachetniejsza perła.
Nic, jeno najszczersza prawda :mrgreen: :serce:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group