Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Seriale - Zemsta najlepiej smakuje na zimno i z dobrą dramą x 22
RaczejRozwazna - Śro 08 Sty, 2025 23:03 No to nie muszę przewijać, żeby mieć rekomendacje Będę próbować. Ta para z Long Ballad mi się podoba.BeeMeR - Czw 09 Sty, 2025 07:08 Mnie też
Trzeba sporo poprzewijać inne wątki, ale ta para jest tego warta. Zresztą komentarze pod filmami nie zostawiają wątpliwości, że nie ja jedna tak uważam. Jak on pięknie na nią patrzył https://youtu.be/G6hTwJBSSy4?si=dVXPEpnrLNLzVtGiRaczejRozwazna - Czw 09 Sty, 2025 20:52 No ładne To jest ta słynna aktorka - chyba w Live like The Galaxy gra? Ma coś w sobie przyciągającego. Przymierzam się też do tej dramy. Ona grała też z tym moim mandżurskim młodzianem w jakiejś dramie o wróżkach i innych takich BeeMeR - Pią 10 Sty, 2025 11:36 Love like The Galaxy - tak, ta sama, acz jej postać mnie początkowo wkurzała, tj. nie z samego początku tylko niedługo potem bo udawała durniejszą niż jest (zasłaniała się brakiem wychowania i dzieciństwem na wsi ale nie zrobiła z tym nic, żeby nadrobić edukację, tylko użalała się nad sobą - do czasu ). Galaxy mi się bardzo podobało, za wyjątkiem końcówki która jest po prostu przemęczona niefajna. To trochę snuj, w dwóch częściach, w pierwszej mamy jednostronną miłość pana, panna jest za młoda i nieogarnięta, w drugiej jednak dojrzewa i ta miłość ładnie ewoluuje. Tylko ta krwawa, durnowata końcówka...
No ale nikt nie każe oglądać do końca https://www.youtube.com/watch?v=VYY2x9MfaxUBeeMeR - Pią 10 Sty, 2025 11:47
RaczejRozwazna napisał/a:
No ładne
Ładne, ładne, miałam pomniejszą fazę na tą parę
Tu jeszcze pięknie widać ich happy ending - wprawdzie porządnego kissu nie dostali, ale i bez tego byli znacznie ciekawsi niż główni, którzy tak po prawdzie nie wiem na jakim etapie zakończyli dramę acz wcześniej główny ze dwa razy wspominał o małżeństwie https://www.youtube.com/w...w&start_radio=1
Próbowałam znaleźć nową dramę dla siebie ale na razie mam dwa nieudane podejścia:
Story of Kunning Palace - czytałam, że to drama w której widzowie decydowali o tym, z kim będzie główna pani - hmm, nie brzmi to zbyt atrakcyjnie ale spróbowałam jako eksperyment.
Pani pisze dramę/opowieść o czasach kostiumowych (historycznych to chyba za dużo powiedziane), główna to cesarzowa u wrót śmierci, która żałuje, że zabiła jakąśtam rodzinę i że nie żyła z ukochanym. No to pani budzi się jako młoda cesarzowa in spe, ma możliwość przeżyć życie swojej bohaterki na nowo i nie popełnić jej błędów.
Nie chwyciło.BeeMeR - Pią 10 Sty, 2025 12:01 story of Park's Marriage Contract
Pierwszy odcinek mi się bardzo podobał - takie typowe joseońskie pleple, "stara" panna nie chce wyjść za mąż, wreszcie wychodzi ale mąż ma ukrytą wadę serca i ginie w noc poślubną. Młodą pannę wrzucają do studni i wyławia się w XXIw w basenie, no i właśnie te współczesne perypetie są durne i odpadłam.
Do tego dochodzi problem jedna pani i dwóch panów (współczesny i joseoński) i jeden musi być przegrany wiec znów nie jestem zadowolona z końcowego rozwiązania dramy.
https://www.youtube.com/watch?v=OYmD6w1InsERaczejRozwazna - Pią 10 Sty, 2025 21:24 Jacyś mało wyraziści ci panowie... Ale ona piękna.
EDIT. W poszukiwaniach inspiracji zapuściłam się w dość odległe rejony Natknęłam się na dramy z początku XX w. Oczywiście to już jest dziś nieoglądalne z różnych względów, ale jacy fajni, nietknięci medycyną estetyczną aktorzy tam grają! Np. Return of the condor heroes
Próbowałam, ale nie chwyciło u mnie.RaczejRozwazna - Nie 12 Sty, 2025 15:59 Zaczęłam oglądać dramę pod standardowym i mało zachęcającym tytułem ‘The Princess Royal” - zainteresował mnie jednakże niesztampowy pomysł na główną parę. I nie rozczarowałam się.
Otóż po 20 latach małżeństwo księżniczki koronnej i najważniejszego ministra (doradcy tamtejszego pisi) nie istnieje, para od lat nie mieszka razem, już nie tylko się nie rozumie ale i nienawidzi. Jednocześnie królestwo pogrąża się w chaosie. Gdy na wskutek wzajemnych – i nie tylko wzajemnych - intryg bohaterowie giną, budzą się (z pełną świadomością wcześniejszego życia) w dniu, w którym się poznali – jest bankiet-casting na męża księżniczki koronnej a on jest głównym kandydatem. Szybko okazuje się, że żeby ocalić to, na czym im zależy (a zależy im na królestwie, na bliskich, i, choć tego nie widać od początku i sami sobie tego nie uświadamiają, oczywiście na sobie) muszą współpracować. I zaczyna się naprawdę przekonująca (jak na dramy ) opowieść o autoterapii relacji: od wygarnięcia sobie pewnych rzeczy, poprzez podjęcie poważnej decyzji o współpracy mimo osobistych zadr, przyrzeczenie szczerości wobec siebie i nauki komunikacji – bardzo dużo (chwilami za dużo… ) ta para ze sobą rozmawia. Przy okazji okazuje się, że bohaterowie, jak to stare, (nie?)dobre małżeństwo, znają się wzajemnie na wylot – lepiej niż siebie samych – rozumieją bez słów i w dość szorstki sposób dbają o siebie.
Aktorzy są fajni, zarówno dobrze wyglądają (on to chiński sobowtór Kapitana Ameryki z Avengersów, tylko czasem dają mu zbyt wampirzy makijaż ) jak i dają radę aktorsko, mimo młodego wieku przekonująco odgrywając bohaterów z przeszłością. Czuje się, że są to ludzie w średnim wieku, a nie młodzież. Ciekawa jest jej bohaterka – pozornie mocno stąpająca po ziemi, racjonalna, pozbawiona jakichkolwiek sentymentów w stosunku do męża (dziewczyna miała 20 lat w momencie kręcenia dramy!). Zanim tam dojdzie do czegokolwiek między nimi upłynie bardzo dużo czasu, ale jak już się pojawi – najpierw z jego strony, bo ona potrzebuje dużo więcej czasu - to będzie nawet trochę odważniej (choć oczywiście i na szczęście w ramach dramowej poprawności) niż w innych opowieściach, co też w sumie uzasadnione.
Oglądam tylko głównych (trzeba trochę uważać na retrospekcje), pozostałe wątki przewijam bo kompletnie mnie nie interesują – a jest ich dużo z jakimiś romansami pobocznymi, zwyczajowymi pałacowymi intrygami, ogólnie ta drama jest przegadana. Na szczęście głowni mają dużo czasu razem. Ważna jest jednak postać drugiego, pełniącego funkcję katalizatora między bohaterami, do którego główna ma słabość, a główny mu nie ufa. Ale akurat ten aktor jest dla mnie słabo rozpoznawalny, stale miesza mi się z księciem koronnym. Sporo przewijania ale oglądanie idzie szybko. A, i jeszcze muzyka, lekko niepokojąca, bardziej współczesna w brzmieniu – też niesztampowa jak na dramy chińskie. Pasuje tutaj.
Dwie spojlerowe, ładne MV: pierwsza bardziej romantyczna, druga bardziej chronologiczno-realistyczna (z główną, ładną piosenkę ). W polowym czarnym wdzianku bohater wygląda super!
Zaczęłam też "Motel California, pooglądam.RaczejRozwazna - Nie 12 Sty, 2025 23:22 Po połowie moja drama się trochę psuje. Że też ci Chińczycy nie potrafią dobrze rozłożyć akcentów i doprowadzić całości sensownie do końca.Trzykrotka - Pon 13 Sty, 2025 13:52 Ja sobie tak skaczę z kwiatka na kwiatek, bo na niczym nie umiem zatrzymać się na dłużej: od dramy o sprzedaży bielizny erotycznej (na pewno obejrzę, tylko teraz nie mam klimatu) przez When The Stars Gossip (bez zapału póki co- Gongowa z LMH w kosmosie) po idiotyczną True BeautyAdmete - Pon 13 Sty, 2025 15:27
RaczejRozwazna napisał/a:
Że też ci Chińczycy nie potrafią dobrze rozłożyć akcentów i doprowadzić całości sensownie do końca.
Mają za dużo odcinków i zbyt rozwlekłe scenariusze. Za dużo postaci.RaczejRozwazna - Pon 13 Sty, 2025 15:38 Tak, to jest główna przyczyna. Te czterdziesto i więcej odcinkowe historie są skrojone na max. 25. Ale jest jeszcze coś - oni mają problem z długoterminowym prowadzeniem wątku romantycznego. Idzie dobrze i nagle siada, albo bohaterowie zaczynają zachowywać się nieracjonalnie. Za wcześnie pojawiają się deklaracje i rozwiązania, które powinny historię właściwie kończyć. I dlatego pojawiają się jakieś bezsensowne przedłużacze - rozstania, porwania, pozorne śmierci i takie tam. Tak jak w tej mojej ostatniej dramie - idzie wszystko jak należy, para się już prawie spiknela i nagle ona zaczyna się zachowywać jak osoba z borderline. I tak przez 20 odcinków Samo nagromadzenie wątków by mi nie przeszkadzało, nic mi się tak dobrze nie przewija jak chińskie dramy.
Z innej beczki - Pyra urodziła jakiś czas temu synka, duże chłopisko, ale widać że ją bardzo poród wymęczył.BeeMeR - Pon 13 Sty, 2025 20:17
RaczejRozwazna napisał/a:
nic mi się tak dobrze nie przewija jak chińskie dramy.
Owszem, Long Ballad rulez
No niestety, dramy są długie, to i jest dużo pola do zepsucia wątków, przecież i krótkim dramom się zdarza.
Ja też trafiłam na dramę dla siebie - otóż moja druga para z Long Ballad zagrała pierwsze skrzypce w dramie The story of Pearl Girl i bardzo mi się to dobrze ogląda.
To awanturnicza przygoda, droga do wolności, odkrycia własnej tożsamości, wartości i niezależności (od mężczyzn ) romans w jakiejś postaci też będzie, a jakże, ale później, widziałam wielce urocze btsy kissowe, ładniejsze niż to co weszło w końcu do dramy
Dziewczyna to poławiaczka pereł, niewolnica, która ucieka i trafia na dwóch panów - Drugi to klasyczny dżentelmen który najchętniej by ją chronił i się opiekował, a Główny to kupiec, który traktuje pannę dość bezceremonialnie, ale daje jej szansę dojścia do czegoś własnymi siłami i inteligencją, zwłaszcza, że oni szybko zaczynają nadawać na tych samych falach i są podobni w reakcjach. Panna wybiera statek kupiecki rzecz jasna i powoli uczy się prawdziwego życia, różnych ludzkich zdrad i zalet, powoli awansuje.
Główni są uroczy chętnie bym ich jeszcze zobaczyła razem https://www.youtube.com/shorts/KY6CtqquXVk
25. Ale jest jeszcze coś - oni mają problem z długoterminowym prowadzeniem wątku romantycznego
To się łączy z rozwleczeniem całości.RaczejRozwazna - Pon 13 Sty, 2025 21:18 O, to chyba sobie spróbuję! Drugiego gra chyba drugi ze Sword i Brocade? Spodobała mi się ta para w zajawkach, które wrzucałas z "Long Ballad", ale nie chcę mi się aż tyle przewijać, a trailer dramy ogólnie nie zachęcał.
Rzuciło mi się w oczy , że Zhao Lusi miała jakiś poważniejszy kryzys zdrowotny z przepracowania ostatnio.
Trzykrotko porzuciłaś Jedwabniczkę? Ja swoją księżniczkę porzucam, szkoda że zniszczyli taką fajną dramę.
Admete - tak, łączy się, ale oni w ogóle źle rozkładają akcenty. Ślub jest w pierwszej części dramy więc czym wypełnić resztę? Poza Sword and Brocade we wszystkich tych długich dramach para była już zafiksowana na swoim punkcie kolo 10-15 odcinka.Admete - Pon 13 Sty, 2025 21:27 Powinni im założyć jakieś szkoły pisania scenariuszy RaczejRozwazna - Pon 13 Sty, 2025 21:44 Tak, albo wysyłać na naukę do Korei Trzykrotka - Pon 13 Sty, 2025 21:54 Jedwabniczkę porzuciłam - zbrzydziłyście mi ją i już mi się nie chciało oglądać. Nadal poszukuję jakiejś dramy na teraz. Może do Zbuntowanej Księżniczki wrócę, o ile jeszcze będę pamiętała, kto jest kim i czego chce RaczejRozwazna - Pon 13 Sty, 2025 22:19 Mea/nostra culpa Ale nie ma czego żałować. Źle napisali tę dramę (Chińczycy ).BeeMeR - Pon 13 Sty, 2025 22:26
Cytat:
Drugiego gra chyba drugi ze Sword i Brocade?
pojęcia nie mam, ja tych pięknookich nie odróżniam
Drama o poławiaczce ma oczywiście zbędne postaci i wątki, ale mnie się główny wątek ogląda dobrze, choć potrzebowałam trochę czasu, by oswoić głównego.
Tak, Long Ballad jest okropne tak po prawdzie, tylko ten drugoplanowy wątek piękny Loana - Wto 14 Sty, 2025 12:41 Chińczycy to albo w jedną stronę albo w drugą. Tzn ślub w połowie i potem wymyślają jakieś problemy z rzyci, albo właśnie do ostatniej minuty para się czai i na wspólne oficjalne bycie mamy 2 minuty pokazane -_- I przez to, że mają te dramy zwykle dłuższe, to mniej jest takich naprawdę wartych obejrzenia w całości kilka razy. A w koreańskich dramach robiłam już nie raz powtórki całości, bo było dobrze zrobione. Szkoda, bo mają możliwości w tych Chinach. Jeszcze jakby zaczęli ogarniać ten dubbing, żeby był dobrze zrobiony, to też by im nie zaszkodziło
A ja napiszę o dwóch dramach, które obejrzałam w zeszłym tygodniu.
Więc najpierw skończyłam "When the phone rings" - i może dzięki temu, że wiedziałam od Beemerki (dziękuję!) o absurdach i nastawiłam się na to, żeby nie oczekiwać za dużo - to ta drama BARDZO mi się spodobała I nawet już raz ją powtórzyłam, bo inaczej się ogląda jak się niektóre rzeczy już wie
I tak - ta drama ma trochę minusów. Montaż jest czasami tak zrobiony, że nie jestem w 100% pewna czy oglądamy rzeczywistość czy marzenia. Te absurdalne sytuacje są naprawdę zabawne i absurdalne Drama w pewnych momentach poszła w takie nagromadzenie nieciekawych rodziców, że to było aż dziwne Ostatni odcinek z zachowaniem Głównego - no to było naprawdę słabo napisane, ale doceniam, że dołożyli ładne sceny z głównymi i pokazali chociaż trochę tego codziennego życia po przejściach.
I jakkolwiek było sporo tych minusów, to jednak ogólnie mi podeszła historia i najbardziej ta para głównych Bo właśnie główni byli świetnie obsadzeni - piękni, mający bardzo dobrą chemię i w sumie dobrze napisani Polubiłam obydwoje i dzięki temu mogłam się wczuć w ich emocje. Podobało mi się zwłaszcza to, jak bardzo o siebie dbali, chociaż nie do końca słowami, a bardziej czynami
Doczytałam później na mydramalist, że ta drama jest na podstawie jakiejś powieści z Wattpada (czy jak to się nazywa) - czyli jeśli dobrze rozumiem, to wyjściowy materiał to taki lepiej napisany fanfik I w sumie jak się to wie to te absurdalne sceny robią się bardziej zrozumiałe - w tekście to pewnie wyglądało całkiem gładko, a jak przenieśli na obraz to wyszła taka mamałyga bez sensu i logiki, chociaż z nadal ładnie zagranymi emocjami. I za te emocje przebaczam serialowi te absurdy i mam zamiar się z nich tylko śmiać, że tak wyszły Na razie w rankingu na największy absurd to prym wiedzie
Spoiler:
scena z upadkiem z urwiska, bo jakkolwiek poszukiwania głównego były pokazane ładnie, to nawet sama główna zauważyła absurd mówiąc "nie słychać i nie widać dronów i helikopterów". No i główny dający psom węszącym swoją kamizelkę z tekstem, że główna miała ją zawiązaną w pasie wcześniej - no nie, dałeś jej kurtkę nie kamizelkę i tę kurtkę nadal ze sobą ma ale może dlatego psy nic nie wywęszyły, bo właśnie nic nie mieli z jej zapachem . Na drugim miejsce absurdu dałabym nadzwyczajnie szybko gojące się rany i chyba połamania, bo nie wierzę, że główna po upadku z wysokości sobie czegoś nie złamała - a nic jej nie było po trzech dniach już Tak samo cudowne ozdrowienie "Mistrza" po bójce i dźgnięciu nożem - nie wiem, jak szybko go reanimowali, ale naprawdę szybko dobrze wyglądał. I w sumie miałam lekki ubaw, jak zauważyłam, w jaki sposób on próbował popełnić samobójstwo - bo w złym kierunku sobie żyły podciął następny absurd to było dla mnie zachowanie głównego w ostatnim odcinku i cały wątek z tym Azcośtam - rozumiem, że próbowali nawiązać do pierwszego odcinka, ale to ewidentnie im nie wyszło
Beemerka jeszcze napisała, że w romansie poszli w melo - ale przyznam, że dla mnie niekoniecznie. Tak, to był dość łzawy romans, ale jakoś dla mnie zrozumiały w tych scenach. Nie miałam za dużo myśli "przestań ryczeć", bo ten ładunek emocjonalny był dobrze zagrany i do zrozumienia
Było sporo całkiem ciekawych postaci pobocznych i zagadka kryminalna mnie akurat wciągnęła - i tradycyjnie nie spodziewałam się kilku rozwiązań, więc zaskoczyli mnie Ale na pewno najbardziej zapamięta mi się ta drama za powoli dogadującą się główną parę - ładnie to pokazali Plusy daję jeszcze dramie za to, że ma tylko 12 odcinków i jest na Netflixie, więc można włączyć przyspieszenie 1,5 raza na niektórych scenach Loana - Wto 14 Sty, 2025 13:38 A, jeszcze o drugiej dramie miałam napisać No to na fali oglądania "When the phone rings" przypomniała mi się drama "I'm not a robot", gdzie aktorka Chae Soo Bin również grała główną rolę. I na Viki wyświetlił mi się w podpowiedziach chinski remake tej dramy o trochę innym tytule "A robot in the orange orchard" (https://mydramalist.com/66983-robot-in-the-orange-garden).
Włączyłam i mocno przewijając obejrzałam całość, czyli 30 odcinków. Mogłam mocno przewijać, bo to naprawdę jest remake - najważniejsze osoby i wydarzenia są powtórzone całkiem dokładnie. I nie powiem - podobało mi się. Lubię oryginał, chociaż nie jest to historia, do której bym często wracała, może do ostatnich odcinków najbardziej, gdzie oni stworzyli taką słodką parę. W chińskiej wersji było zresztą podobnie - jako para na końcówce byli naprawdę słodcy Nie pobili w tej słodyczy wersji koreańskiej, ale byli blisko. Remake wprowadził trochę zmian, dołożył kilka osób - i dla mnie te zmiany były mocno na plus. Najważniejsza była zmiana relacji głównej bohaterki z profesorem. W koreańskim oryginale oni byli parą i rozstali się, bo się nie rozumieli - nigdy mi ten wątek nie podszedł, bo w końcu ona była bardzo młodą dziewczyną, a on jednak w porównaniu do niej "starym dziadem", więc mi się włączał niesmak na taką relację. W chińskim remaku zmienili to, profesor jest po pierwsze trochę młodszy, ale co najważniejsze - nigdy nie był z główną w relacji. Poznali się przy okazji jej szukania inwestorów do wynalazku i nie potraktował jej miło, dlatego na początku nie lubili się za bardzo, zwłaszcza jak ona się zorientowała, że została wykorzystany jej wizerunek. Ale potem bardzo dobrze się dogadywali i ten profesor był mimo wszystko bardziej przyjemny (a już na pewno o wiele bardziej przystojny ) i miał również słodki romans
To co na pewno mi się zapamiętało jeszcze z tej dramy to fakt, że koreańska aktorka bardziej się nadawała do roli robota. Miała gładszą twarz z mniejszą ilością "zmarszczek mimicznych". I jako "robot" całkiem nieruchomo grała - w wersji koreańskiej nie miałam problemu z rozróżnieniem, czy właśnie oglądam główną bohaterkę czy robota. A w chińskiej nie zawsze od razu wiedziałam, bardziej z kontekstu wyłapywałam, bo wizualnie nie było widać różnicy w ogóle Co jest dziwne, bo to jednak Chińczycy są znani z wygładzania twarzy No i w chińskiej wersji, pewnie trochę przez jej przedłużenie na te 30 odcinków, to było więcej momentów, gdzie musiałam zawiesić logikę na kołek, bo absurdy w zachowaniu bohaterów sięgały szczytów W koreańskiej wersji było tego jednak mimo wszystko mniej RaczejRozwazna - Wto 14 Sty, 2025 18:31 A ja zaczęłam kolejną chińszczyznę z listy:"Story of Kunning Palace" (tę, która Beemer nie chwyciła) - pewnie zbyt długo nie pociągnę, bo historia rzeczywiście taka se, ale świetni aktorzy! Ona mi się bardzo podoba, ma w sobie jakąś naturalną godność, a panowie to ten fajny pierwszy z mojej ostatniej nieszczęsnej księżniczki, a drugi - z The Double. Pierwszy zły, drugi dobry, tylko dzięki temu aktorstwu podglądam. Jest jeszcze jakiś trzeci, który od początku chce się z bohaterką żenić, ale nie do końca rozpoznawalny.
No zobaczymy.