To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramaland - kraina latających smoków...

Admete - Wto 12 Sty, 2016 08:48

BeeMeR napisał/a:
ale właśnie początkowo BY przedstawiano jako "największa miłość YBW" czy coś w ten deseń - to gdzie jest ta wielka miłość, namiętność?


Ja tego nigdzie nie widziałam. Nawet pisałam, że podoba mi się brak sentymentalizmu. Może to były bardziej twoje oczekiwania w tym względzie? W Królowej też uczucie niby jest, ale mówi się o nim, czy wyraża go bardzo zwięźle i właściwie tylko przez moment. Potem idą inne sprawy. Scenarzyści chyba tak mają. Mnie to bardzo pasuje. To taki rodzaj serialu, od początku do końca. Jak chcę o uczuciach, to mam takie Oh My Venus, przy czym każdy odcinek trwał u mnie 15-20 minut ;) Nie jestem w stanie obejrzeć czegoś takiego w całości, bo szkoda mi cennego czasu. Ale nawet ja lubię sobie pooglądać czasem trochę takiego faflunienia ;)

BeeMeR - Wto 12 Sty, 2016 09:09

To ja właśnie mówię, że miałam inne, niewłaściwe oczekiwania bo wysnułam złe wnioski - plus inne sprawy do mnie nie przemawiają, jak wspominani ministrowie :spi:
plus nie znoszę takiego twistu jak był w ostatnim odcinku: "to nie jest tak, jak wszyscy myślicie, okłamywałam was latami, tak naprawdę było zupełnie inaczej" - tj. nie mam nic do tego, gdy zły okazuje się dobry i na odwrót i pod koniec filmu wychodzą na jaw ukryte działania czy motywy, ale samego takiego motywu nie lubię i już.
nic to, żyje się dalej ;)

Admete napisał/a:
nawet ja lubię sobie pooglądać czasem trochę takiego faflunienia ;)
A to nie lepiej jakiś słodki, a krótki film chwycić? Zresztą jak wolisz tak przelatywać dramę, to czemu nie.
Ja właśnie takie faflunienie jak w Wenus bardzo lubię (i mogę sobie spokojnie wycinać drugoplanowe watki :P ) bo mnie odpręża. Tak samo z pięknymi wizualnie plenerami - odpoczywam przy nich. A na sztucznie podtrzymywane napięcie przez 20 h i odcinków mi szkoda czasu :P - wolę 2 h dobrego thrillera najlepiej za jednym posiedzeniem, podoba mi się i szast prast po sprawie. Romans, obyczaj i piękne widoki mogę sobie spokojnie dawkować w wielu kawałkach ;)

Agn - Wto 12 Sty, 2016 09:21

BeeMeR napisał/a:
Postanowiłam nie wnikać skąd u herbaciarki sposobność wybory małżonka spomiędzy książąt

Ja też nie. Acz tłumaczę sobie, że królewską herbaciarką pewnie nie zostaje pierwsza z brzegu przybłęda. ;)
BeeMeR napisał/a:
Niby wszystko ok, ale właśnie początkowo BY przedstawiano jako "największa miłość YBW" czy coś w ten deseń - to gdzie jest ta wielka miłość, namiętność? Ano nigdzie i poniekąd czuję się rozczarowana, że drama co innego obiecywała a co innego pokazuje. Z drugiej strony sama wolałam, że B Y okazała się mieć głowę na karku - no ale po co pisali o tej wielkiej miłości? Toż ja sobie uroiłam coś w rodzaju Dae Gila z Chuno - to bez dwóch zdań była wielka miłość - szalona i gwałtowna, ale wielka. A tu nic.

Za bardzo się skupiłam na innych sprawach, by mnie to przeszkadzało. Poza tym wolę jak Yoo Ah In knuje niż romansuje. Jest to miłość bez fajerwerków, ale czy muszą być fajerwerki? Mam tu jak Admete - w ogóle mi to nie przeszkadza. Ale rozumiem, że tobie może. :)
BeeMeR napisał/a:
No i tam była piękna przyjaźń męska - a tu jakoś tak od przypadku do przypadku jakaś ładna scena. Albo piękna scena - bo przecież są, nie przeczę, niemniej jako całość coś gdzieś mi zgrzyta.

Generalnie wykluło się jednak coś w tym guście, nie ma co zaprzeczać. Że jest inaczej pokazane niż w Chuno - no cóż, właśnie moim zdaniem to się tak ładnie objawia - są razem, czasem coś wypiją, razem walczą, ale docieranie się zajmie im lata. Poza tym w nowym odcinku jest znowu ładna walka, gdzie Bang Ji i Mo Hyul razem walczą z przeciwnikiem - bardzo mi się to podoba. Robi się z tego powoli takie ładne "brotherhood". Przyjaźń nie robi się w minutę, tylko raczej latami. Nie wiem, jak w Chuno, ale tu tych facetów (i kobitki) połączyła wspólna sprawa (a jeden to wręcz w nią nie wierzy, ale dołączył, by móc chronić tych, których kocha). Generalnie trudno o przyjaźń, gdy jeden facet jest wyraźnym przywódcą i góruje nad innymi wiekiem (Sambong), drugi ma ambicje królewskie i je spełni (Bang Won), trzeci jest jakby z innej bajki, ale pięknie dorasta (Mo Hyul), czwartemu trudno zburzyć mury (Ddang Sae). Papa Smok to w ogóle nie wchodzi w rachubę.
Za to podoba mi się relacja Papy Smoka z Jiranem - no co? Nie przyjaźń? To wręcz bracia są. :)
Admete napisał/a:
Ja tego nigdzie nie widziałam. Nawet pisałam, że podoba mi się brak sentymentalizmu. Może to były bardziej twoje oczekiwania w tym względzie?

Znaczy się BeeMeRek ma pod tym względem rację, że kiedy na ekranie pojawia się określenie Boon Yi jako piątego smoka, to jest dopisek: "Później największa miłość Bang Wona". Więc rozumiem jej rozczarowanie. Tylko jako że mnie np. na tym wątku nieszczególnie zależy, to się nie martwię, że tam nie ma wybuchów namiętności. :)
BeeMeR napisał/a:
nie znoszę takiego twistu jak był w ostatnim odcinku: "to nie jest tak, jak wszyscy myślicie, okłamywałam was latami, tak naprawdę było zupełnie inaczej" - tj. nie mam nic do tego, gdy zły okazuje się dobry i na odwrót i pod koniec filmu wychodzą na jaw ukryte działania czy motywy, ale samego takiego motywu nie lubię i już.
nic to, żyje się dalej

A ja uwielbiam taki motyw. Nic nie poradzę. :mrgreen:

BeeMeR - Wto 12 Sty, 2016 09:42

Agn napisał/a:
Jest to miłość bez fajerwerków, ale czy muszą być fajerwerki?
Nie muszą, ale dla mnie to miłość zupełnie bez miłości (bez niczego, co by na nią wskazywało) - to po licho ją wprowadzali? :roll:
Tez wolę jak YAH knuje - ale też mi tego za mało.

Ja się tego czepiam - wprowadzenia czegoś, z czego się rezygnuje lub zupełnie odwraca kota ogonem. To dla mnie trochę jak omawiana w innym wątku próba wmówienia widzowi, że Ania Shirley nie była tym kim była tylko kimś zupełnie innym :roll: Oczywiście to drugie jest znacznie drastyczniejszym przykładem ;) .

Agn napisał/a:
Robi się z tego powoli takie ładne "brotherhood
I to chciałabym oglądać! Walki, mieczowi i tenże "brotherhood" to bardzo mocne strony tej dramy :oklaski:
A nie dyskusje ministrów :roll:
Najbardziej jestem zła, że chciałam się tą dramą zachwycać, bo wizualnie piękna, a ja kocham seguki, ale nie umiem :cry2: I ten żal właśnie przeze mnie przemawia - że co i rusz coś mi gdzieś zgrzyta.

Trzykrotka - Wto 12 Sty, 2016 11:12

Oglądaj, Basiu, ja sobie choć chętnie poczytam. Nic teraz nie oglądam z przyczyn obiektywnych i brak mi już tego. Heartless City przewrotek pełne muszę zostawić na powrót do domu, bo u Gosi za bardzo się co minutę rozpraszam, a szkoda byloby. Bardzo mi się ta drama podoba, zwłaszcza Min Ki.

Admete napisał/a:
Tak jak nie znoszę gadania o niczym, tak i w filmie musi być ten konkret.

No pewnie :kwiatek: Kwestia jest tylko tego, czym dla kogo jest konkret :wink: Dla mnie na przykład kryminały są filmami i serialami "o niczym" Lubię bardzo oglądać dla relaksu albo aktorów - i wietrzeją mi z głowy jak jakaś kolorowa mgła.
Ale to już w ramach padierżania razgawora piszę, każdy wybiera przecież jak lubi.

BeeMeR napisał/a:


Trzykrotka napisał/a:
Na tron wstępuje 4 książę i zaczyna rządy od rozrywania końmi przeciwników :shock: Panna zaś się zastanawia, czy go poślubić.
Postanowiłam nie wnikać skąd u herbaciarki sposobność wybory małżonka spomiędzy książąt ;)
Acz może ona tam niby skoligacona była z familią?

To była panna z arystokratycznej rodziny, jej siostra była żoną 8 księcia, a ona sama przyjechała na dwór na nabór panien: do cesarskiej łożnicy, albo do bycia damą dworu. Ponieważ zbyt wielu książąt ją chciało dla siebie (miała i rozum i dowcip i niezwykłą urodę), tak ją wymanewrowali, że nie dostał jej żaden w danej chwili - poszła parzyć tę herbatę cesarzowi, a pół Zakazanego Miasta jej się musiało kłaniać. No i książęta dalej o nią zabiegali.

Admete - Wto 12 Sty, 2016 13:38

Trzykrotka napisał/a:
la mnie na przykład kryminały są filmami i serialami "o niczym"


Dla mnie nie, bo w danym momencie zajmują mi głowę. A zostawiać nie muszą, bo ja mam swoich prawdziwych spraw za dużo i nadmiar mnie męczy. Mam się przejmować w danym momencie, a potem już nie. Nie chcę niczego rozkminiać, bo mi to szkodzi na emocje ;) Rozrywka ma być tu i teraz, ma mi zając umysł, żebym nie myślała o rzeczach smutnych, a prawdziwych. Kryminał każe mi się zastanawiać, kto zabił albo jak go dorwą ;) I ogólnie najbardziej lubię fajne dialogi, a w moim odczuciu takie sa w smokach. To co dla was jest gadaniem ministrów, mnie każe się zastanowić. Jak ktoś się zastanawia czy kocha czy nie, to od razu mi się włącza przewijanie ;) Bo ja mam tak, że albo się kocha albo nie i nie ma stanu pośredniego, więc nie ma się nad czym zastanawiać za bardzo :rotfl: Nie bijcie,ale teraz już wiadomo dlaczego nie wyszłam za mąż ;) Ogólnie i tak wiem, do czego serial zmierza, interesujące jest raczej to jak to robi.

Trzykrotka - Wto 12 Sty, 2016 14:16

Admete napisał/a:
Jak ktoś się zastanawia czy kocha czy nie, to od razu mi się włącza przewijanie ;) Bo ja mam tak, że albo się kocha albo nie i nie ma stanu pośredniego, więc nie ma się nad czym zastanawiać za bardzo :rotfl:

O, kochana, zdziwiłabyś się :rotfl: To tylko w cud-miód Arlekinach piorun strzela i wszystko wiadomo. Dróg dojścia do konkluzji jest milion - cała literatura i z 9/10 kinematografii oraz przemysłu muzycznego na tym stoi.
Ale i ja odprężam się przy kryminałach, zwłaszcza angielskich i skandynawskich. Tylko rzadko je potem pamiętam. Wszelkie obyczaje, czy romanse (takie z "wkładem," czyli duszą) dłużej zostają.
Teraz bardzo podoba mi się Cruel City, choć moja obawa jest taka, żeby nie nawtykano w scenariusz za dużo udziwnień. Ale mam nadzieje, że nie. Póki co piętrowe rewelacje na temat kto jest kim i po której stronie stoi, były zaskakujące, ale i alarmujące.

Jeszcze co do głównego watku z Bu Bu Jing Xin
Mam nadzieję, że lepiej skonstruują bohatera. Chiński jest antypatyczny. Zapowiadał się rewelacyjnie - wspaniały jeździec, świetny wojownik, naturalny przywodca. Pozornie chłodny, ale jego brat-przyjaciel, czyli numer 13, zawsze powtarzał Rouxi, że on czuje bardzo mocno, tylko mało z tego okazuje. Nad dziewczyną czuwał z dala, obsypywał prezentami, nie narzucał się po pierwszej próbie, kiedy to podobno (nie widziałam :wsciekla: )zaserwował jej takiego kissu, że musiała go ugryźć, żeby ją wypuścił.
Ładnie się zapowiadało, a potem zdechło. Numer 4 zaczął walkę o tron w sposób podstępny i skryty, oszukując ojca (a może i podtruwając). Niszczejącej w pałacowej pralni dziewczynie powtarzał "jeszcze nie mogę ci pomóc, wytrzymaj" :bejsbol: też tylko dlatego, żeby się nie narażać ojcu. Teraz za to lamentuje, że po latach prania rzeczy eunuchów ona choruje. No i jest generalnie antypatyczny - nie podoba mi się. Mam nadzieję, że Jun Ki, jeśli będzie zły, to rzetelnie zły, a nie tak podstępnie i tchórzliwie.

Kissu
https://www.youtube.com/watch?v=3aXhHa3WMP8

BeeMeR - Wto 12 Sty, 2016 14:29

Admete napisał/a:
Rozrywka ma być tu i teraz, ma mi zając umysł, żebym nie myślała o rzeczach smutnych, a prawdziwych.
I jak wspominałam, do tego doskonałe jest falfunienie :P i piękne widoki angażujące oczy i pozwalające wizualnie być tam, gdzie się nigdy nie dotrze osobiście. Plus ostatnio czasem sobie wybieram aktora, któremu robię własny festiwal - i wcale niekoniecznie oznacza to fazę, ot, wybieram sobie te jego filmy/dramy, które mnie interesują.

Admete napisał/a:
. To co dla was jest gadaniem ministrów, mnie każe się zastanowić
A ja coraz częściej słyszę w tym "plepleple" :P
Tak jak w gadaniu terrorystów o bombach czy gangsterskich gadkach kto kogo dorwie i ile na tym skorzysta. O zombie to już nawet nie wspomnę - to dopiero strata czasu :roll: - ale dla Junkiego zrobię wyjątek :mrgreen:

Trzykrotka napisał/a:
To tylko w cud-miód Arlekinach piorun strzela i wszystko wiadomo.
Oj tak - pewnie, że jak się człowiek zdecyduje i wie, że kocha to wątki "odejdę/wyjadę/nie dzwonię bo kocham uważam za idiotyczne, ale na początku to wcale niekoniecznie od razu wszystko wiadomo kto i czy aby na pewno ten.
BeeMeR - Wto 12 Sty, 2016 14:42

Trzykrotka napisał/a:
Kissu
O matko kochana, jaka łysa pała :thud:
W ruchu nie wygląda to lepiej niż na plakacie :P
A kissu nie powala jakoś - szarpanie i siłowe złączenie zaciśniętych warg to nie moja bajka :roll:

skandynawskie kryminały też szalenie lubię :serce:

Trzykrotka - Wto 12 Sty, 2016 15:37

BeeMeR napisał/a:
Trzykrotka napisał/a:
Kissu
O matko kochana, jaka łysa pała :thud:
W ruchu nie wygląda to lepiej niż na plakacie :P

A co lepsze, z włosami tez lepiej nie wygląda :mrgreen: Kissu jest brzydki, jak takich wymuszonych strasznie nie lubię.
No i widzicie - trzeba się cieszyć z mody na loki a la Goreyo - w Chinach szpetne to było jak noc.

Aragonte - Wto 12 Sty, 2016 15:48

BeeMeR napisał/a:
Agn napisał/a:
Jest to miłość bez fajerwerków, ale czy muszą być fajerwerki?
Nie muszą, ale dla mnie to miłość zupełnie bez miłości (bez niczego, co by na nią wskazywało) - to po licho ją wprowadzali? :roll:
Tez wolę jak YAH knuje - ale też mi tego za mało.
Ja się tego czepiam - wprowadzenia czegoś, z czego się rezygnuje lub zupełnie odwraca kota ogonem.

No cóż, w przypadku dram niekoniecznie można polegać na zapowiedziach. Raczej bym kierowała się oceną poprzednich dram scenarzystów i z tego bym wyciągała wnioski a propos prowadzenia fabuły, skupiania się na związkach emocjonalnych itd.

Zacytuję za Homurą z Soompi:
Cytat:
Sometimes, characters' original setup can be changed during the broadcast. For example, in TWDR, the official SBS hompage said Moo-Hyul and Bang-Ji learned martial arts from the same master, but the TWDR broadcast didn't show it at all. As you see, its prequel SFD is now showing a totally different story about their masters.

I guess Master Yooksan's set-up has changed. It is true that he used to be the head of Haedong Gapjok, because Min Je (Lady Min's father) mentioned his name as his predecessor when he first appeared in the cabbage field. However, I guess, Master Yooksan's connection with Jo Joon and Pyeongan Jo clan is gone.

Maybe, the writers are afraid of lawsuits? Recently, there are more and more lawsuits about a historical figure being used as a villain in a movie or TV drama without solid historical proof, filed by his/her descendents. That's one of the reasons why SFD writers avoided using the real historical names of the Dodang trio.


Mnie wątek deklarowany pierwotnie jako miłosny, który mocno sie rozwodnił, nie razi, bo od początku ani mnie ziębił, ani grzał :-P
Nie mam pretensji do scenarzystów, że pozmieniali sporo w zestawieniu z zapowiedziami - sama coś tam pisałam i wiem, że plany planami, a w realizacji wychodzi często coś zupełnie innego :-P Toż to 50-odcinkowy serial, nie mieli na bank napisanej większości, kiedy puszczali w eter reklamowe zapowiedzi czy też emitowali pierwsze odcinki, coś tam pewnie zmieniają w trakcje emisji pod wpływem ratingów itd. A akurat wątek "miłosny" Bang Wona i Boon Yi okazał się drażliwy dla Koreańczyków - facet jest postacią historyczną, a poza tym ma żonę i oczekuje się, że będzie tej żonie wierny. Była ponoć cała burza w koreańskim internecie i na biedną aktorkę grającą Boon Yi spadały fala hejtu (bo sporo osób jej nie lubi, nie wiem, czemu).
Jasne, że byłoby fajnie, gdyby nikt nie przeżywał rozczarowania w związku z okrojeniem tego do minimum, jest, jak jest i tyle.

BeeMeR napisał/a:
Agn napisał/a:
Robi się z tego powoli takie ładne "brotherhood
I to chciałabym oglądać! Walki, mieczowi i tenże "brotherhood" to bardzo mocne strony tej dramy :oklaski:
A nie dyskusje ministrów :roll:

Polemizowałabym - te dyskusje ministrów wprowadzają politykę i historię, a oglądam Smoki w dużym stopniu z tego względu, że zaciekawił mnie ten burzliwy okres w historii Korei. Gdyby zredukowano do minimum motywy historyczno-polityczne, za to powprowadzano jakieś liczne wątki romansowe, to już nie byłaby ta drama. Mam wrażenie, że ci scenarzyści tak konstruują fabułę - mówię na podstawie paru odcinków TWDR, które podejrzałam. W centrum jest historia ubarwiona fikcją i wątki przygodowe, a relacje emocjonalne (różne) podawane są w stonowany sposób i oszczędnie. Gdyby to pisał scenarzysta Chuno, pewnie wyglądałoby to inaczej, ale nie pisze. Mnie akurat szaleńcza miłość Daegila kompletnie nie podeszła i raczej zniechęcała do oglądania :-P
W Smokach mnie interesuje to, w jaki sposób połączą wątki historyczne z fikcją - dlatego z zaciekawieniem czytam wpisy na blogu Homury.

BeeMeR napisał/a:
Najbardziej jestem zła, że chciałam się tą dramą zachwycać, bo wizualnie piękna, a ja kocham seguki, ale nie umiem :cry2: I ten żal właśnie przeze mnie przemawia - że co i rusz coś mi gdzieś zgrzyta.

Jak nie zachwyca, to trudno, przecież nie nie masz obowiązku się zachwycać tą dramą ani żadną inną :kwiatek: Przecież nikt cię tu nie ciągnie do ekranu i nie warczy "oglądaj" :-P
Może po prostu zrób sobie długą przerwę? Nawet poczekaj do końca? Albo w ogóle odstaw?
Bo oglądanie wybiórcze Smoków nie do końca się sprawdza - gadające głowy ministrów stanowią często o istotnej części fabuły. Pewnie, że wolę oglądać dobre walki (a w Smokach jest ich dużo :excited: ), ale przecież seguk nie może się składać tylko z walk.
Może Smoki nie są po prostu dla ciebie - od początku miałaś wątpliwości i być może słuszne.

Admete - Wto 12 Sty, 2016 15:52

Trzykrotka napisał/a:
To tylko w cud-miód Arlekinach piorun strzela i wszystko wiadomo. Dróg dojścia do konkluzji jest milion - cała literatura i z 9/10 kinematografii oraz przemysłu muzycznego na tym stoi.


Tyle tylko, że dla mnie to wszytko jedno. Nie mam możliwości tak szczegółowego odbioru. Jest lub nie jest. Szast prast i pozamiatane ;) Z wieloma rzeczami tak mam - synteza, a nie analiza.

BeeMeR napisał/a:
I jak wspominałam, do tego doskonałe jest falfunienie :P


Każdy ma swoje ;) Mnie faflunienie raczej nudzi - raczej, bo nie zawsze. Mózg nie ma pożywki, patrz powyższe ;)
Zasada jest prosta - podoba się - oglądać, nie podoba - wyrzucić od razu (albo zapytać czy ktoś ewentualnie nie chce ) ;)
A Boon Yi może jest podwójną agentką, a może tylko wykorzystała okazję, to wiedzę tylko scenarzyści i szczerze mówić wszytko mi jedno, byle było interesująco. Boon Yi i tak pewnie umrze, so ;) W Tree jest na końcu trup grubą warstwą, w Królowej też niektórzy umierają.

Cytat:
Plus ostatnio czasem sobie wybieram aktora, któremu robię własny festiwal


Całkiem niezłe podejście. Mnie jednak aktorzy aż tak bardzo nie działają na wyobraźnię, by się ewentualnie męczyć ze wszystkim, w czym zagrali.

A teraz mamy My Little Pony, bo Olusia u nas kolejny dzień spędza ;)

Cytat:
Polemizowałabym - te dyskusje ministrów wprowadzają politykę i historię, a oglądam Smoki w dużym stopniu z tego względu, że zaciekawił mnie ten burzliwy okres w historii Korei. Gdyby zredukowano do minimum motywy historyczno-polityczne, za to powprowadzano jakieś liczne wątki romansowe, to już nie byłaby ta drama.


Zgadzam się w całości. BeeMer to Tree w ogóle ci się nie spodoba. Królowa owszem, bo tam do 25 odcinka jest sporo przygody.

Cytat:
Gdyby to pisał scenarzysta Chuno, pewnie wyglądałoby to inaczej, ale nie pisze. Mnie akurat szaleńcza miłość Daegila kompletnie nie podeszła i raczej zniechęcała do oglądania :-P


Mam tak samo. Nie rozumiem, dlaczego ganiał za taką głuptaską i to mnie strasznie denerwowało ;) Dla mnie taka motywacja jest całkiem obca. Nie chce, to żyję po swojemu i nie mam obsesji.

Aragonte - Wto 12 Sty, 2016 16:07

Admete napisał/a:
A Boon Yi mozę jest podwójną agentką, a może tylko wykorzystała okazję, to wiedzę tylko scenarzyści i szczerze mówić wszytko mi jedno, byle było interesująco. Boon Yi i tak pewnie umrze, so ;) W Tree jest na końcu trup grubą warstwą, w Królowej też niektórzy umierają.

Ej, moim zdaniem nie jest podwójną agentką - w 29 odcinku było wyraźnie pokazane, że improwizowała :wink: Ale wcześniej też kompletnie nie odniosłam wrażenia, że mogłaby być podwójną agentką. Gdyby była, to uznałabym, że trochę niespójnie pokazano tę postać, ale IMO nie jest.

Admete, w walce w 29. odcinku będzie trochę latania, więc pewnie będziesz się czepiała, ale składała się też z rzetelnej bijatyki, rzucania przeciwnikiem (Mo Hyul), dziurawienia przeciwnika (Yi Bang Ji) i takich tam różnych :wink: Mnie się podobało :mrgreen:
I zastanawiam się, czy ta herbatka będąca darem od króla dla YSG nie była tą samą cynamonową herbatką z 25. odcinka, która okazała się zatruta :mysle:

Admete - Wto 12 Sty, 2016 16:10

Aragonte napisał/a:
Mnie się podobało :mrgreen:


Nie mam wątpliwości, że mi się spodoba :) Na razie nie bardzo mam jak oglądać, bo przy dzieciach się nie da :)
Fajny masz avek.

Agn - Wto 12 Sty, 2016 17:05

BeeMeR napisał/a:
Najbardziej jestem zła, że chciałam się tą dramą zachwycać, bo wizualnie piękna, a ja kocham seguki, ale nie umiem I ten żal właśnie przeze mnie przemawia - że co i rusz coś mi gdzieś zgrzyta.

Basiu, musu nie ma. Już dawno sięgnęłyśmy po ludową mądrość - nie podoba się? Rzucasz i idziesz dalej. Morze jest pełne ryb. :)
Trzykrotka napisał/a:
Mam nadzieję, że Jun Ki, jeśli będzie zły, to rzetelnie zły, a nie tak podstępnie i tchórzliwie.

Junki mógłby być bad boy turning good. :serce:
Trzykrotka napisał/a:
Kissu

https://www.youtube.com/watch?v=3aXhHa3WMP8

O matko...
Na szczęście Junki o wiele ładniej całuje swoje partnerki. No i ten pan ma paskudnie nieruchawą twarz. Poczekam sobie na koreańską wersję, z radością podczytując uprzejme donosy Trzykrotki z chińskiego pola bitwy. :mrgreen:
Aragonte napisał/a:
na biedną aktorkę grającą Boon Yi spadały fala hejtu (bo sporo osób jej nie lubi, nie wiem, czemu).

Czytałam o tym. Aktorka, która gra Yeon Hee, też oberwała od internautów. Głównie jednak hejt ten wylewał się z oglądającej dramę gównażerii, która na zasadzie "mój oppa ma za mało czasu antenowego, bo pokazują jakąś zdzirę" tłukli w klawisze, mało palców nie połamali. Durne to nastawienie, ale pewnych zachowań Koreańczyków nigdy nie pojmę.
Aragonte napisał/a:
oglądanie wybiórcze Smoków nie do końca się sprawdza - gadające głowy ministrów stanowią często o istotnej części fabuły. Pewnie, że wolę oglądać dobre walki (a w Smokach jest ich dużo ), ale przecież seguk nie może się składać tylko z walk.

Znaczy się może, ale nie seguk, który pokazuje zmianę państwa, ustroju i w ogóle życiowej filozofii. No ale okej - BeeMeRka to męczy, to jakoś zniesie nasze zachwyty. Będzie dzielna. :mrgreen:
Admete napisał/a:
Mnie jednak aktorzy aż tak bardzo nie działają na wyobraźnię, by się ewentualnie męczyć ze wszystkim, w czym zagrali.

Ja tak robię dla wybrańców, ale nie przeczę - czasami jest ciężko (np. Pieknooki wisi mi 30 przytulasków za My girl i to przeklęte Hotel Venus, bo to BYŁA męka).
Np. teraz zostało mi 20 minut całkiem zajmującego filmu z Byun Yo Hanem - nie cierpię katuszy, na szczęście, raczej wgryzłam się w temat i usiłuję rozwiązać zagadkę: dlaczego on te bomby konstruuje?! Choć dochodzę do wniosku, że pewnie chciałby stworzyć taką potężną, bo to, co robi, wygląda prawie niegroźnie (prawie, bo tak naprawdę wybuch może zrobić krzywdę, co początek filmu pokazuje wyraźnie). Ale nie są to bomby, które np. zrobią pierdut! i pół miasta nie ma. Dokończę oglądanie, podzielę się wrażeniami. :) Jeśli będziecie chciały, oczywiście.

Aragonte, śliczny avek!

Admete - Wto 12 Sty, 2016 17:12

Będziemy chciały. Co to za film?
Agn - Wto 12 Sty, 2016 17:15

Smoków nr 30 aby nie ma jeszcze? :mysle:
Admete napisał/a:
Co to za film?

Tinker Ticker (2014)
Byun Yo Han konstruuje tu bombki i rozsyła ludziom.

Aragonte - Wto 12 Sty, 2016 17:29

Będziemy chciały poznać twoje wrażenia na temat bombowego BYH (też muszę to obejrzeć - ale najpierw upolować).
Agn napisał/a:
Smoków nr 30 aby nie ma jeszcze? :mysle:

Chyba nie, na Soompi widzę tylko linki do wybranych scen z odcinka na YT.

BeeMeR - Wto 12 Sty, 2016 17:51

Aragonte napisał/a:
facet jest postacią historyczną, a poza tym ma żonę i oczekuje się, że będzie tej żonie wierny
Tak, bo na pewno wysoko postawione głowy były wierne żonom, nie miały konkubin ani niewolnic do grzania łóżka :zalamka:
Nie wiedziałam o tym, nie dziwię się więc, że nabrano wody w usta w tej sprawie - ale to tylko jedna (bodaj i najmniejsza) kwestia, której się czepiałam.
Pewnie, że gadające głowy są podłożem do wszelkich innych działań - np. ładnie zainicjowano rozłam w myśleniu YBW i Sambonga, widać co temu pierwszemu nie będzie leżeć albo już nie leży u idealisty. Nie poradzę jednak na to, że gadanina i kłótnie mnie nudzą.
Najwyraźniej jestem prostsza w obsłudze - dajcie mi romans, przyrodę albo przygodę i będę szczęśliwa :mrgreen: (w Chuno to mnie najbardziej zachwycały plenery i walki, romans ta tak rozumowo przyjmowałam, ok, jest. No ale właśnie - poniekąd był, a nie znikał. Tez miałam z DG niekoniecznie po drodze, ale jako całość Chuno mi się podobało). Pewnie że zniosę zachwyty, będę się cieszyć waszymi zachwytami :mrgreen:
Ja sobie na razie odstawię i pewnie potem wrócę, za jakiś czas.

Admete napisał/a:
Całkiem niezłe podejście. Mnie jednak aktorzy aż tak bardzo nie działają na wyobraźnię, by się ewentualnie męczyć ze wszystkim, w czym zagrali.
Ależ ja tez nie oglądam wszystkiego jak leci tylko sobie wybieram co mnie interesuje - a że mam szeroki wachlarz oglądalnych filmów to tak się może wydawać ;)
Np. wiem, czego SJS-owego nie obejrzę :P i wiem niestety w czym umiera, bo przeczytałam sobie zestawienie jego filmowych śmierci - całkiem pokaźna lista wyszła ;)

Agn napisał/a:
Junki mógłby być bad boy turning good. :serce:
Absolutnie nie powiedziałbym mu nie w takiej wersji :serduszkate:

Agn napisał/a:
Dokończę oglądanie, podzielę się wrażeniami. :)
Koniecznie!

Always mi się podobało, recenzja będzie pewne jutro.

Aragonte - Wto 12 Sty, 2016 18:24

BeeMeR napisał/a:
Aragonte napisał/a:
facet jest postacią historyczną, a poza tym a żonę i oczekuje się, że będzie tej żonie wierny
Tak, bo na pewno wysoko postawione głowy były wierne żonom, nie miały konkubin ani niewolnic do grzania łóżka :zalamka: Nie wiedziałam o tym, nie dziwię się więc, że nabrano wody w usta w tej sprawie - ale to tylko jedna (bodaj i najmniejsza) kwestia, której się czepiałam.

Wcale nie twierdzę, że ma to wiele sensu :-P zwłaszcza że ten akurat bohater jako król miał mnóstwo konkubin i nieślubnych dzieci.
Wyjaśniam ci tylko, jakie mogą być też przyczyny, dla której ta "wielka miłość YBW" tak się rozmyła scenariuszowo. Mnie to kompletnie nie denerwuje, bo od dawna miałam wrażenie, że Boon Yi raczej będzie inspiratorką, kimś ważnym, owszem, ale bez namiętnych porywów. Ta dwójka ma ze sobą wiele wspólnego tak naprawdę i pewnie dlatego tak dobrze się dogaduje. Ale ognisty romans? Nieeee :lol:

BeeMeR napisał/a:
Pewnie, że gadające głowy są podłożem do wszelkich innych działań - np. ładnie zainicjowano rozłam w myśleniu YBW i Sambonga, widać co temu pierwszemu nie będzie leżeć albo już nie leży u idealisty. Nie poradzę jednak na to, że gadanina i kłótnie mnie nudzą.

I wcale cię nie przekonuję do ich oglądania :kwiatek: Skoro cię to nudzi, to odstaw i tyle.

Edit: znalazłam filmik z realizacji części bitwy w 25. odcinku Smoków - miałam z nim problem, bo komp mi się dwukrotnie zawiesił, ale obejrzałam i obśmiałam się ze scen z planu z YBJ i MH wydurniającymi się podczas przygotowań do kręcenia scen :lol:
Jak zwykle trzeba przeczekać reklamy.
http://tvcast.naver.com/v/691082

Agn - Wto 12 Sty, 2016 18:56

Aragonte napisał/a:
Będziemy chciały poznać twoje wrażenia na temat bombowego BYH (też muszę to obejrzeć - ale najpierw upolować).

Mogę udostępnić ten tego tamtego... :)
Aragonte napisał/a:
Wcale nie twierdzę, że ma to wiele sensu zwłaszcza że ten akurat bohater jako król miał mnóstwo konkubin i nieślubnych dzieci.

I też współcześni koreańscy mężowie wcale nie są tacy wierni, a w skali światowej względem rozwodów Korea jest na przedzie. No ale jeśli nie widzą czynionej przez siebie hipokryzji, to cóż poradzić.
Aragonte napisał/a:
Edit: znalazłam filmik z realizacji części bitwy w 25. odcinku Smoków - miałam z nim problem, bo komp mi się dwukrotnie zawiesił, ale obejrzałam i obśmiałam się ze scen z planu z YBJ i MH wydurniającymi się podczas przygotowań do kręcenia scen

Jak zwykle trzeba przeczekać reklamy.

http://tvcast.naver.com/v/691082

Pierwszy problem fanki k-dramalandu - najpierw coco jumbo 30tkę Smoków czy obejrzeć filmik?! Otokeeee!!! :excited:

Edycja: Problem rozwiązał się sam - flasha mam tu zbyt starego.

Tinker Ticker
Kino bardziej artystyczne, niż rozrywkowe, bo choć dotyczy bomb, to jednak mało tu akcji. BYH gra faceta, który jako nastolatek wysadził w powietrze (zrobioną przez siebie chałupniczo bombką) nauczyciela, który go sprał (za co - nie wiadomo). Od tego wypadku nie miał prawa zbliżać się do różnych ustrojstw i inszych materiałów wybuchowych. 11 lat później bomby wciąż konstruuje (i grzecznie pracuje na uniwerku jako asystent profesora) i podsyła je różnym osobom - o ile się skapnęłam, to tym, które mu podpadły albo w jakiś dziwny sposób zainteresowały (nie wiem, czemu to miało służyć - wyrażeniu sympatii?). Któregoś dnia jego uwagę zwraca bezczelny (i wnerwiający jak siedem nieszczęść - miałam ochotę go zadusić gołymi rękami) student. Wysyła mu więc bombkę. Panowie się spotykają i zaczyna się dziwna relacja młodego anarchisty oraz faceta, który i chciałby coś wysadzić, i boi się (mój wniosek - po prostu lubił robić te bomby, choć niekoniecznie chyba chciał, by wybuchały). Oczywiście nie ma prosto, nowa znajomość pcha wybuchowy interes BYH o krok dalej, a wybuchające tu i ówdzie bombki i telefony z żądaniem kasy zwracają uwagę policji, a konkretnie jednego policjanta, który ma BYH na oku od czasu incydentu z nauczycielem (po obejrzeniu filmu wnioskuję, że ten nauczyciel zginął). Całość prowadzi do nieprzyjemnego finału (jeśli będziecie chciały obejrzeć, to na wszelki wypadek nie powiem, jakiego).
BYH gra dziwną postać. Taką jakby zamkniętą w sobie, jakby bomba miała wyrazić jego, bo sam niekoniecznie chce pokazać światu swoje ja. Siedzi cicho, taki niby cichutki facecik, ale w chwilach nerwów tworzy sobie te swoje urządzonka wybuchowe. Nie do końca go polubiłam - to jednak chodzące zagrożenie, zdolne w którymś momencie posunąć się krok naprzód i wywalić w kosmos całe miasto, a nie tylko śmietnik (czy samochód). Ale na tle jego partnera to wręcz zbłąkana owieczka poszukująca swej drogi.
Ciekawy film, ale nie nastawiajcie się na dziką akcję.
BYH ma grzybka (ale widać brwi!). I miło się na niego patrzy.

BeeMeR - Wto 12 Sty, 2016 21:36

Aragonte napisał/a:
Wyjaśniam ci tylko, jakie mogą być też przyczyny, dla której ta "wielka miłość YBW" tak się rozmyła scenariuszowo.
I dzięki, przynajmniej rozumiem pobudki, a to podstawa akceptacji faktu ;)
Trzykrotce dziękuję za wyjaśnienie tytułu Shine (który, nawiasem, wydawał mi się zawsze idiotyczny :roll: ) :kwiatek:

Agn napisał/a:
współcześni koreańscy mężowie wcale nie są tacy wierni, a w skali światowej względem rozwodów Korea jest na przedzie. No ale jeśli nie widzą czynionej przez siebie hipokryzji, to cóż poradzić.
Po części to hipokryzja, po części pewnie pobożne życzenia "niewinnej" młodzieży, co to dla nich wszystko musi być poprawne i doskonałe. Cieszę się jednakże, że coraz częściej tworzone są i mniej niewinne i doskonałe dramy, ludziom wszak brakuje tej doskonałości :P
BeeMeR - Śro 13 Sty, 2016 07:57

A Hard Day

Całkiem niezły thriller policyjny. Policjant na lekkiej bani z powodu rocznicy śmierci matki (Drugi z Coffee Prince, poznałam po głosie ;) - tu znacznie lepszy bo ma bardzo dynamiczną rolę, a nie tylko uśmiechy i smęty) ma wypadek i kogoś potrąca - w panice zabiera zwłoki i ukrywa. A potem dostaje telefon, że ktoś wie co zrobił i ma oddać zwłoki - co jak i dlaczego to już ew. odpowie film - mnie się bardzo dobrze oglądało, mimo, że jest trochę przewidywalny.
Lekko spoilerowy zwiastun:
https://www.youtube.com/watch?v=-r1lJuk4EjA

BeeMeR - Śro 13 Sty, 2016 08:22

Always

Mężczyzna (SJS) obejmuje nocną zmianę w stróżówce parkingowej - i już pierwszej nocy zjawia się tam dziewczyna, śliczna niewidoma, by oglądać (słuchać) dramy, bo tak robiła z poprzednikiem, staruszkiem, a nawet nie wiedziała, że skończył pracę. Zaczynają oglądać - ona dramę, wypytując o szczegóły ubioru, fryzur, kolczyków itd. a on ją - odpowiadając w bardzo faceci sposób na pytania:
"- jakie ona ma buty?
- no, ma" ;)
I tak zaczyna się znajomość która przeradza się w piękny romans :serduszkate: - taki jak lubię, powolny, spokojny, bez cudaczenia, a nie bez trudności bo oboje poharatani, fizycznie bądź psychicznie.
tu kilka fotek i ładny fv z tej części filmu:
https://www.youtube.com/watch?v=FXWoZmMMC0U





A potem następuje wyraźna zmiana klimatu i część melodramatyczna, ale też nie oglądało mi się źle, a nawet się lekko wzruszyłam bo SJS tak ślicznie bezsilnie łkał ;) Jak panna szlochała wniebogłosy to przewinęłam te 2 sekundy :P
W każdym razie to część filmu pod wezwaniem "chcę przywrócić dziewczynie wzrok, bo jeszcze się da, ale sporo kosztuje więc będę musiał walczyć w jakiejś podziemnej mordowni w walce bez reguł, być może na śmierć i życie" - no i wiadomo, że bohater będzie musiał zapłacić bardzo wysoką cenę za jej wzrok.

W rolach drugoplanowych sami znajomi ;)
Plus panowie mają interesujące tatuaże (SJS własne)




Trzykrotka - Śro 13 Sty, 2016 09:59

Bardzo ładnie się zapowiada :kwiatek: Poszukam sobie do zakupienia. Dziewczyna to panna z Iljimae, tak? Znajome schodki z FFI widzę (te w margarytki) i pomysł na akcję bardzo fajny - dzięki!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group