To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV

Anonymous - Pon 24 Sty, 2011 23:27

Ja zaś na spojlery wyczulona jak widzę wzmiankę o filmie, którego nie widziałam, nie czytam :P
To ja dziś przeglądnę wątek :)
Lepsze to niż samorząd terytorialny w zaborze pruskim, czy rosyjskim :mrgreen:

Anaru - Pon 24 Sty, 2011 23:40

lady_kasiek napisał/a:
jak widzę wzmiankę o filmie, którego nie widziałam, nie czytam :P

Ja czytam, bo przecież stąd wiem co skombinować i obejrzeć.
A;le spoilerów szczerze nie lubię, zwłaszcza gdy dotyczą filmów, które maja nie do końca przewidywalne rozwiązania. Bo niektóre, typu np. romanse to wiadomo jak się skończą, więc spoilery to pikuś. :wink:

ŁukaszG - Pon 24 Sty, 2011 23:46

Aragonte napisał/a:
Edit: a co do regulaminu, to można dopisać uwagę o spoilerach w części "Nie lubimy". Na przykład coś w rodzaju:
"Uwaga! Większość z nas nie znosi spoilerów. Pamiętaj o używaniu znacznika [SPOILER] i ukrywaniu za jego pośrednictwem głównego rozwiązania fabularnego".

Pomyślę o tym, póki co dodałem jako punkt 12.
Zapraszam do dyskusji na ten temat w Pytaniach technicznych.

Łukasz

Yvain - Czw 27 Sty, 2011 14:32

Obejrzałam film Moi chłopcy/The Boys Are Back i stwierdzam :mrgreen: że mi się podobał.
"Akcja filmu dzieje się w południowej Australii. Dziennikarz sportowy Joe Warr sam musi zająć się dwoma synami: sześciolatkiem oraz nastolatkiem z poprzedniego małżeństwa. Mężczyzna nie korzysta z rad teściowej ani innych rodziców i tworzy własną filozofię bycia ojcem dla dzieci tak samo zagubionych w nowej sytuacji jak on. Fabuła filmu jest oparta na wspomnieniach Simona Carra." Bardzo dobra rola Cliva Owena, niezły film :mrgreen:

Alicja - Czw 27 Sty, 2011 14:47

pzymierzam się właśnie do niego

wczoraj włączyłam "Duchy moich byłych" coś a'la Opowieść wigilijna przed weselem brata , a Scroogem jest brat pana młodego - playboy, nawiedzany przez duchy byłych. Zabawna opowiastka. Wisienką na torcie jest para aktorska: Matthew McConaugheya i Jennifer Garner, gdyż nieźle iskrzy pomiędzy nimi ( w filmie :wink: ), co nie zawsze udaje się podczas kręcenia komedii romantycznych. Niekiedy mam wrażenie, że para głównych bohaterów, została zamieniona w dwa kołki w płocie :roll: I nie rozumiem co takie kawałki drewna w sobie widziały. Tyle dygresji. Tu na szczęście tak nie jest. Główny bohater może zobaczyć co zepsuł w przeszłości i jaka będzie jego przyszłość, bez dziewczyny- kobiety, którą miał w zasięgu ręki, od dzieciństwa. Pytanie czy zechce to zrozumieć.
Film polecam

http://www.youtube.com/watch?v=2Zdb2PlYXCQ

Yvain - Czw 27 Sty, 2011 15:19

"Duchy moich byłych"widziałam całkiem niezły :mrgreen:
Trzykrotka - Sob 29 Sty, 2011 20:41

Jak zostać królem - obejrzany na seansie przedpołudniowym, na którym przeważającą część widowni stanowiły emerytki (kino Pod baranami wprowadziło ulgi biletowe dla seniorów). Mówię o tym,bo jedna z nich zasnęła i chrapała dość rozgłośnie, póki jej żwawsza koleżanka nie szturchnęła. No cóż, może dla osób nie przyzwyczajonych do skupiania uwagi dłużej niż na jeden odcinek ulubionego serialu, film mógł być zbyt jednostajny. No bo faktycznie - cóż sie tam dzieje? Niewiele. Dla monarchii i rodziny księcia Jorku te lata były pełne wstrząsów i szoków - śmierć króla, krótkie rządy pani Wallis Simpson, abdykacja starszego brata, niechciana korona, konieczność podjęcia oficjalnych obowiązków, wybuch wojny... Wszystko to jednak dzieje się w tle, gdzieś tam wisi nad głowami bohaterów jak ponura chmura gradowa. Ich świat to zaciszne pokoje i własny świat rodziny z dwiema małymi córeczkami, w który brutalnie wkracza historyczna konieczność.
Mnie się spać nie chciało. Przeciwnie, siedziałam w napięciu, odczuwając każdym włóknem ciała ból i strach nieśmiałego, jąkającego się człowieka, który miał nadzieję przeżyć życie cicho i spokojnie, a musiał stanąć na czele kraju. To zasługa wspaniałej roli Colina Firtha. Wspaniałej. I równie wielkiej roli Goeffreya Rusha w roli jego logopedy. I Heleny Bohnam - Carter. I innych.
Pod żadnym względem nie jest to film amerykański, z rodzaju tych, co to "był słaby, a stał się niezwyciężony." Nie, król Jerzy nie jest niezwyciężony. Ale to, jak walczy ze swoją słabością jest niesamowicie ujmujące, ani trochę nie ckliwe i nie przesłodzone. Sceny w gabinecie Lionela są też niesamowicie komiczne.
Naprawdę warto ten film zobaczyć.

trifle - Sob 29 Sty, 2011 20:46

Jeżu :excited: Niesamowicie chcę to obejrzeć, ale poczekam, poczekam do końca sesji, jak będę mieć to wszystko z głowy, pójdę do kina i będę się upajać. Uwielbiam Colina starszego bardziej niż tego młodego chyba :)
Anonymous - Sob 29 Sty, 2011 21:10

Trzykrotka napisał/a:
Sceny w gabinecie Lionela są też niesamowicie komiczne.

Mnie rozbroiła zwłaszcza scena pierwsza ćwiczeń. Bertie i Lionel stoja naprzeciwko siebie i machają policzkami :rotfl:

Trzykrotka - Sob 29 Sty, 2011 21:12

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Prawda! A te, w których Lionel Bertiemu obiecuje szylinga? :rotfl: "Wrócisz do domu jak panisko." Albo - "pozwolę ci skleić samolocik, jeśli powiesz."
trifle - Sob 29 Sty, 2011 21:13

Zastanawiam się właśnie, czy to już czasem nie są owe omawiane przez nas spoilery :P
praedzio - Sob 29 Sty, 2011 21:17

To nie są spoilery. ;)
Anonymous - Sob 29 Sty, 2011 21:18

Ale to nie jest film z elementami zaskoczenia? Tu jest wszystko jasne, a detali nie opowiadamy, bo bez znajomosci filmu one i tak nic nie mówią.
Ale.
Spoiler:
Podobała mi się bardzo scena w ktorej Królowa matka pociesza płaczacego Bertiego, to jest kulminacja wsparcia jakie okazuje muu przez cały film. Aczkolwiek ta gadka, dlaczego odmawiała mu reki dwukrotnie już naciągana. No i ciekawa jestem jak Brytyjczycy przyjęli przygotowania swojego króla do najwazniejszego, i najbradziej mobilizującego przemówienia. To też było z jednej strony zabawne, z drugiej strony przejmujące.

Trzykrotka - Sob 29 Sty, 2011 22:02

Mnie się ogromnie podobała rola Heleny i to, jak zagrała królową - matkę. Była okropnie wyniosła (to nie rozmawiamy o sprawach prywatnych, proszę nie mówić do mnie Liz, naprawienie kwestii mechanicznych to wszystko, o co nam chodzi) i nieprzystępna. A jednocześnie dawała ogromne, bardzo ciepłe i ludzkie wsparcie mężowi. Piękny jest taki moment pokazany nawet w trailerze, kiedy ona podczas próby przemówienia na stadionie pochyla głowę w autentycznym bólu.
Spoiler:
Swoją drogą - straszne to musiało być, te bolesne próby wyduszenia choć słowa, z których wychodziły tylko nieartykułowane dźwięki nagłaśniane przez mikrofon do monstrualnych rozmiarów.

Nie wiedziałam, że można aż tak bać się mikrofonu...

Anonymous - Sob 29 Sty, 2011 22:14

Albo sobie to uroiłam, bo Helenę widziałam tylko w rolach kobiet prawie obłąkanych, ale mi barkowało tylko jakiegoś ciepła w jej oczach, dla mnie na dnia czaił się ten Bellatriksowy obłęd. Chociaż oczywiscie Helena była świetną księżną Yourku.
Spoiler:
Widać było wsparcie jakie mu udziela, jak jego słabość ją dotyka, jak jego cierpienie jest jej bólem.
A i faktycznie widz może się wczuć w kompleksy Bertiego, przecież on niekiedy sprawiał wrażenie, jakby miał się udławić własną szczęką, a nie miał wyjścia musiał być osobą publiczną ze słabością wypisaną na twarzy.

milenaj - Sob 29 Sty, 2011 22:36

Ja bym chciała, żeby Helena dostała Oscara, bo zagrała świetnie.
Nagrody ją omijają, a ma wiele świetnych rół na swoim koncie...

A sam film rewelacja. Colin świetny. Czuło się jego strach, ból, upokorzenie...

Anonymous - Sob 29 Sty, 2011 22:40

Właśnie dziś chyba sobie daruję pisanie a oglądnę Lady Jane, namowiona przez Aine.
milenaj - Sob 29 Sty, 2011 22:44

To był pierwszy film z Heleną, który obejrzałam. Ale dawno to było, jeszcze w podstawówce.

Spoiler:
nie wracam do niego ze względu na zakończenie

miłosz - Sob 29 Sty, 2011 23:25

poczekam na Colina jak zagrają go w moim niszowym kinie :) przede mna w poniedziałek "Ludzie Boga"
ale wczoraj oglądnęłam "Mr nobody" - z Jaredem Leto w roli tytułowej . jedyny zarzut jaki mam do tego filmu, to to, ze jest ze 20-30 minut za długi. Ale sam temat i podanie go widzowi bez zarzutu - nie ma efektów specjalnych, ale są ciekawe zdjęcia i znakomicie dobrana ścieżka dzwiękowa. A kazdego z nas ciekawi co by sie stało gdybyśmy w takiej czy innej sytuacji doknali innego wyboru. Dla tych, których zaintrygoawała "incepcja", "mr. Nobody" będzie dopełnieniem, postawieniem kropki nad "i" . I nawet te dłużyzny uwierają jakby mniej.

Anonymous - Nie 30 Sty, 2011 00:04

Milenaj nie strasz mnie bo na razie fruwają motyle...
milenaj - Nie 30 Sty, 2011 00:05

Ale ukryłam, więc skoro spojrzałaś :-P .
Anonymous - Nie 30 Sty, 2011 01:41

Bo wiedziałam i tak jak się skończy
Spoiler:
ale miałam głupią nadzieję, tak. cała ja, musi wierzyć w cuda nawet jak jej spada cegła w drewnianym kościele na głowie.
Kurczę no!
A ten Dudley nawet w moim typie nie jest :cry2:

Nesia - Nie 30 Sty, 2011 03:24

Witam, bardzo, ale to bardzo dawno nie pisałam, ale regularnie zaglądam na forum i śledzę różne wątki. Akurat dziś widziałam w kinie film "Jak zostać królem" (swoją drogą, komu by przeszkadzało, gdyby dokładnie przetłumaczono tytuł angielski) i muszę powiedzieć, że podobał mi się, ze względu na kameralny charakter, grę aktorów (szczególnie Geoffrey Rush, a i Colin Firth znakomity). Początkowo nie poznałam zupełnie Jennifer Ehle w roli żony logopedy - Myrtle Logue. Bardzo zeszczuplała. Ucieszyłam się, że zagrała w dobrym filmie, miałam wrażenie, że jej kariera trochę straciła tempo. A przy okazji pozdrawiam wszystkie miłe panie z forum.
Admete - Nie 30 Sty, 2011 09:09

Zazdraszczam wam...Ja to sobie mogę o tym filmie w kinie tylko pomarzyć...Nic to jednak...
primavera - Nie 30 Sty, 2011 09:42

Zaliczyłam King's Speech i Black Swan - krótko mówiąc uczta dla kinomana


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group