To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze

Gosia - Wto 06 Lis, 2007 19:44

Tak, ten bez bardzo sie rzuca w oczy. W sumie ta suknia jest ladna, ale po co pokazywac ją az tyle razy? Moze pani chciala dostac Oskara za role dla statysty? :rotfl: w pewnym momencie mozna nawet przyjrzec sie jej twarzy, choc lekko rozmazanej, widac montazysci sie zorientowali ;)
Harry_the_Cat - Wto 06 Lis, 2007 19:48

My mieliśmy teorię, że po prostu zgubiła się na tej stacji. I nie wiedziała, który pociąg to jej...
Gosia - Wto 06 Lis, 2007 19:49

Nie wiedziala czy ma wybrac North czy South? ;) A moze liczyla na to ze Henry ją poderwie ;)
asiek - Wto 06 Lis, 2007 20:09

Kurtka wodna...do czego to doszło ! Zamiast ślinić się na widok Jasia, to ja kobity w brązie wypatruję ! :zalamka: Haarry! :wink:
Słuchajcie nie jest tak źle, :-D bo albo kobietek jest dwie, albo...rzeczona statystka zmieniała ubiór...a konkretnie na kilku ujęciach ma falbankę przy czepku, a przy dwóch lub trzech :mysle: falbanki NIE MA ! :shock:

Caitriona - Wto 06 Lis, 2007 20:43

Ło, mamo... nie wiem ile razy ją wyłapałam, ale faktycznie jest. Biega ciągle gdzieś w tle (choć przyznaję ze trudno mi było się skupić na statystach, jak mi tu Rysiu wyskoczył z pociągu :serce2: )
malmik - Wto 06 Lis, 2007 21:16

Baby wcześniej nie widziałam (choć oglądało się tą scenę "parę" razy), ale tego Ryśka to zawszę słyszę. Co do pani to mam teorię, że może ona lekkich obyczajów - dlatego łazi, co? :mrgreen:
Caitriona - Wto 06 Lis, 2007 21:26

malmik napisał/a:
Co do pani to mam teorię, że może ona lekkich obyczajów - dlatego łazi, co? :mrgreen:



Wcześniej też jej nie widziałam, Rysiu mi przysłaniał cały świat

Harry_the_Cat - Wto 06 Lis, 2007 21:26

Ja musze spróbować tego Ryska wyłapać... :mysle:
snowdrop - Wto 06 Lis, 2007 21:52

O jejku, ale się uśmiałam :lol:
Harry czy to Ty zauważyłaś tą kobietkę czy może któryś z mężów?

Harry_the_Cat - Wto 06 Lis, 2007 21:57

Nie, ta kobieta była wypatrzona juz dawno i nawet gdzies o niej czytałam, ale jakoś zawsze mi umykała. Więc wczoraj odpalilismy DVD, kolażanka usiadła przed telewizorem i pokazała mi ją palcem. A potem zaczeło się liczenie....
Loana - Śro 07 Lis, 2007 09:07

Na IMDB sa wylapane takie bledy w tym filmie :P . Bardzo malo, jak na serial :) .
W scenie finalowej kobieta pojawia sie 11 razy :) . A na dokladke w pewnym momencie widac mezczyzne sprawdzajacego godzine na zegarku na reke. Malo to prawdopodobne jest, poniewaz zegarki takie powstaly jakies 30 lat pozniej od tej daty :P .

nicol81 - Śro 07 Lis, 2007 10:36

Ja tam jakoś żadnych kobiet nie widziałam na peronie :ops1: Byli tam jacyś ludzie? :-P Henrego rzeczywiście mogłoby nie być w tej scenie.
snowdrop - Śro 07 Lis, 2007 13:08

Ja wolałabym zakończenie książkowe. To jest idealne.
A co do Henry'ego to musieli gdzies go wcisnąć, bo pamiętajmy ze w ksiażce to on pomógł spotkać się sam na sam Johnowi i Margaret.

Loana - Śro 07 Lis, 2007 13:16

Ponieważ przeczytałam już cały temat, mogę pokomentować wypowiedzi forumowiczek :) .
asiek napisał/a:
Nicholas Higgins - mężczyzna wart grzechu. Nie pociąga fizycznie tak jak John Thornton,, ale sądzę, że niejedna z nas chciałaby być kochaną przez takiego faceta. Troskliwy,odpowiedzialny, pracowity, dbający o dzieci i dom. Taci mężczyźni to już rzadkość. Z twarzy Higgnsa bije radość i ...pozytywna energia. Ma się wrażenie, że on pokona każdy życiowy zakręt.

Zgadzam się z tym zdaniem całkowicie. Super bohater, mimo że nie jest z „wyższych sfer”, ma wszystkie cechy szlachetnego i prawdziwego mężczyzny. I był całkiem przystojny dla mnie – lubię radosne, otwarte twarze jak ma Higgins :) . Od razu wiadomo, że można mu zaufać. I cieszę się, że pod wpływem wydarzeń i Margaret potrafił się zmienić na jeszcze lepszego faceta, zdolnego do poświęceń i walki o rodzinę.

Asiek napisał/a:
Henry...Wiem ... nie cieszy się wielką sympatią Fanek filmu, ale... i mnie go żal. Uważam, że kochał Margaret prawdziwie. Trwał przy niej...był oddany i pomocny.

Nie podobał mi się (fizycznie) gościu w tej ekranizacji, ale patrząc obiektywnie nie mogę się do niego doczepić. Przecież tak naprawdę ten facet nie zrobił chyba nic takiego, co mogłoby go skreślać. Przystojny, dobrze wychowany, uprzejmy, rozsądny, znający się na interesach i pomocny – cóż można więcej chcieć. Dlatego średnio mi się podobało jak go urządzili w filmie – czym sobie zasłużył na podwójne odrzucenie, w drugim wypadku takie mocne? Pomagał Mag, starał się jak mógł, a tu takie coś... też czułam żal podczas sceny peronowej. Niepotrzebnie, mogli to inaczej rozegrać. I też uważam, że on kochał Margaret prawdziwie, bo pomimo wszystkiego ciągle się o nią starał.

Asiek napisał/a:
Która z matek ... haftuje swoje inicjały obok inicjałów syna... mówi, zostań ze mną

Tego fragmentu nie rozumiałam. Rodzina Thorntonów miała (powiedzmy) bieliznę pościelową z inicjałami – z jakimi inicjałami? Johna? Matka mu wyhaftowała? Myślałam zawsze, że to panna młoda wnosi w posagu takie rzeczy, więc na nich są wyhaftowane inicjały jej i męża (czyli że matka Johna powinna haftować co najwyżej rzeczy dla swojej córki). Ale nawet jeśli były na pościeli inicjały Johna, to jakie inne matka chciała pruć? Naprawdę wyhaftowała też SWOJE??? To przecież chore, na dzień dobry skreślała szanse syna na małżeństwo???

Chciałam również przeczytać wyjaśnienia finansowe dotyczące sytuacji Johna (był zarządcą czego? to nie była jego fabryka???), ale złośliwy chochlik skasował posty :wsciekla: jak tak może być???

Aragonte napisał/a:
Ponieważ życie mi jakoś dopiekło, odczułam potrzebę przeniesienia się w lepszy świat... i właśnie odnajduję go w "N&S" Ach, jak miło do tego wrócić

Po pierwszych odcinkach nie odczułam tego jako lepszy świat, ten strajk, śmierć i poniżenie... ale ogólnie oceniam nastrój bardzo pozytywnie, chociaż zdaję sobie sprawę, że serial trochę wybielił mi świat. Strajki były, są i będą, wykorzystanie ludzi oraz niezrozumienie sytuacji też nadal spotykamy. Mimo wszystko ogromnie podoba mi się sposób budowania w serialu nastroju – pomimo pokazywania problemów społecznych (oraz prywatnych) zostawia uczucie szczęścia i radości :) .

Lady_kasiek napisał/a:
Podoba mi się to jak Małgosia pielegnuje obraz swojego domu ukazany w filmie jak raj. I ten kontrast między obcą Północą a swojskością domku na Południu. Wspaniałymi postaciami są rodzice tacy opanowani( w porównaniu z panstwem Bennet ideały)

A mnie właśnie lekko drażniło to rozróżnienie – na Południu piękna soczysta zieleń, słońce, a na Północy półmrok, deszcz, szarość i brud. Dopóki przedstawiano to z jej strony to jeszcze rozumiałam – uczucie szczęścia, jakie czuła w domu, mogło promieniować na widzenie świata. Ale jak okropnie się rozczarowała w scenie, kiedy John na chwilę zniknął z Milton (Margaret rozmawia z matką Johna, która nie wiem, gdzie jest syn) i pokazali go, jak idzie sobie przez pole – ZIELONE pole! I ja już sobie pomyślałam – super, poszedł sobie na spacerek daleko od Milton i tam też mają zieleń i słońce, wspaniale, że mogą wyjść na spacer gdzieś dalej niż na cmentarz, tam, gdzie jest ładnie i miło! A tu taki zonk – on jest na Południu! Rozczarowałam się, czy nie ma nic kolorowego w tym Milton???
A rodzice wg mnie nie są opanowani, tylko to po prostu są takie trochę ciepłe kluchy... nie widziałam za bardzo w ich zachowaniu uczuć do margaret, może dopiero jak pan Hale raz się zapytał o Thortona to coś pokazał. A matka bardziej chyba kochała swoją służącą niż męża, bo ciągle się jej skarżyła na męża – nie powinna tak robić, jak to musiało wpłynąć na Margaret i jej zdanie o lojalności małżeńskiej.

Harry_the_cat napisał/a:
Ale wtedy to tak mam ochotę walnąą tą Margarytkę w głowe! Obejrzyj sie głupia kretynko!

Nie bardzo rozumiem, o co tu wszystkim chodzi. Jak ona się miała obejrzeć? Wsiadła do dużego (chyba) czarnego powozu z oknem z boku, więc nie miała jak _w_powozie_ obejrzeć się do tyłu, mogła co najwyżej wyjrzeć w bok przez okno – czy o to wszystkim chodzi??? Czy to jednak nie byłoby zbyt dużym zwróceniem na siebie uwagi przez ciotkę?

Trifle napisał/a:
ps. i ciekawa jestem, czy Thornton wiedział, co do niego mówiła Margaret jako "buisness proposition" Patrzył na nią, jakby myślał "tak, mów co chcesz, może być książka telefoniczna, tak ładnie mówisz"

Odniosłam to samo wrażenie, że on jej w ogóle nie słucha. I tutaj mam pytanie: kiedy Thornton domyślił się, że jego uczucia do Margaret są przez nią odwzajemniane??? Bo na Dworcu sprawiał wrażenie człowieka, który jest pewien uczuć drugiej strony? No ale skąd taki wniosek? Przecież ostatni raz widzieli się jak ona wyjeżdżała i chyba nie dała mu znać, że zmieniła zdanie, nie??? Samo spotkanie na peronie też chyba nie musiało być dowodem, że ona go kocha. To skąd wiedział???

Loana - Śro 07 Lis, 2007 13:19

Kupilam sobie wczoraj ksiazke po angielsku N&S :) . Zdesperowana jestem, bo angielski u mnie kwiczy niestety... ale sprobuje :) . Widzialam w jednym z watkow, ze Alison tlumaczyla ksiazke - czy calosc? Na razie nie wchodze na innych tematow, poniewaz nie chce sobie "spojlerowac", jak przeczytam, to wtedy zobacze co pisaly dziewczyny na ten temat.
nicol81 - Śro 07 Lis, 2007 15:21

snowdrop napisał/a:
Ja wolałabym zakończenie książkowe. To jest idealne.
A co do Henry'ego to musieli gdzies go wcisnąć, bo pamiętajmy ze w ksiażce to on pomógł spotkać się sam na sam Johnowi i Margaret.

Taki jednak Henry patrzący jak się całują, to nie najlepszy pomysł. Ja go oczywiście niesprawiedliwie nie lubię :mrgreen: , ale nie zasłużył. Margaret mogła jechać z przyzwoitką. Co też byłoby bardziej w zgodzie z prawdą historyczną.

Gosia - Śro 07 Lis, 2007 18:17

Ja jednak odnosze wrazenie, ze troche jej sluchal, to znaczy oczywiscie wzrok mial cielecy, ale samo jej spojrzenie na tym peronie mu z pewnoscia wystarczylo i go milo zaskoczylo, ze zaczela rozmawiac w kategoriach biznesowych, przeciez kupiectwem i biznesem wczesniej pogardzala.
Poza tym on juz wiedzial, ze to byl wtedy JEJ brat, wiec czul ze ona sie wtedy chciala usprawiedliwic i udowodnic mu, ze nie powinien zle o niej myslec.
Co do inicjałów, cytuje:

"Pani Thornton siedziała w jadalni w każdej chwili oczekując wieści o przyjętych oświadczynach. Wielokrotnie zbierała siły słysząc jakieś nagłe hałasy w domu, chwytała wtedy niedokończoną robótkę i zaczynała wbijać igłę pilnie, choć przez zamglone okulary i niepewną ręką. Wiele razy drzwi otwierały się, jacyś obojętni ludzie przychodzili ze swoimi nieważnymi sprawami. W końcu jej sztywna twarz o szarym zmrożonym zazwyczaj wyrazie rozluźniła się, rysy opadły przybierając wygląd przygnębienia, tak nietypowy dla ich zwykłej surowości. Wyrwała się z zadumy nad ponurymi zmianami, jakie przyniesie ze sobą to małżeństwo. Zmusiła swoje myśli do przejścia na zwykłe domowe tory. Przyszli nowożeńcy będą potrzebowali świeżych zapasów lnów, pani Thornton miała przyniesione stosy koszy na bieliznę pełne obrusów i serwetek i zaczynała je przeglądać. Było pewne zamieszanie w związku z tym co należało do niej i zostało oznaczone „G.H.T.” (George i Hannah Thornton) i tym, co należało do jej syna, kupione za jego pieniądze i oznaczone jego inicjałami. Część wyprawy oznaczonej „G.H.T” wykonano z holenderskiego adamaszku starego gatunku, wspaniałego i okazałego, któremu żaden współczesny nie dorównywał. Pani Thornton stała patrząc na nią długo, była jej dumą, gdy wychodziła za mąż. Ściągnęła brwi, zacięła i ścisnęła mocno usta i zaczęła uważnie wypruwać „G.H.”. Zaszła tak daleko, że zaczęła szukać czerwonej, tureckiej nici, aby umieścić nowe inicjały, ale cała była zużyta, a nie miała jeszcze serca by posłać kogoś po więcej. Patrzyła więc tylko nieruchomo na puste miejsce i seria wizji przesunęła się przed jej oczami, a w każdej z nich jej syn był najważniejszym, jedynym obiektem – jej syn, jej duma, jej własność. Nadal nie przychodził. Bez wątpienia był z panną Hale, nowa miłość już usuwała ją z pierwszego miejsca w jego sercu".

BeeMeR - Śro 07 Lis, 2007 19:03

Loana, dzięki za obszerne wrażenia :kwiatki_wyciaga:

Dodam jeszcze kilka moich spostrzeżeń:
Loana napisał/a:
Jak ona się miała obejrzeć? Wsiadła do dużego (chyba) czarnego powozu z oknem z boku, więc nie miała jak _w_powozie_ obejrzeć się do tyłu, mogła co najwyżej wyjrzeć w bok przez okno – czy o to wszystkim chodzi??? Czy to jednak nie byłoby zbyt dużym zwróceniem na siebie uwagi przez ciotkę?
Mnie to też zawsze zgrzyta - bo rozumiałabym te słowa ZANIM wsiądzie do powozu, bo ma realną szansę się obejrzeć. W powozie już nie.

Cytat:
Odniosłam to samo wrażenie, że on jej w ogóle nie słucha. I tutaj mam pytanie: kiedy Thornton domyślił się, że jego uczucia do Margaret są przez nią odwzajemniane??? Bo na Dworcu sprawiał wrażenie człowieka, który jest pewien uczuć drugiej strony? No ale skąd taki wniosek? Przecież ostatni raz widzieli się jak ona wyjeżdżała i chyba nie dała mu znać, że zmieniła zdanie, nie??? Samo spotkanie na peronie też chyba nie musiało być dowodem, że ona go kocha. To skąd wiedział???
Bo nie słucha - przynajmniej wg mnie :) Sam jej widok tak go ucieszył oraz cielęce spojrzenie jakim go obdarowała wydaje mi się wystarczyło, żeby nadzieja, powstała w momencie "ho was her brother" rozkwitła :mrgreen: Scena bardzo mi się podoba, za nic bym nie wycięła Henryczka, nawet mimo, że nie wydaje szczególnie prawdopodobne, aby młoda wszakże panna podróżowała samotnie z równie młodym mężczyzną. :-P

Co do rodziców Margaret - dla mnie to specyficzna, chora rodzina - rodzice w ogóle nie umieją ze sobą rozmawiać. Niby pobrali się z miłości, ale "teraz" córka jest między nimi jakby buforem - np. ojciec rozmawia z nią, nie z żoną o problemach i konieczności wyjazdu, na nią scedowywuje przekazanie wieści matce. Matka też faktycznie więcej rozmawia ze służącą, ew. córką niż mężem.

Niemniej rodzina Throntona też nie jest najwspanialsza pod słońcem: oni z kolei nie potrafią rozmawiać przy Fanny, no i mamusia jest trochę nadopiekuńcza jeśli chodzi o synka :roll:

A statystka w brązowym płaszczu - :shock: nie zauważyłam dotychczas :rotfl:
Ona najwyraźniej coś na tym peronie zgubiła i wytrwale szukała łażąc tam i z powrotem :lol:

MiMi - Śro 07 Lis, 2007 19:25

Widziałam ją tylko 2 razy, bo mimo najszczerszych chęci wzrok sam ucieka mi na Ryśka. Nie mogę się gapić na kogoś innego :ops1:
snowdrop - Śro 07 Lis, 2007 20:00

Obejrzałam, ja doliczyłam się 9 razy. Wiece co, lepiej że w scenie pocałunku pojawia się Henry niz ta babka. To by dopiero było :banan: :banan_czerwony:
Loana - Czw 08 Lis, 2007 09:06

Dziekuje za kwiaty dziewczyny!!! :) Lubie dostawac, a rzadko mam okazje, wiec ciesze sie z kazdej niespodzianki :) :kwiatek:

Cytat:
W powozie już nie.

Czyli jednak dobrze zrozumialam, ze to moglby byc problem z odwroceniem sie. Scena oczywiscie piekna i przejmujaca (ja mialam nadzieje, ze obejrzy sie, chociaz nie wiedzialam jak ma to zrobic :P ), musze znowu obejrzec... a maz nie chce mnie do kompa dopuscic na razie :( za duzo ostatnio okupowalam go.

Ksiazke twardo czytam, na razie jestem na 4 rozdziale... ale mam okropny problem, bo jak czytam po angielsku, to ja tlumacze, a nie czytam, tzn. rozumiem co czytam, ale nie zapamietuje i nie wchodze w powiesc, nie przezywam jej :( . Mam nadzieje, ze jak przeczytam raz, to drugi raz pojdzie mi juz latwiej i bede mogla wchlonac atmosfere ksiazki.

snowdrop - Czw 08 Lis, 2007 11:24

Książke też zakupiłam, i tez mam zamiar czytać. Ale bedzie to wyglądało tak samo jak u Loany.
Loana - Pon 19 Lis, 2007 12:47

Jestem zachwycona tym teledyskiem:
http://pl.youtube.com/watch?v=trK5WBZFkjk
piekna muzyka, wg mnie pasuje do tresci pokazywanej... ogromne emocje...

fanturia - Pon 19 Lis, 2007 14:00

Moje pierwsze wrażenie - cudowny film. Następne juz nie były aż tak bezkrytyczne ;) . Całego wątku jeszcze nie przejrzałam, więc nie wiem, czy ktoś już się czepiał, że jest za czysty. Czyste ulice, czyste dzieci... nie pasuje mi to trochę.
Loana - Pon 19 Lis, 2007 14:10

O, widze, ze mamy podobne odczucia - za czysto bylo. Ale ogolnie mowiac przelknelam to bez bolu, co jak co, ale jakos nie tesknie za brudem :P . Tak i tak bylo sporo przeklaman, wiec to jedno to taki pikus byl :P .


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group