Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Seriale - Kraina konfucjanizmem płynąca, czyli dramaland - odcinek 7
BeeMeR - Pią 11 Wrz, 2015 11:55
Trzykrotka napisał/a:
Ten. Znasz go, on grał mordercę nasłanego za JUn Ki w Two Weeks.
Akurat go tam pamiętam . Bardziej z waszych opisów jako mistrza Mo i ochroniarza Moon&Sun?
Agn napisał/a:
pozostawały w przekonaniu, że mężczyzna i małżeństwo to zło w najczystszej postaci.
I lepiej niech już sobie idzie do kochanki i ją męczy byle dyskretnie
Nie całkiem o to chodzi w jej przypadku (raczej generalizowałam) - może i mąż byłby ok, ale ona potrzebuje ślimaczego tempa by nadrobić normalne dla nasz rzeczy, jak wzięcie kogoś za rękę czy objęcie w tańcu - ja nie mówię że to źle, ale to najwyraźniej nie jest czymś co by facetów kręciło.
Jak masz kilka minut to zerknij na odcinek 5 i jej reakcje na tango i próby tańca - oraz reakcje Siwona. Może i trochę jest w tym gry, trochę wyreżyserowania odcinka ale zniechęcenie jest bardzo czytelne. Natomiast ciekawie potem porozmawiali o różnicach i oczekiwaniach. Acz na tej kanapie to on się chwilami tak na nią patrzy jak na dziką, a chwilami tak że uch... w sensie nie że do niej coś ma, ale że on ma niesamowicie dużo czaru i uroku ogólnie I nawet opowiedział co nieco o swoim ukrywanym związku.
Wrzucanie dwójki obcych sobie ludzi do jednego łóżka też uważam za przesadę - ale chyba najpierw zerknę na pana w Duszycy a potem w programie
Całe szczęście że Siwonowa wersja jest chińska, jak rozumiem, czyli "we are in love" a nie "married".
Acz ich miny przy sesji w trakcie sesji do magazynu i
fotograf: "dotknij jego twarzy / ona: maca powietrze obok / Siwon: tu mam twarz" - bezcenne Ale za koszule to mu rękę pchała sama
A jakie Siwon głupie miny robi czasami
Agn napisał/a:
Jin jest fajnie napisany.
Podoba mi się też Sung Yeol, z całym jego umartwianiem i przekonaniem co do słuszności misji i potem swojej śmierci (o ile będzie), podoba mi się w sumie Gwi - on nie jest napisany genialnie, ale całkiem nieźle. Choć Eru a prawdą wielka zasługa LSH, że wygrał to, co się tylko dało.
No dobrze, ja tam jeszcze dorzucam księcia bo mi się w sumie podobał, zwłaszcza w pierwszej połowie. Panie są grubszą kreską i bardziej schematycznie napisane.BeeMeR - Pią 11 Wrz, 2015 13:42 WGM KSE & SJR odc 1
Początkowo chciałam tylko zerknąć i sobie przewijałam, ale jak doszło do pierwszej randki to nagle złapałam się na tym, że oglądam rozbananiona od ucha do ucha - oj, trafiła kosa na kamień
Nie twierdzę, że są dla siebie stworzeni, ale nadają na tych samych falach. Tj. w kwestii skinshipu, żartów z drugiej osoby i po trochu z siebie, oj widać, że oboje mają charakterki, zwłaszcza ona. Acz na pierwszy rzut oka to właśnie idealna koreańska niewinna panna, co to zasłania twarz przy chichotaniu, mówi w słodkim tonie aegyo, powołuje się na "a mama mówiła" itd. Cud miód i orzeszki. Ale wyraźnie wyłazi z niej twardy charakter - i dobrze, bo w tej branży (jak i wielu innych) inaczej się nie da. Nie mówię że zołza, ale np. na pytanie czy będzie mężowi podawać wodę itp. zapytała - "a mąż ma ręce? Tj. masz obie ręce prawda? Weź sobie sam". Bo ich pierwsza randka była w ciemno - tj. po ciemku
Wcześniej wymienili karteczki - po kilka pytań każde, a potem w ciemnościach odpowiadali sobie na nie wzajem, co nieco macali (np. jabłko Adama, włosy, ręce - od tego zaczęli skinship) i próbowali rozeznać kogo to poślubili oraz wkręcić się wzajem:
- mam blisko 40 lat
- jestem tuż po szkole
i takie tam bzdurki.
Edit: spotkali twarzą w twarz na koniec, ale najpierw kokietowali się zakrywając twarze rękami/torebką
Fajnie się bawią - trochę jak dzieciaki.
Jaki on interesujący brzydal - a ona dla odmiany jest śliczna.
To kociarze - ona ma kota, a on dwa.
edit 2.
Płynnie przeszłam do odcinka ostatniego - siedzą, gadają, jedzą, piją, wspominają - więc i pokazują nam to i owo co para przeżyła. Trochę tez popłakali - pewnie ciut na pokaz, ale może i trochę naprawdę (zwłaszcza on wyglądał na wzruszonego). Ona zaś już niewiele ma z tej początkowej pozy aegyo - wyraźnie poznali się już na tyle, że nie ma co się krygować. I dobrze, bo jest bardziej naturalna, acz chwilami widać jak się pilnuje przed kamerą. Chyba się dogadali nieźle i nie najgorzej spędzili ten czas.BeeMeR - Pią 11 Wrz, 2015 21:40 Głupotki (Junki):
Widziałam WGM KSY & KSY odc 1.
Ona się jak dla mnie zachowywała jak bohaterka dram odc 1-2, trema, nerwy, stoi w kącie SWOJEGO nowego domu lub ledwo się po nim ruszy i wiecznie przeprasza żę zagląda w kąty - np. do lodówki czy szafy. Koreańskość do imikentu - 10 lat różnicy z KSE a totalnie inne zachowanie - acz nie powinnam pewnie generalizować na podstawie ich dwóch
Jak zobaczyła "męża" to faktycznie jakby jej ktoś balonik oczekiwania i nerwowej ekscytacji przekłuł - bariera wieku ją bardzo wyraźnie przytłacza i nie wiem czy jest do przeskoczenia, na pewno nie łatwo. Mam wrażenie nawet, że poczuła się oszukana - dobrze, że on stanął na wysokości zadania i po pierwsze był przygotowany - kwiaty, świeczki, umowa małżeńska itp. a po drugie bardzo ładnie przejął inicjatywę, poprowadził rozmowę i działania adaptacyjne w nowym domu Trzykrotka - Pią 11 Wrz, 2015 22:39 Mam jakiegoś czopa w mózgu i dwóch zdań nie umiem sklecić Może jutro się odblokuje coś.
Na razie więc tylko komentarze: głupotka królewska piękna; faktycznie królewskość dodaje panom uroku.
Naprawdę - mam masę podziwu dla fanów robiących takie zestawienia, z czystej miłości i dla zabawy.
A propos tego, co napisałaś o WGM - prawda, że to wciąga i przywołuje banana na oblicze? Ja jako kompletnie nie-target takich programów byłam nastawiona na nie i też się raptem przyłapałam na bananieniu się i chichotach wczoraj przy KSY-KSy (przy Siwonie mało mi się chciało śmiać, przez tę sztywną ślicznotkę).
A widzisz - widziałaś też to totalne zagubienie się pani KSY w rzeczywistości programu? Albo jest nieśmiała (na co mi nie wygląda, ale kto wie ), albo już nie wiem... Już nie mówię po totalnym załamaniu się po zobaczeniu pana KSY, ale wcześniej. To, że nie potrafiła usiąść, poczuć się wygodnie, że czuła się jak intruz w domu, który jak jej wyraźnie powiedziano, będzie na 3 miesiące jej domem - to było dla mnie kompletne zaskoczenie.
Bo zupełnie mnie nie zaskoczyło, że przerosła ją sytuacja bycia nooną swojego "męża." Co innego grać to w INR3, a co innego stanąć twarzą w twarz z dzieciakiem, którego nie wiadomo... kokietować? Czy raczej podawać mu rano mleczko i robić kanapkę do szkoły - pardon, pracy? Chyba konwenans i obyczaj okazał się przemożny jednak. I dlatego byłam pełna podziwu dla kurtuazji chłopaka, który przejął inicjatywę w subtelny, ale wyraźny sposób i do kamery raz za razem powtarzał, że nieważna jest różnica wieku i że jego "żona" jest piękna. Chyba zaczynam być jego fanką W każdym razie zobaczyłabym drugi odcinek - pierwszy poranek i czy w ogóle udało im się zasnąć...Agn - Sob 12 Wrz, 2015 00:04
BeeMeR napisał/a:
Bardziej z waszych opisów jako mistrza Mo i ochroniarza Moon&Sun?
Oraz pan od krawata.
BeeMeR napisał/a:
nawet opowiedział co nieco o swoim ukrywanym związku.
Przerąbane tak - 7 lat kryć się ze związkiem, jakby zrobił coś złego.
BeeMeR napisał/a:
Panie są grubszą kreską i bardziej schematycznie napisane.
I tak je lubię. Znaczy się gisaeng i Yang Sun. Królowa mnie do siebie nie przywiązała (ale za to Myung Hee bardzo - urocza była).
Przyuważyłam już to wcześniej, że on ma dość często na koncertach coś w guście luźnych szortów nałożonych na obciślejsze czy wręcz leginsy. Moim zdaniem wygląda to nieciekawie, ale co ja tam wiem, może jego fanom się to podoba.
KSY x 2 znaczy kto?
Poprzedniego skrótu też nie rozszyfrowałam.
Miałam obejrzeć finał Scholara, ale jutro wcześnie wstaję. W drodze do domu obejrzę, o!Agn - Sob 12 Wrz, 2015 00:09 Na dobranoc - grzybek do roztrzepania. Trzykrotka - Sob 12 Wrz, 2015 00:59
Agn napisał/a:
Przyuważyłam już to wcześniej, że on ma dość często na koncertach coś w guście luźnych szortów nałożonych na obciślejsze czy wręcz leginsy. Moim zdaniem wygląda to nieciekawie
No bo on te "grube uda" tak ukrywa Głupol jeden, rusza się jak dziki kot, oczu nie można oderwać, kto by tam się gapił na jego uda? A raczej.... kto by krytykował ich obwód?
Nagrodę za Gunmana dostał teraz, czy to starsze zdjęcia? Bo wygląda na nich tak promiennie, że gdyby były aktualne, to znaczy, że Scholar dodał mu skrzydeł
Agn napisał/a:
BeeMeR napisał/a:
Widziałam WGM KSY & KSY odc 1.
KSY x 2 znaczy kto?
Poprzedniego skrótu też nie rozszyfrowałam.
WGM = We've Got Married, czyli koreański pierwowzór chińskiego programu z Siwonem. Właśnie zaczął się kolejny sezon z KSY i KSY, czyli Kim So Yeon, piękną panią prokurator z Two Weeks i Kwak Si Yangiem, młodym aktorem z między innymi Duszki. Komentowałyśmy właśnie z BeeMer 1 odcinek. A BeeMer pisała też o innym sezonie, z Mistrzem Mo i królową ze Scholara
Jeszcze nie oglądałam finału Scholara, no nadal wieczorem nie było porządnych napisów. nie wiem więc kropka w kropkę, z jakimi słowy na ustach kto umarł i kto kogo wykończył. Widziałam, kto przeżył, kto nie, a kto na końcu ma szansę na "żyli długo i szczęśliwie." Pokuszę się może jednak o słowo podsumowania, na gorąco i bez szczególnych przemyśleń.
B Ę D Ą S P O IL E R Y
Nie wiem nawet, od czego zacząć Może od manhwy.
Bo jak sobie na Scholara popatrzeć od tyłu, czyi z perspektywy ostatnich odcinków, to człowiek ma ochotę zgrzytać zębami na rodowód dramy, czyli tę manhwę. Drama mianowicie wyszła nieco nastoletnia, momentami spłycona, momentami prześlizgująca się po wielu tematach. Ja słusznie zauważyła Agn - brakowało wyraźniejszego zaznaczenia istoty relacji Gwi - królowa, na szczerze mówiąc - król - królowa też. Za wcześnie został porzucony temat ginsaeng, a raczej - za szybko jej niechęć do Yang Sun i jej związku z KSY zmieniono w słodycz i niemal wspólne ploteczki przy herbatce (przesadzam, ale tylko trochę). Wyraźnie manhwowe jest też jedno, motyw, którego ja szczerze nie lubię, czyli OTP. W mangach i manhwach bohater, choćby nie wiem jak wspaniały, mądry, wyrafinowany, niezwykły, wysublimowany, znający świat i ludzi, zawsze wybierze do zakochania się dziewczątko 16-letnie, głupiutkie, naiwne i słodkie, o kryształowym sercu. Nasz KSY dołączył do tego grona. Nie mam nic przeciwko Yang Sun, bo była to bohaterka o szczytnych ideałach, pozytywistka, oddana rodzinie i szczerze kochająca. Ale głupiutka i dziecinna i naiwna do bólu - także. I to bardzo niestety zaważyło na jej postaci. Choćby nie wiem, jak urocza była Yu Bi, bo nic nie mogła poradzić na brak materiału do grania w momencie, kiedy weszła w kobiece szatki. Potem, od czasu wanny (oceniam na szybko, ale chyba mniej wiecej od wtedy) jej postać była blada i totalnie "liniowa." Zabrali jej na koniec także wszystkie te manhwowe sztuczki, bardzo fajne - jak na przykład oswojoną wiewiórkę, czy śmiałe szukanie autorów porządnych świerszczyków. To było przecież świetne w tej bohaterce na początku. Potem nie zostało nic. Owszem, dużo przeszła i może nie było jej do śmiechu, ale można to było zrobić jakoś. Jak dla mnie YS zniknęła w 3/4 dramy
Podobnie cała reszta. Ten sam zarzut mam w stosunku do potraktowania postaci KSY. Nie piszę o Jun Ki, który wycisnął z roli, co się da, a jako potrójny KSY był wspaniały. Piszę o KSY ze scenariusza, z którego scenarzyści przez niezbyt udane pomysły, zrobili jakiegoś niedołęge, który zmarnował 120 lat życia na szukanie sposobu, który można było i bez tego wynaleźć. Ile to same miałyśmy dobrych pomysłów na zabicie Gwi A tam nic, tylko dziennik i dziennik I znowu: KSY z początku dramy, ten KSY trochę znużony życiem, trochę perwersyjny, trochę zakochujący się itd... kompletnie potem zbladł. Miał na koniec tę potrójną rolę, ale sam finał nie należał do niego.
Dlatego bardzo żałuję, że postać królowej, której nie lubiłam, ale kibicowałam jej ze wzgledu na Yoona, nie miała więcej czasu. Kurcze, na dobrą sprawę ten trójkąt Yoon-Króowa-Gwi zasługuje na osobną dramę. Tam jest konflikt, skomplikowane uczucia, zawód, odrzucenie i co tylko chcieć. Gdyby ktoś pokusił się o jakiś prequel, albo co... a tak, to pewnie fikołków napowstaje co niemiara. Już powstało.
Przez te wszystkie słabości scenariusza, na koniec bohaterem najbardziej skupiającym uwagę został Gwi, któremu LSH oddał swoją intensywną grą pełną sprawiedliwość Wystarczyło zasugerować, że Gwi na swój wampirzy sposób kochał królową i po jej śmierci oddał się destrukcji i autodestrukcji -i zrobił się z tego fantastyczny konflikt zamykający dramę. Postać Gwi nie była cudownie napisana. Była efektowna, należycie zła, ale statyczna i dość jednowymiarowa, aż do 3/4 dramy. Końcówka zrobiła z niej perełkę
Król trochę w tym wszystkim przepadł. Może i szkoda, a może nie - mnie wystarczył konflikt wampirzo-wampirzy. Dla obu panów wielkie brawa i już nie nudzę Admete - Sob 12 Wrz, 2015 07:03 Ja to nawet jednego odcinka serialu nie mogę obejrzeć w całości. Dziś może dokończę Detektywa i duchy odcinek 1. W trzech kawałkach oglądanie. W dzień nie mam kiedy, wieczorem zasypiam już przed 10, a i tak umieram z niewyspania. Jestem sową, która musi wstawać przed 5. Koszmar mojego życia.BeeMeR - Sob 12 Wrz, 2015 07:43
Agn napisał/a:
Przerąbane tak - 7 lat kryć się ze związkiem, jakby zrobił coś złego.
Albo i dłużej - 7 lat to był w związku na odległość, wcześniej pewnie byli razem-razem.
Ja się nie dziwię tajności związku w jego przypadku (generalnie młodziutkich celebrytów) - pewnie agencja SuJu też naciskała na to, a może ma podejście jak Junki, że w świetle reflektorów ciężko jest randkować i doprowadzić związek do ołtarza.
Trzykrotka napisał/a:
BeeMer pisała też o innym sezonie, z Mistrzem Mo i królową ze Scholara
Podawałam najpierw ich nazwiska, potem tylko inicjały: Kim So Eun (królowa) & Song Je Rim (mistrz Mo, krawat itd ) - Trzykrotka zerknij na ich randkę po ciemku oraz spotkanie w parku później - ja się uśmiałam I też uważam koreański program za znacznie ciekawszy od chińskiego z Siwonem
Trzykrotka napisał/a:
Co innego grać to w INR3, a co innego stanąć twarzą w twarz z dzieciakiem, którego nie wiadomo... kokietować? Czy raczej podawać mu rano mleczko i robić kanapkę do szkoły - pardon, pracy?
Tylko, że to nie jest dzieciak - on jest sporo młodszy, ale to dorosły, niemal 30-letni facet, a nie 20-kilkulatek, co to go za rękę trzeba prowadzić i wszystkiego uczyć - więcej, to on prowadził ją, totalnie zagubioną w sytuacji. I kto wie, czy nie ma większego doświadczenia w związkach
Natomiast ubrał się na pierwsze spotkanie okropnie pstrokato Obejrzę odcinek nr.2.
Trzykrotka napisał/a:
Chyba zaczynam być jego fanką
A ja mistrza Mo Tj. zrobił na mnie pozytywne wrażenie
To powtarzanie jaka to wybranka tv jest piękna traktuję głównie w ramach kurtuazji (acz kobietom nic nie brakuje, urody na pewno) - Siwon też na widok zdjęcia pleców swojej modelki wypalił, jaka to mu się wydaje piękna, czysta i niewinna - ta, jasne, niezły kicior. Tj. wygląda na to, że jest niewinna znacznie bardziej niż się spodziewał
Trzykrotka napisał/a:
Nagrodę za Gunmana dostał teraz
Owszem Jako najlepszy aktor
Zerknęłam też na WGM z Yonghwą - sparowany z jakąś 20-latką z girlsbandu - to dopiero będą dzieciaki
Bo KSE i SJR to takie dorosłe dzieciaki - dobrze wiedzą czego chcą a czego nie
Yonghwa też zaczął od tego jaka to ona piękna i szczera mu się wydaje Jasne, jasne
Ale też zaczął z kolegami od psikusa, który by mi się nie podobał, gdyby nie to, że na 100% był ustawiony i panna dobrze wiedziała o co biega. Podstawił zamiast siebie kolegę, który pannę przywitał jako "mąż", potem objawiła się trójka innych - zespół Yonghwy niewątpliwie - i panna miała wybrać którego by chciała za męża gdyby to od niej zależało. Oczywiście wybrała dobrze
Edit:
Jeszcze pobredzę o WGM (a wieczorem o Scholarze )
Dla mnie też nieoczekiwanie program okazał się ciekawy z punktu kulturoznawczego - np. szalenie ciekawe są oczekiwania/pytania względem małżonka" - podwójne powieki/byle nie podwójne powieki, poranna kawa/jogurt jagodowy - cały wachlarz możliwości
Jedno jest wspólne i najwyraźniej widoczne u KSY (niej), przed spotkaniem z "wybrankiem" - cicha nadzieja na spotkanie faktycznego partnera. Jakby zupełnie zapomnieli o tym, że podpisali kontrakt na program rozrywkowy, gdzie bawić się mają przede wszystkim widzowie, a nie na faktyczne swaty. KSY (on) najwyraźniej zamierza się dobrze bawić w dom - i próbuje ją zachęcić by zapomniała o różnicy wieku - oby mu się udało. Agn - Sob 12 Wrz, 2015 19:12
Trzykrotka napisał/a:
No bo on te "grube uda" tak ukrywa Głupol jeden, rusza się jak dziki kot, oczu nie można oderwać, kto by tam się gapił na jego uda? A raczej.... kto by krytykował ich obwód?
Ja na pewno nie. Zresztą - niby co jest z nimi nie tak? Moje powinien zobaczyć, to by mu przeszło.
Trzykrotka napisał/a:
Nagrodę za Gunmana dostał teraz, czy to starsze zdjęcia? Bo wygląda na nich tak promiennie, że gdyby były aktualne, to znaczy, że Scholar dodał mu skrzydeł
Mnie na pewno.
Swoją szosą - BeeMeRek potwierdziła, że dostał teraz. Naprawdę? Co tak późno?
Trzykrotka napisał/a:
WGM = We've Got Married, czyli koreański pierwowzór chińskiego programu z Siwonem. Właśnie zaczął się kolejny sezon z KSY i KSY, czyli Kim So Yeon, piękną panią prokurator z Two Weeks i Kwak Si Yangiem, młodym aktorem z między innymi Duszki. Komentowałyśmy właśnie z BeeMer 1 odcinek. A BeeMer pisała też o innym sezonie, z Mistrzem Mo i królową ze Scholara
Znaczy się skrót WGM zrozumiałam, bo o tym była mowa, ale już nazwiska aktorów pozostały dla mnie tajemnicą.
BeeMeR napisał/a:
Ja się nie dziwię tajności związku w jego przypadku (generalnie młodziutkich celebrytów) - pewnie agencja SuJu też naciskała na to, a może ma podejście jak Junki, że w świetle reflektorów ciężko jest randkować i doprowadzić związek do ołtarza.
Bardziej podejrzewam to pierwsze. Mimo wszystko większość celebrytów, jak tylko ma błogosławieństwo od agencji, chwali się związkiem.
A teraz uwaga - Agn, będzie bredzić o finale Scholara, więc wszyscy ci, którzy boją się spoilerów, niech nie zaglądają pod kołderkę.
Spoiler:
Tak jak przewidziała Basia - mnie się finał podobał. Nie wiem, czemu uznała go za tak potwornie skopany, że w życiu takiego partactwa nie widziała (czy jakoś tak), ale rzecz jasna ja mam inaczej, co jest powszechnie wiadome. Dla mnie punktem odniesienia będzie takie My girl, a nic nie może być gorsze od My girl, jeśli zawiera Junkiego (bo gorsze rzeczy oczywiście istnieją ). Dla mnie - bomba! Bili się ci, co trzeba (a Junki się tak pięknie bije, o czym pewnie nie wiecie, że... ), Sung Yeol wygrał wewnętrzną walkę, Gwi dostał łupnia i przegrał (i rzucił w stronę spalających go promyczków, że są piękne - ech, no tak zepsuć złego tanim sentymentalnym tekstem...), pomocnicy Sung Yeola przeżyli bez choćby draśnięcia, a nawet ładnie zrobili z nimi scenkę z ciągu dalszego. Jin jako uczony za kotarką i TYM wachlarzykiem.
Twórcy przypomnieli sobie, że w tajnym planie miał być jeszcze element królewski i jakoś to zagrało - król współpracował. Wprawdzie moim zdaniem nie musiał to być koniecznie król, ale z drugiej strony jak sobie przypomnę Hwajung i Gwanghae strzelającego ze strzelby, to może i musiał. Może chodziło o to, że król, jako osoba wtajemniczona, musi wziąć sprawy w swoje ręce i przyłożyć rękę do pozbycia się Gwi.
A Gwi? Gwi się obżerał w tym odcinku jak świnia, ale premiera zabił nie wypijając jego krwi - i ten motyw bardzo mi się spodobał. Czułam, że będzie się brzydził.
Ponadto wejście do pałacu w nocy, napchanego wampirami - dla mnie miodzio.
I tylko niejasne jest dla mnie to "rok później". Dlaczego aż rok? A co do tej pory nasz Sung Yeol robił? Kamyczek po kamyczku wydobywał się z gruzów? Niemniej powitanie było bardzo ładne, z ładnym, należytym przytuleniem.
Ach, no i kisu śliczne. I jak się wgryzł w jej szyję, to proszę siadać... *wachluje się czym popadnie... np. drukarką, bo stoi najbliżej* Mrrrraaaaauuu! BeeMeRku, czy to była TA scena? Mniemam, że owszem.
Szkoda trochę, że drama nie powiedziała, co właściwie dalej? Nasz pięknooki uczony pozostanie piękny i młody na ciele. Yang Sun na razie też jest śliczna i młoda, ale będzie się starzała, aż w końcu umrze. I co wtedy?
Choć z drugiej strony już się przyzwyczaiłam - Koszmit też mi wyciął taki numer.
Ogólnie usatysfakcjonowanam.
A Angry mom nr 13? Psychiatryk, areszt, psychiatryk, areszt, protest, areszt, porwanie i wreszcie przywaliła książką swojej dawnej kumpeli. Brawo! Czekałam na ten moment.
Ubranka będą może jutro, bo tu nie mam jak zrobić obrazków. Dość jednak, że należy się batożenie "tłomaczowi", który uradował mnie wgraniem swoich gów... przepraszam - badziewnych napisów w film. I nie miałam wyjścia, ale musiałam znosić np. takie teksty:
- Jeżeli nie używasz kandydata w celu, aby wydostać się z swojego dylematu, to co to jest?! (używasz... aby wydostać... co???)
- Zapłodnił studentkę! (nie, ty smętny debilu, "zrobił UCZENNICY dzieko" )
- (okrzyk, by nie robić krzywdy dziewczynie) Nie jej! Ona jest moim przyjacielem! (aaa kotki dwa facepalmują obydwa...)
- Powiedziałem, że oni wszyscy dźgną cię w plecy. Powiedziałem albo nie?! ( ), ale spokojnie, odpowiedzią na to jest: Nawet jeśli zostanę dźgnięty w plecy, nie mogę żyć bez żadnego przyjaciela. (mamo, ratuj, co to jest???)
- Żyłem zbyt długo. Usłyszeć własne dziecko mówiące mi, że nie mogę? (czy ktoś mógłby mi to przełożyć na język polski? choćby z grubsza???)
Itp. itd. Och, jak to mi umila seanse, pojęcia nie macie... BeeMeR - Sob 12 Wrz, 2015 20:29
Agn napisał/a:
BeeMeRek potwierdziła, że dostał teraz. Naprawdę? Co tak późno?
Bo Koreańczycy mają x różnych rozdań nagród - a to stacja a to cośtam, a to inne frakcja - dziś ponoć i LMH dostał w kategorii dramy - osobicie uważam to za niesprawiedliwe, bo dram dawno nie robił.
http://www.dramafever.com...l-drama-awards/
Trzykrotka - podeślij mi link do WGM KSY & KSY z napisami bo widzę tylko bez
WGM z Yonghwą mnie wynudził więc porzuciłam w połowie
Krygują się oboje ale nic ciekawego nie mówią.
Odnośnie Scholara - (spoilery)
Zgadzam się z Trzykrotką - bardzo widać mangę i spłaszczenie postaci jest bardzo wyraźne. Nie wykorzystano dostatecznie postaci giseang ani króla w ostatecznej rozgrywce, ani w ogóle w ostatnich odcinkach. Nawet wampirzycy z giseang nie zrobiono. Oprócz mangi widać wyraźnie zmiany piszącego - pierwsza gdzieś w połowie - i od razu ją czuć bo znika radosny skinship a drama robi się poważniejsza ale niekoniecznie lepsza - i % spadały zamiast rosnąć. Pod koniec znów nastąpiła zmiana (dodanie pisarza) i tu już jakoś się to poprawiło. Niech no się producenci dramy nauczą ufać swoim piszącym, bo zmiany to częściej na niekorzyść idą.
Trzykrotka napisał/a:
na koniec bohaterem najbardziej skupiającym uwagę został Gwi, któremu LSH oddał swoją intensywną grą pełną sprawiedliwość
Z tym tez się całkiem zgadzam - a jeśli dodać to plus fakt, że mnie na chwilę przestali główni bohaterowie interesować, oraz fakt że się na finale po prostu wynudziłam - nie umiem lepiej wytłumaczyć czemu go zjechałam. Niby wszystko ok - wampiry w pałacu, Gwi zlikwidowany przez ekspozycję na światło (KSY był naświetlany dłużej jak mu szatę zabrano i jakoś go nie ruszyło widać się zahartował chodząc i we dnie ) - wszystko jakoś tak strasznie przewidywalnie. A mnie się najbardziej podobało w tej dramie to, co mniej przewidywalne - przyjaciel księcia na przykład. No i para główna owszem, podobała mi się - i ich skinship.
Agn napisał/a:
Ach, no i kisu śliczne. I jak się wgryzł w jej szyję, to proszę siadać... *wachluje się czym popadnie... np. drukarką, bo stoi najbliżej* Mrrrraaaaauuu! BeeMeRku, czy to była TA scena? Mniemam, że owszem.
Dobrze mniemasz Śliczna scena, ma więcej podtekstu erotycznego niż niejeden kissu
W tym dobrym znaczeniu, a że na końcowe party LYB przyszła z zasłoniętą szyją, pod drzewem miała rozpuszczone włosy to się zastanawiam czy Junki nie zrobił jej przypadkiem malinki
Ergo: cd19. odcinek podobał mi się znacznie bardziej niż finał.
W finale nie podoba mi się jeszcze wiele rzeczy:
- śmierć podwładnego królowej - tak totalnie bez sensu. I jeszcze on poszedł walczyć z wampirami (tj. dać się zabić) a reszta stoi jak durnie pod drzwiami zamiast uciekać
- Rok później - bez sensu - po co? Na siłę.
- Otwarte zakończenie - niech sobie będzie, ale nie w ten sposób. Przytulasek ładny, hanboki są stworzone do przytulasków, skonstatowałam to już w Strzelcu Co się z nimi stało pod drzewem, że zniknęli? Wyparowali? Polecieli w kosmos? Spadli z klifu?
Przecież jej się nie imaginował. Że ubrany na niebiesko - traktuję jako ukłon w stronę człowieczej sfery, ale że miał eyeliner - dalej jest wampirem.
- Yoon rok później sam i samotny jak palec. Ok, postawił monarchię znów na nogi, ale z kim zadba o dziedzica? Przyjaciele też już nie ma. Foch.
Jedno co mnie cieszy w tym "rok później", to że YS znów uczy dzieciaki - a do tego jako ona sama, a nie przebrana za faceta.Agn - Sob 12 Wrz, 2015 20:35
BeeMeR napisał/a:
dziś ponoć i LMH dostał w kategorii dramy - osobicie uważam to za niesprawiedliwe, bo dram dawno nie robił.
Jak wielbię LMH, tak... SERIO?!
BeeMeR napisał/a:
Nawet wampirzycy z giseang nie zrobiono.
To mnie cieszy akurat. Gisaeng, takie odnoszę wrażenie, była dla Sung Yeola troszeczkę jak córka - zajął się nią, kiedy była małą dziewczynką, i potem patrzył, jak wyrosła na piękną kobietę. Gdyby z niej zrobiono wampira... obawiam się, że serce by mu pękło. I pewnie skończyłoby się to musem zabicia dzikiej wampirzycy.
Mnie się podoba, że została człowiekiem.
BeeMeR napisał/a:
Śliczna scena, ma więcej podtekstu erotycznego niż niejeden kissu
Jak znajdę taki jeden cudny gifik, to tu wszystkie pomdlejecie...
A scena istotnie... uffff... *wachluje się*
BeeMeR napisał/a:
Spadli z klifu?
Był taki pomysł, jak gruchnęła wieść, że Junki złamał nos, a Yoo Bi uszkodziła sobie kręgosłup.
Kazał jej się trzymać mocno - pewnie odfrunęli. A w każdym razie zniknęli, pewnie zająć się sobą. Nie muszę wiedzieć, jak, grunt, że mają swój mały happy end (z niedopowiedzeniem).
BeeMeR napisał/a:
Ok, postawił monarchię znów na nogi, ale z kim zadba o dziedzica? Przyjaciele też już nie ma. Foch.
To król. Znajdą mu jakąś pannę, z którą dziedzica spłodzi. Serce sercem, ale tu chodzi o interes państwowy.
Czmycham do łóżeczka. Angry mom nr 14 czeka. Agn - Sob 12 Wrz, 2015 22:01 OgladamAngry mom nr 14 i...
Chyba za spokojnie bylo w tej dramie. Wiec tak - budowali w szkole dobudowke i olewali siurem prostym, ze kiepskie materialy, konstrukcja sie nie trzyma, stare rury, brak wzmocnien - najwazniejszy byl termin i wielkie otwarcie. Dzieciaki zaczely lekcje w nowym budynku... i budynek sie zawalil. Zginelo troche uczniow (w tym kilku w dramie pojawiajacych sie, nie sami statysci, az przykro bylo do bolu), jeden istotny bohater nie zginal, ale lezy w spiaczce, a ma dowody dla Angry mom na dyrektora.
Generalnie jest bardzo niewesolo. Prezes Hong dolacza u mnie do Klubu Czystego Zla.
Sama Angry mom tez ma tragedie. Pomine fakt, ze kiedy protestowala samotnie przeciw budowie, to ja ajummy obrzucily jajkami i zwyzywaly od wariatek, a teraz placza. Madre ajummy po szkodzie.
Kierownikiem budowy byl jej maz. I wlasnie tam zginal pod gruzami. Miedzy nimi roznie bylo, najczesciej mnie facet irytowal, bo to taka pierdola jest, ostatnio rzucal czesto tekstem o rozwodzie, ale ostatecznie postanowil, ze nie. Czyli malzonkowie jakos tam sie dogadali (mimo fochow tesciowej). I teraz... z grubej rury poszlo. Czekam chwili, w ktorej tesciowa nawrzeszczy na Angry mom, ze to jej wina (nie wiem, jak, ale tesciowe nie sa od logiki, tylko od wrzaskow). Szlag mnie wtedy chyba trafi.
Koszmarnie jest w tej dramie. Gdzie nie spojrzysz, tam straszny syf...
(Pardon za literowki, z telefonu pisze, ciezko sie poprawia. )BeeMeR - Sob 12 Wrz, 2015 22:08
Agn napisał/a:
Gisaeng, takie odnoszę wrażenie, była dla Sung Yeola troszeczkę jak córka - zajął się nią, kiedy była małą dziewczynką, i potem patrzył, jak wyrosła na piękną kobietę. Gdyby z niej zrobiono wampira... obawiam się, że serce by mu pękło. I pewnie skończyłoby się to musem zabicia dzikiej wampirzycy.
ALe jaki to byłby piękny konflikt, a nie maglowane od dawna "wypij moją krew/nie mogę/poświęcę się/nie, to ja się poświęcę"
W efekcie okazało się, że to wszystko było wiele hałasu o nic, bo oboje się poświęcili a i jedno przeżyło i drugie.
Agn napisał/a:
Jak znajdę taki jeden cudny gifik, to tu wszystkie pomdlejecie...
Czekam
Agn napisał/a:
To król. Znajdą mu jakąś pannę, z którą dziedzica spłodzi. Serce sercem, ale tu chodzi o interes państwowy.
Wiem. To nie zmienia mojego stanowiska
Z napisami Angry mom to ja bym pewnie jatkę zrobiła
Albo - co bardziej prawdopodobne - odesłała nietknięte Trzykrotka - Sob 12 Wrz, 2015 23:42 Ktoś naprawdę wypuścił takie napisy i nie bał się? To nawet nie jest śmieszne, jak czasami bywa. Okropność.
Straszne jatki w tej dramie. Myślałam, że tam tyko o jakiś mocny szkolny gang idzie, a tu takie kryminał, że proszę siadać. Chyba jednak się nie skuszę, bo mnie to jakoś przygnębia, nawet jako fikcja.
Ale o zdjęcia królewny nie przestanę prosić
W źródełku pokazał się film z Siwonem, chiński, Helios. Ten, na którego konferencję prasową przyszła "girlfriend" z programu. To chyba jakaś strzelanka, ale na plakacie Siwon piękny aż miło
BeeMeR napisał/a:
Trzykrotka - podeślij mi link do WGM KSY & KSY z napisami bo widzę tylko bez
Jeszcze nadal nie oglądałam finału Scholara, bo korzystając z pięknego dnia byłam poza domem do wieczora, więc nadal nie skomentuję finału. Ale na ile można sądzić z waszych postów i tego, co widziałam, to właściwie 19 była lepszym finałem, niż 20.
SPOILERY
Bardzo ucieszyło mnie, że KSY na koniec odbył rozmowę z ginsaeng, w której porządnie się z nią pozegnał, a na dodatek oddał jej sprawiedliwość. Powiedział po raz pierwszy, jaki jest z niej dumny i jakie szczęście dało mu to, że tak pięknie przy nim wyrosła. Co do postaci ginsaeng, to może byłaby ciekawsza jako przemieniona wampirzyca, ale mnie się podoba, że nie poszła za Gwi, tylko do końca pozostała wierna swojej miłości. Oczywiście, smutne dla niej, że nie uzyskała wzajemności, ale ona była mądra i na pewno z tym się pogodziła.
Cieszy mnie też widok służącego w szatach szlachcica - jeszcze nie wiem, co się stało, że tak mu się odmieniło.
Jesli rzeczywiście KSY i (piękna w finale) YS rozpłynęli się pod generalskim drzewem, to to jest - imo - bardzo dobre zakończenie, choć na skróty. Jest na tyle baśniowe, że każdy może dopowiedzieć sobie, gdzie żyją teraz, w jakim kosmosie. I o tyle na skróty, że wydaje mi się, że nikomu nie chciało się wymyślać dla nich usprawiedliwienia na "długo i szczęśliwie." Że co? YS po ukąszeniu nie przemieniła się w wampira, ale zyskała nieśmiertelność? Nie zyskała i będzie z KSY tylko jakieś 50 lat, jak planowała? Rozpłynęli się w niebycie? Odeszli w świat równoległy? Ale w sumie.... jakoś nie muszę tego wiedzieć. Grunt, że odeszli razem.
I skoro Gwi dali na koniec tekst, że światło, którego do tej pory nie znał, jest piękne (widziałam jego wyparowaną śmierć w promieniach słońca) - to faktycznie może najszczęśliwszy on nie był. Ale za to te wcześniejsze, z 19, miał w swoim stylu. Rozpacz nad ciałem królowej: nie chciałem cię zabić... tak łatwo. Chciałem mieć cię przy sobie przez setki, nie, tysiące lat i sprawić, żebyś nienawidziła mnie na wieki. No przecież cudne! Gwi nawet wyznania miłosne składa w specyficzny sposób.
Acha, uważam, że premierowi należała się jakaś okropniejsza śmierć.
Yoon na pewno będzie miał gromadkę potomków, nawet jeśli nie będzie kochał następnej żony tak, jak pierwszej BeeMeR - Sob 12 Wrz, 2015 23:56
Trzykrotka napisał/a:
O choćby tu
Aaa, nieprecyzyjnie się wyraziłam - chodziło mi o odc. 2 , bo 1 widziałam
Trzykrotka napisał/a:
Chciałem mieć cię przy sobie przez setki, nie, tysiące lat i sprawić, żebyś nienawidziła mnie na wieki. No przecież cudne! Gwi nawet wyznania miłosne składa w specyficzny sposób.
Owszem - jak i przytulaski
Trzykrotka napisał/a:
Acha, uważam, że premierowi należała się jakaś okropniejsza śmierć.
Oj, tak
Ja po Liar Game 9
Przemytnictwo to nawet ciekawe jest, znacznie lepsze w naturze niż teorii Admete - Nie 13 Wrz, 2015 10:35 A ja po trzech odcinkach Midnight Diner, które mi sie szalenie podobały. W odcinku 13 wystąpił aktor z Divorce lawyer i pani grająca jedną ze służących w Maids. Bardzo mi razem pasowali. Powinni zrobić spis wszystkich przepisów z serialu po angielsku zooshe - Nie 13 Wrz, 2015 15:05 Twenty again 4
Drama nareszcie mi się podoba. Po pierwszych dwóch odcinkach nafaszerowanych angstem poważnie zastanawiałam się czy kontynuować. Nasza kura domowa w tajemnicy przez mężem i synem, którzy robili jej wymówki, że jest egoistką i myśli tylko o sobie, wróciła na studia gdzie została zupełnie zgnojona dosłownie przez wszystkich. Najpierw przez profesorka, któremu w młodości złamała serce. Potem przez studentów, dla których stała się pariasem, bo nie chciała przeprosić obleśnego starego wykładowcy, który nagabywał jakaś młodą studentkę, w obronie, której stanęła. Na dodatek nie ma pojęcia, że pani profesor, do której chodzi na wykłady w rodzaju „przygotowanie do życia w rodzinie” jak na ironię jest w istocie kochanką jej męża.
Na szczęście, kiedy już prawie straciłam nadzieję, że cokolwiek dobrego jeszcze się wydarzy, na scenę wkroczyli panowie, którzy uratowali show. Obaj zarówno profesorek jak i mężuś są świetni i zabawni w swoich potyczkach i oglądanie ich razem sprawie dużą radochę.
Zwracam też honor scenarzystce, która choć mało oryginalnie, ale obronną ręką wybrnęła z wątku śmiertelnej choroby, który tak pasował do dramy jak pięść do oka obracała wszystko w komedię omyłek.
Ostatecznie wszyscy bohaterowie zaczynają uczęszczać na jedną uczelnie, co prowadzi do coraz zabawniejszych sytuacji i nieporozumień. Co jest natomiast fajne to, że nie ma klasycznego czarnego charakteru. Nawet niewierny mężuś (duże brawa dla brewki), choć jest strasznym palantem i zupełnie nie docenia żony, nie umiem go jednoznacznie potępić. Na swój sposób jest mi go nawet bardziej żal niż żoneczki. Zresztą każdy z bohaterów jest na swój sposób nieszczęśliwy.
Dalej fabuła i spoilery.
Jak można się dowiedzieć z retrospekcji żoneczka z mężusiem, kiedy byli jeszcze bardzo młodzi zaliczyli wpadkę i dla dobra dziecka zdecydowali się na ślub. Ona rzuciła studia i wyjechała z mężem do Niemczech, gdzie studiował. Kontrakt, który podpisali zawierał coś na kształt terminu ważności. Mianowicie, kiedy ich syn będzie dorosły i rozpocznie studia mieli się rozwieść.
Profesorek, który także teraz jest producentem przedstawień muzycznych poznał żoneczkę na 1 roku, ale zdaje się, że nigdy nie zdążył wyznać jej uczuć a ona sama nie miała o nich pojęcia. Kiedy dowiedział się, że wyszła za mąż i wyjechała z Korei obraził się na cały ród żeński, dlatego kiedy spotkał ją po raz pierwszy po latach udawał, że jej nie zna, a kiedy przyszła na jego zajęcia zachował się jak rasowy arogancji first lead upokarzając ją przy całej klasie swoich studentów.
Tymczasem mężuś ze swoją kochanką, który oczywiście nie ma pojęcia, że profesorek czuł/czuje coś do jego żony, chce go przekonać do współpracy nad przedstawieniem. I choć dwoi się i troi za nic nie może zrozumieć, dlaczego profesorek zachowuję się względem niego wrogo i nie zgadza się na jakąkolwiek współpracę, nawet na bardzo dobrych warunkach.
Sam Profesorek z wiadomych przyczyn szczerze nie znosi męża, szybko też zauważa to, czego nie widzi żona, mianowicie romansu łączącego męża z jedną z wykładowczyń. Zaczyna mu być powoli szkoda bohaterki, zwłaszcza, kiedy widzi jak inni uczniowie podle ją traktują, a potem bum. Znajduje jej dziennik, z którego dowiaduje się, że zostało jej tylko 6 miesięcy życia i że nikt ani mąż ani syn niczego nie wiedzą. I tu zaczyna się istna komedia omyłek. W tym samym czasie bohaterka dowiaduje się od lekarza, że na skutek zbieżności nazwisk zaszła pomyłka i wcale nie umiera. Profesorek z góry zakłada, że bohaterka musi bardzo kochać swojego męża skoro pomimo choroby nie chce go ranić tak złą wiadomością. Przez wzgląd na ich dawną przyjaźń postanawia jej pomóc. Na początek doprowadza do tego, że obleśny wykładowca składa rezygnację a żoneczka zyskuje uznanie w oczach innych studentów.
Dodatkowo po przeczytaniu jej listy „rzeczy do zrobienia przed śmiercią”, chce spełnić jej życzenia i tak zabiera ją na nocne przedstawienie muzyczne i zaczyna wyraźnie adorować na oczach męża nazywając siebie jej chłopakiem. Mężuś nie wie, co się dzieje. Kiedy dowiaduje się, że tych dwoje się przyjaźni, dostaje kociokwiku bojąc się, że jego romans wyjdzie na jaw. Co niebawem sądząc po zapowiedziach i tak się stanie. Agn - Nie 13 Wrz, 2015 15:16
Trzykrotka napisał/a:
Ale o zdjęcia królewny nie przestanę prosić
Długo prosić nie będziesz, bo dziś sfiniszowałam Angry mom (strój Królewny na finisz - bezcenny! pokażę wam).
Ufff... co za finał. Jeszcze coś tam pokręcili, by za prosto nie było, ale generalnie fajnie się skończyło. Tylko nie pokazano, kto nosi białe buty, a w dramie mówiło się, że nad tym wszystkim czuwa ktoś jeszcze. Drama się skończyła... właściciela białych butów nie pokazano... W sumie dość życiowe - jedną sprawę kończysz, ale pamiętaj, że to nie koniec łańcucha pokarmowego i na całym świecie nie zapanował nagle pokój (choć szkoda). Niemniej drama pokazuje, że w tym małym świecie wreszcie jest dobrze.
Usatysfakcjonowanam.
Zaczęłam też Duszkę. Pół odcinka za mną, po czym musiałam przerwać, ale jak rany - bardzo mi się podoba. BeeMeR - Nie 13 Wrz, 2015 15:59 Do kogo mam się uśmiechnąć po napisy Duszki? Aragonte coś pisała o poprawce do pierwszych dwóch, o resztę niewątpliwie do Trzykrotki? Bo chyba po weekendzie bym też zaczęła.
Dałam ponownie szansę Yonghwie w WGM, ale chrrr...
Młodzież wyraźnie się pilnuje na każdym kroku wiedząc o wszechobecnych kamerach, przez co są wyraźnie nienaturalni, zwłaszcza panna. Do tego dodać "niewinne" pytania "czym się różni miłość od lubienia?" "jak to jest być zakochanym".
Yonghwa zapytany o czytelnictwo nie umiał odpowiedzieć kiedy i co czytał - albo czy kiedykolwiek
generalnie to im się rozmowa nie klei.BeeMeR - Nie 13 Wrz, 2015 16:47 Uchachałam się za to przy WGM z Namgoong Minem
To się nazywa rozrywka
Jest to szalenie ciekawe, bo oni są tak totalnie niedobrani, że bardziej by nie mogli. Ona to hiperwulkan energii, kobiecości, nowoczesności, on to skała - spokojny do przesady, chwilami szczery do przesady - np. w wytykaniu co mu się nie podoba u kobiet, u niej - np. aegyo - bezcenna jest jego reakcja na aegyo i na hasło, że w programie szuka męża Bardzo wyraźnie widać bowiem, że mowy nie ma, by z nich była para poza programem (ona go chyba przeraża, on jest według niej dziwny ) - ale oni tu są po co innego: dla rozrywki, zabawy, pr, może pieniędzy - i mają spore szanse się dogadać, bo oboje są dorośli (30lat i 37lat) skoro zaczęli od szczerych rozmów (na tyle, na ile tv jest się szczerym ) i otwarcia na drugą absolutnie odmienną osobę. W każdym razie podoba mi się ten aspekt, że para zostaje zostawiona samej sobie z jakimś zadaniem, kamerzysta milczy i nie reaguje na pytania tylko obserwuje. A komentują najwyżej dopiski (złośliwe ) albo osoby w studio. A właśnie - panna jest piosenkarką i osobą ze studia WGM - teraz wrzuconą w tryby maszyny od innej strony.
Pierwsze spotkanie odbyli w parku - on dostał wytyczne gps miejsca, ona gps jego, jak się porusza Ledwo mogła nadążyć w szpilkach i sukni ślubnej - która wyglądała tak:
Kupionam i obejrzę drugi odcinek
Ech, przypomniały mi się czasy gdy oglądałam programy rozrywkowe bolly, z Karanem albo Farah
A tu Siwon (i jego miny) z modelką:
Trzykrotka - Nie 13 Wrz, 2015 18:10
BeeMeR napisał/a:
Trzykrotka napisał/a:
O choćby tu
Aaa, nieprecyzyjnie się wyraziłam - chodziło mi o odc. 2 , bo 1 widziałam
A, to jeszcze nie szukałam Pewnie trzeba poczekać na wersję z napisami, jak przy dramach Ja też czekam na odcinek, bo strasznie ciekawam tej pary w dalszym "pożyciu"
Miny Siwona zaiste wyrażają wiele. Rzeczywiście, po nim bardzo było widać zmęczenie i zniechęcenie całą sytuacją. Wobec takiego wychowania dziewczynek, nie dziwię się konieczności aranżowanych małżeństw - inaczej chyba nie byłoby dzieci. Choć ni chcę myśleć, jak to tam po ślubie wygląda.
Dzięki za ostrzeżenie przed YongHwa - na pewno nie tknę, o co mam się rozczarowywać. Natomiast sunbae po takiej rekomendacji zobaczę na pewno.
zooshe napisał/a:
Twenty again 4
Drama nareszcie mi się podoba.
O fajnie, bo chciałam chociaż napocząć Spoilerów na razie nie czytam wobec tego
Agn napisał/a:
Zaczęłam też Duszkę. Pół odcinka za mną, po czym musiałam przerwać, ale jak rany - bardzo mi się podoba.
Mam już prawie gotowy 9 odcinek, ale pewnie i tak będziesz szybsza ode mnie
Czekam na finałową królewnę BeeMeR - Nie 13 Wrz, 2015 18:58
Trzykrotka napisał/a:
, nie dziwię się konieczności aranżowanych małżeństw
Ja sobie nawet myślałam, że ten program ładnie obrazuje jak może wyglądać takie aranżowane małżeństwo - są tacy, którzy klikają od pierwszej chwili - jak KSE i SJR (oglądam drugi odcinek, jadą do swojego nowego domu jej mina gdy przekręcił jej imię - cudna - zagroziła, że mu kota odbierze i wysiądzie z nim z samochodu (w tunelu) jeśli jeszcze raz się pomyli ): podobne wychowanie, branża poczucie humoru, posiadanie kotów (nie wspominałam chyba, że kot zwymiotował SJR do walizki gdy ten się pakował - przedstawili je sobie, kto wie czy nie zabierają z sobą. Na pewno będą tarcia, ale potrafią rozmawiać i śmiać się od pierwszej chwili - to bezcenne. Odrobina dobrej woli i byłaby para jak malowana. Ale nie ma - bo oczywiście oboje wiedzieli, że to program - niemniej nie dziwię się, że dostali nagrodę tv za najlepszą parę - a widziałam sam początek.
I są pary jak Yonghwa - pełne dobrej wiary (chyba) ale na pierwszy rzut oka nic ich nie łączy i nie umieją rozmawiać luźno. Rozmowa toczy się gładko u sunbae - to kulturalni obyci ludzie, ale żaden materiał na parę. Ciekawam jak dalej, bo tu będą skry, oboje walą bez ogródek. Ciekawam również, czy też odbierzesz sunbae jako faceta z naleciałościami starokawalerskimi
Tak więc wsiąkłam w KSY & KSY, KSE & SJR oraz NMG & Hong cośtam. Ciekawa odmiana od dram Trzykrotka - Nie 13 Wrz, 2015 19:04 Rzucisz linką do sunbae?
A tu Mistrz Mo z kotem BeeMeR - Nie 13 Wrz, 2015 19:12 Sunbae - para-zwiastun - tj, fragmencik jakiegoś późniejszego odcinka (po polsku o dziwo) https://www.youtube.com/watch?v=n70OAbFj_Lg