To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - LOTR

Aragonte - Śro 11 Sty, 2012 12:03

Ja nikogo nie próbuję przekonać - chcę tylko mieć komfort pozostawania przy własnym zdaniu bez wysłuchiwania przy różnych okazjach, że mój pogląd jest powodem czyjegoś zdumienia :-P
Admete - Śro 11 Sty, 2012 14:23

W moim odczuciu wątek ten wątek poświęcony jest Tolkienowi i będę się jego twórczością zachwycać ile wlezie. Nikt nikogo nie przekonuje do niczego. Czekam aż wątek oczyści się z nieprzychylnej aury. Dlatego niech sobie tam ktoś coś gada, dajcie spokój.
Znów sobie wkleję coś ładnego:

http://www.youtube.com/watch?v=E5_xb522jEo

Motyw Rohanu bardzo mi się podoba.

BeeMeR - Śro 11 Sty, 2012 15:11

Admete napisał/a:
Motyw Rohanu bardzo mi się podoba.
Mi też - i muzycznie i sam pomysł krainy i jej filmowe przedstawienie również :serce:
Nie wiem, czy to nie moja ulubiona kraina - jeśli gdziekolwiek ze Śródziemia miałabym mieszkać to chyba właśnie tam :mysle:

Anonymous - Śro 11 Sty, 2012 16:18

W motywie rohanskim zakochalam sie od pierwszego obejrzeniowysluchania. Tak szalenie mi sie podobal, ze az cos sie ze mnie wyrywalo, jakbym sie rozplywala - to sie rzadko w sumie zdarza i tylko, gdy jakas melodia podoba mi sie jak diabli...
Zreszta juz ksiazkowo jakos najbardziej polubilam Eomera i Faramira - aktorzy odtwarzajacy role jedynie to poglebili...

Deanariell - Śro 11 Sty, 2012 17:51

Dla mnie tylko złoty las Lothlorien. :mrgreen: :wink: Ale Rohan i Gondor też bardzo lubię. :)
Admete - Śro 11 Sty, 2012 17:57

Hmmm...ja bym mieszkała w Gondorze, a do Rohanu przyjeżdżałabym na wakacje ;) Jak Eomer przybywa z odsieczą w Helmowym Jarze, to się człowiekowi samo z piersi wyrywa - Rohan, Rohan ;)
BeeMeR - Śro 11 Sty, 2012 18:05

Ja bym na wakacje przyjeżdżała do Hobbitonu - zakładając oczywiście, że zmniejszałabym się odpowiednio w Hobbitkę ;) a w zimie do białego Gondoru ;) do Lothlorien i Rivendell też bym zaglądała niewątpliwie ;)
Admete - Śro 11 Sty, 2012 18:08

W Rivendell miałabym spa :D Odnowa ciała i duszy ;) Do Shire to z dziecmi, takie życie w ekologicznym gospodarstwie ;)
Admete - Śro 11 Sty, 2012 19:32

Syna Gondoru sobie zaczęłam podczytywać. Kasiopea ma lekkie pióro.

I jeszcze Pippin - Home is behind:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Aragonte - Śro 11 Sty, 2012 20:41

Mag113 napisał/a:
Fakt, nie dowodzi niczego. No, może poza tym, że nie na każdym Tolkien wywiera wrażenie. Czyli nie jestem bynajmniej wyjątkiem we wszechświecie, czyli w rzeczywistości poza tym forum, bo tu Tolkien na każdym musi wywrzeć wrażenie! :wink:

Nie było to specjalnie odkrywcze - spodziewałam się po Tobie więcej :wink:
Jasne, że nie ma obowiązku uwielbiać Tolkiena, a w regulaminie forum, o ile mi wiadomo, żaden tego rodzaju punkt się nie znajduje :-P To oczywista oczywistość, że nie na każdym proza JRTT robi wrażenie (jesteś tego przykładem, chociaż LOTR nie czytałaś :-P ), czasem wręcz robi negatywne. Naprawdę no problem :)
Po co więc wałkować w kółko ten temat? :mysle:
To nie sala sądowa ani naukowa debata. Piszemy tu dla przyjemności, o ile mi wiadomo :roll:

Mag113 napisał/a:
A teraz już pytanie - co, jakie wartości pozytywne niesie z sobą lektura prozy Tolkiena, poznanie stworzonego przez niego fikcyjnego świata? Poza samym oderwaniem się od rzeczywistości bieżącej?

Ilu czytelników, tyle odpowiedzi :)
Ja tłumaczyć się nie mam zamiaru, bo nie lubię być stawiana pod ścianą, a to trochę tak mi wygląda.
Serio Ci radzę: odpuść i pogódź się z myślą, że pewnych fenomenów czytelniczych (i nie tylko) nie zrozumiesz :)

EOT.

Poprawiałam durne literówki - A.

Deanariell - Śro 11 Sty, 2012 20:43

Admete napisał/a:
W Rivendell miałabym spa :D Odnowa ciała i duszy ;) Do Shire to z dziecmi, takie życie w ekologicznym gospodarstwie

Z ust mi to wyjęłaś. :P Do Shire z dziećmi - byłyby zachwycone hodowlą kucyków. :mrgreen:

Mag113 napisał/a:
Co wynika z tego, że dowiemy się, że istnieją walczące z sobą potęgi, wykorzystujące bestie, że są postaci uosabiające zło, i te świetliste? Że jakiś potwór jest straszny, ma kły? że jakiś młodzian jest dzielny? Co nowego mówi to nam o czymkolwiek? O co ta lektura mogłaby mnie wzbogacić? Wiedzę historyczną? Poznanie wątków z różnych mitologii europejskich? Szczególne doznania artystyczne? Pytam serio.

Odpowiadam kolejno na pytania: 1. Nic nie wynika. 2. Jest i ma kły. 3. Jest. 4. Nic nowego nam nie mówi. :P 5. O nic - tego, to akurat jestem pewna. Z pustego ponoć i Salomon nie naleje... :lol: 6. Sama sobie odpowiedz. 7. Nie zaszkodziłoby. :roll: 8. Zależy od gustu i wrażliwości. Serio.

A tak serio serio, to zmęczyłam się rzucaniem grochem o ścianę, zacytuję więc na koniec tej mało konstruktywnej dyskusji klasyka (Franza Maurera :P ): "nie chce mi się z Tobą gadać". :roll:

EOT...

Admete - Śro 11 Sty, 2012 20:58

Nie tylko hodowlą kucyków :) No i zdrowe odżywianie, żadne tam diety. Riella :lol:

Jeszcze jeden fragment z WP:

Cytat:
"Po każdej klęsce i po latach ciszy cień przybiera inną postać i urasta na nowo.
- Wolałbym, żeby się to nie zdarzyło akurat za mojego życia - powiedział Frodo.
- Ja także - odparł Gandalf. - Podobnie jak wszyscy, którym wypadło żyć w takich czasach. Ale nie mamy na to wpływu. Od nas zależy jedynie użytek, jaki zechcemy zrobić z darowanych nam lat."

"- Ależ to straszne! - wykrzyknął Frodo. - O wiele gorsze niż wszystko, co mogłem sobie wyobrazić słuchając twoich poprzednich napomknień i przestróg. Ach, Gandalfie, najlepszy mój przyjacielu, powiedz, co robić? Teraz bowiem naprawdę jestem przerażony. Co robić? Jaka szkoda, że Bilbo nie zadźgał tej poczwary, skoro miał po temu okazję!
- Szkoda? Przecież to litość wstrzymała wówczas jego rękę. Litość i miłosierdzie przypomniały mu, że bez doraźnej konieczności nie wolno dobywać miecza. Bilbo został za to hojnie wynagrodzony. Bądź pewien, Frodo, że jeśli Bilbo doznał tak niewielkiej stosunkowo szkody od złych sił i zdołał się w końcu uwolnić, zawdzięcza to właśnie temu, że tak, a nie inaczej poczynał sobie w pierwszej godzinie jako nowy właściciel Pierścienia: miłosiernie.
- Wybacz - powiedział Frodo. - Ale jestem w strachu, a zresztą nie odczuwam wcale litości dla Golluma.
- Nie widziałeś go - odparł Gandalf.
- Nie widziałem i widzieć nie chcę - rzekł Frodo. - Nie rozumiem cię, Gandalfie. Czy znaczy to, że wraz z elfami darowałeś życie Gollumowi, który popełnił tyle okropnych zbrodni? Teraz przecież nie jest on lepszy od orka i stał się po prostu naszym wrogiem. Zasługuje na śmierć.
- Zasługuje. Z pewnością zasługuje. Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Nie bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszystko wie. Nie mam wielkiej nadziei na wyleczenie Golluma. Ale ta szansa mimo wszystko istnieje. Zresztą Gollum jest związany z losem Pierścienia. Coś mi mówi, że on jeszcze odegra jakąś rolę, zbawienną albo zgubną - nie wiem - nim się cała sprawa zakończy. A kiedy nadejdzie ta chwila, może właśnie litość okazana przez Bilba rozstrzygnie o niejednym losie, a przede wszystkim o twoim. My w każdym razie nie zabiliśmy Golluma: jest bardzo stary i bardzo nieszczęśliwy."

Anonymous - Śro 11 Sty, 2012 21:22

Mag113 napisał/a:
Aragonte napisał/a:
I czego niby ma to dowodzic? Komitet Noblowski to tylko ludzie - o wlasnych gustach i ograniczeniach :) Cieszę się, że o żadnym Noblu dla JRRT nie było mowy. Jakoś mi to do niego by nie pasowało :)
Naprawdę spodziewasz się, Mag, że jakiegokolwiek fana Tolkiena ta opinia zniechęci do tej prozy? :lol:

Fakt, nie dowodzi niczego. No, może poza tym, że nie na każdym Tolkien wywiera wrażenie. Czyli nie jestem bynajmniej wyjątkiem we wszechświecie, czyli w rzeczywistości poza tym forum, bo tu Tolkien na każdym musi wywrzeć wrażenie! :wink:
Admete napisał/a:
Dlatego niech sobie tam ktoś coś gada, dajcie spokój.

Podziwiam stałość poglądów!
Podpisane: "ktoś" :mrgreen:

A teraz już pytanie - co, jakie wartości pozytywne niesie z sobą lektura prozy Tolkiena, poznanie stworzonego przez niego fikcyjnego świata? Poza samym oderwaniem się od rzeczywistości bieżącej? Co wynika z tego, że dowiemy się, że istnieją walczące z sobą potęgi, wykorzystujące bestie, że są postaci uosabiające zło, i te świetliste? Że jakiś potwór jest straszny, ma kły? że jakiś młodzian jest dzielny? Co nowego mówi to nam o czymkolwiek? O co ta lektura mogłaby mnie wzbogacić? Wiedzę historyczną? Poznanie wątków z różnych mitologii europejskich? Szczególne doznania artystyczne? Pytam serio.....





Mag, to sa niemal te same pytania, ktore zadawalas kilka stron wczesniej (i to z tego co pamietam co najmniej dwukrotnie, ale moze i wiecej - teraz padly po raz kolejny) i na ktore uzyskalas wyczerpujace (moim zdaniem) odpowiedzi. Teraz zadajesz je ponownie, a sadze, ze nikt z nas nie chce sie powtarzac, bo udzielil przynajmniej raz wyczerpujacych wypowiedzi - ja (przynajmniej raz), Aragonte, Rielka, Beem i przede wszystkim Admete (a jej byly najpiekniejsze i stanowily cala kwintesencje tego, co my jakos probowalysmy mniej lub bardziej zgrabnie wyjasnic. Admete napisala czysto, prosto i z glebi serca - nas wszystkich) Przeciez te wszystkie odpowiedzi padly juz dawno i to nie raz.
Sam fakt, ze sformulowalas indentyczne pytania ponownie, daje nam do zrozumienia, ze albo ich nie przeczytalas, albo zapomnialas odpowiedzi. W obu przypadkach wychodzi, ze kompletnie nie interesowaly Cie nasze odpowiedzi - jedynie samo pytanie i wlasny punkt widzenia. Jak inaczej mamy to odbierac jak nie lecewazenie? Nie chodzilo Ci o prawdziwa, rzetelna wiedze, czy chociazby zrozumienie, ale o przemycenie wlasnej opinii, potepienia wobec gatunku w ogole i Tolkiena w szczegole,a przede wszystkim wysmiania nas - bo temu sluza Twoje pytania. Jak inaczej mozemy je interpretowac? No powiedz? Jak?

Nie dziw sie wiec, ze juz nie mamy ochoty znowu walkowac tego tematu...

Anonymous - Czw 12 Sty, 2012 00:45

Mag, ale kto powiedzial, ze musi Ci ta konwencja odpowiadac? Chodzi jedynie o to, ze wchodzac w jakis watek, z ktorego budowa i konwencja sie nie zgadzasz, powinnas przyjac konsekwecje faktu swojego niezrozumienia. I nie oznacza to, ze jestes ani lepsza ani gorsza. Po prostu w tym kontekscie, na tym forum jestes "inna". Niestety w kazdym srodowisku ktos musi pelnic taka role. Ja sie do niej przyzwyczailam, bo pelnilam ja przez niemal cale zycie (jak chyba wiekszosc z nas). Tutaj nagle okazalo sie, ze tworze srodowisko "normalnych".
Nie chodzi o to, abys na sile probowala zmienic siebie, ale litosci - nie probuj zmienic nas !!!

Nie sadze, abys chciala, aby ktos Cie zachecil do tych ksiazek - nie wierze w to. Racze sadze, ze jest to na swoj sposob dosc aktywny watek - uspia na jakis czas, a potem sie budzi. Za t regularnie i bez przerwy - niestety watki austenowsko-brontenowsko-gaskellowe tak nie maja. Tam juz wyczerpalysmy niemal wszystko, omowilysmy na tyle, ze czujemy sie usatysfakcjonowane - nie odczuwamy natomiast potrzeby wznawiania dyskusji (poza nielicznymi i krotkotrwalymi przypadkami).
Przyciagnela Cie tutaj aktywnosc watku, a nie chec zrozumienia czy zachecenia do tworczosci Tolkiena. Jej nie trzeba rozumiec - albo sie go czuje, albo nie. Nie trzeba tez do niej zachecac - reklamuje sie sama. Rowniez faktem, ze obejmuje swoimi ramionami duzo wieksza czesc spoleczenstwa niz Austen kiedykolwiek bedzie mogla objac (o Gaskell, ktora w naszym kraju jest niemal zupelnie nieznana, juz nie wspominam).

Anaru - Czw 12 Sty, 2012 01:01

Mag113 napisał/a:
A teraz już pytanie - co, jakie wartości pozytywne niesie z sobą lektura prozy Tolkiena

Niewytłumaczalne - po prostu nam się podoba. :mrgreen:
I o dziwo - mnie się spodobała po tym jak spodobał mi się film.
Ale nie namawiam, bo to tak jakby ktos mnie namawiał do czytania Austen czy Gaskell. Mission Impossible. :lol:

trifle - Czw 12 Sty, 2012 02:05

Ja myślałam, że po torturach z "Bajkami robotów" w podstawówce nikt mnie nie zmusi do czytania Lema, a teraz czytam jego i Mrożka listy i rozpływam się nad obydwoma, pławię w zachwycie i te pe i te de. Z tego zachwytu jak wrócę z obczyzny przeczytam te nieszczęsne B.R.! Nawrócenie jest możliwe czasem ;)

Miałam się nie wtrącać, bo specjalistką od Tolkiena nie jestem, bo najlepszą dyskutantką też nie bardzo, ale no muszę ;)

Mam wrażenie takie, jak większość tutaj, że Mag, nie pragniesz nawrócenia jak moje, wcale nie chcesz Tolkiena poznać i podejrzewam, że będziesz zawsze - jak i moja madre na przykład - Tolkiena i Sapkowskiego uważać za głupoty (gdzie ja żyję, też się zastanawiam :P ). Więc po co ta dyskusja? ;)

Co jest w Tolkienie? WP to jest najpiękniejsza epopeja o przemijaniu. Za pierwszym razem wcale mnie nie zmiotło z powierzchni ziemi, bo za bardzo smarkata byłam i jak się już, z lekkim bólem, przedarłam przez pierwszą księgę, to potem poleciało, ale dopiero rok temu przy czytaniu całości dotarło do mnie, o czym to jest. WP łamie mi serce! Ale to jakiś taki "dobry" ból. Bo na drugim brzegu jest coś lepszego i to wcale nie jest smutny obraz .. Ach, uwielbiam jak w filmie Gandalf opowiada Pippinowi o tym.
Cała fantastyka jest dla ludzi, którzy chcą czegoś więcej. Mnie życie w świecie tylko człowieka zupełnie nie wystarcza. Pewnie istnieje jakiś specyficzny gen, który się albo ma albo nie :mysle: I to wcale nie wynika z potrzeby ucieczki od rzeczywistości i zwykłego życia (często też, ale nie tylko).
I jak mnie teraz zaczniesz, Mag, przekonywać, że Bóg nie istnieje, bo nie ma dowodu albo że nie ma krasnoludków i innych smoków ("Mówcie sobie, co tam chcecie, krasnoludki są na świecie!" :mrgreen: ), to przykro mi, będzie to kompletnie nieskuteczne, bo udowodnić mi, że tego nie ma, nie da rady również, ku chwale niebios! ;)

Żeby się orientować w kulturze nie trzeba wszystkiego czytać. Jak to taka katorga, to po kie licho? Szkoda życia. Mnie nikt nie zmusi do przeczytania "Wojny i pokoju", bo mnie rosyjska literatura męczy i dręczy, a to też przecież dzieło pierwszej klasy i pewnie "dobrze by było znać".

Mój flegmatyczny duch nie ogarnia, po co ta dyskusja... strata energii i nic więcej :grobek: :wink:

Hortensja - Czw 12 Sty, 2012 10:56

Aragonte napisał/a:
Mag113 napisał/a:
A teraz już pytanie - co, jakie wartości pozytywne niesie z sobą lektura prozy Tolkiena, poznanie stworzonego przez niego fikcyjnego świata? Poza samym oderwaniem się od rzeczywistości bieżącej?

Ilu czytelników, tyle odpowiedzi :)


Swiete slowa. Ja bym mogla mowic jakie wartosci dla mnie niesie, co mnie poruszylo, ale wiesz Mag, to akurat bardzo intymne wyznania moga byc, a mam wrazenie, ze nie masz czystych pobudek pytajac o to, wiec zachowam to dla siebie. Pisalam juz zreszta, ze poza wszystkim innym ksiazka ta jest po prostu piekna, jezyk jest piekny, opisywane miejsca, bohaterowie, zdarzenia, wszystko jest zachwycajace i daje mi to mozliwosc obcowania z tym pieknem. Gdyby to bylo tylko to, to byloby juz bardzo duzo.

Mag113 napisał/a:
Nie odpowiada mi konwencja kamuflażu, antropomorfizacji np. przyrody czy wykreowanych krasnoludów, elfów, by opowiedzieć o sprawach ludzkich


Caly czas usilujemy Ci bezskutecznie udowodnic, ze konwencja ma prawo Ci nie odpowiadac i nic nam do tego, ale tez i nic Tobie do tego, ze nam odpowiada. Konwencja to konwencja.

Natomiast bardzo trzeba sie starac, zeby tych wartosci:

Mag113 napisał/a:
Ważniejsze są dla mnie przyjaźń, miłość, przemijanie świata ludzi


nie dostrzec u Tolkiena. No moze nie przemijanie swiata ludzi, ale przemijanie jako takie jest jednym z glownych tematow.

Mag113 napisał/a:
Fakt, nie dowodzi niczego. No, może poza tym, że nie na każdym Tolkien wywiera wrażenie. Czyli nie jestem bynajmniej wyjątkiem we wszechświecie, czyli w rzeczywistości poza tym forum, bo tu Tolkien na każdym musi wywrzeć wrażenie! :wink:


Nikt nigdy nigdzie na tym forum nie napisal, ze MUSI wywrzec wrazenie. Naprawde.

Juz nie moge prosciej.

Deanariell - Czw 12 Sty, 2012 11:20

Admete - bardzo dobry cytat wybrałaś. ;) Obrazuje on doskonale m.in. to, w jaki sposób Tolkien epatuje obrazami zła i wojny. :P :lol:

Cytat:
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Nie bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszystko wie.

Czy nie jest to aktualne teraz i na wieki wieków? Amen.

Trifle, moja mama też zawsze uważała fantastykę za takie niepotrzebne głupoty, "zaśmiecające mózg" i sugerowała, żebym lepiej przeczytała coś "pożytecznego". :P Po czym ja tłumaczyłam jej cierpliwie i do znudzenia (nie zawsze, przyznaję bez bicia, bo często emocje brały górę ;) ), że dla mnie to JEST niezwykle pożyteczna, mądra lektura. :roll: Ani mama nie przekonała mnie, ani ja jej - ale z czasem zaakceptowała mój punkt widzenia, bo zrozumiała, że się żadną miarą nie zmienię. :rotfl: Mimo tego nadal się kochamy, a teraz to nawet jak nigdy przedtem. :mrgreen:

trifle napisał/a:
WP łamie mi serce!

Mnie również, za każdym razem... :cry2: :wink: Ale faktycznie jest tam smutek, dający jednocześnie nadzieję, że może kiedyś znów spotkamy wszystkich tych, których kochaliśmy w tym życiu... :mysle: I dla mnie nie ma to nic wspólnego z jakąkolwiek religią. :roll: Nigdy nie czytałam Tolkiena przez pryzmat chrześcijaństwa - nawet jeśli sam autor był nawróconym na katolicyzm protestantem... Za pierwszym razem zresztą nie miałam o tym zielonego pojęcia, za młoda byłam na takie "niuanse" biograficzne. :-P Wyłapywałam więc z treści to, co jest ponadczasowe, ponadwyznaniowe, istnieje niezmiennie ponad wszelkimi podziałami i trafia w sam środek serca - czy się komuś podoba, czy nie. :)

trifle napisał/a:
Cała fantastyka jest dla ludzi, którzy chcą czegoś więcej. Mnie życie w świecie tylko człowieka zupełnie nie wystarcza.

Trafnie to ujęłaś - mnie też nie wystarcza ograniczanie się do jednego tylko życia. :P Każdego dnia nieustannie dziękuję Matce Naturze (jeśli nie Bogu ;) ), że obdarzyła mnie w dniu urodzin bezgraniczną prawie wyobraźnią, która może wręcz dosięgnąć krańców Wszechświata, przemierzać czas i przestrzeń, bez potrzeby ruszania się z bezpiecznego zacisza domowego :thud: - to dar cenniejszy chyba nawet od mądrości. :mysle: Bez tego byłabym jak ten robak marny, skończony, organiczny, do bólu śmiertelny, proch na skorupie ziemskiej i tyle... A tak - moja myśl jest czystą energią, każdy z nas jest w pewnym sensie bogiem, ponieważ mamy realną moc kreacji - jeśli nie życia biologicznego (skąd się biorą dzieci, to mniej więcej wiadomo :P ), to różnych dzieł (sztuki, literackich, filmowych itp. itd.), które po śmierci samego twórcy, żyją dalej swoim własnym życiem w umysłach kolejnych pokoleń... Stwierdzenie, że słowo staje się ciałem, jest bardziej prawdziwe, niż to się wszystkim na ogół wydaje. ;)

Często przy haśle "przemijanie" przypominam sobie wiersz Haliny Poświatowskiej Koniugacja:
ja minę
ty miniesz
on minie
mijamy
mijamy
woda umyła liście olszynie

nad wodą
olszyna
czerwona
zmarzła moknie
mijam
mijasz
mija
a zawsze tak samotnie...


Dzięki Tolkienowi (między innymi), nie czuję się już tak samotna w tym odwiecznym procesie... ;) I chyba łatwiej mi się z tym pogodzić.

Mag113 napisała:
Cytat:
ale ja nie potrafię widzieć natury ludzkiej w stworach i potworach. Nie odpowiada mi konwencja kamuflażu, antropomorfizacji np. przyrody czy wykreowanych krasnoludów, elfów, by opowiedzieć o sprawach ludzkich. Jest to przerost formy nad treścią, który nic nie zmienia, tzn. o wiele większe znaczenie ma dla mnie ukazanie np. zła właśnie w tej ukrytej w z pozoru normalnych ludziach postaci, a nie jego swoista wizualizacja w gatunku fantasy. Ważniejsze są dla mnie przyjaźń, miłość, przemijanie świata ludzi, a nie świata fantazjomatów. Tamten dla mnie nie istnieje właśnie dlatego, że nie istnieje. Nie ma w nim nie tylko elfów, nie ma też Boga. Realny jest tylko człowiek ze swoim losem. Bez oparcia w czymkolwiek, poza samym sobą. Nic tego nie zmieni.

Mag, skoro sama wiesz, że nie posiadasz takiego daru widzenia tego, co na pozór niewidzialne lub w ogóle istnieje poza możliwościami zwykłej percepcji, to po co się umartwiasz? :roll: Skoro "nie potrafisz" i "nie odpowiada Ci konwencja", to nie rozumiem potrzeby wchodzenia w nią na siłę, po to tylko, żeby obwieścić swą niemoc tym, którzy mają na odwrót? Wnioskuję, że ten rodzaj masochizmu poznawczego sprawia Ci jakąś wyjątkową przyjemność :mysle: - tym bardziej, jeśli jasno stwierdzasz, że "nic tego nie zmieni". Bez sensu, ale to Twoje życie - Twoje zabawki. :P Dla mnie, to jak rzucanie się na głęboką wodę, przy całej świadomości, że się nie potrafi pływać. :roll: Samobójstwo.

Ze zwykłej powieści obyczajowej, pokazującej naturę i charaktery ludzkie jak na tacy, każdy jest w stanie czytać jak z przysłowiowej "otwartej księgi", to żadna sztuka. Mnie osobiście wcześniej czy później to nudzi, tym bardziej, że hobbystycznie interesowałam się kiedyś psychologią... Po co mam czytać w kółko teksty o realnym świecie, wystarczy, że rozejrzę się po ulicy i mam prawie to samo. :roll: A mój mózg potrzebuje subtelniejszych wyzwań, drugiego dna w opowiadanej historii, bogactwa kolorów, różnorodności kształtów i form, tajemnic wykraczających poza możliwości ludzkiego poznania itp. itd. - fantastyka jest najlepszą możliwą pożywką dla smoka żyjącego w jaskini mojego umysłu. :P To, co jest lub nie jest realne, istnieje i tak poza Twoimi możliwościami sprawczymi/poznawczymi - nawet jeśli Ty tego nie widzisz, nie znaczy to, że tego czegoś nie ma. :roll: Czego dowodem mogą być "namacalnie" istniejące już we współczesnym świecie teorie fizyki kwantowej, które jeszcze w czasach Albert'a Einstein'a uznawane były za coś w stylu fantastyki naukowej. :-P A to się przecież cały czas zmienia - co z kolei wpisane jest w odwieczny porządek przemijania.

Hortensja - Czw 12 Sty, 2012 11:34

Deanariell napisał/a:
Admete - bardzo dobry cytat wybrałaś. ;) Obrazuje on doskonale m.in. to, w jaki sposób Tolkien epatuje obrazami zła i wojny. :P :lol:

Cytat:
Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Nie bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszystko wie.

Czy nie jest to aktualne teraz i na wieki wieków? Amen.


Uwielbiam ten cytat. Jednoczesnie tez jest to wlasnie dla mnie jedna z najbardzoej "katolickich" mysli Tolkiena :)

Admete - Czw 12 Sty, 2012 11:52

Podobają mi się wasze wypowiedzi :) Czysta poezja. Trifle piszesz to, co ja bym mogła napisać. Jak widać Tolieniści mają coś w rodzaju wspólnoty dusz. łatwiej się im porozumieć. Obcy ludzie, jeśli znają Tolkiena, szybko stają się przyjaciółmi. Coś w tym jest.
RaczejRozwazna - Czw 12 Sty, 2012 12:41

Mnie to wszystko co piszecie też bardzo się podoba. Te same uczucia wzbudziła we mnie lektura WP co u Triffle, Hortensji, Deanariell.

Cieszę się, że Mag pobudziła nas do zdefiniowania wartości, jaką ma dla nas Tolkien.

A co o wiedzy o człowieku dodaje mi czytanie Tolkiena zawarte jest w jednym z moich ukochanych fragmentów Silmarillionu - wg mnie jednej z najbardziej genialnych i pięknych definicji człowieka w ogóle.

Tchnął więc [Iluvatar] w serce człowiecze tęsknotę przekra­czającą granice świata i nie dającą się zaspokoić tym, co na nim można znaleźć; dał też ludziom moc kształtowania - wśród potęg i przypadków świata - własnego życia w sposób nie wy­znaczony przez Muzykę Ainurów, która określa niejako los wszystkich innych istot i rzeczy; działanie ludzi, ich obyczaje i uczynki, ukształtuje ostatecznie świat, aż się dopełni wszyst­ko do końca i w każdym szczególe

Deanariell - Czw 12 Sty, 2012 13:16

RaczejRozwazna napisał/a:
Tchnął więc [Iluvatar] w serce człowiecze tęsknotę przekra­czającą granice świata i nie dającą się zaspokoić tym, co na nim można znaleźć; dał też ludziom moc kształtowania - wśród potęg i przypadków świata - własnego życia w sposób nie wy­znaczony przez Muzykę Ainurów, która określa niejako los wszystkich innych istot i rzeczy; działanie ludzi, ich obyczaje i uczynki, ukształtuje ostatecznie świat, aż się dopełni wszyst­ko do końca i w każdym szczególe

Zaiste... Serce człowiecze tęsknotą jest... ;) A życie ludzkie wędrowaniem. :)

Ale jak ktoś tego nie czuje, to dla niego będzie to zwykłe "bla, bla, bla, bla...". :roll: :P I trudno, to przecież również jest wpisane w porządek Wszechrzeczy. ;)

Admete - Czw 12 Sty, 2012 19:10

Uwielbiam was normalnie :)

Into the West:


http://www.youtube.com/watch?v=24fGmWG6kpg

Aragonte - Czw 12 Sty, 2012 22:15

Admete napisał/a:
Podobają mi się wasze wypowiedzi :) Czysta poezja. Trifle piszesz to, co ja bym mogła napisać. Jak widać Tolieniści mają coś w rodzaju wspólnoty dusz. łatwiej się im porozumieć. Obcy ludzie, jeśli znają Tolkiena, szybko stają się przyjaciółmi. Coś w tym jest.

A ja po przeczytaniu tego wszystkiego upewniłam się, że z ogromną przyjemnością poznam kiedyś osobiście Hortensję i Trifle - jeśli tylko się na to zgodzą, ma się rozumieć :wink:

Edit: Wyedytowałam posta, bo jakoś zbyt osobiste mi się to znowu wydało :wink:

trifle - Czw 12 Sty, 2012 23:31

RaczejRozwazna napisał/a:
Tchnął więc [Iluvatar] w serce człowiecze tęsknotę przekraczającą granice świata i nie dającą się zaspokoić tym, co na nim można znaleźć;


O niebiosa, Iluvatar mnie chyba stworzył! :shock:

Aragonte napisał/a:
A ja po przeczytaniu tego wszystkiego upewniłam się, że z ogromną przyjemnością poznam kiedyś osobiście Hortensję i Trifle - jeśli tylko się na to zgodzą, ma się rozumieć


:ops1: Jacha! Nie będę obiecywać, bo z tego nic nie wychodzi, ale będę musiała wykorzystać ostatnie chwile z 50% zniżką studencką na pociągi :-P

Dzisiejszy wiatr uświadomił mi, że codziennie mamy do czynienia z czymś, co jest, choć tego zupełnie nie widać - z powietrzem! :lol: Uwielbiam wiatr. Jak powiew czegoś, czego nie ma.
I wykopałam wczoraj Ennia Morricone, wiem, że to nie z LOTR, ale założę się, że Tolkien byłby zachwycony! http://www.youtube.com/watch?v=2WJhax7Jmxs (Gabriel's oboe) To jest muzyka z kosmosu, mam takie ciarki za każdym razem, że można się wystraszyć.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group