Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"
Anonymous - Nie 30 Paź, 2011 11:51
Ale masz rację. Natalia przestała istnieć po wyjściu za mąż, Patrycja też skupia się na obejściu.
Ania Aga - Nie 30 Paź, 2011 12:28
| Aragonte napisał/a: | | AineNiRigani napisał/a: | | A co do Cesi - chodzi mi o to, ze to, ze z Cieleciny wyrosla prawdziwa nijaka dojna krowa. Jakby kariera Matki Polki byla jedynym z mozliwych rozwiazan... |
Niestety, u MM przeważnie tak właśnie jest - jest to ukazywane jako spełnienie marzeń i ostateczna samorealizacja. Ewentualnie można robić karierę naukową - i być super-hiper-Matką Polką.
Tak, troszeczkę się wyzłośliwiam |
Jest taki fragment, zdaje się w "Idzie sierpniowej" - do mamy Borejko przychodzi jej szkolna koleżanka i dziwi się, że Mila nie pracuje zawodowo, że zajmuje się tylko wychowywaniem dzieci i prowadzeniem domu i to jej wystarcza. Ta koleżanka zrobiła karierę zawodową. Musierowicz jednoznacznie opowiada się po stronie Mili, dla niej liczy się właśnie wychowywanie dzieci i prowadzenie domu. Przecież sama takie życie prowadzi. Pisanie książek wyszło przy okazji, nie stawiała sobie takiego celu w życiu. Bardzo ładnie o swojej rodzinie opowiada w "Musierowicz na gwiazdkę". Jeżeli nie mija się z prawda, to jej dzieci miały fantastyczny dom
Anonymous - Nie 30 Paź, 2011 12:34
| Ania Aga napisał/a: | | Przecież sama takie życie prowadzi. |
I Mila to taka Musierowicz, też pisanie książek, sztuk tak jej wyszło.
nicol81 - Nie 30 Paź, 2011 14:13
| Aragonte napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | Ciuchy dziedziczone mi nie przeszkadzają, praca domowa Cesi i wyrzucenie jej z pokoju, już tak.
Jest jasno pokazane, że to nie wizja z perspektywy Cesi i nie przypadkowe zachowania, stała sytuacja w rodzinie. Żaczka czasem uwiera, ale ciągnie to, bo tak mu wygodniej, pani Irena uważa to za normalne.
Może i realistyczne, ale zaprzecza Żakom jako miłej rodzinie... |
Nikt Cesi nie "wyrzucał". Brzmi to dramatycznie w Twojej wersji, ale sorki, to nie była żadna grecka tragedia, tylko proza MM, więc mi zgrzyta to określenie
I dla mnie Żakowie nadal są miłą rodziną, tak - to, że Cesia jest taka, jaka jest, zawdzięcza m.in. genom i temu, że wychowywała się w atmosferze miłości (chociaż rozpieszczana nie była). Nie lubię podziałów typu białe/czarne. Można mieć swoje wady i pozostawać miłym, fajnym - w książkach i w życiu Zresztą kto z nas nie ma wad, do czorta?
Żakowie nie są idealną rodziną (a na taką są kreowani Borejkowie - hmmm, teraz jakoś wydają mi się rodziną snobów ). Są jednak miłą rodziną, taką, w którą ja jestem uwierzyć. I chętnie bym wpadła do nich na herbatkę
|
Nie wiem, jakie określenie ci pasuje do sytuacji, gdy siostra musi się wyprowadzić z pokoju i sypiać na składanym łóżku, bo starsza zaprasza sobie koleżankę.
Takiemu wychowaniu Cesia zawdzięcza poczucie niższości i przekonanie, że musi nadrabiać rozwijaniem charakteru. Z tego wypływa jej wiele zalet, ale też wykorzystywanie, nie tylko przez rodzinę, ale i przez Dankę.
A poza tym nie widzę Borejków jako idealnych - poza Gabrysią i w dużej mierze Milą. Na pewno nie dotyczy to Ignacego, Pyzy, Laury, Ignasia i Nutrii...
nicol81 - Nie 30 Paź, 2011 14:18
| AineNiRigani napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | Jej związek z Filipem był jawny i poza Robrojkiem przed nikim go nie ukrywała. Nie chodzi o szczegóły związku, a sam fakt jego istnienia.
Robrojek szybko został więcej niż dawnym znajomym, spotykali się we dwoje przez jakiś czas. |
spotykali sie wylacznie jako znajomi i w gruncie rzeczy - na warunkach znajomosci, a nie kolezenstwa nawet. Czy byly konkretne spotkania we dwoje? Kawa, spacer? W gruncie rzeczy oboje spotykali sie raczej przypadkiem, po drodze.
|
Spędzali długie godziny sami na głebokich zwierzeniach. Przy jednym olała spotkanie z Filipem. To było więcej niż znajomość, więcej niż koleżeństwo. Nutria widziała, że się zaangażować i wolała zwiać niż poradzić sobie z dwójką adoratorów.
Tamara - Nie 30 Paź, 2011 18:49
Cesia wybierała się na medycynę , należy podejrzewać , że ze swoim solidnym podejściem do życia ją skończyła . W "Brulionie..." Cesia jest uśmiechnięta , rumiana , ma troje własnych dzieci z czego najmłodsze to noworodek , i opiekuje się dwoma córeczkami Julii , która z mężem pojechała zarabiać do Francji , a Hajduk jest na trzymiesięcznym stypendium w Kanadzie , więc można chyba założyć , że Cesia nie pracuje tylko siedzi w domu , zajmując się dziećmi i , o zgrozo , jest zadowolona , bo jest uśmiechnięta i mówi , że zajmowanie się dziećmi najlepiej jej wychodzi
Julia nie "zaprosiła" sobie Krystyny , tylko dała jej dach nad głową , bo była w ciąży i nie udało jej się przedłużyć najmu pokoju . Nicol , pamiętaj że to lata siedemdziesiąte , gdzie i problem mieszkaniowy i podejście do życia było zupełnie inne . Dzisiaj odbierasz to jako "wyrzucenie" a wtedy było normalne , że jeżeli ktoś potrzebuje pomocy to mu się pomaga i na przykład ustępuje miejsca w pokoju , zresztą wtedy mało które dziecko miało własny pokój . Chyba zgodzisz się , że kobieta w zaawansowanej ciąży powinna mieć jakieś ludzkie warunki spania a spanie na łóżku polowym dla nastolatki nie jest czymś strasznym , zapewniam Cię .
Tamara - Nie 30 Paź, 2011 18:55
| lady_kasiek napisał/a: | | Ale masz rację. Natalia przestała istnieć po wyjściu za mąż, Patrycja też skupia się na obejściu. |
No i co w tym złego ? Czy bycie szczęśliwą matką , żoną i gospodynią domową to coś złego ? Pozwolę sobie powiedzieć ,że trzymanie kilku srok za ogon to ryzykowna sprawa i bycie jednocześnie doskonałą matką , żoną , gospodynią i robienie satysfakcjonującej kariery zawodowej się wykluczają , zawsze coś szwankuje .
nicol81 - Nie 30 Paź, 2011 20:30
| Tamara napisał/a: | | Julia nie "zaprosiła" sobie Krystyny , tylko dała jej dach nad głową , bo była w ciąży i nie udało jej się przedłużyć najmu pokoju . Nicol , pamiętaj że to lata siedemdziesiąte , gdzie i problem mieszkaniowy i podejście do życia było zupełnie inne . Dzisiaj odbierasz to jako "wyrzucenie" a wtedy było normalne , że jeżeli ktoś potrzebuje pomocy to mu się pomaga i na przykład ustępuje miejsca w pokoju , zresztą wtedy mało które dziecko miało własny pokój . Chyba zgodzisz się , że kobieta w zaawansowanej ciąży powinna mieć jakieś ludzkie warunki spania a spanie na łóżku polowym dla nastolatki nie jest czymś strasznym , zapewniam Cię . |
Jeśli Julia chciała pomóc koleżance, to sama powinna spać na łóżku polowym. Cesia straciła nie tylko miejsce do spania, ale i do nauki oraz odpoczynku.
Później Krystyna i jej maż znajdują sobie pokój, a kochająca mamusia ich zatrzymuje, bo nie chce się z małą rozstać.
nicol81 - Nie 30 Paź, 2011 20:45
| Tamara napisał/a: | | Cesia wybierała się na medycynę , należy podejrzewać , że ze swoim solidnym podejściem do życia ją skończyła . |
Cesia mówiła o medycynie w pierwszej klasie liceum, to się mogło zmienić. Natomiast zgadzam się, że na pewno studia skończyła.
| Tamara napisał/a: | | Cesia jest uśmiechnięta , rumiana , ma troje własnych dzieci z czego najmłodsze to noworodek , i opiekuje się dwoma córeczkami Julii , która z mężem pojechała zarabiać do Francji , a Hajduk jest na trzymiesięcznym stypendium w Kanadzie , więc można chyba założyć , że Cesia nie pracuje tylko siedzi w domu , zajmując się dziećmi |
Cesie w BBB jest matką noworodka, więc musi być na urlopie macierzyńskim. Nie można z tego wnioskować, że nigdy nie pracowała.
BeeMeR - Pią 04 Lis, 2011 08:13
| Cytat: | | Julia pracowicie szoruje gary zgodnie z grafikiem wywieszonym w kuchni na przemian z Cesią i ciocią Wiesią, no po prostu cud miód i ultramaryna. | Z tym lukrem tu się zgadzam w pełni - zwłaszcza, że jak już trzeba robić grafik, to z reguły (przynajmniej tam, gdzie ja widziałam grafiki sprzątania/mycia/etc. widziałam) coś jest nie teges z utrzymaniem porządku i długo taki grafik nie działa, zawsze drugiemu, co to akurat dyżuru nie ma coś się nie podoba, że dyżurujący nie dość szybko myje/nie od razu, że o bojach o wieczorno-nocne naczynia nie wspomnę
Ale to nie zmienia faktu, że Szóstą klepkę bardzo lubię - w sumie wszystkie książki Jeżycjady do socjopatycznej (tak to szło? ) Pulpecji
milenaj - Pią 04 Lis, 2011 21:01
No i dzięki waszym dyskusjom nadrobiłam Jeżycjadę.
Ostatnia "Sprężyna" bardzo mi się podobała.
Tylko teraz siedzę i kombinuję jak tu jutro podjęchać do biblioteki po wcześniejsze, bo naszła mnie ochota wielka.
Chyba zacznę sobie powoli kompletować, bo swoje mam tylko 4 tomy.
A "Małomównego" lubicie?
Swoją drogą uwielbiam opisy jedzenia w "Jeżycjadzie", ale osoba po raz kolejny podchodząca do diety nie powinna tego czytać.
Aragonte - Pią 04 Lis, 2011 21:35
"Małomównego" nie czytałam, muszę kiedyś nadrobić. Podobnie jak nowsze części (jeśli mnie wciągną).
Ania Aga - Pią 04 Lis, 2011 21:35
A ja sobie z "Pulpecji" przypomniałam ślub Idusi i noc poślubną z Pyzą i Tygsyskiem, popłakałam się, już zapomniałam, że Musierowicz jest przde wszystkim komiczna
Anonymous - Pią 04 Lis, 2011 21:55
| Aragonte napisał/a: | | "Małomównego" nie czytałam, muszę kiedyś nadrobić. Podobnie jak nowsze części (jeśli mnie wciągną). |
A wiesz, ze wlasciwie nie ma czego zalowac? To dobra ksiazka, ale mozesz nie przebrnac - w przeciwienstwie do kJezycjady, adreswowanej do dziewczat i od nastego roku zycia, Malomowny... jest ksiazka dla dzieci.
Aragonte - Pią 04 Lis, 2011 22:10
| AineNiRigani napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | | "Małomównego" nie czytałam, muszę kiedyś nadrobić. Podobnie jak nowsze części (jeśli mnie wciągną). |
A wiesz, ze wlasciwie nie ma czego zalowac? To dobra ksiazka, ale mozesz nie przebrnac - w przeciwienstwie do kJezycjady, adreswowanej do dziewczat i od nastego roku zycia, Malomowny... jest ksiazka dla dzieci. |
Dla dzieci? A, to wszystko w porządku
Ania Aga - Pią 04 Lis, 2011 22:18
Małomówny to zdaje się kogut
Anonymous - Pią 04 Lis, 2011 22:34
| Ania Aga napisał/a: | | Małomówny to zdaje się kogut |
Stad jego imie - w gruncie rzeczy kogut niewiele mowi ( o ile w ogole).
milenaj - Pią 04 Lis, 2011 22:51
Ja do "Małomównego" zawsze wracam raczej bezboleśnie.
Właśnie zabrałam się do "Pulpecji". Te wszystkie perypetie ze ślubem...
Jak sobie wyobraziłam Marka z saperką odśnieżającego chodnik, żeby Ida mogła wyjść z taksówki.
Anonymous - Pią 04 Lis, 2011 23:06
Według mnie w Małomównym za dużo mi się podobienstw nasuwało do "Szatana z siódmej klasy" tylko w wersji bardzo, bardzo dziecięcej.
Alicja - Sob 05 Lis, 2011 13:55
| Tamara napisał/a: | | Czy bycie szczęśliwą matką , żoną i gospodynią domową to coś złego ? Pozwolę sobie powiedzieć ,że trzymanie kilku srok za ogon to ryzykowna sprawa i bycie jednocześnie doskonałą matką , żoną , gospodynią i robienie satysfakcjonującej kariery zawodowej się wykluczają , zawsze coś szwankuje . |
pozwolę sobie pojechać dalej - zazdroszczę Cesi. I wierzę , że mogła być szcześliwą, , a dlaczego by nie?
Jak pisze Tamara - gdy trzeba pogodzić karierę albo nawet zwykłą pracę z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci to z calą pewnością, któraś z tych rzeczy ucierpi. Nie ma możliwości idealnego i doskonałego sposobu na pogodzenie tego wszystkiego. Jakkolwiek nie oszukiwałby się wszystkie kobiety świata.
Ania Aga - Sob 05 Lis, 2011 14:17
| Alicja napisał/a: | | Tamara napisał/a: | | Czy bycie szczęśliwą matką , żoną i gospodynią domową to coś złego ? Pozwolę sobie powiedzieć ,że trzymanie kilku srok za ogon to ryzykowna sprawa i bycie jednocześnie doskonałą matką , żoną , gospodynią i robienie satysfakcjonującej kariery zawodowej się wykluczają , zawsze coś szwankuje . |
pozwolę sobie pojechać dalej - zazdroszczę Cesi. I wierzę , że mogła być szcześliwą, , a dlaczego by nie?
Jak pisze Tamara - gdy trzeba pogodzić karierę albo nawet zwykłą pracę z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci to z calą pewnością, któraś z tych rzeczy ucierpi. Nie ma możliwości idealnego i doskonałego sposobu na pogodzenie tego wszystkiego. Jakkolwiek nie oszukiwałby się wszystkie kobiety świata. |
W idealnym świecie kobieta, która chce zajmować się tylko domem i dziećmi do końca swoich dni prowadzi szczęśliwe życie. Nie piszę, że ona chce się poświęcić, ponieważ to od razu sugeruje, że nie jest to z jej strony dobrowolna decyzja. W mniej idealnym świecie bez pensji kobiety rodzina żyje na skraju ubóstwa. W jeszcze mniej idealnym świecie mąż w wieku średnim stwierdza, że on zasługuje na szczęście, a że właśnie się zakochał w innej, najczęściej młodszej kobiecie, jego żona zostaje bez środków do życia i bez wypracowanej emerytury. Niestety, takie przypadki nie są jednostkowe.
Nie lubię uogólnień, decyzje, jak postąpić w życiu podejmuje człowiek indywidualnie. Znam kobiety, które pracują z musu, ale znam i takie, które nie pracujac popadają w nerwice. Są i takie, dla których dom jest środkiem wszechświata i z przyjemnością zajmują się tylko i wyłącznie rodziną. Żadnej z tych decyzji nie wartościuję.
milenaj - Sob 05 Lis, 2011 20:53
| lady_kasiek napisał/a: |
Według mnie w Małomównym za dużo mi się podobienstw nasuwało do "Szatana z siódmej klasy" tylko w wersji bardzo, bardzo dziecięcej. |
Debiuty nie zawsze są najlepsze. Mimo to mam sentyment do tej kisążki.
nicol81 - Sob 05 Lis, 2011 21:39
W mojej wersji "Małomównego..." MM pisze, że napisała tę powieść od nowa. Czy ktoś zna dawną wersję?
Alicja - Nie 06 Lis, 2011 15:17
| Ania Aga napisał/a: | | Znam kobiety, które pracują z musu, ale znam i takie, które nie pracujac popadają w nerwice. Są i takie, dla których dom jest środkiem wszechświata i z przyjemnością zajmują się tylko i wyłącznie rodziną |
jest mi całkowicie obojętne czy inne kobiety chcą pracować czy chcą swój czas całkowicie poświęcić wychowywaniu dzieci ( bo to nielekka praca) . Masz rację, jedne pracują bo zdecydowanie nie wyobrażają sobie spędzania czasu w domu- chcą i lubią, inne pracują , bo muszą, jeszcze inne robią to z myślą o bardzo dalekiej emeryturze, której mogą nie dożyć o ile jeszcze kilka razy zmienią nam przepisy emerytalne Pewnej rzeczy jednak nie rozumiem - w Polsce kobieta, zajmująca się pracami domowymi, wychowująca dzieci i nie pracująca jest, niestety, traktowana jako kobieta gorszej kategorii. Częściej nawet przez obiety niż mężczyzn. Dlaczego? Większość jej współczuje albo zwyczajnie nie rozumie. Zupełnie jakby każda kobieta musiała spełniać się zawodowo Nie piszę tu o konieczności ekonomicznej, o braku pieniędzy, o chęci bądź nie pracowania , tylko o dziwnym trendzie w Polsce - lekceważeniu kobiet, które nie pracują zawodowo
Zastanawiam się którego Małomównego czytałam, ten nowy to który rocznik?
Ania Aga - Nie 06 Lis, 2011 15:35
| Alicja napisał/a: | | Pewnej rzeczy jednak nie rozumiem - w Polsce kobieta wychowujaca dzieci i nie pracująca jest, niestety, traktowana jako kobieta gorszej kategorii. Dlaczego? Większość jej współczuje albo zwyczajnie nie rozumie. Zupełnie jakby każda kobieta musiała spełniać się zawodowo Nie piszę tu o konieczności ekonomicznej, o braku pieniędzy, o chęci pracowania , tylko o lekceważeniu tych, które nie pracują zawodowo. |
Nie zawsze tak jest. Mam ciotkę, żoną zawodowego wojskowego, która nie pracowała i zajmowała się tylko domem i dziećmi, ciężko jej było podjąć pracę, skoro męża czesto przenoszono z miejsca na miejsce, I tej ciotce inne kobiety w rodzinie zazdrościły, że nie musi codziennie chodzić do pracy, użerać się z szefem itp. W wielu wypadkach praca zawodowa kobiet jest jednak koniecznością.
Mam koleżankę, która nie pracuje jest tylko żoną i matką, i zdrowiej dla całej rodziny byłoby, gdyby poszła do pracy choć na pół etatu, albo miała przynajmniej jakieś własne hobby i spojrzała na problemy życia codziennego z dystansu.
|
|
|