To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Perswazje Persuasion (2007)

Gunia - Czw 29 Lis, 2007 15:02

RaczejRozwazna napisał/a:
Boscheee...widziałam do końca.... i zakachałam sie... na amen :thud:

Mogłby tam być nawet slalom gigant na wrotkach... ale i tak kapitan równoważy WSZYSTKO

Umarłam ze śmiechu, ale w pełni rozumiem i popieram! :banan_Bablu:

maenka - Śro 26 Gru, 2007 09:07

snowdrop napisał/a:
Obejrzałam film, ogólne wrażenie pozostawił pozytywne (książke czytam ale jestem w połowie). Rupert mi się spodobał, nigdzie indziej go nie widziałam, wypadł bardzo dobrze.
Najbardziej zaskoczył mnie dobór pani Clay, bo gdzie ona była piegowata i miała wadę zgryzu? Była za ładna.
Anna robiła czasami takie dziwne miny, miała faktycznie za bardzo upięty kok. Ale z wygladu bardziej mi odpowiadała niż ta z wersji 95 (tamta była brzydka).
Nie podobały mi się dwie sceny:
1. biegi przełajowe po Bath (zastanawiałam się nawet czy oni w każdym filmie musza wymyśleć taką niedorzeczność, no ale widocznie muszą),
2. pocałunek schrzaniony całkowicie, zamiast pokazać jego to mamy całą jej szczękę na wierzchu. :obrzydzenie:

Film niczego sobie i Rupert nadrabia wszelkie niedociągnięcia.


Swięty M. był łaskawy w tym roku i własnie obejrzałam Perswazje 2007. Podzielam zdanie Snowdrop co do 2 scen wymienionych powyżej. Klęska całkowita. Pocałunek, abstrachując od faktu , że rzecz niemożliwa w środku miasta to jeszcze niesmacznie przeciagnięty do granic możliwości. Wygląda jakby Anna spragniona oczekiwała drżąca, a on zastanawiał się zrobić to czy nie. I zresztą się nie dziwię. Jak w wersji z 1986 Opactwa Henry był zaśliniony, tak tu nieapetycznie zaśliniona była Anna. No i ten bieg wcześniej.

Kapitan Wentworth baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo przystojny, tylko czy nie za bardzo. Jest na pewno przystojniejszy od Ciarana, ale dla mnie to Ciaran zostanie Wenthworthem. Ruperth zaczęsto i za szybko zaczął rzacać na Annę te spojrzenia zranionego cocker spaniela. No i żaden z niego wilk morski. W życiu nie uwierzę , że ten człowiek ostatnie 8 lat spędził na morzu.

I sam scenariusz. W ogóle film był dalej od książki niż poprzednia wersja. Niby większość kwestii się w filmie znalazła ale w innych miejscach i kontekstach niż w książce.

Gdyby to nie była druga co do "lubienia" książka mojej ukochanej autorki obejrzałabym film z przyjemnością a tak chyba mam prawo sie poczepiac, co...........?

maenka - Śro 26 Gru, 2007 09:16

snowdrop napisał/a:
Mnie też to zastanawiało Asiek. Chyba tez biegł. Może ten film ogólnie miał być tez o bieganiu ..... :lol:


I jeszcze list w czasie jej biegu zdązyl napisać, i poprosic Harvilla o dostarczenie, i spokojnie dotrzeć znowu na Camden Place

Maryann - Śro 26 Gru, 2007 09:25

maenka napisał/a:
Kapitan Wentworth baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo przystojny, tylko czy nie za bardzo. Jest na pewno przystojniejszy od Ciarana, ale dla mnie to Ciaran zostanie Wenthworthem.

Yes, yes, yes !!! :banan:

Harry_the_Cat - Śro 26 Gru, 2007 11:50

Podpisuję się pod koleżanką Maryannką ;)
maenka - Śro 26 Gru, 2007 11:54

Harry_the_Cat napisał/a:
Podpisuję się pod koleżanką Maryannką ;)

to znaczy pod nami dwoma : Maryann i maenka. , bo tak fajnie wyszło ci połaczenie naszych dwóch nicków

Harry_the_Cat - Śro 26 Gru, 2007 11:57

Oczywiście, że pod Wami dwoma ;)
Gunia - Śro 26 Gru, 2007 13:11

Co nie zmienia faktu, że ostatnim argumentem przeciw przystojnemu bohaterowi romantycznemu jest stwierdzenie, że jest zbyt przystojny. ;)
Ze wszystkich uchybień wobec tej książki, tego jednego nie miałabym im za złe. Zresztą sam sir Elliot mówił, że po Wentwoth'cie nie widać tych lat na morzu. ;)

maenka - Pią 28 Gru, 2007 17:17

Oj dziewczyny mimo , że mamy dopiero 28 grudnia a ja jeszcze dostałam Mansfield Park 2007 i Jane Eyre 2007 (które już obejrzałam) to obejrzałam już Perswazje z 5 razy tzn 3 w całości i 2 na podglądach. Zrobiłam to tylko dla Ruperta, bo Anna ciągle mnie drażni. No ale od czegóż wyobrażnia. Ciągle tylko omijam sceny z biegiem i pocałunkiem. Nie jestem w stanie ich spokojnie znieść. "Ale czas leczy rany a przynajmniej tak mi mówiono"

Czy też tak macie , że przy (może nie drugim) kolejnym oglądaniu film sporo zyskuje?????????? Oczywiście jako kapitan Wentworth ciągle wygrywa Ciaran ale z Ruperta jest takie słodkie ciasteczko. "He is a perfection himself"

Gunia - Pią 28 Gru, 2007 17:22

maenka napisał/a:
Czy też tak macie , że przy (może nie drugim) kolejnym oglądaniu film sporo zyskuje?

O tak, w tym konkretnym przypadku zwłaszcza te scena z jazdy do Lyme. ;)

maenka - Pią 28 Gru, 2007 17:39

Gunia napisał/a:
O tak, w tym konkretnym przypadku zwłaszcza te scena z jazdy do Lyme. ;)

Dla mnie bardziej rozmowa z Harvilem. W ogóle Harvil tutaj jest dla mnie idealnie dobrany. A także dodane w scenariuszu dialogi z Harvilem. Ta męska przyjażń bardzo mi się podoba.

Matylda - Pią 28 Gru, 2007 21:10

OBEJRZAŁAM


I ......Rupercik bije wszystkich na głowę . Już nie kocham blondwłosego Redforda teraz kocham Rupercika
Dawać następny film . Dobrze mi idzie . Wybacz Henryczku , że tak krótko Cię kochałam trudno miałeś pecha , że tak szybko pojawił sie Rupert

A tak nawiasem mówiąc to jedni maja mateczkę panią Benett a inni tatusia bez rozumu

Maryann - Pią 28 Gru, 2007 21:12

Matylda napisał/a:
Już nie kocham blondwłosego Redforda teraz kocham Rupercika

zdradziec :evil:

Matylda - Pią 28 Gru, 2007 21:13

No to możesz sobie zabrać Redforda :wink:
Matylda - Pią 28 Gru, 2007 21:16

Ta Anna brzydka jak nieszczęście ale bardzo ją lubiłam wiec brak urody mi nie przeszkadzał. Czułam się tak jakbym oglądała bajkę o Kopciuszku i jej głupich siostrach a w roli złej macochy występował głupi ojciec.
No i zjawił sie w końcu królewicz :shock: .
Nie no obłęd . gdzie ja byłam gdy był tu już dawno podawany deser??? :frustracja:

achata - Pon 14 Sty, 2008 23:08

Odświeżyłam sobie dzisiaj "Casino Royale" ze wspaniałym "Kuzniecowem" i któż tam gra łącznika telefonicznego M? Pan Elliot 2007!
Wiecie, że go w końcu polubiłam? Nie jest taki ładniutki jak w 1995, ale ma w sobie coś co zjednuje mu sympatię i szacunek. Może niski głos, może coś bezpośredniego i serdecznego w sposobie bycia w każdym bądź razie bardzo mi pasuje do roli pana Elliota. Byłby też ciekawym Wentworthem. Nie tak cukierkowo przystojnym ale miałby w sobie to coś z wilka morskiego czego mi ciagle brakuje u Ruperta...

Loana - Śro 16 Sty, 2008 09:45

Ciaran wygrywa i tyle. Blondynek jest sliczny, ale tak cierpi, ze troche za bardzo... :P
Sofijufka - Śro 16 Sty, 2008 09:51

Loana napisał/a:
Ciaran wygrywa i tyle. Blondynek jest sliczny, ale tak cierpi, ze troche za bardzo... :P

Tez tak uważam, poza tym - z blondynka to jest taki cieplarniany marynarz.... Bingleya mógłby grać.... Edmunda z MP.
A Ciaran tp mi Charlesa albo Franka Austena przypomina...

Maryann - Śro 16 Sty, 2008 09:52

Sofijufka napisał/a:
z blondynka to jest taki cieplarniany marynarz...

Yes ! Oh yes ! :rotfl:

Anonymous - Śro 16 Sty, 2008 17:34

Loana napisał/a:
ale tak cierpi, ze troche za bardzo...

i dobrze!!
facet nigdy nie cierpi za dużo :roll:
no proste :wink:

Alison - Śro 16 Sty, 2008 17:42

Co znaczy cieplarniany!? :shock: Gunia na pomoooc! On oficerem był, w mesie siedział i cyrklem po mapie wodził, na mostek wychodził jeno sekstantem położenie Gwiazdy Polarnej alibo czeguś tam sprawdzić i do kajutki wracał, rozmyślać romansowo. Nie musiał być ogorzały, bo na rejach nie wystawał, na pokładzie nie harował. Wy się po perostu nie znacie. Ciaran ma ryło do żłoba. Rupert li tylko, jest ci on cudnym i cudnym pozostanie. W każdem razie w sercu mem :serce: . Ament.
Gunia - Śro 16 Sty, 2008 17:47

Alison napisał/a:
Gunia na pomoooc!

Ja to po prostu zemdlałam. :thud: Chciałam coś napisać, ale wyszło z tego, że jestem ograniczona i kieruję się płytkimi pobudkami. ;)
Powtórzę jeszcze raz - jeśli nawet sir Elliot powiedział, że Wentworth wygląda dobrze, to musi wyglądać dobrze. A od kapitana trudno wymagać, żeby był spalony słońcem i ogorzały jak majtek od szorowania pokładu. Kapitan jest od tego, żeby za nich wszystkich myśleć, a nie po pokładzie latać i cerę sobie niszczyć. Poza tym mówta, co chceta, ale ja jakoś słabiej ulegam motylom romantycznym, kiedy główny bohater wygląda... No nie powiem jak. Trudno to grzecznie ująć w słowa.

Sorry Winetou, ale dla mnie Rupert for ever. :serce2:

Alison - Śro 16 Sty, 2008 17:49

Gunia napisał/a:
Kapitan jest od tego, żeby za nich wszystkich myśleć, a nie po pokładzie latać i cerę sobie niszczyć.


Fłaśnie! :foch2:

Anonymous - Śro 16 Sty, 2008 17:52

Alison napisał/a:
Ciaran ma ryło do żłoba. Rupert li tylko, jest ci on cudnym i cudnym pozostanie.

proste Ciran jest chłop robotny, a Rupert to szlachcic z prawdziwego zdarzenia, bohater romantyczny z nim czytać książki, poezyje, i takie tam. A Cirana się do roboty najmie

Gunia - Śro 16 Sty, 2008 17:53

lady_kasiek napisał/a:
Alison napisał/a:
Ciaran ma ryło do żłoba. Rupert li tylko, jest ci on cudnym i cudnym pozostanie.

proste Ciran jest chłop robotny, a Rupert to szlachcic z prawdziwego zdarzenia, bohater romantyczny z nim czytać książki, poezyje, i takie tam. A Cirana się do roboty najmie

No właśnie. Nigdy nie przeczyłam, że mam disneyowską mentalność - jak książę z bajki, to pełną gębą, a nie takie tam... :cool:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group