To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - tom II

Maryann - Wto 27 Lut, 2007 11:32

Alison napisał/a:
sumienie pewnie by sobie szybko zaimpregnował na wszelkie wyrzuty :? ??: u wszystkich to tak działa...

Myślisz ? :? ??: Ja wiem, że to tak działa, ale przecież ON jest WYJĄTKOWY... :? ??:

Alison - Wto 27 Lut, 2007 11:34

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
sumienie pewnie by sobie szybko zaimpregnował na wszelkie wyrzuty :? ??: u wszystkich to tak działa...

Myślisz ? :? ??: Ja wiem, że to tak działa, ale przecież ON jest WYJĄTKOWY... :? ??:


Coraz bardziej w to wątpię. Pani Pamela, to mu chyba niedźwiedzią przysługę zrobiła

QaHa - Wto 27 Lut, 2007 11:36

Maryann napisał/a:
ON jest WYJĄTKOWY...

ale nie marmurowy w końcu może sie biedak troche pozapętłać i błąd popęłnic skoro wiemy ,że się chłopak nawróci i odkręci całe zamieszanie
Chociaż teraz to go tylko :bejsbol:

Alison - Wto 27 Lut, 2007 11:41

QaHa napisał/a:
Maryann napisał/a:
ON jest WYJĄTKOWY...

ale nie marmurowy w końcu może sie biedak troche pozapętłać i błąd popęłnic skoro wiemy ,że się chłopak nawróci i odkręci całe zamieszanie
Chociaż teraz to go tylko :bejsbol:


Teraz to go nawet :bejsbol: :wsciekla: a jak się chłopina zrehabilituje, to może

nawet :serce: :przytul: i :banan: do białego rana :wink:

Maryann - Wto 27 Lut, 2007 12:05

No to niech już wreszcie dojeżdża do tego Pemberley - zaraz mu notowania podskoczą. :wink:
Ulka - Wto 27 Lut, 2007 15:04

NO ale on sam wierzył w to, że Jane nie kocha Bingleya, tylko trochę lubi... prawda? Choć lady Pamela coś za mało to podkreśla... Ale w końcu kto jest większym autorytetem: lady P. czy Jane Austem, hę?? :evil:
Alison - Wto 27 Lut, 2007 15:10

A pamietacie, że w filmie było, ze Darcy widział odwiedzającą Caroline Jane Bennet. Dlaczego w ff tego nie ma? To przekłamanie! Darcy byłby jeszcze wiekszym świntuchem :twisted:
Maryann - Wto 27 Lut, 2007 15:37

Ali, ale to było chyba trochę później - przecież Gardinerowie przyjechali do Longbourn na Boże Narodzenie i potem zabrali ze sobą Jane do Londynu. Ona wracała do domu razem z Elżbietą, już po Rosings... :wink:
Maryann - Wto 27 Lut, 2007 15:41

Ulka napisał/a:
NO ale on sam wierzył w to, że Jane nie kocha Bingleya, tylko trochę lubi... prawda? Choć lady Pamela coś za mało to podkreśla... Ale w końcu kto jest większym autorytetem: lady P. czy Jane Austem, hę?? :evil:

Jane Austen największym autorytetem jest. To nie ulega najmniejszej wątpliwości.

A czy Darcy wierzył, że Jane nie kocha Bingleya... Tak zapewniał Elżbietę i jestem pewna, że był przekonany o tym, co mówi. Ale czy to nie była trochę autosugestia ? Przynajmniej w pewnym stopniu... Chciał uciec przed swoim uczuciem do Elżbiety, więc podświadomie bronił się przed jakimkolwiek z nią kontaktem - a tego by nie uniknął, gdyby Bingley ożenił się z Jane.

Alison - Wto 27 Lut, 2007 16:09

Maryann napisał/a:
Ali, ale to było chyba trochę później - przecież Gardinerowie przyjechali do Longbourn na Boże Narodzenie i potem zabrali ze sobą Jane do Londynu. Ona wracała do domu razem z Elżbietą, już po Rosings... :wink:


Przecież Lizzy wracała do domu z Rosings tylko z młodszą siostrą Charlotte. A smutne listy od Jane czytała w czasie surowej zimy. Państwo Gardinerowie zabrali ją po smutnych przejściach z nagłym wyjazdem Bingley'ów, tak sobie coś kojarzę, ale mogę się mylić. W ogóle nie pamiętam Świąt Bożego Narodzenia w D&U :sad:

Maryann - Wto 27 Lut, 2007 16:17

Alison napisał/a:
W ogóle nie pamiętam Świąt Bożego Narodzenia w D&U :sad:

A jak ciocia ostrzegała Lizzy przed Wickhamem też nie pamiętasz ? A rozmowy o rękawach (długich i krótkich) ? :wink:

Alison napisał/a:
Przecież Lizzy wracała do domu z Rosings tylko z młodszą siostrą Charlotte. A smutne listy od Jane czytała w czasie surowej zimy.

Wszystko się zgadza - po świętach też jest zima. :wink:
Listy od Jane z Londynu to czytała też w Hunsford, akurat wtedy, kiedy Darcy przyszedł się oświadczać.
Ona była akurat po rozmowie z pułkownikiem, z której wywnioskowała, że darcy maczał palce w rozdzieleniu Jane i Bingleya. Wściekła się tak, że rozbolała ją głowa i nie poszła na herbatę do Rosings.

A wracała nie tylko z Marią Lucas, ale również z Jane. Przypomnij sobie scenę w oberży, jak Lidia plotkuje o Wickhamie.

Alison - Wto 27 Lut, 2007 16:25

Maryann napisał/a:
A jak ciocia ostrzegała Lizzy przed Wickhamem też nie pamiętasz ? A rozmowy o rękawach (długich i krótkich) ? :wink:

A listy od Jane z Londynu to czytała też w Hunsford, akurat wtedy, kiedy Darcy przyszedł się oświadczać.


To mi sie juz wszystko z tego wszystkiego pokiciało :oops:

asiek - Wto 27 Lut, 2007 16:29

Charles jakoś przeżyje swoje złamane serce i nie będzie go za to winił.

I Darcy śmie nazywać się przyjacielem Bingley'a ?! :evil: No czytam i oczom nie wierzę.
Chyba przyjdzie się odkochać w Darcym :cry2:


Alison :kwiatek:

Maryann - Wto 27 Lut, 2007 16:32

Alison napisał/a:
To mi sie juz wszystko z tego wszystkiego pokiciało :oops:

Jeśli nawet :wink: , to już wkrótce Ci się odkicia. :smile:

asiek napisał/a:
Chyba przyjdzie się odkochać w Darcym :cry2:

Powoli, powoli... :wink: Pani tak nie desperuje...

asiek - Wto 27 Lut, 2007 16:36

Maryann napisał/a:
Powoli, powoli...

Kiedy moje serce się buntuje i nie chce czekać....Och, muszę z nim przeprowadzić poważną rozmowę :wink: :bejsbol:

Maryann - Wto 27 Lut, 2007 16:37

Poczekaj, mówię Ci. Lada dzień kto inny przeprowadzi z nim poważną rozmowę. Nawet niejedną. :wink:
asiek - Wto 27 Lut, 2007 16:46

Maryann napisał/a:
Poczekaj, mówię Ci. Lada dzień kto inny przeprowadzi z nim poważną rozmowę. Nawet niejedną. :wink:

To biorę się w garść :wink: Wypije litr melissy, zagryzę deprimem i wytrwam :cool:

Caroline - Śro 28 Lut, 2007 09:03

Rozdział V, cz.4

***

- Hej, tam! – Darcy wychylił się niemal uderzając twarzą o okno powozu, gdy stangret James pokierował wiodącym zaprzęg koniem, by wziął zakręt prowadzący do Lambton w bezpieczniejszym tempie. Znał ich temperament, ponieważ konie należały do Darcy’ego, czekały na jego powrót na ostatnim przystanku w zajeździe przed Lambton, ich gorliwość, by jak najszybciej znaleźć się w znajomych sobie boksach stajennych przysparzała Jamesowi niemało pracy. Zalegający śnieg migotał i błyskał do Darcy’ego w świetlistych choć chłodnych promieniach zimowego słońca, gdy powóz podskakiwał i przedzierał się przez koleiny wyżłobione w drodze. Było jeszcze późne popołudnie, gdy zbliżyli się do wioski, mimo zadymki Lambton krzątało się na swój wiejski sposób, otrzepując fartuchy i zajmując się swoimi małymi sprawami z taką samą pewnością siebie jak wielkie londyńskie towarzystwo.
Konie szły stępa, gdy wjeżdżali na St. John Street i mijali zamarznięty teraz staw. Kilku rosłych mężczyzn uzbrojonych w szczotki stawało przeciwko sobie na jego zamarzniętej powierzchni czekając aż jeden z kolegów puści kamień w dół, ścieżką oczyszczoną z porannych opadów. Zanim stracili ich z oczu, Darcy zobaczył jak kamień toczy się a mężczyźni zaczynają gwałtownie szczotkować lód, by ułatwić mu poślizg.
- Ładny rzut – skomentował Fletcher siadając, wcześniej towarzyszył swemu panu przy oknie. Darcy przytaknął z zapałem, jego uwagę zajmowało już wypatrywanie wszelkich zmian, jakie zaszły w wiosce od czasu jego wyjazdu. Nowa strzecha tu, tam coś pobielone, tylko tyle się zmieniło, ale śnieg otulający załomy i zwisający z okapów przytulnych domów i znajomych okolic Lambton pokrywał widok, od którego tylko Pemberley było mu droższe.
Okrzyk z ulicy zmusił Darcy’ego i Fletchera do spojrzenia naprzód. Z wysiłkiem Darcy stłumił uśmiech na twarzy, gdy właściciele zajazdu z Green Man i Black’s Head jednocześnie pojawili się w drzwiach swoich zajazdów po przeciwnych stronach ulicy. Od wielu lat obaj za punkt honoru stawiali sobie, powitać - każdy jako pierwszy - wszystkie ekwipaże Darcy’ego, które przejeżdżały przez wioskę. Zeszłej jesieni Matling z Black’s Head wypchnął żonę, by dodała swój dyg do jego pełnego szacunku ukłonu, gdy Darcy wyjeżdżał do Londynu, sprawiając, że stary Garson z Green Man spojrzał na niego morderczo, gdy już powóz przejechał. Dzisiaj, jak zauważył Darcy, Matling ponownie miał żonę przy swym boku, kiedy powóz przejeżdżał skinął w odpowiedzi na pozdrowienie tej pary. Gdy jednak Matling spojrzał na schody Green Mana, by ukoronować swe zwycięstwo, wyraz radości zniknął z jego twarzy zamieniając się w okropny grymas niezadowolenia.
- Panie Darcy, proszę spojrzeć! – Fletcher niemal zadławił się ze śmiechu spoglądając w drugie okno. Na schodach Green Mana, ustawione od najstarszego do najmłodszego, stały wszystkie wnuczęta Garsona dygając i kłaniając się z samym Garsonem promieniejącym i kłaniającym się za nimi.
Dzieci zaczęły wiwatować, gdy Darcy potrząsając głową na myśl o rywalizacji zajazdów, pomachał do nich ręką. Gdy powóz minął zakręt, usiadł ponownie z wyrazem twarzy, takim samym jak ten, który widniał na twarzy jego lokaja. Koniom pozwolono przyspieszyć, gdy minęli rzędy sklepów na St. John Street i skręcili w King Street. Po chwili minęli źródło, którego czyste wody zasłynęły sto pięćdziesiąt lat wcześniej odpierając Czarną Śmierć, a potem aleję lipową prowadzącą na łagodne wzgórze do kościoła St. Lawrence, którego obwarowane wieże i iglice stawiały czoła światu przez pięć stuleci i odpowiadały przed niebiosami za dusze Darcy’ch od trzech. W końcu minęli stary, kamienny most łączący brzegi, a potem poruszali się meandrami wzdłuż granic Pemberley do bram parku, pięć mil dalej, poganiając konie do możliwie najszybszego biegu, na jaki pozwalała droga.

Alison - Śro 28 Lut, 2007 09:22

Nasz Darsik jak, nie przymierzajac, królowa angielska, albo pułkownik Hermaszewski. Dzieci ze szkół pędzą, żeby pomachały w trakcie przejazdu :lol:
Anonymous - Śro 28 Lut, 2007 09:23

Czekałam czekałam i sie doczekałam :D

łaaał. No i jak tutaj sie dziwić, że myślał o sobie tak jak myślal? :mrgreen:

Maryann - Śro 28 Lut, 2007 09:27

Alison napisał/a:
Nasz Darsik jak, nie przymierzajac, królowa angielska, albo pułkownik Hermaszewski. Dzieci ze szkół pędzą, żeby pomachały w trakcie przejazdu :lol:

AineNiRigani napisał/a:
łaaał. No i jak tutaj sie dziwić, że myślał o sobie tak jak myślal? :mrgreen:

A dziwicie się ? Przy takim dworze to cała okolica miała zatrudnienie i miała z czego żyć.

Caroline napisał/a:
Kilku rosłych mężczyzn uzbrojonych w szczotki stawało przeciwko sobie na jego zamarzniętej powierzchni czekając aż jeden z kolegów puści kamień w dół, ścieżką oczyszczoną z porannych opadów. Zanim stracili ich z oczu, Darcy zobaczył jak kamień toczy się a mężczyźni zaczynają gwałtownie szczotkować lód, by ułatwić mu poślizg.

To się chyba nazywa curling, czyli tzw. toczenie czajnika - dyscyplina olimpijska...

Ania1956 - Śro 28 Lut, 2007 09:30

Witaj królu Darcy!!!, bo tak można podpisać ten obrazek. :hello:
Alison - Śro 28 Lut, 2007 09:32

Maryann napisał/a:
To się chyba nazywa curling, czyli tzw. toczenie czajnika - dyscyplina olimpijska...


Owszem, najgłupszy sport (?) jaki widziałam. Jak widzę tych podnieconych facetów ze szczotami, uwijających się przed tą sunącą bańką, to nie mogę powstrzymać westchnienia, że w domu chałupa nie zamieciona, bo jaśnie pan zamiata na treningu :wink:

QaHa - Śro 28 Lut, 2007 09:35

o rety hmmm Darcy to ma w sumie przechlapane ruszyc sie nie może bo wszędzie budzi zainteresowanie. Hahaha dobrze ze wówczas nie było paparazzi.
Tak sie zastanawiam czy ten curling to aby na pewno z Angli się wywodzi i czy aby na pewno miasteczkowa ludność miała czas na takie zabawy :roll:

Maryann - Śro 28 Lut, 2007 09:45

QaHa napisał/a:
Tak sie zastanawiam czy ten curling to aby na pewno z Angli się wywodzi i czy aby na pewno miasteczkowa ludność miała czas na takie zabawy :roll:

Jak podaje wikipedia, curling wywodzi się z późnośredniowiecznej Szkocji. Ze względu na sprzyjające warunki atmosferyczne był tam bardzo popularny od XVI do XIX wieku, właśnie w formie "naturalnej", tzn. płaskiego kamienia toczonego po zamarzniętym stawie. W latach trzydziestych XIX w. w Szkocji (jako pierwsze na świecie) powstało Królewskie Towarzystwo Curlingu. [/fade]



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group