Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)
Kaziuta - Nie 30 Gru, 2007 19:21
| Matylda napisał/a: | | To raczej nie sarkazm i złość ale rozczarowanie |
To mnie troche uspokoiłaś ,ale tylko trochę. Bo jeżeli większości sie podoba, a Tobie nie to może my mamy zły gust?
nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 19:21
| Sofijufka napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | Ja się zgadzam z Gunią. Rzeczywiście to było takie zachłyśnięcie się jej mlodością, niewinnością i radością życia, ale to nie jest podstawa związku na całe życie, rodziny. Co Andrzej by zrobił, widząc Nataszę pozbawionej tych tej, zarzuconej domową krzątaniną? Księstwo Warszawskie, jak nic W Epilogu 1 książki Czy z Andrzejem mogłoby być inaczej? Musiałby się naprawdę zmienić. |
Kiedy ON się zmienił Poza tym |
Zmienił się, ale czy aż tak? Ponadto
Gunia - Nie 30 Gru, 2007 19:24
| nicol81 napisał/a: | | Gunia napisał/a: |
Kto tym głupim facetom powiedział, że jest coś wspaniałego w walce? Który z nich pierwszy sobie ubzdurał, że można coś osiągnąć zabijając? Siedzieliby w domach, jak Bóg przykazał, a tak się rozbijają po całej Europie, tysiące ich giną, a przecież każdy z nich miał matkę, siostrę, ukochaną. Dlaczego one ich nic nie obchodzą? Czym one sobie zasłużyły na cierpienie? Tacy ci mężczyźni w czasie wojny są niemądrzy, nie myślą, a jak zaczną, to w najmniej odpowiedniej chwili. :cry: |
Ale co mieli robić, jak wróg był na ich terytorium? Jak mieli siedzieć w domu? To nie sytuacja jak w "Przemineło z wiatrem", gdzie woleli rozpocząć wojnę niż załatwić sprawę pokojowo.
Równie dobrze można by nazwać powstańców polskich niemądrymi... |
Nicol, ja wiem, ale jak patrzyłam na hrabinę i na Marię, to mi się żyć normalnie odechciało.
Matylda - Nie 30 Gru, 2007 19:26
| Kaziuta napisał/a: |
To mnie troche uspokoiłaś ,ale tylko trochę. Bo jeżeli większości sie podoba, a Tobie nie to może my mamy zły gust? |
Ale przecież ja nie jestem jakąś wyrocznią . Widocznie wszyscy inni maja rację a ja nie
A może pooglądałam sobie trochę filmików z ruską Nataszą która była taka śliczna i tak pięknie tańczyła i aż się czuło ten klimat nawet w tym maleńkim kawałeczku
Anonymous - Nie 30 Gru, 2007 19:27
| Gunia napisał/a: | | Nicol, ja wiem, ale jak patrzyłam na hrabinę i na Marię, to mi się żyć normalnie odechciało. |
a komu inaczej.
Rhett Buttler rzucił w Scarllet takim cytatem(przytoczone z pamięci)
Kobiety nie lubią wojen, mężczyźni nie mogą się ich wyrzec nawet dla miłości kobiet.
czy coś w tym stylu było.
Bohaterzy się znaleźli.
A jak była ostatnia batalistyczna scena, gdy Mikołaj Dołochow itp składali te sztandary Kutuzowowi. to buchłam płaczem bo pomyślałam, ze brakuje Andrzeja, dzielnego woja. .
Kaziuta - Nie 30 Gru, 2007 19:28
| Gunia napisał/a: | | Kto tym głupim facetom powiedział, że jest coś wspaniałego w walce? Który z nich pierwszy sobie ubzdurał, że można coś osiągnąć zabijając? Siedzieliby w domach, jak Bóg przykazał, a tak się rozbijają po całej Europie, tysiące ich giną, a przecież każdy z nich miał matkę, siostrę, ukochaną. Dlaczego one ich nic nie obchodzą? Czym one sobie zasłużyły na cierpienie? Tacy ci mężczyźni w czasie wojny są niemądrzy, nie myślą, a jak zaczną, to w najmniej odpowiedniej chwili. :cry: |
My kobiety nie jesteśmy w stanie tego pojąć. Oni sa z innej bajki. Mają to w genach, we krwi i nie wiem w czym jeszcze. Najmniejszy chłopiec zaczyna swoje zabawy od bitew i potyczek. Ich zabawki to pistolet zrobiony z kija, proca, działo etc. Wojna jest pragnieniem dopóki sie z nią nie zetkną, a i tak te doświadczenia niczego ich nie uczą. Historia uczy jednego, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła.
Anonymous - Nie 30 Gru, 2007 19:29
| Matylda napisał/a: | | Ale przecież ja nie jestem jakąś wyrocznią . Widocznie wszyscy inni maja rację a ja nie |
ani to, ani to po prostu, jeden lubi róże, drugi piwo duże, jak mawia m,oja mama za swoim kolegą z pracy.
Maryann - Nie 30 Gru, 2007 19:29
| nicol81 napisał/a: | | Gunia napisał/a: |
Kto tym głupim facetom powiedział, że jest coś wspaniałego w walce? Który z nich pierwszy sobie ubzdurał, że można coś osiągnąć zabijając? Siedzieliby w domach, jak Bóg przykazał, a tak się rozbijają po całej Europie, tysiące ich giną, a przecież każdy z nich miał matkę, siostrę, ukochaną. Dlaczego one ich nic nie obchodzą? Czym one sobie zasłużyły na cierpienie? Tacy ci mężczyźni w czasie wojny są niemądrzy, nie myślą, a jak zaczną, to w najmniej odpowiedniej chwili. :cry: |
Ale co mieli robić, jak wróg był na ich terytorium? Jak mieli siedzieć w domu? To nie sytuacja jak w "Przemineło z wiatrem", gdzie woleli rozpocząć wojnę niż załatwić sprawę pokojowo.
Równie dobrze można by nazwać powstańców polskich niemądrymi... |
Tylko że - nawet ograniczając się do czasów napoleońskich - ta wojna nie była pierwszą. To była niejako konsekwencja pewnego ciągu wcześniejszych wydarzeń i wcześniejszych wojen.
asiek - Nie 30 Gru, 2007 19:31
| Sofijufka napisał/a: | | Nataszy tez mówię NIE! A Pierre moim zdaniem był niezły, taki misiowaty, choć nie gruby... |
Mam podobnie...
Gunia - Nie 30 Gru, 2007 19:32
| Kaziuta napisał/a: | | My kobiety nie jesteśmy w stanie tego pojąć. Oni sa z innej bajki. Mają to w genach, we krwi i nie wiem w czym jeszcze. Najmniejszy chłopiec zaczyna swoje zabawy od bitew i potyczek. Ich zabawki to pistolet zrobiony z kija, proca, działo etc. Wojna jest pragnieniem dopóki sie z nią nie zetkną, a i tak te doświadczenia niczego ich nie uczą. Historia uczy jednego, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. |
No właśnie. I nic nie można z tym zrobić.
Anonymous - Nie 30 Gru, 2007 19:32
Oczywiście zaczął Napeoleon i jego masa kompleksów. Zakompleksiony karzeł, każdy miał tańczyć jak on zagra.
i najkrócej rzecz biorąc to jest w skrócie o powodach, chyba większości jak nie wszystkich wojen
Maryann - Nie 30 Gru, 2007 19:36
| lady_kasiek napisał/a: | | Oczywiście zaczął Napeoleon i jego masa kompleksów. |
Napoleon ? O ile pamiętam, to pierwsza koalicja antyfrancuska powstała długo przedtem, zanim komukolwiek się o Napoleonie śniło...
Annette - Nie 30 Gru, 2007 19:38
Hm...szkoda mi Andrzeja, wierzę, że dojrzał (jak chyba wszyscy w tym odcinku) i potrafiłby być szczęśliwy z Nataszą. Ale czy Natasza na pewno byłaby szczęśliwa z nim? A może jednak już zaczęła kochać Pierra, a dla Andrzeja miała więcej poczucia winy?
Nie szkoda mi wcale Pietii, głupi dzieciak, po co się wyrywał? Trzeba było siedzieć w domu, a tak tylko rodzicom przysporzył cierpienia.
Z kolei bardzo mnie ucieszyły mariaże Marii i Sonii należało się trochę szczęścia dziewczynom.
Matylda - Nie 30 Gru, 2007 19:39
| lady_kasiek napisał/a: | | Oczywiście zaczął Napeoleon i jego masa kompleksów. |
To było chyba jednak dużo bardziej skomplikowane......
praedzio - Nie 30 Gru, 2007 19:40
No, dobra, i ja sobie pochlipałam w jednym momencie - przy śmierci Andrzeja. W jednej chwili był, a w następnej zgasł jak zdmuchnięta świeczka i zapanowała ciemność bez gwiazd i słońca, za którym tak tęsknił. Mówię o ciemności w moim sercu, choć Bogiem a prawdą, przez zapuchnięte oczy też niewiele widziałam...
A później ten mizerny krzyż na jego mogile...
Boże, jak ja byłam zła na Nataszę, że tak szybko o nim zapomniała... W ogóle, później ani razu nie padło jego imię, nic... Jakby człowieka nigdy nie było. Przez resztę filmu siedziałam z kwaśną miną. A nie! Raz mi się twarz rozjaśniła - kiedy ujrzałam Dołochowa. Miał ładną scenę, kiedy pojednał się z Pierre'em. A też już się bałam, że scenarzyści cichaczem ukatrupili go podczas jednej z bitew, w końcu nie był głównym bohaterem - mieli prawo.
Tak sobie smętnie dochodzę do wniosku, że Natasza musiała już wcześniej kochać Pierre'a, kiedy on przywiózł Andrzeja (miałam ochotę pacnąć go porządnie, kiedy zrejterował przed Nataszą, w końcu OBIECAŁ coś przyjacielowi!!!), bo jak na mój gust nie rozpaczała zbytnio po śmierci Bołkońskiego.
I chyba paradoksalnie do tej wypowiedzi zmienię zdanie na temat miłości Andrzeja i Nataszy. Gdyby nie śmierć księcia, i gdyby nie miłość Rostowej do Pierre'a, to widziałabym szansę dla tych obojga. Okazuje się (tak sobie myślę przynajmniej), że wojna nie zmieniła tylko Andrzeja, zmieniła również Nataszę - z podlotka i rozchichotanej dzierlatki stała się dojrzałą kobietą. Nastąpił przewrót w ich świecie, a także przewartościowanie pewnych rzeczy. Może nie byłoby to idealne małżeństwo (a pokażcie mi takie!), ale na pewno szczęśliwe.
Kaziuta - Nie 30 Gru, 2007 19:40
| lady_kasiek napisał/a: | | Oczywiście zaczął Napeoleon i jego masa kompleksów. |
Myślę, że jego największym kompleksem był wzrost, a i tak na brak kobiet przy swoim boku nie narzekał. Poza tym miał talent taktyczny, podzielnośc uwagi (co u mężczyzn jest rzadkością) był niezłym mówcą. Trudno moim zdaniem zrzucać cała winę na jednego człowieka, choćby i z kompleksami.
Matylda - Nie 30 Gru, 2007 19:41
Skoro film się zakończył to już mogę drążyć ....Nie mam ciągle dostępu do książki - czy w książce Sonia wyszła za mąż....????
asiek - Nie 30 Gru, 2007 19:43
| Matylda napisał/a: | | pooglądałam sobie trochę filmików z ruską Nataszą która była taka śliczna i tak pięknie tańczyła i aż się czuło ten klimat nawet w tym maleńkim kawałeczku |
Dokładnie tak,... W tej ekranizacji Natasza jest piękna, eteryczna, zmysłowa. A kiedy cierpi, to łzy same płyną do ócz.
Ta Poesy, zupełnie nie trafiona.
Anonymous - Nie 30 Gru, 2007 19:44
| Maryann napisał/a: | | O ile pamiętam, to pierwsza koalicja antyfrancuska powstała długo przedtem, zanim komukolwiek się o Napoleonie śniło... |
ale na Rosję porwał się Napoleonik, po tym co przez niego stalo się z Andrzejem to w życiu napoleonki do ust nie wezmę
| Cytat: | | A może jednak już zaczęła kochać Pierra, a dla Andrzeja miała więcej poczucia winy? |
e chyba nie Pierra ona póxniej zaczęła kochać, chyba.
| Annette napisał/a: | | Nie szkoda mi wcale Pietii, głupi dzieciak, po co się wyrywał? Trzeba było siedzieć w domu, a tak tylko rodzicom przysporzył cierpienia. |
słusznie słusznie, ale na tej wojnie jeszcze Mikołaj mnie irytował, zresztą on ciągle mi na nerwy działała.
| Annette napisał/a: | | Z kolei bardzo mnie ucieszyły mariaże Marii i Sonii należało się trochę szczęścia dziewczynom. |
tołstoj tak nie uważał chyba.
Bo z tego co pamiętam( a mózg mam przycmiony żalem) to Sonia panną została i żyła sobie w domu...Mikołaja i Marii.
A i w książce Hrabia Rostow umarł niedługo po śłubie Nataszy
Annette - Nie 30 Gru, 2007 19:44
| Gunia napisał/a: | | Kaziuta napisał/a: | | My kobiety nie jesteśmy w stanie tego pojąć. Oni sa z innej bajki. Mają to w genach, we krwi i nie wiem w czym jeszcze. Najmniejszy chłopiec zaczyna swoje zabawy od bitew i potyczek. Ich zabawki to pistolet zrobiony z kija, proca, działo etc. Wojna jest pragnieniem dopóki sie z nią nie zetkną, a i tak te doświadczenia niczego ich nie uczą. Historia uczy jednego, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. |
No właśnie. I nic nie można z tym zrobić. |
Dla nich wojna to bohaterstwo i sława, możliwość udowodnienia męstwa, nie myślą o tym czym jest wojna z punktu widzenia zwykłego człowieka, dokąd sę z tym nie zetkną. nie myśłą o ranach, bólu, głodzie itd. taka konstrukcja
Maryann - Nie 30 Gru, 2007 19:44
| Kaziuta napisał/a: | | Myślę, że jego największym kompleksem był wzrost |
I pochodzenie - kiedy jako dziecko trafił do szkoły wojskowej wszyscy jego arystokratyczni koledzy drwili z jego wytartego munduru i korsykańskiego pochodzenia. I chyba tam trzeba szukać źródeł tej jego przemożnej potrzeby udowodnienia wszystkim swojej wartości i siły.
Maryann - Nie 30 Gru, 2007 19:45
| lady_kasiek napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | O ile pamiętam, to pierwsza koalicja antyfrancuska powstała długo przedtem, zanim komukolwiek się o Napoleonie śniło... |
ale na Rosję porwał się Napoleonik |
A co Rosjanie robili we Włoszech w 1799 roku ? Też bronili ojczyzny ?
Narya - Nie 30 Gru, 2007 19:46
Już trochę ochłonęłam po oglądnięciu dzisiejszego odcinka. Szkoda, że to już koniec Ogólnie serial bardzo mi się podobał (poza pewnymi szczegółami jak np. wygląd Nataszy), ale nie mogę się pogodzić ze śmiercią Andrzeja. Ja wiedziałam,że on umrze, ale to takie niesprawiedliwe... Jeszcze ten piknik na końcu - wszyscy są tacy szczęśliwi i nim nikt nie myśli I w ogóle za szybko utulili swój żal po stracie Andrzeja - zarówno Natasza, jak i Maria. Po tym odcinku mam wrażenie, że Natasza go wcale nie kochała Biedny Andrzej...
Marija - Nie 30 Gru, 2007 19:46
| lady_kasiek napisał/a: | | mi się wydaje, ze przy Andrzeju ona by nie skończyła jak kura domowa, którą interesował tylko powrót męża i kolor kupki dzieci. a może ona po tym wszystkim co przeszła wypaliła się i tylko tyle jej zostało [/spoiler] | Nie ma to tamto, kolor kupki jest czasem środkiem wszechświata . A ja Nataszę w zasadzie na końcu rozumiałam - Pierre był wszystkim, co jej zostało z beztroskiej pierwszej młodości, a nawet dzieciństwa. Może nawet był tą pierwszą, nieuświadomioną jeszcze miłością?
Gunia - Nie 30 Gru, 2007 19:47
| praedzio napisał/a: | | Nastąpił przewrót w ich świecie, a także przewartościowanie pewnych rzeczy. Może nie byłoby to idealne małżeństwo (a pokażcie mi takie!), ale na pewno szczęśliwe. |
Ich szczęście było możliwe, ale tylko po jakimś gwałtownym doświadczeniu. Po Borodinie mogliby się odnaleźć, ale cóż z tego, jak on już był w połowie drogi na tamten świat.
|
|
|