To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Perswazje Persuasion (2007)

Alison - Nie 18 Lis, 2007 17:01

praedzio napisał/a:
Kurczę, ja za każdym razem, kiedy oni na siebie spoglądali - tak zupełnie przypadkowo (albo i nie ;) ), to miałam wrażenie, że w powietrzu śmigają ładunki elektryczne. ;) Czy tylko ja tak miałam?


Tak było. Ja uwielbiam te spojrzonka na kolacji i na spacerze po molo :serduszkate:

praedzio - Nie 18 Lis, 2007 17:04

Alison napisał/a:
Ja uwielbiam te spojrzonka na kolacji

Wtedy, przy tym toaście? :-D

Harry_the_Cat - Nie 18 Lis, 2007 19:43

Ja tak nie mialam... :roll:
asiek - Nie 18 Lis, 2007 19:46

praedzio napisał/a:
Kurczę, ja za każdym razem, kiedy oni na siebie spoglądali - tak zupełnie przypadkowo (albo i nie ;) ), to miałam wrażenie, że w powietrzu śmigają ładunki elektryczne. ;) Czy tylko ja tak miałam?

Ja też tak miałam i nadal mam. Bardzo lubię scenę w sklepie /chyba był to sklep ? :mysle: /.

Alison - Nie 18 Lis, 2007 19:47

praedzio napisał/a:
Alison napisał/a:
Ja uwielbiam te spojrzonka na kolacji

Wtedy, przy tym toaście? :-D


Nooo bardziej chodzilo mi o te tuż przed prezentacją... kiedy on patrzy na nią, a ona rozmawia z jego siostrą, potem on ucieka wzrokiem, siostra go woła i on wykonuje taki słodki uśmiech nr 7, taki że jakby co, to wlaśnie dopiero w tej chwili wszedł był :wink:

Aaa juz wiem, chodzi Ci o ta kolację z marynarzami w Lyme? Też są niezłe, bo on troszkę zazdrosny chyba o rozmowę z Benwickiem :mrgreen:

Anonymous - Nie 18 Lis, 2007 20:15

asiek napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
czy cuś

"Czy cuś" było, kiedy razem, ręka w rękę, skóra w skórę, podkładali halsztuk pod głowę nieprztomnej Louisy. :mrgreen:


i tam prawie jedna jaskółka wiosny nie czyni.
Dalej trzymam się zdania, ze ona przy tym " Dotarły do mnie Pańskie oświadczyny" to zachowuje się jak zdesperowana stara panna

asiek - Nie 18 Lis, 2007 22:37

lady_kasiek napisał/a:
ona przy tym " Dotarły do mnie Pańskie oświadczyny" to zachowuje się jak zdesperowana stara panna

Fakt, ten sprint przez miasto, a potem "pad" na panów jest żenujący. :confused3:
Można było subtelniej to rozegrać.

Marija - Nie 18 Lis, 2007 22:41

No, mogła po prostu zapytać "to kiedy ślub, ile mam czekać"? :mrgreen:
praedzio - Nie 18 Lis, 2007 22:45

Cytat:
Dalej trzymam się zdania, ze ona przy tym " Dotarły do mnie Pańskie oświadczyny" to zachowuje się jak zdesperowana stara panna

Eeee tam. Gdybyś tak leciała przez pół miasta, to również byś wyglądała na bliską desperacji. ;)
Anna przez cały prawie film sprawia wrażenie, jakby była unoszona z prądem, jakby nie miała własnej woli, jakby nikt się z nią nie liczył. Ten bieg to odwrotność jej pasywności, nareszcie jakieś działanie, emocje, wola. Czy była w tym desperacja? Całkiem możliwe, ale chyba nie ten jej rodzaj, który, Kaśku, masz na myśli. :D
Może dla części z nas taki bieg wygląda na śmieszny. Ale kiedy włączają się uczucia, rozum milknie. Przynajmniej na jakiś czas. ;)
EDIT: Właśnie sobie uświadomiłam, że początek filmu, to też bieg. Może to celowy zamysł scenarzysty? :mrgreen:

Biedny kamerzysta! Też musiał zaliczyć sprint. :lol:

Alison - Pon 19 Lis, 2007 08:47

praedzio napisał/a:
Może dla części z nas taki bieg wygląda na śmieszny. Ale kiedy włączają się uczucia, rozum milknie. Przynajmniej na jakiś czas. ;) :


No nareszcie to samo zdanie co matka! :wink: Ja też nie cierpię tego biegania w kiecce z resztek znalezionych na strychu, ale myślę, że trzeba potraktować to symbolicznie, jakby chciała nadrobić ten stracony czas, jakby chciała, żeby to jej nowe życie zaczęło się natychmiast, wtedy jakoś inaczej się na to patrzy. Ja tam i tak zawsze mam zamknięte oczy i słucham listu w wykonaniu Ruperta. Co tam, ja nie musze tego słuchać, mnie on cały czas w głowie dźwięczy :-D
praedzio napisał/a:
Biedny kamerzysta! Też musiał zaliczyć sprint. :lol:


On sobie spokojnie jechał na wózeczku, kiedy ona się rozbijała w dosłownym tego słowa znaczeniu. Widziałaś w Behind the scenes jak ona wyrżnęła o chodnik, w którymś dublu? Straszne to było... :(

asiek - Pon 19 Lis, 2007 09:09

Alison napisał/a:
praedzio napisał/a:
Biedny kamerzysta! Też musiał zaliczyć sprint.

On sobie spokojnie jechał na wózeczku,

Też tak myślę, który chłop by się tak poświęcił ? :-D Nawet nasz ulubiony Kapitan, taaaki zakochany, a spokojnie czekał aż jego wybranka dogoni go. Po co trwonić siły, baba i tak przyleci . :wink:
A zwróciłyście uwagę, jak Kapitan szybko myknął z domu Anny ? Chwilę po nim wyszła, a jego ani widu, ani słychu. :confused3:

praedzio napisał/a:
Ten bieg to odwrotność jej pasywności, nareszcie jakieś działanie, emocje, wola.

Praedziu, masz rację, ale wizualnie nie najlepiej to wyszło. Tak jakby taksówek zabrakło, znaczy dorożek. :wink:

snowdrop - Pon 19 Lis, 2007 13:21

Mnie też to zastanawiało Asiek. Chyba tez biegł. Może ten film ogólnie miał być tez o bieganiu ..... :lol:
praedzio - Pon 19 Lis, 2007 17:52

Alison napisał/a:
On sobie spokojnie jechał na wózeczku, kiedy ona się rozbijała w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Na końcu, kiedy ona biegnie przez Bath, to na pewno kamerzysta jechał, bo coś za równo obraz wyglądał, bez żadnych podrygiwań. Ja miałam na myśli początkową scenę, kiedy ona lata po całym domu, zwłaszcza po schodach. ;)
Alison napisał/a:
Widziałaś w Behind the scenes jak ona wyrżnęła o chodnik, w którymś dublu? Straszne to było... :(

Nie!! Naprawdę???!! Ło matko!! :paddotylu:

nicol81 - Pon 19 Lis, 2007 17:59

Nie wiem, czy efekt komiczny był zamierzony. Trudno mi nie widzieć tego biegu jako śmiesznego, jak ona lata w te i we wte.
Jeśli miało to być symboliczne, mogli skrócić.

fanturia - Śro 21 Lis, 2007 18:28

Wątku jeszcze nie czytałam, bo za dużo :paddotylu: Film obejrzałam, nawet z przyjemnością. Mimo biegów przełajowych. Ale scena pierwszego pocałunku... :rotfl: :rotfl: :rotfl:
RaczejRozwazna - Nie 25 Lis, 2007 00:35

widziałam połowę perswazji (Alison dzięki napisiki i komentarze :kwiatek: ) - taki jakiś kameralny ten film, nie tchnie tą całą koszmarną holywoodzką bufonadą. Tchnie za to siłą uczuć - właśnie przez to "ograniczenie materiału". Ach te spojrzenia!! KAPITANIE! :serce:

jedno pytanie - czy Wentworth wygadał się kpt. Harville'owi z uczucia do Anny? - a propos pierwsza scena na plaży - gdy Rupert tak ładnie przedstawia ich sobie, zawieszając głoś na: miss Elliot, i wtedy Harville, pyta: miss Anne Elliot? i tak znacząco spogląda na Wentworth'a?
Może mnie ktoś oświecić?

Anonymous - Nie 25 Lis, 2007 08:49

No byli przyjaciółmi więc, może nie, ze się wygadał, ale się zwierzył. Harvill pewnie wiedział o rozterkach Naszego Boskiego skoro przez długi czas razem pływali
Alison - Nie 25 Lis, 2007 12:52

RaczejRozwazna napisał/a:

jedno pytanie - czy Wentworth wygadał się kpt. Harville'owi z uczucia do Anny? - a propos pierwsza scena na plaży - gdy Rupert tak ładnie przedstawia ich sobie, zawieszając głoś na: miss Elliot, i wtedy Harville, pyta: miss Anne Elliot? i tak znacząco spogląda na Wentworth'a?
Może mnie ktoś oświecić?


Piękna ta scena, widać jaka przyjaźń ich łączy, znają swoje serca dogłębnie, bo cóż mieliby robić pokonując te tysiące mil morskich, jak nie zwierzyć się co komu leży na sercu? Ja jeszcze przepadam za tymi ich rozmowami na spacerze z Luisą i na molo w sztormie, on tam tak pięknie mówi o swojej niezagasłej miłości do Anny. Kocham go jak mówi: She is perfect.

RaczejRozwazna - Nie 25 Lis, 2007 16:28

"Ja jeszcze przepadam za tymi ich rozmowami na spacerze z Luisą i na molo w sztormie, on tam tak pięknie mówi o swojej niezagasłej miłości do Anny. Kocham go jak mówi: She is perfect."

jeszcze nie doszłam do tej sceny: mam na razie połowę filmu :ops1: Piekna jest taka prawdziwa przyjaźń. Obaj kapitani są wspaniali! ZA MARYNARKĘ :party: !!

bezpaznokcianka - Pon 26 Lis, 2007 09:16

on mówi - She's perfection herself ;D
Toasty za marynarkę? heheh - a little beauty, few smiles and a compliement to the Navy and I shall be lost.
To the Navy! :party:

Alison - Pon 26 Lis, 2007 09:25

bezpaznokcianka napisał/a:
on mówi - She's perfection herself ;D
Toasty za marynarkę? heheh - a little beauty, few smiles and a compliement to the Navy and I shall be lost.
To the Navy! :party:


Czego Ty Paznokietku od starej matki wymagasz? Żeby pamiętała takie szczegóły? :wink:
Sens ten sam, a on to mówi w taki uroczy sposób :serduszkate:

bezpaznokcianka - Pon 26 Lis, 2007 13:05

nie no... ja tak tylko heh. Teraz się wydało jak często to oglądam... :serduszkate:
Gunia - Pon 26 Lis, 2007 18:13

Alison napisał/a:
a on to mówi w taki uroczy sposób :serduszkate:

Ale czego on nie mówi, w uroczy sposób? ;)

RaczejRozwazna - Śro 28 Lis, 2007 20:57

Boscheee...widziałam do końca.... i zakachałam sie... na amen :thud:

Mogłby tam być nawet slalom gigant na wrotkach... ale i tak kapitan równoważy WSZYSTKO

Alison - Śro 28 Lis, 2007 20:59

RaczejRozwazna napisał/a:
Boscheee...widziałam do końca.... i zakachałam sie... na amen :thud:

Mogłby tam być nawet slalom gigant na wrotkach... ale i tak kapitan równoważy WSZYSTKO


:banan: :banan_Bablu: :banan_czerwony: :cheerleader2: :banan_czerwony: :banan_Bablu: :banan:

Acha, bym zapomniała... :cmok: Witaj, w klubie :hello:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group