To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"

Anonymous - Pią 14 Paź, 2011 13:18

Doszukiwanie się wad w Gabrysi to chyba grzech :P Idealna córka, kochająca matka i siostra, wyrozumiała matka marnotrawnych cór, urodzila geniusza, odnosi sukcesy zawodowe. Troskliwa przyjaciólka. Etc, etc.
Bonduelle - Pią 14 Paź, 2011 21:46

A Was nie irytują takie nieskazitelne postaci? Może to tylko przeze mnie wrodzona wredność przemawia? ;)

Tak przy okazji: Ignacy Grzegorz :evil: :evil: :evil:

Anonymous - Pią 14 Paź, 2011 21:50

Ignasia lubię to Józinek mnie irytuje. Ignas nie jest idealną postacią, już bardziej Józef...
Bonduelle - Pią 14 Paź, 2011 22:01

Myślę, że obaj są bardzo przerysowani, tylko każdy na inną modłę. Niezbyt wierzę, że dziecko z własnej woli czytałoby klasyków (IG.... o matko, skrót przywodzi mi na myśl indeks glikemiczny :| ), tak samo jak nadnaturalna lakoniczność Józinka. No ale jak mówiłam - lata mijają, a książki pani Musierowicz coraz bardziej odrealnione.
Anonymous - Sob 15 Paź, 2011 00:21

lady_kasiek napisał/a:
Doszukiwanie się wad w Gabrysi to chyba grzech :P Idealna córka, kochająca matka i siostra, wyrozumiała matka marnotrawnych cór, urodzila geniusza, odnosi sukcesy zawodowe. Troskliwa przyjaciólka. Etc, etc.


Wlasnie dlatego lubie Gabe z Kwaitu kalafiora i Idy sierpniowej. Tam w kazdym calu daleko jej do tego idealu. Jest zlosliwa, ironiczna, egoistyczna i samolubna.

A Jozinek nie jest idealny. Milczacych Jozinkow poznalam w zyciu, Ignacego Grzegorza - nigdy. Nawet niemal genialna cora mojej kuzynki zachowuje sie jak normalne dziecko. Przeciez poza malomownoscia Jozinek to calkiem normalne dziecko zawsze bylo (nawet jesli sie Musierowicz pomylila z jego metryka w Jezyku Trolli).

Tamara - Nie 16 Paź, 2011 12:27

W pierwszych książkach serii bohaterowie wykazywali procesy myślowe adekwatne do swojego wieku i doświadczeń , jakie można w tym wieku mieć , im dalej w las , tym bardziej się to kupy nie trzyma , i zarówno Józinek jak IG myślą jak dorośli , posiadając zasób wiedzy niemożliwy do zebrania w ich wieku :roll:
nicol81 - Nie 16 Paź, 2011 12:56

Józinek może się wydawać idealny przez to, jak od małego ma cały dom na głowie. Moim zdaniem jednak, to normalne w jego sytuacji. Gdyby był dziewczyną, mniej osób by się dziwiło, że gotuje kisiel dla siostry.
Ignaś to wynik traktowania go przez rodziców i otoczenie jako cudowne dziecko.

Anonymous - Nie 16 Paź, 2011 14:00

ja przyznaje, ze dziecie mojej kuzynki, to taki Ignas w spodnicy. Czytala jako 3-latka, jako 4-latka rozwiazywala zadania dla 7-latkow, jako 5-latka juz rowniez anglojezyczne. Zawsze byla rowniez wysoko rozwinieta emocjonalnie. Teraz siedzi w szkole i sie nudzi przerazliwie - bo szkola ciagle hoduje przecietniakow...
Ale mimo olbrzymiego potencjalu intelektualnego - zachowuje sie jak normalne dziecko. Bawi sie, smieje. Nie ma problemu w kontaktach z rowiesnikami, ma kolezanki, kolegow.
MIalam rowniez w klasie taka Jozinke - malomowna, powazna dziewczynka, tyle ze tam to wynikalo nie tylko z charakteru, co z wychowania. Rodzice byli niezwykle powaznymi ludzmi, malomownymi i niewiele sie usmiechajacymi - to i Jozinka niewiele sie usmiechala. Do tego opieka nad mlodszym braciszkiem rowniez dodawala jej powagi. Odzywala sie niewiele, ale kazde slowo bylo trafne. A mimo to zawsze byla liderka w swojej grupie.
Ja rozumiem, ze Jozinek sie wzorowal na ojcu, ale rozgadana Ida zmienia ten uklad...

Musierowicz zdecydowanie przesadzila z ta "dorosloscia". Jesli sie zapomina jak sie zachowuje dziecko - to sie siega po pierwszy lepszy podrecznik do psychologii rozwojowej...

nicol81 - Nie 16 Paź, 2011 19:42

Ale u Józinka nie widać jakiejś przesadnej dojrzałości czy powagi, poza tym, że jest za dom i siostrę odpowiedzialny. Gra w piłkę, ma kolegów.
Ignaś mimo zdolności jest nawet mniej dojrzały.

AineNiRigani napisał/a:
Nie, wczesniej.
Po prostu nie znam zadnej 18-latki zachowujacej sie tak jak ona. Kazde normalne zachowanie rowiesniczek ona traktowala z pogarda. Trudno tez mi sie pogodzic z niekonsekwencja tej postaci - w koncu w Pulpecji jest to zimna wyrachowana dziewczyna, ktora nikogo (poza ew. rodzina) nie dazy zadnym uczuciem, nigdy nie traci spokoju i niemal wszystko po niej splywa. Nawet przyjazn z Roma, znajomosc z Elka sa takie bardzo plytkie. A przeciez patrzac na mala Pulpecje, widac tam bylo duzo ciekawych emocji, wieczna chec rywalizacji z Nutria i pelno cieplych uczuc wobec siostr.

Ale mała Pulpa była opisywana jako wcielenie spokoju nieprzejmujące się gotowanym na żywca Krecikiem. Z emocji widac było głównie jedzenie :wink:

Anonymous - Nie 16 Paź, 2011 20:34

Socjopatia Pulpy i owszem pojawiala sie juz wczesniej, ale bylo to mimo wszystko to wlasnie od Pulpecji widac wyraznie pisanine z sufitu...
nicol81 - Śro 19 Paź, 2011 21:09

W "Pulpecji" socjopatia Patrycji była dodatkowo uwarunkowana - po pierwsze jej niezwykłą urodą i powodzeniem, po drugie zetknięciem się borejkowskiego minimalizmu z raczkującym kapitalizmem.
Bonduelle - Śro 19 Paź, 2011 21:30

Mnie w "Pulpecji" bardzo zasmucił zupełny demontaż przyjaźni Patrycji i Romy... wydaje mi się, że chyba nie tyle były przyjaciółkami, co od lat trzymały się razem, skoro ich znajomość się dość szybko "rozlazła" gdy Baltona zaczął się im obu podobać.

A Romy zaręczyny z dorosłym lekarzem były jednym z tych z kosmosu pisanych wątków. Szkoda, bo z Kowalikówny dałoby się stworzyć ciekawą postać.

nicol81 - Śro 19 Paź, 2011 21:37

Bonduelle napisał/a:
Mnie w "Pulpecji" bardzo zasmucił zupełny demontaż przyjaźni Patrycji i Romy... wydaje mi się, że chyba nie tyle były przyjaciółkami, co od lat trzymały się razem, skoro ich znajomość się dość szybko "rozlazła" gdy Baltona zaczął się im obu podobać.

Przykre, ale realistyczne...
Jednak cieszę się, że w "Sprężynie" mowa, że się odnalazły...

Te zaręczyny to pewnie ucieczka przed odrzuceniem :? W końcu nawet nie wiemy, czy to ten jej mąż, czy nie...

Anonymous - Śro 19 Paź, 2011 22:30

nicol81 napisał/a:
W "Pulpecji" socjopatia Patrycji była dodatkowo uwarunkowana - po pierwsze jej niezwykłą urodą i powodzeniem, po drugie zetknięciem się borejkowskiego minimalizmu z raczkującym kapitalizmem.


Nicol, albo zartujesz, albo nie wiesz co to jest socjopatia...

Aragonte - Śro 19 Paź, 2011 23:22

A ja przyznam, że już w ogóle się pogubiłam - muszę sobie chyba "Pulpecję" przypomnieć, żeby zrozumieć, na ile Pulpa może być socjopatką, bo jakoś nie bardzo widzę ją w tej roli (mimo że do ulubionych bohaterek MM na pewno nie należała).

Skoro zgodnie z Wiki:
Socjopatia (inaczej osobowość antyspołeczna) - zaburzenie osobowości, przejawiające się nierespektowaniem podstawowych norm etycznych oraz wzorców zachowań w społeczeństwie, uwidaczniające się w wyraźnym braku przystosowania do życia w społeczeństwie[1].

Socjopaci mimo normalnego (lub nawet większego) poziomu inteligencji nie potrafią podporządkować się zasadom współżycia społecznego. Wczesne przejawy tego zaburzenia obejmują m.in. kłamanie, kradzieże, bójki i inne konflikty z normami prawnymi[1].

W potocznym rozumieniu socjopata to osoba, która nie liczy się z cudzymi opiniami i łatwo popada w konflikty z innymi [2].
Cechy charakterystyczne[edytuj]

brak sumienia i odpowiedzialności wobec innych
brak wstydu, poczucia winy i skruchy, osoby te nie są zdolne do głębokiej troski o drugiego człowieka
kontakty międzyludzkie są u socjopatów znikome, nastawione na eksploatację drugiej osoby (około 80% przypadków[potrzebne źródło])
manipulowanie jednostką, wykorzystywanie do własnych celów
nieprzywiązywanie się do drugiego człowieka, brak reakcji na zaufanie, miłość i czułość; socjopata nie odbiera sygnałów z otoczenia, nie reaguje na przykłady innych, na to co jest normą, a co nie[3]

Bonduelle - Śro 19 Paź, 2011 23:31

Myślę, że określanie Pulpy socjopatką jest spooooorym nadużyciem; ja bym po prostu powiedziała, że życie ją w sumie rozpieszczało, przez co patrzyła na innych z wyższością/politowaniem.
Aragonte - Śro 19 Paź, 2011 23:35

Z taką jej oceną jestem w stanie się zgodzić :wink: W sumie to Pulpa jako postać jest mi całkowicie obca charakterologicznie.
I jak tak się zastanowię, to ciężko mi wskazać bohaterkę MM, która byłaby mi jakoś specjalnie bliska :mysle:

Anonymous - Czw 20 Paź, 2011 00:29

Bonduelle napisał/a:
Myślę, że określanie Pulpy socjopatką jest spooooorym nadużyciem; ja bym po prostu powiedziała, że życie ją w sumie rozpieszczało, przez co patrzyła na innych z wyższością/politowaniem.


Nie zgodze sie z politowaniem. Pulpa byla bezwzgledna wobec ludzi, jedynie wobec swoich w miare lojalna (ale i tu nie zawsze).
Pulpa doskonale zdawala sobie sprawe, ze niszczy jakis fragment zycia chlopcow, ktorzy ja adoruja. Nie grala czysto - nie mowila im, ze nie maja szans. Ciagle sie nimi bawila, wykorzystywala i byla okrutna. I robila to z pelna swiadomoscia - to sa wlascie cechy socjopatyczne. Socjopata doskonale zdaje sobie sprawe jakie sa ogolnoprzyjete normy i z premedytacja, spokojem i na zimno je lamie.

Bonduelle - Czw 20 Paź, 2011 19:40

Kurczę, im dłużej o tej Patrycji gadamy, tym paskudniejsza się wydaje :confused3: Jest to o tyle dziwne, że czytając "Pulpecję" naprawdę lubiłam główną bohaterkę i zupełnie nie zapamiętałam jej jako niszczycielki męskich serc (po prawdzie to te jej "ofiary" były zazwyczaj beznadziejne - vide Marcelek-psychopata porywający kobiety Fiatem 126p czy Jacunio oczekujący dowodów miłości w zamian za popielniczkę).

Ale i tak książkę ratuje opis przedstawienia jasełkowego, przy którym zawsze płaczę ze śmiechu :mrgreen:

Anonymous - Pią 21 Paź, 2011 01:59

Nie lubilam Patrycji wlasnie za to, ze bawila sie ludzmi. Ja rozumiem, ze i MArcelek i Jacunio nie byli rycerzami bez skazy, ale zamiast powiedziec im jasno i bez ogrodek "spadaj", ona sie nimi bawila jak kot mysza. Przeciez nawet Baltona stwierdzil, ze chociaz od dawna mial na nia oko, nie dal po sobie znac wlasnie dlatego, ze tak sie bawila facetami. Stwierdzil nawet, ze jest okrutna dla mezczyzn, o ile dobrze pamietam.
Tygrys tez na swoj sposob bawil sie ludzmi, ale zawsze bylo to w granicach przyzwoitosci i etyki.

nicol81 - Sob 22 Paź, 2011 21:17

Tygrys to raczej wykorzystywał innych dla osiągania własnych celów, nie dla samej zabawy.
Patrycji nie lubiłam też za wynoszenie się nad innych, nawet własną rodzinę.

Anonymous - Sob 22 Paź, 2011 22:11

Wychodzi na to samo :P
nicol81 - Nie 23 Paź, 2011 18:22

W sumie jednak intencje są ważne, bo jakby się tak przyjrzeć, to Nutria bawiła się facetami nawet w większym stopniu. Tylko nie dla zabawy i z bezwględności, a z tchórzostwa, niezdecydowania i nadwrażliwości.
Anonymous - Nie 23 Paź, 2011 18:27

Nutria nie bawila sie - jej zwiazki z facetami nie opieraly sie przeciez na manipulacji nimi, co raczej na poddawaniu sie manipulacjom przez innych.
Nie mozna sie bawic kims z nadwrazliwosci, to sprzecznosc.

Tamara - Nie 23 Paź, 2011 18:27

AineNiRigani napisał/a:
Bonduelle napisał/a:
Myślę, że określanie Pulpy socjopatką jest spooooorym nadużyciem; ja bym po prostu powiedziała, że życie ją w sumie rozpieszczało, przez co patrzyła na innych z wyższością/politowaniem.


Nie zgodze sie z politowaniem. Pulpa byla bezwzgledna wobec ludzi, jedynie wobec swoich w miare lojalna (ale i tu nie zawsze).
Pulpa doskonale zdawala sobie sprawe, ze niszczy jakis fragment zycia chlopcow, ktorzy ja adoruja. Nie grala czysto - nie mowila im, ze nie maja szans. Ciagle sie nimi bawila, wykorzystywala i byla okrutna. I robila to z pelna swiadomoscia - to sa wlascie cechy socjopatyczne. Socjopata doskonale zdaje sobie sprawe jakie sa ogolnoprzyjete normy i z premedytacja, spokojem i na zimno je lamie.

No cóż , w takim razie świat jest usłany socjopatkami :wink: Myślę , że w przypadku 18-letniej Pulpy trudno mówić o socjopatii , tylko raczej o egoizmie i niedojrzałości , bo takie zachowania w tym wieku są na porządku dziennym :roll: potem jej przeszło .



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group