To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane

Jeannette - Czw 09 Sie, 2007 21:25

Agn napisał/a:
Może na pierwszy raz z Jamesem przejdę się do biblioteki. Ale za chwilę, bo na razie czytam Oskarżonego pluszowego m.

Ach, nie wiedziałam, żeś literatka. ;) No właśnie, jak wrażenia?

Agn - Pon 13 Sie, 2007 00:15

Właśnie przeczytałam Oskarżony pluszowy m. Clifforda Chase'a. *wzdycha*
Treść prezentuje się (m.in.) następująco - brygada antyterrorystyczna łapie pluszowego misia, potem miś staje przed sądem, ma obrońcę z urzędu, który jakby z góry jest skazany na przegraną (tym bardziej, że nosi nazwisko Niewygrał). Misia oskarżają o tysiące mniej lub bardziej durnowatych zbrodni i usiłują skazać nawet na śmierć.
Brzmi absurdalnie? Nie spodziewajcie sie Monty Pythona. Historia obejmuje również życie misia, jego wspomnienia, uczucia i bunt. To pięknie napisana książka o tym, czym jest miłość i jak bardzo czasem to uczucie boli. O budzącym się własnym "ja", pragnieniu wolności, odrzucaniu stale i wciąż i zapomnieniu. Pokazuje też, jak mija dzieciństwo i zmieniają się ludzie. Książka jest pełna smutku, samotności i tęsknoty za kontaktem z drugą istotą (płakałam czytając o nadziei misia, że znów zostanie zdjęty z półki i przytulony).
Jeśli kiedykolwiek, jak ja, wierzyliście, że zabawki też chcą być częścią waszego życia, to polecam. Potrafi wzruszyć do łez. Po zakończonej lekturze naprawdę miałam ochotę przytulić mojego starego misia. Przytulenie jest niezwykle ważne... wiecie?
Moja ocena: 10/10.

Jeannette - Pon 13 Sie, 2007 09:26

Już zapisuję na liście do przeczytania. Dziękuję Agn! :-D
Gunia - Pon 13 Sie, 2007 20:26

Dzięki, Agn. Koniecznie po nią sięgnę.
Gosia - Pon 13 Sie, 2007 22:15

Ogladalam dzis ta ksiazke w ksiegarni. Hmm, watek sądowy mnie troche odrzucil, bo to przypomina Kafke... ale kto wie, moze jeszcze po to siegne.
Widzialam w ogole dzis w Empiku tyle interesujacych ksiazek, ktore chetnie bym nabyla, ale kiedy to wszystko czytac? :roll:

Agn - Pon 13 Sie, 2007 23:38

Wątek sądowy to abstrakcja, groteska i jedno wielkie "WTF?!" Ale tym bardziej serce ci bije, bo już znasz oskarżonego i wiesz, jak bardzo to wszystko jest niesprawiedliwe. :(
W książce urzekł mnie smutek przemieszany z nadzieją. Jak się to wszystko skończy oczywiście wam nie powiem. Ale książkę polecam ze szczerego serca. :serce2:

Trzykrotka - Wto 14 Sie, 2007 12:28

Natknęłam się na coś, co bawi mnie i sprawia wielką wakacyjną przyjemność: Kobiecą agencję detektywistyczną nr 1.. Autorem jest Alexander McCall Smith, a temat po prostu cudowny. Książka (i trzy następne tego autora) opowiada historię mmy Precious Ramotswe, pięknej, grubej pani w średnim wieku, która zakłada pierwszą i jedyną tytułową agencję w.... Botswanie.
Czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Afrykańskie realia dodają niezwykłej przyprawy do pysznego dania. Sprawy, które rozwiązuje pani detektyw, to na przykład zaginięcie męża, którego żona cieszy się na koniec, że zeżarł go krokodyl, a nie odszedł do innej kobiety :rotfl:

Aragonte - Wto 14 Sie, 2007 12:31

Dorfi napisał/a:
A czytałyście cykl o królach przeklętych M. Druona? Co prawda trochę wcześniejsza epoka (akcja zaczyna się od procesu templariuszy), ale czyta się rewelacyjnie. Lubię wracać do tych książek.

Czytałyście :-) Jak dla mnie książki z cyklu Druona są ciut nierówne, ale opowieści w większości wciągają. Aha, Robert d'Artois drażnił mnie także w książce :? mimo że (a może właśnie dlatego?) autor tak otwarcie go uwielbiał i pewnie uznał za swoje alter ego :roll: Żałuję, że nie było więcej o Filipie Długim, jednym z synów Filipa Pięknego, bo wydawał mi się dużo ciekawszą osobą, choć mniej miał szansy namieszać w historii, bo zeszło mu się wkrótce po objęciu tronu.
Genialnie mi się czytało u Druona opis pewnego konklawe :mrgreen: :mrgreen: Mam niejasne wrażenie, że Eddings w swoich opisach machlojek przed wyborem Arcyprałata wzorował się właśnie na tej historii (Elenium, Szafirowa róża).

Jeannette - Wto 14 Sie, 2007 13:51

"Portret damy"
Skończyłam czytać i mam mieszane uczucia. Najsłynniejsza powieść Jamesa opowiada o losach młodej, inteligentnej i żądnej życia Isabel Archer. Jak to u Jamesa dostajemy wnikliwy portret duszy i myśli Isabel, jej przemiany, motywy postępowania. To nie jest lektura lekka i przyjemna. Nie każdy polubi Isabel, jej swego rodzaju próżność, niezależność, która przecież w tamtych czasach była źle widziana. Jest przedmiotem miłości wielu wspaniałych mężczyzn - swego kuzyna, Bostończyka, lorda. Ale wybiera człowieka pozbawionego majątku, nazwiska i znaczenia. Ufa ludziom fałszywym, jest przekonana o swojej nieomylności. To wszystko doprowadza ją do małżeństwa tylko z pozoru szczęśliwego. Jestem fanką Jamesa i ta książka też mi się podobała. Ale nie polecam jej na odprężenie. Jest bardzo melancholijna i raczej na głębsze zastanowienie się nad tym jak w gruncie rzeczy jesteśmy niezależni od reszty ludzi i czy umiemy z tej niezależności korzystać.

Karenina - Wto 14 Sie, 2007 16:25

Wiem, że wątek brzmi "ostatnio przeczytane", ale że rozmawiałyśmy tutaj ostatnio na temat ekranizacji "Portretu...", pozwolę sobie podzielić się z Wami opinią na temat filmu, który wreszcie obejrzałam. Moje uczucia są bardziej mieszane niż po książce. O ile bohaterkę książki nawet polubiłam i rozumiałam, tak Izabel filmowa nie znajduje we mnia grama sympatii. Przez cały film nosi maskę niedostępności i wyższości, której nie widać tak bardzo w książce. Czytając, miałam wrażenie, że jest zabawna, pełna pozytywnej energii, wrażliwa i otwarta...w filmie dopiero staje się człowiekiem pod koniec, przy Ralphie. Tam mi się podobała, nareszcie zaczęła coś czuć...Poza tym film był baaaaardzo mroczny, a nawet chwilami przerażający (np te fasolki na talerzu w kształcie ust, brrr...). Miałam nadzieję na piekne toskańskie słońce i podróże śladami Izabel, tymczasem zostało to potraktowane marginalnie...nawet Rzym był ciemny i smutny... Malkovic zagrał bardzo dobrze, on się sprawdza w takich rolach. Trafnie dobrano również Madame Merle. Muzyka okazała się piękna - to chyba jedyna rzecz, która mnie zachwyciła :oklaski:
Kaziuta - Sob 18 Sie, 2007 01:49

Długo chodziło dookoła tej ksiązki. Kilka razy brałam z półki po czym odkładałam ze względu na cenę. Aż w końcu miarka się przebrała po niedzielnej projekcji w TVP2 "Zabawnej buzi" z Audrey Hepburn moja ukochaną aktorką. A cóż to, czy ja pracując nie mogę sobie zrobić od czasu do czasu kosztowniejszej przyjemności. Poszłam i kupiłam. Jest to ksiązka Seana Hepburna Ferrera - syna Audrey, a tytuł brzmi "Audrey Hepburn - uosobienie elegancji".
Książka jest cudna :serduszkate: Fantastycznie wydana, z pięknymi zdjęciami z rodzinnego albumu Audrey, napisana ciepło i z wielka miłościa.
Dotykam ją z wielką przyjemnością, a wczytuję się z rozczuleniem.
Dobrze zrobiłam kupując, co i innym polecam. :kwiatek:

Marija - Wto 21 Sie, 2007 14:41

Na fali zainteresowania, czytam Cejrowskiego: Gringo wśród dzikich plemion i Rio Anaconda. Polecam! Czyta się lekko, zapamiętuje dużo i ryczy ze śmiechu. Jak go nie trawiłam (Autora), tak teraz jestem pod wrażeniem; chyba dojrzeliśmy oboje do pewnych poglądów i postaw :mrgreen: .
Tak na marginesie: niedostępne w księgarniach starsze książki WC osiągają na aukcjach intern. fantastyczne ceny, ostatnio jedna poszła za chyba 250 zł :paddotylu: .

Trzykrotka - Wto 21 Sie, 2007 14:48

Ja się nie dziwię. Kiedyś z nudów zaczęłam przeglądać Gringo(ktoś sobie akurat kupił), wyprostowało mnie natychmiast i oderwać mnie od książki nie mogli. Ten Cejrowski, czy się lubi jego osobowość czy nie, to ją po prostu ma. Pisze tak barwnie, że pozazdrościć. No i ma co opisywać. Ja się tylko wgłębiłam w rozdział o skaczących wężach, motylu śmierci i maleńkim sumiku i wystarczyło mi za wszystkie horrory na długo.
Marija - Wto 21 Sie, 2007 14:54

Teraz by dla równowagi poczytać Beatę Pawlikowską :roll: , w końcu byli parą (małżeństwem nawet?). Tylko skąd na te zachcianki brać? :cry2: Ciekawe, czy biblioteki prowincjonalne kupują cos takiego? A może są e-booki? :mysle:
Trzykrotka - Wto 21 Sie, 2007 14:56

Kupiłam wczoraj Travellera, ze względu na Gaudiego i indyjskie koleje. W srodku są obydwoje: Cejrowski ma świetny felieton o mowie gestów, a Pawlikowska bardzo ciekawy artykuł o manioku.
Marija - Wto 21 Sie, 2007 15:05

:excited: To czemu nic nie mówisz? Tyle smacznych rzeczy naraz: i Cejrowski, i Pawlikowska, i indyjskie koleje :slina: .
Trzykrotka - Wto 21 Sie, 2007 15:25

I jeszcze pyszny artykuł o Madagaskarze! Koleje sa wszelakie: transsyberyjska, Orient Ekspres (hehe), andyjska.... A wszystko za jedyne 9,90!
Kaziuta - Wto 21 Sie, 2007 23:07

O kurcze to ja jestem bogata :excited: Mam pierwsze książki Cejrowskiego.
Jedną mam nawet z autografem. :excited:
Bardzo lubię jego poczucie humoru.Pawlikowska jest dla mnie zbyt poważna.

Agn - Śro 22 Sie, 2007 15:43

Uroczyście oświadczam oraz wiadomym wszem i wobec czynię, że Sulwen a.k.a. Admete została mianowana moim osobistym doradcą d/s książek. Który to już raz chwytam za lekturę, którą polecała lub choćby tylko obdarzyła dobrym słowem? Nie pierwszy i nie ostatni raz, zapewniam.
Moi drodzy! Nocny patrol Siergieja Łukianienki WY-MIA-TA! Przykleiłam się do tej książki jak pijawka do żywiciela i tylko fakt, że natrafiłam na ostatnią stronę kazał mi się od owej książki odczepić.
Książka składa się z trzech historii. Można jednak by powiedzieć, że każda historia to akt, a każdy rozdział to scena z aktu, bo wszystko jest ułożone chronologicznie i powiedzmy jakieś wydarzenie z historii pierwszej ma takie czy inne konsekwencji w drugiej, a efekty widać w trzeciej. Okraszone jest to ciekawym spojrzeniem na wszystkie "stwory" ze świata fantasy, z jakimi się spotykamy w tego typu literaturze - wilkołaki, wampiry, magowie, czarodziejki etc. No i interesujący Traktat. Plus Moskwa z całym jej bogactwem.
Napisane jest to wyśmienicie. Z jakimś takim... pazurem. I, co ciekawe, za głównego bohatera mamy co prawda maga, ale wcale nie takiego, który pstryknie palcami i załatwi wszystko jak leci. Anton nie jest jakimś najwyżej cenionym, niesamowicie uzdolnionym magiem, ale braki nadrabia inteligencją i taką, że tak powiem, swojskością. Może i mag, może i gania po świecie Zmroku, ale jest niesamowcie bliski. Bo generalnie jego podejście do życia można naprawdę świetnie zrozumieć.
Wszystko to okraszone odrobiną poczucia humoru (kiedy Anton podaje instrukcję używania podpasek albo kiedy czuje pragnienie działania takie, że mógłby "wznosić pałace, niszczyć miasta, programować w BASIC-u, a nawet wyszywać krzyżykami" to tarzam się ze śmiechu).
Idę polować na Dzienny patrol, a wam polecam Nocny...

praedzio - Śro 22 Sie, 2007 15:48

Pomyślnych łowów! :-D Chyba czas najwyższy dla mnie złapać się za książkę, a nie poprzestać tylko na filmie... :ops1:
Agn - Śro 22 Sie, 2007 16:49

Jeśli chcesz wiedzieć, co sądzę o filmie, to zajrzyj tutaj: http://forum.northandsout...p=100934#100934
A książkę polecam z całego serca. Naprawdę znakomicie się ją czyta.

praedzio - Śro 22 Sie, 2007 17:05

Agn napisał/a:
Ujmę to tak - film do obejrzenia tylko pod warunkiem, że nie zna się książki. W przeciwnym wypadku grozi atakiem wścieklizny. W łagodniejszej formie można to uznać za historię alternatywną książki.


W takim razie chyba dobrze, że najpierw obejrzałam film? Który, notabene, całkiem mi się podobał... A skoro film mi się podobał, to książka, podejrzewam, mnie oszołomi! :)

Ech, ja równiez boję się ekranizacji niektórych książek, bo zawsze się boję, że to będzie kolejny film "na motywach" zamiast rzeczonej ekranizacji. Pamiętacie, co zrobiono z Solaris? :wsciekla:

Agn, w wątku Film a fantastyka rozszerzenie mojej myśli na temat ekranizacji jako takich: http://forum.northandsout...t=456&start=100

Agn - Śro 22 Sie, 2007 17:09

Praedzio, miał prawo ci się podobać, bo gdybym nie znała książki, to bym gapiła się w ekranik jak gekon w muchę. Ale że za wiele rzeczy mi się pioruńsko nie zgadzało, to odebrałam film tak, a nie inaczej. Książka jest o niebo lepsza.
Admete - Śro 22 Sie, 2007 21:32

Cieszę się bardzo, ze Ci się spodobało. Z rosyjskiej sf polecam też coś dawniejszego. Otóż niezapomniany i nieodżałowany Kirr Bułyczow napisał cykl opowiadań o rosyjskim maisteczku w czasach komunizmu Wielki Guslar i okolice. I nie byłoby w tym miasteczku nic szczególnego, gdyby nie fakt, że jego mieszkańcy ciagle natrafiają na dziwne rzeczy - o to złote rybki, a to ufo na podwórku - wszystko to w absurdalnym świecie socjalistycznego świata ;-) Może zauważyłaś też jak w pewnym momencie Anton powołuje się na klasyków i twierdzi, że wszak poniedziałek zaczyna się w sobotę ;-) To jest nawiązanie do powieści braci Strugackich pod takim tytułem. Z czystym sercem polecam Ci tez Strugackich Piknik na skraju drogi i Trudno byc bogiem.

Tu masz link do przewodnika o Guslarze:
http://www.niniwa2.cba.pl...ik_bulyczow.htm

Tu o książce:
http://www.biblionetka.pl/ks.asp?id=13691

Tu opowiadanko:
http://niniwa2.cba.pl/guslar_neapol.htm

Piknik:
http://www.biblionetka.pl/ks.asp?id=82

Tu o poniedziałku - twierdziłabym wręcz, ze łukanienko ma u Strugackich dług :-)

"Akcja jej rozgrywa się w Sołowcu, fikcyjnym miasteczku na północy Rosji, gdzie prowadzone są supertajne badania nad magią. Powieść stanowi satyrę na instytuty naukowe Związku Radzieckiego wraz z ich niedołężną administracją, licznymi awariami sprzętu oraz nieuczciwością naukowców. Z drugiej strony jednak, powieść ukazuje również idealistyczny obraz etosu pracy naukowej, co odzwierciedla tytuł, sugerujący, że dla naukowca nie istnieje pojęcie wolnego weekendu.

Powieściowy INBADCZAM (Instytut Badań Czarów i Magii) - to miejsce, gdzie wszyscy muszą ciężko pracować z własnej woli, nieuczciwość intencji zdradzają włosy wyrastające z uszu. Na ludzi z włochatymi uszami patrzy się z pogardą, lecz wielu z nich i tak pozostaje w Instytucie, gdyż zapewnia im to wygodny byt. Ksiażka jest zabawną i celną satyrą na środowisko naukowe, jej zaplecze administracyjne i konformizm czasów radzieckich, ... zresztą nie tylko radzieckich. Powieść pisana jest z punktu widzenia młodego programisty z Leningradu, Aleksandra Iwanowicza Priwałowa. Jadąc na urlop, zabiera on po drodze w lesie dwóch autostopowiczów i podwozi ich do Sołowca. Dowiedziawszy się, że Priwałow jest programistą, nowi znajomi podstępem skłaniają go pozostania w Sołowcu i podjęcia pracy w INBADCZAM-ie (Instytucie Badań Czarów i Magii)."
Podane za Wikipedią.

Trudno byc bogiem
http://www.altamagusta.pl/k206.html

Aragonte - Pon 27 Sie, 2007 11:20

Ja wyskoczę z czymś mało literackim, co jednak zostało przeczytane, więc pasuje mimo wszystko do profilu tematu :wink: Mam za sobą dwie książki Dawkinsa ("Boga urojonego" i "Rzekę genów") i chyba nabędę jeszcze "Samolubny gen", bo bardzo mi odpowiada pióro tego pana i przejrzystość jego wykładu :-D

A z rzeczy totalnie rozrywkowych - skończyłam właśnie "Księżyc i Słońce" Vondy N. McIntyre, fantasy to mocno "kobiece" i nietypowe o tyle, że osadzone w XVII wieku, we Francji Króla Słońce. Czytało się przyjemnie (sentyment do "Trzech muszkieterów" procentuje :wink: ), chociaż czegoś mi w tym zabrakło i końcówka w sumie mnie ciut rozczarowała, niestety... Ale przeczytać można :-)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group