To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Kicz czy literatura ?

Alison - Śro 18 Kwi, 2007 13:14

Wiecie, że jakoś dzisiaj zatęskniłam za atmosferą głebowickiego parku. Muszę się chyba jakoś zebrać w sobie i coś powymyślać w sprawie dalszych losów ordynacji, bo jakiś mnie taki smutek i nostalgia wzienła, że... :cry:
Ania1956 - Śro 18 Kwi, 2007 14:36

Alison napisał/a:
Wiecie, że jakoś dzisiaj zatęskniłam za atmosferą głebowickiego parku. Muszę się chyba jakoś zebrać w sobie i coś powymyślać w sprawie dalszych losów ordynacji, bo jakiś mnie taki smutek i nostalgia wzienła, że... :cry:


Ali co się dzieje?? Podporo i matko reszty dziewczyn z forum !!!! Masz psychicznego doła ?? Dobra rada zjedz kawałek czekolody - to naprawdę pomaga!!! A ja przesyłam Ci :kwiatek: :serce2:

Kaziuta - Czw 19 Kwi, 2007 12:28

Napisz coś Ali, napisz. Proszę.
Ja dojechałam prawie do końca ksiązki i nie mam odwagi czytać jak biedna Stefcia umiera i chyba już nie przeczytam Twój koniec jest lepszy. :lol:
Poza tym zaczęłam Emacypantki i czuję sie jak ta żaba co to się "nie rozerwie". :wink:

Trzykrotka - Czw 19 Kwi, 2007 12:55

Ali, wiesz, że powstrzymywanie zdrowych odruchów jest niezdrowe i niewskazane. Twórz, twórz, kobieto z weną i dziel się z nami! Ja zawsze chętnie zaglądam w okna głębowickiego pałacu.
A-Li-Son! A-Li-Son! :banan: :banan:

Alison - Pią 20 Kwi, 2007 15:24

Trzykrotka napisał/a:
Ali, wiesz, że powstrzymywanie zdrowych odruchów jest niezdrowe i niewskazane. Twórz, twórz, kobieto z weną i dziel się z nami! Ja zawsze chętnie zaglądam w okna głębowickiego pałacu.
A-Li-Son! A-Li-Son! :banan: :banan:


Okiej, załatwione, jeno muszę obmyśleć co ma być dalej, i jeszcze trochę poczytać oryginału żeby się stylem zapłodnić, bo ja go wbrew pozorom tak nie mam w sobie na stałe :roll: :wink:
A to moje imię pisane przez Ciebie, to tak po japońsku trochę wyszło :wink:

Trzykrotka - Pią 20 Kwi, 2007 15:48

Po japońsku? Alison i inne Damy - nic nie chcę mówić, ale może warto dodać boisko do bogactw Głębowicz... Bo Euro 2012 wisi nad nami i od tematu nie umkniemy, choćby nie wiem co :mrgreen:
Alison - Pią 20 Kwi, 2007 15:51

Trzykrotka napisał/a:
Po japońsku? Alison i inne Damy - nic nie chcę mówić, ale może warto dodać boisko do bogactw Głębowicz... Bo Euro 2012 wisi nad nami i od tematu nie umkniemy, choćby nie wiem co :mrgreen:


Rozumiem, że mały Ksawcio ma z Tatą grywać w nogę :wink:
Firma o tem pomyśli :cool:

Alison - Śro 30 Maj, 2007 21:06

Dziewczynki, temat omal nie umarł z powodu mojego braku czasu i weny do kontynuowania Trędzi, ale moje kochane nadchodzą nowe tajfuny inspiracji, bowiem dziś właśnie, kompletnie przypadkowo, nabyłam takie oto cudo:



Czujecie? Ta okładka, aż dreszcz mi po plecach idzie jak pomyslę co kryje się pod nią. Jutro odbieram ten skarb w księgarni, nie omieszkam podzielić się wrażeniami. Mam nadzieję ku poprawie ogólnego nastroju...

Marija - Śro 30 Maj, 2007 21:27

Telepatia czy co? Ja w niedzielę na starociach nabyłam "Ciąg dalszy <Trędowatej> pióra Heleny Mniszek. Stefcia Rudecka żyje! TRĘDOWACI" Nie publikowana dotychczas kontynuacja najsłynniejszej powieści stulecia!
Czytam i aż mnie skręca - jeśli to faktycznie pióra Mniszkówny, to na niezłym haju musiała tworzyć :cool: . Doszłam do podróży Steffi (!) Orient Expresem...

Alison - Śro 30 Maj, 2007 22:43

Marija napisał/a:
Telepatia czy co? Ja w niedzielę na starociach nabyłam "Ciąg dalszy <Trędowatej> pióra Heleny Mniszek. Stefcia Rudecka żyje! TRĘDOWACI" Nie publikowana dotychczas kontynuacja najsłynniejszej powieści stulecia!
Czytam i aż mnie skręca - jeśli to faktycznie pióra Mniszkówny, to na niezłym haju musiała tworzyć :cool: . Doszłam do podróży Steffi (!) Orient Expresem...


Aż nie wiem co powiedzieć. Chyba tylko to, że niezbadane są wyroki nieba... :wink:

P.S. a to, że Stefcia żyje nie jest dla nikogo żadnym zaskoczeniem, ostatnio pono powiła w Głębowiczach syna :roll:

Aragonte - Śro 30 Maj, 2007 23:10

Nie wiem, czy ktoś wklejam tego linka - trudno, najwyżej się powtórzę :wink:
http://www.razmich.webpark.pl/helena_mniszek.html

Bardzo smaczne były wspomnienia B. Wachowicz :mrgreen:

Mag - Czw 31 Maj, 2007 11:49

Alison napisał/a:
moje kochane nadchodzą nowe tajfuny inspiracji


:cool: Powiało grozą, erotyka i rozpasaniem, tylko, czy Ty Matulku zainspirujesz się
" w tę " stronę , czy też czysta Stefcia wyprowadzi z manowców zabłąkane owieczki?
:wink:

Marija - Czw 31 Maj, 2007 11:52

Idźmy "w tę stronę", Stefcia już wie, gdzie stoją konfitury, ale ich nie skosztowała jeszcze, buahahahaha :twisted: .
:mrgreen: :mrgreen:
Aaaa...."Trędowatych" popełnił niejaki Witold Jabłoński!! Następne tomy to "Tajemnica Baronessy" i "Syn Ordynata". Czułam, że to nie może być Helenka :cool: . Najciekawsze w tym całym zamieszaniu jest to, że o autorze nie ma śladu w książce (zdaje się nawet, że mam pierwsze wydanie).

Alison - Czw 31 Maj, 2007 11:53

Aragonte napisał/a:
Nie wiem, czy ktoś wklejam tego linka - trudno, najwyżej się powtórzę :wink:
http://www.razmich.webpark.pl/helena_mniszek.html

Bardzo smaczne były wspomnienia B. Wachowicz :mrgreen:


To nie głos... Jej mowę ptaki powtarzali.

I jak nie kochać pani Helenki? :grin:
A wspomniane cudo (Czcicieli Szatana) mam już w domu. Okładka jest powalająca, z panem w księgarni zaśmiewaliśmy się pół godziny, uświadomiłam mu, że miał u siebie Białego Kruka, i nie zdawał sobie z tego sprawy, a ja tego Kruka mam za jedyne 1,99. Cóż za cudne losu zrządzenie... a panu to chyba troche łyso, ze tak nisko wycenił twórczość pani Heleny.

Marija - Czw 31 Maj, 2007 12:01

Chylę czoła przed Oryginałem :thud: . I cóż tam mamy w "Czcicielach"? :razz: Więcej szczegółów... :slina:
Alison - Czw 31 Maj, 2007 12:17

Proszę mnie tylko nie posądzać o jakieś podteksty, ale pierwszy rozdział nosi tytuł... :wink:
W przedziale I klasy :cool:

Zaczyna się wielce obiecująco:
"Pociąg rwał całą siłą pary. Przez okna wagonu migały wzgórki i rozległe doliny pokryte kępami jałowca i karłowatą wierzbą. Pogoda była śliczna, godzina przedwieczorna, zalana krwawą łuną zachodzącego słońca. Biały kłąb dymu wylatując z lokomotywy rozpadał się na pojedyncze kłaczki i świecące w słońcu óżowo, obsypywał gęsto wysoki nasyp toru.
W przedziale pierwszej klasy pociągu kurierskiego, przy oknie, siedziała młoda kobieta. Miała włosy jasnoblond, z połyskiem, mieniące się złoto; zaczesane bujnie nad czołem, lekko faliste, zakańczał z tyłu duży węzeł skręcony luźno.
Siedziała wspierając głowę na dłoni, zapatrzona w jaskrawe łuny, z tęsknym wyrazem w ciemnych oczach. Druga ręka zwisała na sukni, trzymając rozłożoną książkę. Z postaci kobiety przebijała apatia i rezygnacja..."

Sorki, potem dam znać co dalej, bo teraz jestem bardzo zajęta.. :sad:

Admete - Czw 31 Maj, 2007 17:52

Alison ta okładka! Cudo! I początek wielce obiecujący :-D ten pociag co tak rwie do przodu ;-)
Kaziuta - Czw 31 Maj, 2007 22:35

Już upolowałam przez internet w jednym ze szczecińskich antykwariatów. Mam nadzieje, że mi nie wykupią. :cry:
Czy my się nie uwsteczniamy ? :wink:

Alison - Czw 31 Maj, 2007 22:37

Kaziuta napisał/a:
Już upolowałam przez internet w jednym ze szczecińskich antykwariatów. Mam nadzieje, że mi nie wykupią. :cry:
Czy my się nie uwsteczniamy ? :wink:


Kochana! My się roz-wi-ja-my! poczytaj co potomni piszą o twórczości pani Heleny. Historia ją już doceniła. Ja już dziś nie mam siły kontynuować na temat czcicieli, ale obiecuję powrócić do sprawy niebawem.

Admete - Czw 31 Maj, 2007 22:38

Kaziuto:D nagle wzrośnie sprzedaż tanich romansów - czekam na wasze wypowiedzi.
Mag - Czw 31 Maj, 2007 22:40

Alison napisał/a:
"Pociąg rwał całą siłą pary. Przez okna wagonu migały wzgórki i rozległe doliny pokryte kępami jałowca i karłowatą wierzbą. Pogoda była śliczna, godzina przedwieczorna, zalana krwawą łuną zachodzącego słońca. Biały kłąb dymu wylatując z lokomotywy rozpadał się na pojedyncze kłaczki i świecące w słońcu óżowo, obsypywał gęsto wysoki nasyp toru.
W przedziale pierwszej klasy pociągu kurierskiego, przy oknie, siedziała młoda kobieta. Miała włosy jasnoblond, z połyskiem, mieniące się złoto; zaczesane bujnie nad czołem, lekko faliste, zakańczał z tyłu duży węzeł skręcony luźno.
Siedziała wspierając głowę na dłoni, zapatrzona w jaskrawe łuny, z tęsknym wyrazem w ciemnych oczach. Druga ręka zwisała na sukni, trzymając rozłożoną książkę. Z postaci kobiety przebijała apatia i rezygnacja..."

Matulku :kwiatek:
Obejrzałam "Miss Potter" i ta para buchająca z lokomotywy :thud: :cool:

Alison - Pią 01 Cze, 2007 08:55

Kobietki DZIEŃ DZIECKA! Należy się Wam prezent od pani Helenki.
Wczoraj przeczytałam pierwszy rozdział, jak skończyłam oniemiałam, a potem dostałam ataku śmiechu, do 2 w nocy zero snu. Rozdział można streścić jednym zdaniem: wchodzi facet do przedziału, rozpoznaje swoją dawną znajomą, chwilę rozmawiają, on się oświadcza, ona go przyjmuje. Koniec. Serio :wink:

Teraz co smakowitsze kąseczki:

- Proszę pana, tu jest przedział zajety tylko przez jedną panią, może pan pozwoli?
-Ja pozwolę, ale czy ta pani pozwoli? - odpowiedział żartobliwy głos męski.
- Poprosimy - zawyrokowal konduktor.
Drzwi sie raptownie odsunęły, młoda kobieta odwróciła głowę, iskry gniewu zaświeciły jej w oczach.
Konduktor skłonił się.
- Pani pozwoli zająć tu miejsce...
Spoza niego ukazała się wytworna [jakżeby inaczej :wink: ] głowa męska, ręka odsunęła konduktora i wysoki mężczyna [konusy nie wchodzą w rachubę!] zdejmując kapelusz zawołał:
- Przepraszam panią, że zrobie jej różnicę, ale...
Nie dokończył, jak popchnięty posunął się naprzód z rozjaśnioną twarzą. Młoda kobieta w łunie rumieńca [jak pięknie!] powstała żywo podając mu rękę.
- A to traf szczęśliwy!...Bajeczne! - zawołał i jej dłoń podniósł do ust.
- Nie spodziewałam się pana spotkać - odrzekła z usmiechem.
- Więc instaluję się tu na dobre. Pani tak groźnie spojrzała na mnie, żem chwilowo stchórzył, ale teraz nawet nie pytam.
- Taki pan pewny? A jesli odmówię...
- Nie zrobi pani tego, zresztą ja nie usłucham, bo najpierw cieszę się na myśl wspólnej podróży, a po wtóre nie mam się gdzie podziać, wszędzie zajęte.
Wyjrzał na korytarz i zawołał na konduktora.

Alison - Pią 01 Cze, 2007 09:07

Dwie strony gadają, gadają, po czym...

- Juz widzę, że się omyliłam. pan głębiej tłumaczy swą troskliwość i mówi pan z zasady, podczas kiedy inni tylko dla braku tematu lub z obowiązku pochlebienia mi, że o mnie i o mmałżeństwie razem można jeszcze mówić. Miłosierne dusze! To jedynie nazywam szablonem.
- I jest pani w prawie; ja mówiłem z przekonania, a po drugie mam w tym osobisty cel.
Otworzyła szeroko oczy.
- Cel? Jaki? - spytała.
Podsunął się bliżej i wziął obie jej ręce w swe gorące dłonie.
- Abyśmy razem szli w przestworza i abyś wsparta na moim ramieniu mogła rzucić ludziom spazm ironicznego śmiechu [cuuudneeee! :lol: ]
Głos jego o niskich tonach brzmial uroczyście.
Anna zbladła, cofnęła się przestraszona, ale trzymał jej ręce jakby w kleszczach. fala krwi uderzyła jej do głowy oblewając twarz i szyję.
- Panie, co to znaczy? - wyjąknęła.
- Chcę, abyś mi podała rękę, została moją żoną.
- Ależ panie Andrzeju! My się prawie nie znamy. Wie pan, że gdybym go mniej szanowała, mogłabym się obrazić.
- Nie pani, kobieta obrazić się może wówczas, gdy jej mężczyzna okaże brak czci. A ja składam dowód, jak panią wysoko cenię, skoro ją chcę mieć dla siebie.
- Czy to ma być pochlebnym dla pana czy dla mnie?
- Dla nas obojga.
- Czyli, że zaszczyt?
- Jest z obu stron - dokończył.
Patrzył jej w oczy z pewną dumą i wielką pewnościa siebie, Ona po chwili spuściła powieki.
- Więc czy tak?...
Podniosła głowę, gwałtownym ruchem wysuwając ręce z jego dłoni.
- Proszę pana niech mi pan powie, co pana skłania do podobnej prośby?
Wyprostował się dumnie.
- Głębokie przekonanie - rzekł z mocą.
- Przekonanie?...
- Że będziemy szczęśliwi, ze pani jest kobietą, jakiej dawno szukałem, a ja najodpowiedniejszym towarzyszem dla niej. Musieliśmy się w życu spotkać i iść dalej w jego szranki.
Patrzyła na niego zdumiona, imponował jej, porywała czarem


Nooo potem on ja przekonuje, a ona sie oczywiście wzbrania... :wink:

Marija - Pią 01 Cze, 2007 09:13

A kto oni, ta Anna z Andrzejem? :shock:
Jaki namiętny, z mety w konkury, i to skutecznie :roll: .

Alison - Pią 01 Cze, 2007 09:24

Ha! Ha! Ha! - śmiała się Anna podnieconym śmiechem. Wsparta o aksamitna poduszkę śmiała się serdeczną długą gamą.
On siedzial milczący, wpatrzony w nią. szare jego źrenice nabierały blasku, twarz bladła. Na sfałdowanym czole żyły miał nabrzmiałe, nozdrza mu latały, usta zacinał. [jak ja już tęskniłam za tymi latającymi nozdrzami :oops: ]
Nagle zerwał się, stanąl przed nią i porywając jejręce zawołał stłumionym głosem:
- Pani Anno, co znaczy ten śmiech?... On mnie obraża, z czego się pani śmieje?...
- Z sytuacji!... cha, cha, cha!...
Ściskał mocno jej dłonie, przeczuwał w tym smiechu jeszcze coś innego i milczał. [...]
- Dlaczego sytuacja nasza wydała się pani tak śmieszna? - spytał.
- Nie wiem, nie wiem! Nawet nie śmieszną, ale...dziwną. Sam pan przyzna, żee nasza rozmowa...
- O tak, jest dosyć oryginalna i mogła powstać tylko między ludźmi tego rodzju co my. Z pania nie mogę rozmawiać jak z pierwszą lepszą panną, i nie umiem padać na kolana prosząc o rękę. My z soba musimy mówic inaczej. W każdym razie na odpowiedź pani czekam za długo.
Spuściła głowę. Milcząc zaczęła gładzić białą, delikatną ręką fałdy sukni. Na palcu jej błyszczał brylant oprawny w złoto.
Milczenie trwało. Po twarzy jej przelatywały fale bladości i gorące płomienie. Oczyma mrugała, usta jej drżały. Pierś opięta stanikiem podnosiła się szybkim tempem.
On oka z niej nie spuszczał. Powoli wział jej rękę i bez słowa, z pewnością siebie, ściągnął migocący brylant z jej palca i wsunął na swój mały palec. W zamian na jej białej ręce błysnął pyszny [a jakże] rubin oprawny w brylanty i krwawił się jak krwi kropla. Ona nie broniła się, więc pochylony przycisnął do rozpalonych warg jej miekką, ciepłą dłoń. Wówczas powstała jakby siłą uniesienia i w milczeniu, z ogniem w oczach, podała mu drugą rękę. Stali patrząc; na siebie; z namiętnych ust jego wionął szept.
- Moja?...
- Tak! Wziąłeś mnie...
Objął ramieniem jej postać i wyciągając rękę wskazał szerokie równiny za oknem, w czerwieni gasnących zórz.
- A teraz w przestworza! - zawołał gorąco.
Spojrzeli na siebie poważnie i połączył ich długi, serdeczny uścisk.


nooo nie wiem jak Wy, ale ja narazie wysiadam :rotfl: bo musze do pracy :wink:
Wydaje mi się, że ta książka może nas jeszcze bardziej rozłożyć niż Trędowata. Powiem tylko, że dalej występują szarmancki hrabia Artur, zmanierowany baron Lulu, chodząca w moco przewiewnych sukienkach hrabina Wiki, że nie wspomnę o księżnej Idzie pasjonujacej się corridą, gdyż "rozkosz to podniecająca nerwy", a księżna potrzebuje czegoś "co drażni, żeby żyć". :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group