Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)
Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 18:46
trifle napisał/a:
Tamto forum w ogóle nie ma klimatu, nie widać dobrze, kto mówi i w ogóle Się nawet nie chce czytać, co tam piszą
Ale mieli rację co do Anatola - na takie ziółko-dupka, to Natasza by nie poleciała. A Anatol miał inne pozory [piekny, dobry, szlachetny itd], nawet Maria się z początku nabrała...Gunia - Nie 30 Gru, 2007 18:46
Gosia napisał/a:
Jesli chodzi o listy, rzadko ktory facet umie pisac ładnie. Przewaznie pisza krotko i konkretnie i uwazaja, ze to co ich pasjonuje, bedzie tez interesowac zwiazana z nim kobietę. Rzadko kiedy pisza o uczuciach. Wazne sa dla nich ich ambicje i osiagniecia. Andrzej nie roznil sie tym od typowych przedstawicieli swego gatunku (ze tak to malo elegancko okresle ) Chcial sie pochwalic swoimi sukcesami.
O tym właśnie pisałam kilka stron temu. On naprawdę sądził, że to dla niej też jest ważne.
Ale...
Wiecie co? Tak sobie myślałam - przecież wiem, co będzie. Rzeczona strona w mojej książce jest cała zalana i nie myślałam, że mnie to drugi raz tak ruszy, a tu nic z tego. A jak raz zaczęłam, to resztę filmu przepłakałam.
Kto tym głupim facetom powiedział, że jest coś wspaniałego w walce? Który z nich pierwszy sobie ubzdurał, że można coś osiągnąć zabijając? Siedzieliby w domach, jak Bóg przykazał, a tak się rozbijają po całej Europie, tysiące ich giną, a przecież każdy z nich miał matkę, siostrę, ukochaną. Dlaczego one ich nic nie obchodzą? Czym one sobie zasłużyły na cierpienie? Tacy ci mężczyźni w czasie wojny są niemądrzy, nie myślą, a jak zaczną, to w najmniej odpowiedniej chwili. :cry:Anonymous - Nie 30 Gru, 2007 18:48 Bożeńciu dawno tak się nie opłakałam ze szkolachmi.
Pozwolę zakłócić obraz sielanki przed TV bo pod koniec oczywiście musiałąm walczyć ze skokami :|
Ale jak On umierał. Niech mnie ktoś przytuli. dobrze, ze w domu sama byłam to się wyszlochałam, bo ledwo wrócili już wyśmiewanki sie zaczęły.
Acha ma ktoś ten utworek na pianoforte co dziś leciał?Anonymous - Nie 30 Gru, 2007 18:50
Gunia napisał/a:
Kto tym głupim facetom powiedział, że jest coś wspaniałego w walce? Który z nich pierwszy sobie ubzdurał, że można coś osiągnąć zabijając? Siedzieliby w domach, jak Bóg przykazał, a tak się rozbijają po całej Europie, tysiące ich giną, a przecież każdy z nich miał matkę, siostrę, ukochaną. Dlaczego one ich nic nie obchodzą? Czym one sobie zasłużyły na cierpienie? Tacy ci mężczyźni w czasie wojny są niemądrzy, nie myślą, a jak zaczną, to w najmniej odpowiedniej chwili.
Też sie nad tym zastanawiałam. A nad Pietią nie płakałam. Głupi chłopak. Wyłam nad jego rodzicami.
Dobrze, ze nie pokazali, że Stary Rostow umiera, bo to już by widza zniszczyło.
A jak spazmowałam, nad tym panem od więzienia i psaSofijufka - Nie 30 Gru, 2007 18:51 A Sonię wydali za Denisowa
Kuraginom - dobrze im tak!
A Pietia był cholernie denerwujący, na przygłupa wyglądał.miłosz - Nie 30 Gru, 2007 18:52 zakończrnie rzeczywiście z lekka sielskie, biorąc pod uwage jakie w rzeczywistości Mikołaj miał kłopoty;
Napoleon straśny - naprwde w ząbek uczesany, niewielki gośc to jakos zbyt mało
Andriuszy w brodzie całkie do twarzy - choć ta jego pośmiertna mina conajmniej dziwaczna
podobał mie sie i Dołochow i sonia i Maria i żona Bezuchowa (nieboszczka) i stary Kuriagin;
suma sumarum Nstaszy i Pierrowi - w tej wersji mówie twarde "nie"
i o ile to nie zabrzmi dziwacznie - to tez podobała mi sie ta zima i te zezwłoki leżące , choć i tak pewnie nie oddaja rzeczywistej tragedii Francuzów w zimowej Rosji.Gunia - Nie 30 Gru, 2007 18:52
lady_kasiek napisał/a:
A nad Pietią nie płakałam. Głupi chłopak. Wyłam nad jego rodzicami.
Ja też. Ta jego biedna matka...Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 18:54
lady_kasiek napisał/a:
:Acha ma ktoś ten utworek na pianoforte co dziś leciał?
A to nie "Sonata księżycowa" Beethovena?miłosz - Nie 30 Gru, 2007 18:54
Sofijufka napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
:Acha ma ktoś ten utworek na pianoforte co dziś leciał?
zapewne, chyba tak Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 18:56
miłosz napisał/a:
suma sumarum Nstaszy i Pierrowi - w tej wersji mówie twarde "nie"
i o ile to nie zabrzmi dziwacznie - to tez podobała mi sie ta zima i te zezwłoki leżące , choć i tak pewnie nie oddaja rzeczywistej tragedii Francuzów w zimowej Rosji.
Nataszy tez mówię NIE! A Pierre moim zdaniem był niezły, taki misiowaty, choć nie gruby...
Choć pewnie po przeżyciach wojennych schudł trochę. I trochę za przystojnyDorfi - Nie 30 Gru, 2007 19:02
lady_kasiek napisał/a:
Acha ma ktoś ten utworek na pianoforte co dziś leciał?
Powinnam mieć. Muszę się przekopać przez pudło z nutami.Anonymous - Nie 30 Gru, 2007 19:05
Dorfi napisał/a:
Powinnam mieć. Muszę się przekopać przez pudło z nutami.
Nie nei Dorfi. Wpriowadziłam Cię w błąd Cię wprowadziłam niechący. O utwór biegało, nie nuty. Nie mam na czym zagrać, nawet gdybym chciała. I Gdybym tak dobrze.
Chcę się pdoręczyć słuchaniem muzykiMatylda - Nie 30 Gru, 2007 19:06 W sumie to jakieś takie głupie dzieci mieli Rostowowie
Mikołaj który nie dotrzymał słowa danego Soni , Pietia narwany i ta ciągle śmiejąca sie Natasza
która szczerzyła te krzywe zęby tuż po śmierci Andrzeja. Jakoś tak spadli wszyscy na cztery łapy. Grunt to dobrze sie ożenić czy wydać za mąż.
Ani razu sie nie wzruszyłam,a przecież książka zupełnie inne wywoływała emocje. ten film powinni zrobić Rosjanie . Nawet zima była byle jakanicol81 - Nie 30 Gru, 2007 19:07
Gosia napisał/a:
Guniu, tak naprawde nie wiemy. Ja mysle, ze z czasem mogloby sie to przerodzic w milosc, bo wierze, ze z jego strony bylo to z pewnoscia zachlysniecie sie jej mlodoscia, niewinnością, radoscia zycia. Tego mu potrzeba bylo po tej tragedii jaka przezyl. Widac jak inaczej zaczal patrzec na przyrode, takie wlasnie drobiazgi, gdy poznal Natasze.
Jesli chodzi o listy, rzadko ktory facet umie pisac ładnie. Przewaznie pisza krotko i konkretnie i uwazaja, ze to co ich pasjonuje, bedzie tez interesowac zwiazana z nim kobietę. Rzadko kiedy pisza o uczuciach. Wazne sa dla nich ich ambicje i osiagniecia. Andrzej nie roznil sie tym od typowych przedstawicieli swego gatunku (ze tak to malo elegancko okresle ) Chcial sie pochwalic swoimi sukcesami.
Ona czula, ze malo w tym uczuc, bo nie tego oczekiwala. Wspolne zycie nauczylo by ich jacy naprawde są.
Ja widze szanse.
Ja się zgadzam z Gunią. Rzeczywiście to było takie zachłyśnięcie się jej mlodością, niewinnością i radością życia, ale to nie jest podstawa związku na całe życie, rodziny. Co Andrzej by zrobił, widząc Nataszę pozbawionej tych tej, zarzuconej domową krzątaniną? Księstwo Warszawskie, jak nic W Epilogu 1 książki
Spoiler:
Denisow widzi zabieganą Nataszę z dziećmi i gratuluje sobie, że mu się udało tego uniknąć.
Czy z Andrzejem mogłoby być inaczej? Musiałby się naprawdę zmienić.Dorfi - Nie 30 Gru, 2007 19:10
lady_kasiek napisał/a:
Dorfi napisał/a:
Powinnam mieć. Muszę się przekopać przez pudło z nutami.
Nie nei Dorfi. Wpriowadziłam Cię w błąd Cię wprowadziłam niechący. O utwór biegało, nie nuty. Nie mam na czym zagrać, nawet gdybym chciała. I Gdybym tak dobrze.
Chcę się pdoręczyć słuchaniem muzyki
Przeczytałam jak już się przekopalam . Gdyby ktoś chciał nutki to je mam.Anonymous - Nie 30 Gru, 2007 19:11
Matylda napisał/a:
Ani razu sie nie wzruszyłam
Matyldo, przemocarna jesteś.
Matylda napisał/a:
i ta ciągle śmiejąca sie Natasza
która szczerzyła te krzywe zęby tuż po śmierci Andrzeja
fakt to mi nie podobalo się asiek - Nie 30 Gru, 2007 19:12
Gunia napisał/a:
A ja tak naprawdę sądzę, że Andrzej nie kochał Nataszy. Wiecie, że go uwielbiam i ta sprawa tego nie zmienia, ale biorąc pod uwagę to, jak ta sprawa została ukazana w książce, to bez jakiejś radykalnej zmiany w usposobieniu któregoś z nich, nie widziałabym dla nich szansy na szczęście.
Jeżeli dwoje ludzi lgnie do siebie, to myślę, że zawsze mają szanse na szczęście. Miłość jest nieprzewidywalna i często zaskakuje swymi "wyrokami." Trudno z góry przewidzieć komu się uda, a kto poniesie porażkę.
Znalazłam w powieści taki ładny fragment, kiedy książę Andrzej mówi do Pierra o swym uczuciu do Nataszy.
Spoiler:
"Nigdy nie doznałem czegoś podobnego.Jestem zakochany, mój drogi...."Nigdy bym w to nie uwierzył, ale uczucie jest silniejsze ode mnie. Wczoraj się dręczyłem, cierpiałem, ale tej udręki nie oddam za nic w świecie. Nie żyłem dotychczas. Dopiero teraz żyję, ale nie moge żyć bez niej...Ale czy ona może mnie pokochać ?...[...] Nie uwierzyłbym, gdyby mi ktoś pwoeidział, że potrafię tak kochać. To zupełnie inne uczucie niż to, którego doświadczyłem poprzednio. Dla mnie całay świat dzieli się na dwie połowy:jedna- ona i tam całe szczęście, nadzieja, jasność; druga połowa - wszystko, gdzie jej nie ma, przygnębienie i ciemność..."
Dodam jeszcze, że biorąc pod uwagę badania psychologiczne, to w drugich związkach mężczyźni podobno dużo bardziej się starają i dbają o swe partnerki. Wniosek: lepiej być drugą żoną niż pierwszą ? Kaziuta - Nie 30 Gru, 2007 19:13
Matylda napisał/a:
W sumie to jakieś takie głupie dzieci mieli Rostowowie
Mikołaj który nie dotrzymał słowa danego Soni , Pietia narwany i ta ciągle śmiejąca sie Natasza
która szczerzyła te krzywe zęby tuż po śmierci Andrzeja. Jakoś tak spadli wszyscy na cztery łapy. Grunt to dobrze sie ożenić czy wydać za mąż.
Ani razu sie nie wzruszyłam,a przecież książka zupełnie inne wywoływała emocje. ten film powinni zrobić Rosjanie . Nawet zima była byle jaka
Matyldo skąd w Tobie tyle sarkazmu i zlości?
A zima faktycznie do bani, śnieg ledwie pokrywał pola.Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 19:13
nicol81 napisał/a:
Ja się zgadzam z Gunią. Rzeczywiście to było takie zachłyśnięcie się jej mlodością, niewinnością i radością życia, ale to nie jest podstawa związku na całe życie, rodziny. Co Andrzej by zrobił, widząc Nataszę pozbawionej tych tej, zarzuconej domową krzątaniną? Księstwo Warszawskie, jak nic W Epilogu 1 książki
Spoiler:
Denisow widzi zabieganą Nataszę z dziećmi i gratuluje sobie, że mu się udało tego uniknąć.
Czy z Andrzejem mogłoby być inaczej? Musiałby się naprawdę zmienić.
Kiedy ON się zmienił Poza tym
Spoiler:
w książce Natasza miał przepiękny głos, i żyła śpiewaniem. Przy Bezuchowie tak sparciała, i zarzuciła wszelkie zainteresowania, ale czy tak by było przy Andrzeju? Myślę, że on by wspierał jej zainteresowania, nie zassał by jej tak
miłosz - Nie 30 Gru, 2007 19:13 kasiek ale mnie tez ten odcinek nie wzruszał wrecz ani mnie ział ani grzębił nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 19:17
Gunia napisał/a:
Kto tym głupim facetom powiedział, że jest coś wspaniałego w walce? Który z nich pierwszy sobie ubzdurał, że można coś osiągnąć zabijając? Siedzieliby w domach, jak Bóg przykazał, a tak się rozbijają po całej Europie, tysiące ich giną, a przecież każdy z nich miał matkę, siostrę, ukochaną. Dlaczego one ich nic nie obchodzą? Czym one sobie zasłużyły na cierpienie? Tacy ci mężczyźni w czasie wojny są niemądrzy, nie myślą, a jak zaczną, to w najmniej odpowiedniej chwili. :cry:
Ale co mieli robić, jak wróg był na ich terytorium? Jak mieli siedzieć w domu? To nie sytuacja jak w "Przemineło z wiatrem", gdzie woleli rozpocząć wojnę niż załatwić sprawę pokojowo.
Równie dobrze można by nazwać powstańców polskich niemądrymi...Matylda - Nie 30 Gru, 2007 19:18
Kaziuta napisał/a:
Matyldo skąd w Tobie tyle sarkazmu i zlości?
A zima faktycznie do bani, śnieg ledwie pokrywał pola.
Bo wiesz kochana chyba sie rozczarowałam tym filmem . Oczekiwałam porywów serca , ładnych aktorów. A tu serduchem nie targnęło , Aktorzy nieciekawi i wszystko tam było takie powierzchowne . Może trudno jest zrobić 4 odcinkowy film z tak dużej powieści ???
To raczej nie sarkazm i złość ale rozczarowanie Kaziuta - Nie 30 Gru, 2007 19:19 Ja się wzruszyłam i to bardzo. Jak umierał Andrzej, jak Mikołaj stał nad grobem brata a Piotr przemawiał i przy oświadczynach Mikołaja i jeszcze parę razy. Wzruszenie tak mną zawładnęło i trwa, że gdy byłam dziś w kościele, a małżonkowie odnawiali przysięgę małżenską to sie popłakałam. Anonymous - Nie 30 Gru, 2007 19:20
miłosz napisał/a:
kasiek ale mnie tez ten odcinek nie wzruszał wrecz ani mnie ział ani grzębił
respect. Ja to przeżyłam strasznie.
Spoiler:
mi się wydaje, ze przy Andrzeju ona by nie skończyła jak kura domowa, którą interesował tylko powrót męża i kolor kupki dzieci. a może ona po tym wszystkim co przeszła wypaliła się i tylko tyle jej zostało