North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze
Anonymous - Pią 18 Maj, 2007 17:12
| trifle napisał/a: | A teraz, jak już znam książkowe zakończenie, to sobie myślę, że to dopiero by była piękna scena.. |
Tu się zgodzę, książkowe zakończenie było świetne. I podobały mi się ostatnie słowa "- TEN mężczyzna? - TA kobieta?" .
BeeMeR - Pią 18 Maj, 2007 18:40
A mnie się podoba i książkowe i filmowe zakończenie
Zwłaszcza, że on taki smutny w tym pociągu, dopóki jej nie zobaczył...
A potem - to już nie może się nie cieszyć, zwłaszcza jak ona zaczyna cos tam paplać
Uwielbiam ten serial!
Anonymous - Pią 18 Maj, 2007 18:48
| BeeMeR napisał/a: | | Zwłaszcza, że on taki smutny w tym pociągu, dopóki jej nie zobaczył... |
I jak po pocałunku ona odeszła, on znowu posmutniał, lecz zobaczył jej odbicie w szybie. Ładnie zrobiona scena.
BeeMeR - Pią 18 Maj, 2007 18:58
A kto by nie posmutniał...
Scena piękna!
trifle - Pią 18 Maj, 2007 19:54
Fakt, dobrze, że jest ta scena peronowa, bo piękna jest. Ach, mogliby jednak nakręcić alternatywne zakończenie, tak, żeby dostępne było w jakichś dodatkach na dvd, żeby było tak, jak w książce. No wyobraźcie sobie - oglądać jedno lub/i drugie
Anetam - Pią 18 Maj, 2007 20:04
Dziękuję Kaziutko Film jest po prostu piękny .Podbił moje serce już od pierwszych minut oglądania.Te krajobrazy,widoki były zachwycające,wszystko takie realne,a zarazem człowiek przy tym filmie zapomina gdzie jest (przynajmniej ja tak miałam )Rysiek cudny,Margaretka boska.Bardzo podobała mi się scena początkowa kiedy ona wchodzi do fabryki,a Richard taki gniewny z barbarzyńską miną i iskrami w oczach patrzy na nią,aż chciałam uciekać tak się wystraszyłam .Scena oświadczyn i peronowa.......co tu dużo mówić.Nie da się tego opisać,tych licznych motylków i uniesień.Matka niby nie przystępna kobieta,a jednak kochająca swego syna nad życie(bo Fanny to próżna,samolubna gąska)Ryczałam ja nienormalna (o tak ) kiedy umierała matka Margaret i musiała zostawić swoją rodzinę.Do tej pory nie mogę tego przeboleć podobnie jak śmierci ojca :cry: .Podziwiam tą dziewczynę,że mimo tylu nieszczęść potrafiła żyć.Ktoś inny na jej miejscu to by się załamał na dobre,ale z drugiej strony taki facet jak Rysiek........ Teraz już wiem, że jestem strasznie zmienna w uczuciach, bo kocham Rupercika, Colinka, Ryśka i Gilberta (ale ze mnie kochliwa istota )
Pozdrawiam
Nellie - Pon 11 Cze, 2007 18:36
A na mnie i tak ciągle robią duże wrażenie sceny z Johnem i Panią Thornton... Są takie piękne, pełne uczucia i ciepła... i jednocześnie siły... A zauważyłyście to odwrócenie sytuacji? - John zwierzał się Matce, a Margaret rozmawiała o odrzuceniu Pana Thorntona ze swoim Ojcem - to jakby ilustracja do słów Bessy: "Fathers and daughters...Mothers and sons..."
Anonymous - Wto 12 Cze, 2007 13:33
Wiecie co ja się Margaretce dziwę, jak ona może mu tak spokojnie tłumaczyć tą biznesową propozycję, jak on TAK na nią patrz. Mi nogi miekły a to niestety na mnie tak nie patrzył
Escape - Wto 12 Cze, 2007 19:51
Z żalem na sercu przyznam się wam że oglądałam tylko niektóre odcinki zamieszczone jakiś czas temu na youtube :oops: tak więc jakość oglądanego obrazu niezachwycająca.
Pierwsze wrażenie, takie z prawdziwego zdarzenia, to będę miała już niedługo bo sobie film zamówiłam :smile:
I już zapowiadam czy ktoś chce czy nie, i tak zdam z tego relacje .
laura - Wto 12 Cze, 2007 20:04
| Cytat: | | Wiecie co ja się Margaretce dziwę, jak ona może mu tak spokojnie tłumaczyć tą biznesową propozycję, jak on TAK na nią patrz. Mi nogi miekły a to niestety na mnie tak nie patrzył |
Dla mnie to ona wcale tak spokojna nie była-cały czas uciekała wzrokiem.Wyglądała na bardzo zmieszaną i trochę przestraszoną
Nellie - Wto 12 Cze, 2007 20:20
Ależ bardzo chcemy! Ja ten film obejrzałam niedawno i ciągle jestem pod wrażeniem!
A co do tej konkretnej sceny - Margaret wcale nie była spokojna - usiłowała, ale jej sie to nie udawało...Lady_kasiek popatrz jak ona jest uroczo speszona, usiłuje mówić spokojnie i patrzeć mu prosto w oczy, ale ciągle rwą się jej zdania, ciągle ucieka wzrokiem...Piękne...
Anonymous - Wto 12 Cze, 2007 20:57
ja wiem wiem wle wg mnie jak na takie spoglądanie to ona jest zaspokojna. Widziałąm, że jest speszona, że ucieka wzrokiem. Ale mówi o interesach, jak można móić o interesach pod takim wzrokiem
laura - Wto 12 Cze, 2007 21:16
A może ona nie rozumiała,co oznacza to spojrzenie??Ale z drugiej strony trzeba być ślepą i nierozgarniętą,żeby nie zrozumieć
Maryann - Wto 12 Cze, 2007 21:20
Rozumiała, rozumiała. Właśnie dlatego tak jej oczka na boki uciekały, skupić się nie mogła i plotła bez ładu i składu.
Nellie - Wto 12 Cze, 2007 23:56
No i przecież tą "biznesową propozycją" ratowała mu niemal życie! Jakoś nie widać, żeby ta panna, z którą John się pokazywał w towarzystwie, wspierała go po bankructwie... Pewnie wszyscy ci niby przyjaciele go opuścili... tak to w życiu niestety naprawdę bywa... No a Margaret postanowiła go wesprzeć, bo przekonała się o jego wyjątkowości, o tym, że można na nim polegać... To było naprawdę cenne dla Johna, to, że jednak ktoś o niego dba, że kogoś obchodzi (zwłaszcza w takim momencie, gdy stracił wszystko) no i on to w odpowiednim momencie zrozumiał, zrozumiał, że to dla niego ta cała podróż Margaret do Milton, dla niego samego, a nie dla zysku ta "biznesowa propozycja"...:)
Tak się trochę zagalopowałam :smile:
Anonymous - Śro 13 Cze, 2007 00:14
Śłiczna jest ta scena. Skoda mi Henrrego, jak widzi Ją z NIM to mi się wydaje, że w oczach nie ma potępienia, tylko żal że ją stracił
Marija - Śro 13 Cze, 2007 13:42
W oczach ma "no, taaak...wiedziałem...."
Nellie - Śro 13 Cze, 2007 16:04
A mnie go nie żal! Nie znam tak dobrze angielskiego i mam film bez napisów, a więc dobrze nie wychwyciłam, a może to tylko kwestia kilkakrotnego obejrzenia danej sceny :grin: , ale miałam wrażenie, że podczas wystawy w Londynie Henry usiłował pokazać siebie w jak najlepszym świetle kosztem Johna Thorntona. Przynajmniej ja wyczułam jakąś pogardę w tonie Henry'ego. No i to spojrzenie z góry... Nieładnie postąpił. A John się po prostu z godnością wycofał.
Caitriona - Śro 13 Cze, 2007 17:46
Bo Henryś wiedział od początku, że z TAKIM facetem jak John nie ma szans, chwytał się ja tonący brzytwy, i grał tym czym miał - złośliwością, pogardą itp.
Nellie - Śro 13 Cze, 2007 19:13
No właśnie! A Margaret jak prawdziwa kobieta wzięła wtedy Johna w obronę! (powołała się na dobrą opinię, jaką miał o Johnie jej ojciec). Pewnie w tym momencie wzięły w niej górę wszystkie te kochane kobiece uczucia jak: współczucie dla pokrzywdzonych, chęć niesienia pomocy itp. I tak Henry stracił, a John zaczął zyskiwać. Kobiety są jednak BARDZO skomplikowane :smile:
Monika - Śro 13 Cze, 2007 19:15
Przez większą część filmu bardzo mnie Henryś denerwował, ale w peronowej scenie wzruszyłam się ciutkę jego losem, biedaczek wiedział, że traci Margaretkę, bądź co bądź, przecież był w niej zakochany, walczył o nią wszelkimi dostępnymi mu środkami, ale nie udało się, prawdziwa miłość zwyciężyła i też myślę, że wyszedł z tego z twarzą, przegrany, ale do końca dumny, pozwolił jej odejść z Ryśkiem.
Nellie - Śro 13 Cze, 2007 19:22
No i w Margaret budziła się wtedy pewnie pełna niezależność... Jej zadatki miała od zawsze, ale przecież dopiero pobyt w Milton nauczył ją odrzucania pozorów i sięgania do prawdy w ludziach i sytuacjach... A świat londyński był pełen tych masek i takiego "wygładzenia". Podoba mi się ona już po tych wszystkich tragicznych wydarzeniach w swoim życiu, kiedy z taką stanowczością i urokiem mówi, że zrozumiała, że tego raju z dzieciństwa już nie odzyska... No i wtedy też zaczyna dbać o swoje "biznesowe sprawy", co pomogło jej uratować Johna :grin: Lubię tę scenę, kiedy ona to wszystko tłumaczy swojej rodzinie. Taka jest wtedy delikatna i kobieca, a jednocześnie pełna siły i pewności siebie
Nellie - Śro 13 Cze, 2007 19:27
Nieee... Henry'ego jednak nie lubię i już. Może się uprzedziłam
Nellie - Śro 27 Cze, 2007 21:15
No i następna kobieta zarażona! :grin: Puściłam film koleżance - od połowy pierwszego odcinka już obgryzała paznokcie z nerwów, co będzie dalej...Podczas sceny peronowej z emocji nie mogła wysiedzieć i tylko skomentowała: "Henryś to pewnie teraz bije głową w szybę!"... co też to z ludzisków wychodzi, strach pomyśleć :grin:
Gosia - Śro 27 Cze, 2007 21:30
Zeby w takiej chwili myslec o Henrysiu!
|
|
|