To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dr House

Anonymous - Nie 15 Lis, 2009 20:19

z tygodniowym opóźnieniem piszę chociaż odcinek oglądnęłam we wtorek.... oj modzą już strasznie... mam mieszane uczucia, już bardzo mało House`a w Housie zostało.....
Admete - Nie 15 Lis, 2009 21:33

Chyba jednak przestaję oglądac. Nie chce mi się, nawet dla samej głównej psotaci...Jakoś mi niespieszno nadrobić zaległości.
damamama - Nie 15 Lis, 2009 22:14

Czyżby kolejny serial kręcony na siłę, aż do granic wytrzymałości oglądających? :mysle:
ellaine - Nie 15 Lis, 2009 23:12

Przy takiej popularności i oglądalności to nic dziwnego. Chociaż trzeba przyznać, że szósty sezon jak na razie daje radę. Niemniej jednak oglądam 'House'a' trzeci rok z rzędu i szczerze mówiąc marzy mi się już koniec :-P
damamama - Pon 16 Lis, 2009 13:15

Ciekawostka, nawet zabawna z dzisiejszego onetu z artykułu "Bardzo irytujący bohaterowie lubianych seriali":
Cytat:
DR POWAŻNY Eric Foreman, "Dr House"

Grany przez Omara Eppsa. Ktoś powinien go połaskotać. Przez cały czas jest tak poważny, że zaraża tym wszystkie sceny, w których się pojawia. A chcąc pokazać wewnętrzne rozterki swojej postaci, Epps gra z dużą przesadą. Jasne, zrozumieliśmy. Foreman tłumi swój gniew, ma tego po dziurki w nosie, zaraz wybuchnie. A teraz spróbuj się odprężyć…

Admete - Pon 16 Lis, 2009 13:58

Mnie na pewno irytuje ;)
Alicja - Pon 16 Lis, 2009 14:03

jego spojrzenie jest wystarczające
anasta - Wto 17 Lis, 2009 11:40

Polecam wywiad z Hugh Laury'm w programie Inside the Actors Studio. Pięknie śpiewa :wink:

http://www.youtube.com/watch?v=lyLZyQjCURA

Anaru - Nie 22 Lis, 2009 13:36

Ciekawa recenzja książki: Dr House. Całkowicie bez autoryzacji

House’omanii stosowanej w praktykach wydawniczych ciąg dalszy. To już druga – po Dr House. Biografia Hugh Lauriego i przewodnik po serialu – książka na temat najpopularniejszego obecnie na świecie serialu wydana przez Prószyńskiego i S-kę. O poprzedniej, mocno kulejącej, pełnej błędów i niedociągnięć oraz (dla większości czytelników) zupełnie niepotrzebnej pozycji, pisałem. Drugi tom „house’owego cyklu”, choć także wydany mało starannie, z okładką, stroną tytułową i układem typograficznym ponownie wołającymi o pomstę do nieba, jest dużo bardziej atrakcyjny pod względem merytorycznym. Szkoda, że wydawnictwo nie zdecydowało się jako pierwszej pozycji opublikować właśnie dużo ciekawszego tomu „House Unauthorized” (podaję tytuł oryginalny, gdyż nie rozumiem, co robi w jego polskim przekładzie przysłówek „całkowicie”) – zdaję sobie bowiem sprawę, że niejeden czytelnik rozczarowany wcześniejszym serialowym przewodnikiem, nie sięgnie już po interesujący mnie tutaj zbiór artykułów i szkiców poświęconych serialowi, jego bohaterom, odtwórcom głównych ról czy innych związanych z „Dr. House’em” kwestiom i problemom.

Na książkę składa się 20 tekstów napisanych przez różnych autorów. Odnajdziemy pośród nich dziennikarzy prasowych, radiowych i telewizyjnych, twórców popularnych przewodników, wojennych powieści SF, thrillerów i romansideł, bloggerów, nauczycieli, filozofów zajmujących się popkulturą, psychologów (silna reprezentacja), a nawet radiologa i informatyczkę. Dzięki tak zróżnicowanemu doborowi autorów otrzymujemy obszerny (320 stron dużego formatu) tom, w którym zdarzają się zaledwie pojedyncze powtórzenia. Poszczególni autorzy zajmują się tylko konkretnym aspektem serialu (np. obraz rodziny, rola domu czy kłamstwa w serialu), pojedynczą postacią (ze szczególnym uwzględnieniem postaci tytułowej), relacjami między bohaterami (np. szkic poświęcony konfrontacji House’a i Cuddy czy trudnej przyjaźni House’a i Wilsona) czy kreacjami aktorskimi (np. „Hugh Laurie jako House” Geoffa Klocka), nie wchodzą sobie w paradę, nie popadają w obszerne dygresje i nie „podkradają kwestii” pozostałym autorom szkiców z tomu.

Większość opublikowanych w tomie tekstów to drobiazgowe, pełne detali i konkretnych przykładów, analizy. Choć poszczególni autorzy – jak pisałem wyżej – szczegółowo przyglądają się jednemu wybranemu aspektowi serialu, dostrzegalna jest ich znajomość całości serialu (mowa o pierwszych trzech sezonach, które są przedmiotem analizy; kolejne trzy sezony najpewniej doczekają się wkrótce oddzielnego opracowania) oraz zagadnień, które nie dotyczą bezpośrednio ich tematu. Dr House – całkowicie bez autoryzacji to zbiór tak obszerny i wieloaspektowy, że nie sposób w tak krótkim omówieniu niechby i tylko wspomnieć o poszczególnych częściach składowych. Ograniczę się w tym miejscu do polecenia kilku bardziej frapujących szkiców.

Przede wszystkim więc zabawny tekst otwierający tom, „Pojawia się House” Glenna McDonalda. Autor przedstawia alternatywne, „przedpotopowe” wersje serialu, które – rzekomo – były brane pod uwagę przez twórców serialu. I tak, przeczytać możemy fragmenty pilotażowego odcinka, zgodnie z którymi House miał być: przedsiębiorcą z branży hydraulicznej i ciepłowniczej, telemarketerem, profesorem literatury angielskiej („Podczas trwania semestru zezwolę na ograniczoną dyskusję, bym mógł stwierdzić, kto z was rzeczywiście zasługuje na wykształcenie, które finansują wasi rodzice”), więźniem planującym swoją ucieczkę (House został skazany za handel… vicodinem), a nawet gwiazdą baseballu. Interesujący jest także wywód Stevena Rubio, który (słusznie) dowodzi, że bez tytułowego bohatera zajmującego nas tutaj serial byłby czymś w rodzaju telenoweli w szpitalnych wnętrzach, jakich wiele oraz błyskotliwa analiza dokonana przez Jill Winters, z której wynika, że głównym źródłem naszego bólu jest własna rodzina. Przynajmniej jeśli wierzyć rzeczywistości „Dr. House’a”. Karen Traviss zastanawia się z kolei nad tym, czy doktor House jest „prawdziwym skurwielem” (w oryginale: „bastard”), Lois Winston porównuje postać genialnego diagnosty z Benjaminem Franklinem „Sokolim Okiem” Pierce’em (lekarz z serialu „M*A*S*H”), a Nick Mamatas – z Sherlockiem Holmesem. Z tego ostatniego tekstu dowiemy się nawet, że o związkach ze słynnym angielskim detektywem świadczy występowanie tych samych samogłosek w ich imionach („e” i „o”) oraz że nazwisko House’a oznaczające „dom” to po angielsku także „home”. A że „home” wymawia się bardzo podobnie jak „Holmes”… Na szczęście inne przykłady z tekstu Mamatasa są już bardziej przekonujące i wiarygodne.

Nie mniej frapujące teksty odnajdą fani serialu w trzeciej części książki, w której autorzy zajmują się… mózgiem Gregory’ego House’a. Przykładowo, Robert T. Jeschonek dowodzi (w swoim kiepsko napisanym artykule, któremu przydałby się sumienny redaktor oraz inna zaufana osoba, która wytłumaczyłaby autorowi, że nie w każdym swoim zdaniu musimy silić się na „żarciki”), że tak naprawdę wszyscy powinniśmy „być jak House” i uczyć się na jego przykładzie, Nancy Franklin w erudycyjnym, niezwykle interesującym eseju odpowiada na pytanie, dlaczego pomysły House’a są lepsze od pomysłów innych osób, a Susan Engel i Sam Levin zastanawiają się nad tym, czy ów genialny serialowy lekarz potrafi uczyć. Oprócz tego w tomie m.in. „wywiad diagnostyczny”, z którego dowiemy się w jaki sposób wyleczyć samego House’a, odpowiedź na pytanie „Czy Bóg kuleje?” oraz hipoteza, zgodnie z którą doktor Wilson jest wytworem wyobraźni/choroby House’a i nie istnieje w rzeczywistości.

Obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów serialu oraz kubeł zimnej wody dla wszystkich, którzy chcieliby na temat „Dr. House’a” napisać „coś nowego”. Po lekturze tego tomu z pewnością nie będzie to łatwe. Bez niej – nie powinno być legalne.
http://ksiazki.wp.pl/kata...6,recenzja.html
http://ksiazki.wp.pl/kata...72,ksiazka.html

Anonymous - Pią 27 Lis, 2009 11:37

donoszę iż oglądnęłam(wracając do świata internetu) dwa zaległe odcinki House`a.....
i co ja mogę powiedzieć, jest nieco lepiej, House jest bardziej Housowaty, więcej zabawnych odzywek zagrywek spod jego znaku.... dużo zamieszania. Odeszła Cameron..... wróciła 13 i Taub....
za dużo Cuddy. za dużo. Scenarzyści sami nie wiedzą czego chcą...

Alicja - Pią 27 Lis, 2009 17:32

za dużo Cuddy? :mysle: może być?
Anonymous - Pią 27 Lis, 2009 17:47

ciężko dookreślić.... nie ma tej samej chemi co kiedyś :(
Alicja - Wto 01 Gru, 2009 21:42

w Teletygodniu poświęcili kilka slów Wilsonowi. Podobno fani serialu puścili pogłoskę iż Wilson będzie tworzyć w serialu parę z Cuddy. Aktor grający Wilsona kategorycznie temu zaprzeczył, mówiąc, że... Cuddy należy do Housa choćby nawet go momentami nienawidziła. A sam Wilson - ma nadzieję, że jednak pozostanie bez dziewczyny
Anonymous - Sob 05 Gru, 2009 20:28

Już wiem, dlaczego w gazecie pisali o Wilsonie, ostatni odcinek był baaardzo Wilsonowy i to było fajne, bardzo lubię tego misiowego Wilsonka z tymi czekoladowymi oczkami. House był dosyć drażniący Cuddy też jest nie taka jak kiedyś....... No i te "przypadki" nie dają tyle emocji co niegdyś :(
BeeMeR - Śro 27 Sty, 2010 10:05

Ach wreszcie, nareszcie skończyłam 5 sezon, a tempo oglądania oraz zabierania się do szóstego sezonu jakbym strasznie pod górkę miała :roll: ewidentnie świadczy o motywacji i sile przyciągania :roll:
Nic to, pewnie kiedyś tą 6 obejrzę i tak :mrgreen:

damamama - Śro 27 Sty, 2010 10:20

Może Cię bardziej zmotywuje informacja, że dostali Telekamerę. :mrgreen:
Admete - Śro 27 Sty, 2010 10:21

Mnie juz nic nie zmotywuje, może potem, gdy nie będe miała co oglądac...
praedzio - Śro 27 Sty, 2010 10:25

:rotfl:
Admete - Śro 27 Sty, 2010 10:33

No co? W tym momencie nic mnie nie zmotywuje ;)
BeeMeR - Śro 27 Sty, 2010 10:35

Co dostali? :mysle: :co_stracilam:
damamama - Śro 27 Sty, 2010 10:51

Co roku organizowany jest plebiscyt Tele Tygodnia. W tym roku dodano nową kategorię Serial Zagraniczny. Właśnie w tej kategorii Dr House otrzymał nagrodę Telekamery
BeeMeR - Śro 27 Sty, 2010 11:01

Acha... :kwiatek:
*"Motywacja, rusz tyłek! :bejsbol: " Hm... niestety póki co ani drgnęła... :roll: zobaczymy w domu ;) *

Alicja - Śro 27 Sty, 2010 18:39

myślałam, że nigdy tego nie napisze, ale scenarzysci tego serialu denerwują mnie do potęgi :roll: uparcie oglądam z nadzieją na lepsze odcinki :wink:
Anonymous - Śro 27 Sty, 2010 20:25

czekam na to samo co Alicja. Żeunada się zrobiła.. mam chyba dwa odcinki w zapasie. prawie ;)
trifle - Nie 14 Lut, 2010 15:09

Obejrzałam 13 odcinek, z Cuddy w roli głównej i bardzo mi się podobał :D Bardzo :D Odejście od Housowej rutyny - świetny pomysł w tym przypadku, najwyższy czas!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group