Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
Calipso - Wto 02 Cze, 2009 21:54
| Aragonte napisał/a: | | Ale jeśli Meyer zdobędzie jakieś literackie wyróżnienie, to ja przy świadkach złamię klawiaturę na znak protestu |
Masz zapasową ?
Nie chcę krakać,ale wszystko jest możliwe
Aragonte - Wto 02 Cze, 2009 22:03
Złamię klawiaturę symbolicznie (tzn. będę z niej korzystać głównie forumowo).
Calipso - Wto 02 Cze, 2009 22:09
| Aragonte napisał/a: | | (tzn. będę z niej korzystać głównie forumowo). |
Tylko nie to,chyba że forumoro_wątkowo_tfurczościowo
Fibula - Wto 02 Cze, 2009 22:29
| Aragonte napisał/a: | | Alicja napisał/a: | nie należy zapominać, że ktoś to jednak ogląda |
I czyta |
Jeśli jest to pisane w pierwszej osobie, to wczoraj w metrze miałam niepowtarzalną okazję zapoznać się z fragmentami .
Agn - Wto 02 Cze, 2009 22:34
Tak, to jest pisane w pierwszej osobie.
Wybaczyłam Rice. Wybaczyłam Hamiton. Meyerce nie wybaczam, bo ona tego nie potrafi.
Boru, najlepszy całus, najlepsza walka (to rzucanie po ścianach?!)... to za NM polecą popcorny (czy co oni tam dają) za najlepszą klatę.
Katarynka - Śro 03 Cze, 2009 17:59
Dla wampirów słońce jest szkodliwe tak?? To jak Edward i jego hmm rodzeństwo uczęszczali do szkoły. Czytałam sagę, ale widać wykazałam sie ignorancją, bo nie kojarzę wytłumaczenia tej kwestii w książkach S. Meyer.
Calipso - Śro 03 Cze, 2009 18:16
Słońce nie szkodziło też Mickowi z "Pod osłoną nocy",także nie jest to wymysł Meyer.Skoro moga być wampiry - wegetarianie,to i odporne na promienie słoneczne
aneby - Śro 03 Cze, 2009 19:06
Edward się błyszczał w słońcu, a w słoneczną pogodę opuszczał szkołę (tak było w filmie)
| Calipso napisał/a: | | Słońce nie szkodziło też Mickowi z "Pod osłoną nocy" |
Jak nie, jak tak Mało się nie roztopił na pustyni, a na plażę poszedł po "uczłowieczeniu"
Agn - Śro 03 Cze, 2009 20:49
Tak, ale nie płonął w nim, jak prawi klasyka wampiryczna.
| Katarynka napisał/a: | | Dla wampirów słońce jest szkodliwe tak?? To jak Edward i jego hmm rodzeństwo uczęszczali do szkoły. Czytałam sagę, ale widać wykazałam sie ignorancją, bo nie kojarzę wytłumaczenia tej kwestii w książkach S. Meyer. |
Bo te wampiry były super hiper, nie tylko słońce mogło im nagwizdać, co jeszcze owe wampiry błyszczały w nim jak diamenty. Było w scenie na polanie w pierwszym tomie.
Calipso - Śro 03 Cze, 2009 21:05
| aneby napisał/a: | | Mało się nie roztopił na pustyni, a na plażę poszedł po "uczłowieczeniu" |
Tak,jednak nie musiał poruszać się tylko i wyłącznie w nocy
Co do Cullenów,to w miejscu w którym mieszkali,nie było za dużo słońca.Niebo było stale zasnute chmurami.
Katarynka - Czw 04 Cze, 2009 22:26
Dziękuję za odpowiedzi
Ja mam wrażenie, że niedługo będą hasła "Wampir najlepszy i najwierniejszy przyjaciel człowieka".
Przepraszam, ja jestem uprzedzona trochę do Edka. Mnie drażniła raczej jego przesadna nadopiekuńczość, może to tylko ja tak to odebrałam, ale często miałam wrażenie że on osacza tę Bellę. Przeczytałam raz i więcej tego nie zrobię.
Agn - Czw 04 Cze, 2009 23:24
A jeszcze nie widziałaś? Trzeba nadrobić to zaniedbanie! XD
Katarynko, też miałam wrażenie, że Ed przegina. Ale z drugiej strony Bella też była niereformowalna. Za którymś razem jak fafluniła, że o Boże, Jacob może zginąć, Ed może zginąć, ona nie może ich narażać na takie niebezpieczeństwo, to myślałam sobie "Ona i Ed są jednak siebie warci - oboje równie niereformowalni".
BeeMeR - Pon 08 Cze, 2009 14:18
Ania! Będziemy musiały to obejrzeć
Aragonte - Pią 12 Cze, 2009 23:49
My tu chichru-chichru, a niektórzy naprawdę to przeżywają
Jako że działam trochę na Wizażu, to wdepnęłam tam na jeden z wątków poświęconych Meyer.
Dla zainteresowanych - link: http://www.wizaz.pl/forum/showthread.php?t=296251
Wygląda na to, że średnia wieku w tym wątku to 15 lat
Aaaaaaargh: "Książka napisana bardzo fajnym językiem, przez co bardzo fajnie się czyta, wciąga tak, że nie ma ochoty się przerywać nawet po to żeby iść po herbatkę. Ja to jestem trochę za stara żeby się tak dosłownie utożsamiać z bohaterką, ale w niektórych momentach zastanawiałam się jak sama postąpiłabym na jej miejscu, no i te opisy oczu Edwarda – jakbym sama w nie patrzyła."
Agn - Sob 13 Cze, 2009 06:43
*dławi się herbatą, po którą jej się CHCIAŁO zejść* W ócz złocie zatopiona, w mordę jeża... Bardzo fajnym stylem... Matulu, ratuj!
Aragonte - Sob 13 Cze, 2009 22:28
Jakby ktoś pytał: tak, jestem w nastroju zgryźliwym więc dla rozrywki wklejam dalsze cytaty z dyskusji okołozmierzchowej.
Będą kształcące, ja dowiedziałam się, że jestem stara
"Ksiazka calkowicie mnie wciagnela i od jakiegos czasu zyje w innym swiecie. Jak ktos wspomnial autorka ma swietny styl pisania podoba mi sie ze przedstawila wampiry inaczej niz wiekszosc pisarzy."
"a swoją droga jak to jest, że tak szalenie destrukcyjnie pragniemy, lgniemy do takiej miłości?? Niczym ćma do ognia - ogrzac sie chwilę i spłonąć - za cenę życia przeżyć szalone uniesienie. Czy tez tak macie?? Czy miłość, która z góry jest skazana na ból, miłośc zakazana, miłość szalona, balansująca na skraju przepaści może az tak fascynowac i pociągać?? Albo inaczej: dlaczego taka własnie miłość tak fascynuje, że tysiące kobiet na całym świecie pochłania treść sagi o wampirach??"
"Pewnie moja opinia na temat "Zmierzchu" bardzo się nie spodoba większości piszących w tym temacie osób, ale skoro mamy wolność słowa, pozwolę sobie wyrazić własną opinię.
Cóż, dla mnie "Zmierzch" to jedna z najbardziej kiczowatych książek, jakie w życiu czytałam. Sięgnęłam po nią głównie ze względu na liczne, niezwykle pozytywne recenzje, wszelkie ochy i achy krążące wokół S. Meyer. Pomyślałam sobie, że skoro to taki bestseller, to warto się z nim zapoznać.
Po przeczytaniu naszła mnie jedna, niezbyt błyskotliwa refleksja: "yyyyy.... ".
Poczułam się, jakby ktoś mnie oszukał. Spodziewałam się czegoś nowatorskiego, błyskotliwego, zaskakującego, a otrzymałam tandetny romansik dla nastolatek. Być może jakieś 10-15 lat temu byłabym nieco łaskawsza w ocenie tej książki, jednak na dzień dzisiejszy nie potrafię o niej powiedzieć dobrego słowa. Mdłe, ociekające lukrem dialogi, treść, która wcale nie trzyma w napięciu, irytująca postać głównej bohaterki, beznadziejny styl pisarski Meyer - to wszystko sprawia, że powieść jest do kitu.
De gustibus non est disputandum, więc proszę mnie teraz nie linczować."
"Ja uważam, że nie każda ksiażka powinna isć pod jeden styl.
Pozatym każdy gustuje w czym innym przez co woli co innego)
Zresztą wiadomo, ze osobom w wieku 15-20 lat bardziej sie spodoba niż ludziom po 40;]"
No dobra, wiedziałam, że mam ze sto lat przynajmniej
"Oczywiście, że nie każda książka musi być napisana w jednakowym stylu. Nawet nie powinna, ale w przypadku "Zmierzchu" jest to, że się tak wyrażę "styl bezstylowy"."
"Znam wiele osób, które zachwycają się ksiażką mając 16-18 lat;]
Zresztą nieważne. Ale nie powiedziałabym tak jak ty to ujełaś, ze jest napisana "stylem bezstylowym". Gdyby tak było to uważam, że jedynie garstka osób się nią zachwycała... A nie 90% osób, które ta książkę przeczytało."
"nie wszystko musi się wszystkim podobać, to raz, a dwa kobieta ok 40 letnia przeczytawszy tę książkę wyciągnie inne wnioski niż piętnastolatka!! Wiem, bo sama mam prawie 40 lat! Przeczytałam w życiu całą masę książek, do wielu wracałam po latach i za każdym razem inny fragment przykuwał moją uwagę w szczególny sposób... Jeśli chodzi o twórczość S. Meyer przeczytałam 3 części sagi i 7 rozdziałów z BD (tyle znalazłam po polsku ) i czekam na resztę, oficjalną czy nie, z niecierpilwością!!
A tak na marginesie, Shayla, jeśli w jakiejś książce uda ci się znaleźć JEDNO zadanie, lub JEDEN wyraz, który cię zaintryguje i dopasuje sie do jakiegoś większego ciągu myślowego, to jest to, zaprawdę, sukces!! No i jeszcze warto pamiętać o tym, że to nie my wybieramy książki, tylko książki wybierają nas.
Pozdrawiam
40 - latka z osiemnastoletnią duszą "
A-ha - znaczy się czytanie Zmierzchu odmładza...
"Gusta jak wiadomo są różne różniste. I bardzo dobrze, bo gdyby tak nie było, wielu pisarzy musiałoby porzucić ukochane zajęcie na rzecz czegoś bardziej dochodowego.
Mam 24 lata i bynajmniej nie czuję się staro, wręcz przeciwnie, ale to nie zmienia faktu, iż dla mnie "Zmierzch" jest powieścią trywialną. Może mam jakieś dziwne wymagania co do literatury.
Hmm..., zastanowiwszy się nieco nad książką S. Meyer doszłam do wniosku, że jednak wniosła ona coś dobrego w moje życie. Dowiedziałam się, że wampiry nie śpią w trumnach! Szok, szok, szok!
To, że książki wybierają nas, jest zwykłym banałem dodającym lekturze aurę tajemniczości. Ludzie mają skłonność do nadawania niesamowitych znaczeń nawet banalnie prozaicznym sytuacjom i wydarzeniom.
Ostatecznie takie powieści jak "Zmierzch" są potrzebne, dzięki nim jeszcze bardziej zaczynam doceniać takich pisarzy jak Bułhakow, Dostojewski czy Marquez.
Również pozdrawiam - 24-latka z duszą niemowlaka."
"Książka bardzo przypadła mi do gustu. Prosty język, brak nudy, ciekawe dialogi. Na pewno sięgnę po dalsze części"
"Skonczylam wczoraj Zmierzch i jestem zachwycona! Dzis pare razu wracalam do momentu na polanie lub lub...innego mojego ulubionego, gdy stoją przy samochodzie i Bella sie boi, ze wpadna na drzewo i sie zabije i zwymiotuje Pamietacie, co wtedy robil Edward? "Nadal sie boisz?"Ciary....po prostu ciary przechodza jak to sie czyta. Nie jestem zwolenniczka romansidel, ale ta ksiazka to nie tylko romans, widac tez tragizm tych 'ludzi' (hmmm o Edwardzie tak powiedziec nie moge: czlowiek ) Dzis bylam w bibliotece zeby wypozyczyc 2. i 3. czesc, a one juz wypozyczone...nie wytrzymam, chyba skoncze do ksiegarni i kupie te dwie czesci, a moze 3 od razu, bo cos czuje, ze bede wracac do tych ksiazek nie raz... Jestem totalnie tym pochlonieta. Nie jest to trudny jezykl, nie mozna sie oderwac, ja przeczytalam w 2 dni, rzadko mi sie zdarza cos takiego. Dialogi sa rewelacyjne, opisy ich zachowan i uczuc Belli, gdy na niego patrzy, widzi, dotyka."
- A to dopiero - mruknął Edward. - Lew zakochał się w jagnięciu. -
- Biedne, głupie jagnię - westchnęłam.
- Chory na umysle lew masochista. -
Eeee... to naprawdę fragment Zmierzchu?
"Ja uważam, że na takie ekranizacja książki powinni chodzić tylko ci którzy daną książkę przeczytali, np taki Hrry Potter. Najczęściej krytykowali go ludzie którzy nie mieli bladego pojęcia o tym o czym mówią.
I tak wiem, że to się nigdy nie zmieni, ale można sobie trochę ponażekać. "
"hej. zamierzam nabyć 1 cześć ale troszkę się boje , że to już nie na moje lata( mam 20) . błagam powiedzcie , że się mylę"
"Ja mam 24, a poleciły mi tą książkę koleżanki w wieku 21 i 28 lat... kolmanka, czym się przejmujesz?"
"moja ciocia już podchodzi pod 40, a tak samo czytała zmierzch. ;p
fakt, ze stwierdzila, ze fabuła banala, ale no świetnie napisane "
" Zaczęłam czytać Zmierzch Dobrze się czyta, miły styl i nawet za staro się nie czuję na to"
No dobra, zlasowałam sobie mózg, chyba mi na razie wystarczy
Admete - Nie 14 Cze, 2009 01:24
Styl Zmierzchu jest fajny, bo prosty Ja mam 154 lata - zawsze to moim uczniom powtarzam.
Aragonte - Nie 14 Cze, 2009 01:27
Zauważyłaś, ile razy coś podobnego się powtarza w tych netowych "recenzjach"? Że styl fajny i czytanie tej książki dowodzi - khem - młodości ducha?
Literówki i orty są wzięte z oryginału, zastrzegam
Admete - Nie 14 Cze, 2009 01:39
Ja sie nie dziwię, że małolatom sie podoba - raz - pokazuje infantylne wyobrażenie miłości, dwa - książka napisana jest dość prymitywnie, więc nie trzeba się wysilać, a człowiek ma świadomośc obcowania z literaturą
Agn - Nie 14 Cze, 2009 16:15
"to nie my wybieramy książki, tylko książki wybierają nas. "
Kurde, mój światopogląd runął w gruzach i zdechł był natychmiastowo. Słusznie ktoś zauważył - to banał, by dodać książce aurę tajemniczości.
"Ale nie powiedziałabym tak jak ty to ujełaś, ze jest napisana "stylem bezstylowym". Gdyby tak było to uważam, że jedynie garstka osób się nią zachwycała... A nie 90% osób, które ta książkę przeczytało."
Problem w tym, że 80% na te szumne 90 to niewymagające od pisarza niczego nastolatki, którym do szczęścia potrzeba głupawych dialogów, przystojniaków, pseudotrójkątów miłosnych i durnej bohaterki.
Wiem, pojechałam, ale jak czytam takie wynurzenia, to dochodzę do wniosku, że większość osóbek, które przeczytały Meyer nie zauważyłaby dobrego stylu nawet gdyby je kopnął w rzyć.
10% zostawiam dla ludzi, którzy chcą się odprężyć i im książka wchodzi. Lubią Meyer, ale peany na cześć jej genialności im przez gardło nie przejdą. Nawiasem pisząc nie macie wrażenia, że słówko "genialny" strasznie się powycierało przez nadużywanie go?
aneby - Nie 14 Cze, 2009 16:23
Zabrałam się w końcu za to "cudo" , Agn
Cóż, styl jest dokładnie taki, jakby pisała to nastolatka dla swoich koleżanek.
Aragonte - Nie 14 Cze, 2009 16:29
| aneby napisał/a: | Zabrałam się w końcu za to "cudo" , Agn
Cóż, styl jest dokładnie taki, jakby pisała to nastolatka dla swoich koleżanek. |
"Cudo" znaczy się "Zmierzch", tak?
Agn, jak dla mnie najbardziej powycieranym słowem jest "bestseller", choć "genialność" też ma swoje za uszami.
Pemberley - Nie 14 Cze, 2009 16:32
Przeczytawszy powyzsze przypomnialo mi sie ze tom drugi Twilight, New Moon -wlasnie filmowany- poswieca tak duzo czasu dyskusji kwestii wieku i bohaterzy tez sobie dodaja lat z roznych wzgledow, ale bardziej za zaslugi w pracy niz.. powiedzmy to.. walory intelektualne.
Obejrzalam dodatki do Twilighta, sceny wyciete lepsze niz w filmie, do tego pani Smeyer zrobila na mnie bardzo dobre wrazenie. Umiec rozmawiac z tlumem rozhisteryzowanym nastolatek okazuje sie nie jest takie proste, ona jedyna dawala sobie rade, a najgorzej szlo to pani rezyser, dojrzalej kobiecie z warkoczykami.
A tym, ktorym malo tematu polecam :
http://www.youtube.com/watch?v=jXNmCgOUVBo
Agn - Nie 14 Cze, 2009 16:41
"Bestseller" się już upowszednił. Teraz jest "megabestseller". Czekam na "gigaseler" i "hiperseler", bo potem to już naprawdę trzeba będzie niewąskiej inwencji słowotwórczej, by podkreślić, jak wielki jest ów seler. Czy insza marchewka.
Wyzłośliwiam się. Mam rozstrój żołądka, przytrzaśnięty paluch i plomba mi wypadła. Rzyć, a także żyć, nie umierać.
Pemberley...
Aragonte - Nie 14 Cze, 2009 17:10
Już widzę oczami wyobraźni, jak na okładce przyszłych książek pojawia się napis "GigaMarchewa"
|
|
|