To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Babylon 5

Aragonte - Czw 07 Sty, 2010 23:17

KATHRYN M. DRENNAN

SNY W MIEŚCIE SMUTKÓW

ROZDZIAŁ XVIII

Został umieszczony na wąskim łóżku. Musiano je zaopatrzyć w kółka, bo błyskawicznie przesuwało się wzdłuż korytarza. Gdzie był? Na Aryzji? Na Platformie Mieszkalnej? Chciał przesłać wiadomość Hasinie, przeprosić za to, że umówiona kolacja nie doszła do skutku. Gdzie był jego brat?
— Zabierzcie go Trzeciego Punktu Medycznego — powiedział męski głos.
O Boże! Marcus przypomniał sobie. Pozostawił brata wśród ogni samego piekła.
— William!
— Wyjdziesz z tego — pocieszył tamten głos.
Kto mówił? Do kogo należał ten głos, skoro wszyscy byli martwi? Dokładnie wszyscy? I gdzie się znajdował?
Nie potrafił na niczym skupić wzroku. Niczego wyraźnie nie widział, coś jednak majaczyło na krawędzi jego pola widzenia. Cienie. Zaczął walczyć, próbował uciec. Ktoś go przytrzymał. Obezwładniły go czyjeś silne dłonie. Starał się przełamać ich opór. Oswobodzić.
— William! — zawołał znowu.
Jego brat był ranny. Dlaczego nikt się nim nie zajmował?
— Środki uspokajające!
Ukłucie igły. Coś zasyczało. Ramię Marcusa zaczęło mrowić, kiedy lekarstwo przenikało w głąb ciała. Na powrót zapadł w odrętwienie. Wszystko zafalowało łagodnie. Jakieś dwa głosy przemawiały obok niego, ale docierały do niego tylko strzępy zrozumiałych zdań. A potem odpływały.
— Dr Hobbs, proszę tutaj — powiedział jakiś męski głos.
— Co się stało? — tym razem przemówiła kobieta.
Potem te głosy zaczęły się mieszać, nakładać na siebie. „Nie jesteśmy pewni… Znalazł go frachtowiec przewożący rudę… sam na wahadłowcu… skażenie promieniotwórcze… jakiś wypadek… przedsiębiorstwo zajmujące się wydobywaniem Q-40… jedyny ocalały…”
Marcus — ten głos był wyraźny i mocny, inaczej niż tamte. To mówił Will.
Spróbował podnieść powieki, ale nie zdołał. Mimo to w jakiś sposób zdołał zobaczyć brata, który ciągle miał na sobie tamten idiotyczny strój.
— Zabili cię — próbował to z siebie wykrzyczeć. — Gdybyś do nich nie dołączył, nadal byłbyś żywy…
A ty byłbyś martwy — odparował łagodnie William.
— Boże! Dlaczego cię nie posłuchałem?! Może wtedy byłoby inaczej?
Brat uśmiechnął się.
To nie twoja wina. Kocham cię, mój duży bracie. Pamiętaj, co przyrzekłeś…
Potem Marcus zapadł gdzieś w głąb. Ból zaczął przepalać jego ciało. Ogarnęły go silne mdłości. Zaczął gwałtownie wymiotować.
— Trzymaj go!
Ukłucie igły. Ból zelżał. Pochłonęła go kojąca ciemność. Marcus zatonął w niej, głęboko wdzięczny za to, że nie pamiętał już niczego więcej.

[CDN]

Admete - Pią 08 Sty, 2010 12:59

Ciekawe - Marcus faktycznie w tej opowieści ejst leczony na B5 :)
Aragonte - Pią 08 Sty, 2010 21:28

Rozważam pociągnięcie dzisiaj tłumaczenia dalej - ale dopiero wróciłam, więc nie wiem, czy się wyrobię. W następnej scenie pojawia się dr Hobbs - ona chyba występowała w serialu, prawda? Była jedną z lekarek Stephena, o ile pamiętam, choć nie pamiętam, jak wyglądała.

Chyba idę zapuścić jakiś kawałek odcinka do kolacji :wink:

A właśnie - Admete, czy fani znaleźli jakieś wytłumaczenie tego, że Marcus tak błyskawicznie się pozbierał na początku III sezonu i zniknął z oczu doktorka? Czy to był jeden z pomniejszych sekretów Straczyńskiego? :wink:

Admete - Pią 08 Sty, 2010 21:34

Ale on chyba nie była powaznie ranny? Głównie wyczerpany.
Aragonte - Sob 09 Sty, 2010 16:57

KATHRYN M. DRENNAN

SNY W MIEŚCIE SMUTKÓW

ROZDZIAŁ XVIII

[...]
Marcus siedział na łóżku w punkcie medycznym, czując narastające zniecierpliwienie.
— Widzę, że wygląda pan dzisiaj dużo lepiej — doktor Lilian Hobbs weszła do niewielkiego pokoju, który zajmował. — Jak samopoczucie?
— Świetnie — odparł bardziej szorstko, niż miał zamiar. Lubił doktor Hobbs. Jak by na to nie patrzeć, uratowała mu życie. Jednak był już gotów przypuścić szturm na solidne metalowe ściany wokół, choćby tylko przy użyciu paznokci, żeby się stąd wydostać. — Kiedy mnie wypuścicie?
— Wkrótce — odpowiedziała, przeglądając jego kartę. — Wydaje się pan być w doskonałym stanie, ale chcemy uzyskać pewność. Był pan bardzo chory. Kilka ognisk skażenia promieniotwórczego, wstrząs, wewnętrzny krwotok… Miał pan szczęście. Gdyby znaleziono pana dzień później, nie siedziałby pan tutaj. Zalecam teraz odpoczynek. I ciszę.
— Szczęście to ostatnie słowo, jakiego mógłbym tu użyć — odparł gorzko Marcus. Wskazał komputer znajdujący się w pobliżu łóżka. — Czy mógłbym przynajmniej podłączyć się do biblioteki na stacji oraz do sieci mediów? Słuchanie w kółko tej samej muzyki jest nudne.
Doktor Hobbs milczała przez chwilę.
— Czy pamięta pan, co pana spotkało, panie Cole?
— Aż za dobrze — odwrócił wzrok. Potem, tknięty pewną myślą, znowu na nią spojrzał. — Próbuje mnie pani przed czymś chronić?
— ISN zrelacjonowało, co się wydarzyło na Aryzji…
— Muszę to zobaczyć. Nie mogli powiedzieć czegoś, czego bym już nie wiedział. To ważne. Proszę.
Milcząco wyraziła zgodę i wyszła. Marcus włączył dźwięk na monitorze. Teraz musiał słuchać tonów irytującej muzyki i czekać. Chciał na własne oczy zobaczyć relację ISN pokazującą niedawne wydarzenia na Aryzji; wydawało mu się ważne. Przeżył to naprawdę czy nie? Szukał potwierdzenia, że to, co zapamiętał, naprawdę się wydarzyło. Może znajdzie też jakieś odpowiedzi? Pozostało wiele pytań. Kto? Dlaczego?
Pojawił się pusty ekran, a potem menu Babcomu.
— Poszukaj plików ISN zawierających słowo „Aryzja”. Najpierw pokaż ostatnie.
Po kilku sekundach widział już poranne wiadomości ISN.
— Biuro do spraw Energii i Zasobów Naturalnych przekazało dzisiaj więcej informacji na temat tragicznego wypadku w Aryzyjskiej Kolonii Wydobywczej, w wyniku którego przypuszczalnie zginęło sto pięćdziesiąt osób — powiedział spiker. — Wiadomo tylko o jednej osobie, która przeżyła. Ze śledztwa wynika, że do wypadku doszło wskutek katastrofalnej w skutkach eksplozji, która zniszczyła zarówno Orbitalną Platformę Rafinerii, jak i pobliską Platformę Mieszkalną. Spółka, która zbudowała rafinerię dla firmy Cole Mining, przestała już działać w branży, ale jej dawny zarząd nie bierze na siebie odpowiedzialności i stanowczo zaprzecza, aby wady systemowe mogły doprowadzić do takiej eksplozji. Ich zdaniem musiało to nastąpić wskutek serii uchybień i ludzkich błędów.
Boże, oni nic nie wiedzą — pomyślał Marcus. Musiał im powiedzieć, co naprawdę się wydarzyło. Ostrzec ich.
Nacisnął przycisk przy łóżku, zdecydowany nie czekać ani chwili. Musiał odnaleźć doktor Hobbs.


[CDN}

Admete - Sob 09 Sty, 2010 17:01

Ciekawy fragment, podoba mi się. Moze teraz Marcus trafi do Delenn? Czy od razu trafi na Sinclaira?

Cytat:
Jednak był już gotów przypuścić szturm do solidnych metalowych ścian wokół,

Chyba powinno być: przypuścić szturm na, a nie do.

Aragonte - Sob 09 Sty, 2010 17:07

A, jasne, już poprawiłam. Włącznie z końcówkami. Dzięki!

Marcus trafi na Minbar i spotka Sinclaira, Delenn jest tylko wzmiankowana w tej książce. Najpierw jednak starszy Cole będzie musiał podpisać sfałszowany raport na temat katastrofy, żeby uzyskać pieniądze na podróż :-|

Admete - Sob 09 Sty, 2010 17:08

Sfałszowany raport? Oj niedobrze. Kiedy to się dokładnie dzieje? Na początku 2 sezonu?
Aragonte - Sob 09 Sty, 2010 17:09

Chyba tak, bo niecały rok Marcus przebywał na Minbarze, o ile pamiętam, przechodząc szkolenie jako Strażnik.
Notabene ostatnio przypominam sobie II sezon, więc mam pewną równoległość :wink:

Admete - Sob 09 Sty, 2010 17:13

2 sezon mi pasuje :) Dosatnie szanse w miejsce brata?
Aragonte - Sob 09 Sty, 2010 17:23

Pewnie, że dostanie, w końcu Will o nim opowiadał w samych superlatywach :) Będzie tam jednym z najlepszych. Trudności będzie mu sprawiała głównie medytacja :-P

Już teraz się zastanawiam, jak ja to przełożę :mysle: bo na końcu takiej charakterystyki jest mała gra słów: "Intelligent, resourceful, quick to learn, quick to admit a mistake, a holy terror with denn'bok, and one hell of a pilot".

Edit: Jeszcze a propos chronologii - mówi się o wojnie między Narnem a Centauri, więc mniej więcej wiesz, kiedy to wypada :)

Tłumaczę następny fragment. Na razie jest dość prosty. Nie wyraziłam się ściśle z tym raportem - chodziło o papiery związane z uzyskaniem ubezpieczenia, które w sumie okazało się rodzajem łapówki ziemskiego rządu, żeby Marcus trzymał buzię na kłódkę i nie rozpowiadał o Cieniach.

Aragonte - Nie 10 Sty, 2010 01:14

KATHRYN M. DRENNAN

SNY W MIEŚCIE SMUTKÓW

ROZDZIAŁ XVIII

[...]
Marcus miał wrażenie, że zamienił się w lotkę do gry w badmintona. W Biurze do spraw Energii i Zasobów Naturalnych odsyłano go od jednego urzędnika do drugiego, aż w końcu był gotów przebić się przez szklany ekran do kolejnego obojętnego pracownika rządu. I wtedy zetknął się z Esperanzą, wicedyrektor biura. Ona przynajmniej miała jakąś władzę, to Marcus wiedział. Kiedy rozpoczął swoją opowieść, wzbogacając ją w coraz więcej detali, Esperanza słuchała z wyraźnym zainteresowaniem i współczuciem. Powiedział jej wszystko, co pamiętał, przekazał jej odrobinę wiedzy o Cieniach. Przemilczał tylko to, co dotyczyło Strażników, przypominając sobie w ostatnim momencie, że Will prosił o zachowanie tego w tajemnicy. Nie był pewien, dlaczego to było aż tak ważne, ale uszanował życzenie brata.Kiedy skończył, Esperanza skinęła głową, a potem spytała:
— Opowiadał pan o tym komuś? Tam, na stacji Babilon 5?
— Nie. Nie przyszło mi do głowy, żeby to zrobić. Ta sprawa dotyczy waszego biura.
— Podjął pan właściwą decyzję, panie Cole. Pozwolę sobie na komplement: wykazał się pan wyjątkową trzeźwością umysłu, w dodatku po tak strasznej tragedii. Nic nie zrównoważy tego, co pan utracił, nie cofnie tego, co pan wycierpiał, ale przynajmniej możemy przyśpieszyć wypłatę pana ubezpieczenia. Na pewno jest pan teraz pozbawiony funduszy.
— To prawda — przyznał Marcus. — Co jednak z…
— Ktoś z mego biura prześle na pana komputer odpowiedni formularz. Proszę go wydrukować, przeczytać, złożyć podpis i odesłać nam skan. Zostanie stworzone dla pana konto na Babilon 5. Jutro rano zostaną przelane na to konto pieniądze z pana ubezpieczenia.
To wszystko działo się zbyt szybko. Nie wszystkie polecenia były takie, jak Marcus oczekiwał, jednak wydrukował przesłany formularz i zaczął go czytać.
— Ale z tego wynika, że aryzyjska kolonia została zniszczona w wyniku zwykłego wypadku — skomentował na zakończenie. — Jeśli to podpiszę, to potwierdzę, że do tego właśnie doszło… a przecież właśnie opowiedziałem, co naprawdę tam się wydarzyło.
— Panie Cole, pański lekarz na Babilon 5 przekazał, że dotarł pan tam z silną gorączką, w malignie, cierpiąc z powodu skażenia promieniotwórczego. Czy nie jest możliwe, że pana wspomnienia o tych obcych są tylko przywidzeniami, majakami z czasu, kiedy był pan tak chory? To doskonałe wyjaśnienie.
— Nie — oświadczył stanowczo Marcus. — Mój brat nie zginął z powodu wywołanych gorączką majaków. Umiem odróżnić senne przywidzenia od tego, co naprawdę widziałem. Rząd na pewno dostał już raport na temat tych obcych od kogoś innego.
— Takiego raportu nie ma na moim biurku, panie Cole — odpowiedziała Esperanza. — Ale może ma pan rację, wydaje się pan rozsądnym człowiekiem. Przekażę to, co pan powiedział, prowadzącym dochodzenie w tej sprawie. Ale podpisanie tych papierów, w których domaga się pan wypłaty ubezpieczenia, nikogo nie skrzywdzi. A potrzebuje pan pieniędzy, nieprawdaż?
— Tak, ale…
— Obawia się pan zobowiązań finansowych? Proszę zwrócić uwagę, że ten dokument w żadnym stopniu nie obciąża pana winą, nie ma tu żadnych zarzutów.
Nie poprawiło mu to samopoczucia. Wszystko to wyglądało po prostu na łapówkę, dzięki której chciano sobie kupić jego milczenie. A on, niestety, bardzo potrzebował pieniędzy.
— Czy wie pani, kiedy będę mógł wrócić na Aryzję? — spytał, po części po to, by zyskać nieco czasu, a po części z tego powodu, że naprawdę miało to dla niego znaczenie.
— Przez jakiś czas będzie to niemożliwe. W związku z tym, że niedawno wybuchła wojna między Narnem a Centauri, cały ten obszar jest objęty jurysdykcją rządu. Nie wpuszczą tam nikogo poza nielicznym personelem.
— Chcę sprowadzić ciało mego brata. Zginął na tej planecie.
— Och, rozumiem — powiedziała współczująco Esperanza. — Przekażę tę informację grupom badawczym. Będę nalegać, aby przede wszystkim starali się odszukać ciało pańskiego brata. Zostanie pan natychmiast powiadomiony, kiedy to się stanie.
Marcus dał za wygraną. Prawda była taka, że ciało Willa prawdopodobnie obróciło się w popiół podczas ataku Cieni na Sektor Trzynasty. Chciał tam wrócić, żeby uzyskać pewność, ale coraz jaśniej zdawał sobie sprawę, że Willowi zależało na tym, żeby zrobił coś innego. Im dłużej rozmawiał z Esperanzą, tym częściej myślał, że Will mógł mieć we wszystkim rację. Marcus czuł, że musi to odkryć, a także dotrzymać obietnicy złożonej bratu, że poleci na Minbar. Żeby to zrobić, potrzebował pieniędzy. Dużo pieniędzy.
Cały czas mając przed sobą uśmiechnięte oblicze wicedyrektor biura, Marcus przysunął formularze i złożył na nich swój podpis.

Aragonte - Nie 10 Sty, 2010 11:41

I tu kończy się XVIII rozdział - w każdym razie najbardziej interesująca mnie osobiście jego część :wink: Następny, za który się zabiorę, XXI, będzie opowiadał już o wydarzeniach na Minbarze, ale nie wiem, kiedy się za to zabiorę, chyba potrzebuję małej przerwy.
Admete - Nie 10 Sty, 2010 13:18

A to takie buty! Trudno, Marcus nie miał wyjścia. Wiedział, że teraz musi zrobić to, czego nie zdążył zrobić jego brat. Podjąć misję.
Aragonte - Nie 10 Sty, 2010 13:37

No wiedział. I dlatego zgodził się na tę łapówkę.
Swoją drogą ciekawie jest spoglądać na wydarzenia z serialu od innej strony, tak z boku. Jak się już zna serial, to widać, że ziemski rząd doskonale zdawał sobie sprawę z istnienia Cieni (w końcu to pan Morden obiecał Clarkowi usunięcie prezydenta Santiago).
Zastanawia mnie jeszcze, dlaczego zniszczono firmę Marcusa - czy było to strategiczne miejsce podczas wojny Narnu z Centauri, czy też chodziło o utrudnienie budowy nowych wrót skokowych przeciwnikom Cieni?

Admete - Nie 10 Sty, 2010 13:47

Pewnie to miejsce miało jakies znaczenie strategiczne.
Aragonte - Nie 10 Sty, 2010 20:34

Musiało mieć, na pewno.

Doszłam do trzeciego odcinka II sezonu - wojna między Drazi trwa w najlepsze, a Ivanova ćwiczy się w dyplomacji :lol:

Ej! Czy tam nie ma cytatu z LOTR? Albo nawiązania do tego, co mówił Gandalf o czarodziejach? Muszę sprawdzić :mysle:

Aragonte - Czw 14 Sty, 2010 15:33

Próbowałam się doprowadzić do życia B5 po maratonie pracowym - ponieważ powolutku przypominam sobie sezon II, to padło na Distant Star. Nie oprę się pokusie i wrzucę parę screenów, bo mnie rozśmieszyła jedna scena :lol:
Admete, pamiętasz "food plan" doktora Franklina? :mrgreen:



Admete - Czw 14 Sty, 2010 19:07

Oj tak pamietam :D Bardzo lubię te sceny :)
Aragonte - Pią 15 Sty, 2010 23:28

Właśnie odkryłam, że mam jeden nieobejrzany odcinek z II sezonu! :banan_czerwony:
Soul mates - zdaje się, że miałam do niego tylko napisy, a odcinka właściwego już nie. Kompletnie o nim zapomniałam, tzn. jak poleciałam dalej, to mi wypadło z głowy, że go mi tam zabrakło.
Uuuuch, to BeeMeR tego go nie ma :ops1:

Właśnie dostałam śmiechawki na widok rozczochranej Delenn :rotfl: Biedactwo nie wie, co począć z włosami :wink:
Chyba wrzucę potem screena :-P

Admete - Sob 16 Sty, 2010 14:28

Tak, ta scena z włosami. Ja ci ten odcinek potem dosyłałam.
Aragonte - Sob 16 Sty, 2010 18:19

Ha, to musiałam go gdzieś zachomikować - pojęcia nie mam, gdzie :mysle:
Admete - Sob 16 Sty, 2010 18:20

Mam pewność, że mi o tym braku mówiłaś i miałam dosłać, więc chyba to zrobiłam. Zawsze mogę naprawić błąd :)
Aragonte - Sob 16 Sty, 2010 18:24

Admete, na pewno winna jest moja skleroza - jeśli podczas gromadzenia dóbr na zewnetrznym dysku nie wpadła mi w łapki ta inna płyta od Ciebie, to po prostu nie przeniosłam jej zawartości tam, gdzie trzeba, to wszystko. A potem zapomniałam, że czegoś mi brakowało - weź pod uwagę, że to dopiero moja pierwsza powtórka B5, w każdym razie II sezonu, bo po trzeci i czwarty był bardziej eksploatowany :wink: Na pewno to znajdę w stercie własnych płyt, wcześniej lub później. A póki co i tak oglądam DVD :D
Aragonte - Nie 17 Sty, 2010 01:18

Obejrzałam do końca ten zapomniany odcinek i tak się zastanawiam po cichu (bo miałam tylko angielskie napisy i nie wszystko do mnie dotarło): czyżby w końcówce Delenn odkrywała wątpliwe uroki bycia kobietą? :wink: A Susan musiała ją, powiedzmy, uświadamiać? :wink:

Śliczna była scena z Lennierem, który zobaczył Delenn z wałkami na głowie i pytał niespokojnie: czy to bardzo boli? :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group