To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Chirurdzy - Grey's Anatomy

Agnesse - Sob 21 Mar, 2009 10:42

Spoiler:
Wydaje mi się, że Mer powiedziała nie, żeby trochę otrzeźwić Dereka, sprawić, żeby zgodził się operować Izzy. Jeśli nie dla siebie samego ma wrócić do pracy, to niech to zrobi dla Mer.
W tym odcinku zobaczyłam też zupełnie inne oblicze Cristiny, jak starała się pomóc Izzy, załatwić jej wizytę u najlepszego onkologa.
Wzruszający był moment kiedy wszyscy stali wokół łózka Izzy, będąc tam by jej pomóc, leczyć i wspierać.

Komiczne było jak Bailey wysłała Callie i Owena do lasu, żeby ściągnęli Dereka. I ta cała sprawa między stażystami.

Dobrą reprymendę zrobił szef Derekowi. W tej scenie z Mer kiedy już po rozmowie z szefem siedzi przed przyczepą i jest na ganku posprzątane, nie walają się puste puszki po piwie - widać nadchodzące zmiany.

Gosia - Sob 21 Mar, 2009 10:49



To ta scena z Izzie na końcu mnie wzruszyła najbardziej.

Chyba w następnym odcinku będzie jej operacja.
Tak, wiem, że Mer zrobiła to dla jego dobra, ale jednak posmutniał na te słowa. I zrobi to też dla Mer - żeby mogła go kochać za to, że nie zrezygnował ze swoich umiejętności, że nie uciekł przed odpowiedzialnością.
Ja myślałam, że w końcu wszyscy wylądują w tym lesie razem z Derekiem, pijąc piwo ;)

Harry_the_Cat - Sob 21 Mar, 2009 10:59

Widziałam w Empiku sezon 4 na DVD.
Gosia - Sob 21 Mar, 2009 11:05

O! Już się i czwórka ukazała? :-D
A tymczasem 2 w Empiku niedostepny, czyzby wykupiony? :o

Muszę powiedzieć z całą szczerością, że 5 sezon zrobił się bardzo dobry i nie mogę się doczekać następnych odcinków. Każdy kolejny oglądam, nie czekając na to nawet, by mieć jakąs pomoc językową.

trifle - Sob 21 Mar, 2009 12:33

Fakt, sezon piąty zrobił się bardzo dobry.
Co do Meredith - bardzo dobrze, że powiedziała "nie"! Co miała powiedzieć? Tak, będę cię kochać, nawet jak teraz to wszystko rzucisz i zostaniesz hydraulikiem? Przecież neurochirurgia to chyba najbardziej ryzykowna specjalizacja - nie ma nic wspólnego z zapobieganiem chorobom, z jakimiś lekkimi schorzeniami - to mózg! Ciężkie przypadki. Jeśli się jest jednym z kilkunastu specjalistów na świecie... :roll: Nie można tego porównać z, nie wiem, alergologią... Choć z drugiej strony pojmuję, że to niesamowicie trudne - znosić tyle porażek..

Gosia - Sob 21 Mar, 2009 12:38

Komentarz ze strony Greyswriters, z którym się jednak zgadzam:
[
Why must you always write Meredith as so cold towards Derek? I spend every Friday defending her to my entire office (everyone other then me hates her). Not just this episode but she barely reacts. I get why she wouldn't tell him she loved him and told him she wouldn't love him if he wasn't a surgeon. But she couldn't even touch his hand or anything before she left? I love Meredith but I really do see why people view her as so cold with the way she treats Derek. Please write a scene where she tells him she loves him. He has said it often, she only did once way back when.
Ja te jej słowa: "Derek, I love you" dobrze pamiętam, Ellen tak ładnie i z uczuciem je wypowiedziała. Ale to było tak dawno...

Anonymous - Sob 21 Mar, 2009 12:59

Je mnie ciekawość, wszyscy strasznie przeżywają ten najnowszy odcinek.... :mysle:
Aragonte - Sob 21 Mar, 2009 13:17

Gosia napisał/a:
O! Już się i czwórka ukazała? :-D
A tymczasem 2 w Empiku niedostepny, czyzby wykupiony? :o

Czwórka pojawiła się już jakiś czas temu. A II sezon w sporej ilości jest na Allegro :-)

Skończyłam IV sezon i na razie robię przerwę. Były w tym sezonie dobre odcinki i motywy, ale jakoś całość mnie nie przekonuje - mam wrażenie, że scenarzystom kończą się pomysły. Zdecydowanie wolę II i III sezon.

trifle - Sob 21 Mar, 2009 13:36

Hmm... ja nie pamiętam tego jej wyznania... To było tam dawno temu "pick me, love me"?
Fakt, ona jest zimna, w szpitalu nie widać, żeby jej jakoś Dereka brakowało, w ogóle nie widać, żeby jakoś bardziej to przeżywała. A w tym odcinku w ogóle mi się nie podobała ta jej wersja nazi - kiedy próbowała rozwiązać problem stażystów..

Gosia - Sob 21 Mar, 2009 13:58

No to jeszcze opinie, z którymi się zgadzam:

Pierwsza:
And the thing is, I’m not against the idea of the scene. I think that, given what Mer just found out about Izzie, it makes sense that she’d feel that Derek quitting surgery was a huge, selfish waste of a tremendous gift. I’m fine with that reaction. But, I really think they could’ve gotten the idea across in a way that was just as powerful but didn’t make it sound like Mer’s love for Der is dependent on whether or not he’s got a scalpel in his hand. Separate the love from the respect. Have her tell him that she’ll always love him, but that she can’t respect him if he’s going to just throw away this amazing, rare, incredible ability he has to save lives. That it’s a waste, and she can’t respect him for that. Not when her friend’s dying. I think it still would’ve gotten Derek to pick up those scans, and it would’ve lessened the whole, irritating, “Save Izzie or else” feel of the scene. Ugh… IDK. Am I the only one feeling this way?

Druga opinia:
I watch the show for MerDer and that last scene kidn of left me confused. I believe you are saving Meredith's "I love you" for a special moment and I liked it. But what left me with a strange feeling was the whole "Would you still love me if I weren't a surgeon" "No". I love Meredith, she's my favourite character but that was a thing I wouldn't expect from her, principles or no principles. The man she loves is broken, you would think she would at least make sure he knows she loves him anyway but that she really needed him to do this surgery. Idk, I think it could have been a way better scene, specially since we had such a powerful and amazing scene last episode.
Z drugiej strony, myślę, że mogli poprowadzić scenę w ten sposob, ale nie wzbudziłaby u widzów tylu emocji, co ta która znalazła się w filmie.
To tak jak ze sceną w poprzednim odcinku, na końcu - była po to, by oburzyć, by wzbudzić emocje.

No właśnie, ktoś zwrocił uwagę, że przez 3 dni nie odzywała się do Dereka, poki nie zadzwonił... A niby miała stać przy nim i go nie zostawiać...

I jeszcze dodam coś ważnego: wspaniała muzyka na końcu, która w scenie z Izzie wywołuje u mnie łzy... naprawdę...

Anonymous - Sob 21 Mar, 2009 16:12

:cry2: oglądnęłam
Spoiler:
i o ile przypadek chłopaka bez twarzy wstrząsnął mną bo akurat jadłam obiad, tak ostatnia scena z Izzie wzruszyła mnie strasznie. Niby jestem dużą dziewczynką co nie płaka na serialach tylko na meczach to tutaj mi się pochlipało.
Jeśli Derek będzie operował Izzie to Ona musi wyzdrowieć, bo inaczej Derek wpadnie w doła giganta i już chyba nic mu nie pomoże, anie ochrzan szefa, ani piwo z kolegami.
Też tak mi się wydawało, że Kapo ich wyśle po kolei na ratunek a oni będą żłopali piwsko.
Wzruszajaca była też Cristina, jak ona szalenie się zmieniła, miast przeżywać operację jak mogła starała się pomóc Izzie.
No i Alex....żal mi go było tak strasznie...

Gosia - Sob 21 Mar, 2009 16:50

No właśnie, zaszantażowała go prawie, że musi operować Izzie, ale czy pomyślała co będzie, jesli Izzie umrze. To naprawdę by go zniszczyło... Nigdy by się już nie podniósł.
Ale z pewnością ona wierzy, że Derek będzie w stanie Izzie uratować, on jest jej szansą.

Anonymous - Sob 21 Mar, 2009 17:05

Spoiler:
Tylko, ze to jest baaardzo ryzykowne 5% to naprawdę maleńko a tak jak trifle napisałą neurochirurgia to najtrudniejsza jest a jeżeli coś pójdzie nie tak Derek będzie załamany i jeszcze może obwiniać Mer za to, że Go do tego popchnęła... i wtedy to będzie gwóźdź do trumny dla ich związku...
On dziś był taki biedny, miał takie smutne oczy, zresztą On był uosobieniem smutku i rozpaczy...

Gosia - Sob 21 Mar, 2009 17:15

Co ja zrobię, że lubię go oglądać jak jest smutny ;) Chciałabym tylko, żeby Mer go pocieszyła.
W takich momentach przypomina mi się ulubiona scena, chyba z 3 sezonu, kiedy Derek też jest smutny, mówi, że w w skali bólu ocenia swój na 8 (chyba), a po każdym pocałunku Mer ten ból się zmniejsza. Kocham tę scenę. :serduszkate: I jeszcze towarzyszy jej piękna muzyka!

[spoiler]wcale nie po operacji Dereka (bo wierzę, że tu jej się uda i Derek wygra), ale później... :( Chyba by było za słodko, gdyby wszystko skończyło się dobrze, a podobno w tym sezonie ma być dobrze z MerDer, więc muszą jakiś wątek zakończyć smutno i może to będzie wątek Izzie... Pamiętamy dobrze zakończenie 2 sezonu - może to samo co było z Dennym teraz będzie z Izzie... Nie chciałabym tego, ale tak się może stać..

Anonymous - Sob 21 Mar, 2009 17:32

Gosiu mam takie same pragnienia jak Ty :mrgreen:
Agnesse - Sob 21 Mar, 2009 17:55

Spoiler:
Mer ma trudności w okazywaniu uczuć. Poza tym, myślę, że taka właśnie miała być ta scena między nimi, właśnie dlatego tak poruszyła. Bo przecież gdyby wzięła go za rękę czy przytuliła, byłaby to niejako akceptacja tego, że on nie będzie już operował. A na to Mer nie może się zgodzić ze względu na Izzy, bo Der jest jednym z iluś tam specjalistów, którzy mogą dokonać tej operacji. Chociaż faktycznie mogła powiedzieć, że go kocha, ale nie jest w stanie respektować jego wyboru.
Myślę, że ona sama teraz czyje się nieco zagubiona w tym wszystkim, bo najpierw wyrzucił ten pierścionek do lasu, a teraz mówi jej, że ją kocha. Dlatego się nie odzywała do niego, żeby dac mu przestrzeń i czas do przemyśleń.

Wydaje mi się, że operacja Izzy, przynajmniej część Der będzie sukcesem, nie wiem, jak z dalszym leczeniem.

Gosia - Nie 22 Mar, 2009 11:18

Obejrzałam jeszcze raz, teraz już w pełni rozumiejąc całość ;)
Poniżej pełna recenzja.

SPOILERY!!!

Znowu się popłakałam, choć ten odcinek oglądałam już drugi raz.
Nie muszę chyba mówić, że Greysi teraz w tej 5 serii wrócili do formy. Znowu jest to świetny serial, który budzi emocje, wzruszenia, łzy.
Po pierwsze przypadek chłopaka bez twarzy - widok przerażający, ale przyjaciele przy jego boku, którzy pomagają mu to przetrwać byli wspaniali. Izzie, która już się poddała, zrozumiała, że jednak przyjaciele pomogą jej przez to przejść. Ostatnia scena, której towarzyszy przejmująca muzyka, wywołuje u mnie za każdym razem łzy.
Po drugie Derek. Dwie rozmowy są niezmiernie istotne - rozmowa z szefem, gdy rzuca mu w twarz, że nie powinien wysyłać Meredith do niego z wiadomością o pierścionku, i dalszy ciąg tej rozmowy w przyczepie. Szef się nie poddał i po trochu pomogł Derekowi się pozbierać. Ach, jak ładnie Derek powiedział, że nie wie, czy ją odzyska... Rozmowa z Meredith - on powiedział, że ją kocha, ona była dość chłodna. "I know" oznaczało, że ona zdaje sobie sprawę, że on nie chciał wyrzucać tego pierścionka na jej oczach, ale to "Nie" - było dość szokujące. Wiem, że ona chciała być chłodna, żeby nim potrząsnąć, ale czy nie mogła powiedzieć "Tak, ale ..."? Czy to, że ona go kocha czy nie, zależy od tego, że on jest chirurgiem? Twarz Dereka posmutniała w tym momencie, potem pewnie zrozumiał, o co jej chodziło, ale rozwiązanie tej rozmowy w ten sposob mnie niemile zaskoczyło. Zostawiła te skany i bez jednego gestu odjechała. On potrzebuje jej miłości i szacunku, dlatego zaczął oglądać te skany, ale wrażenie chłodu pozostaje.
Zresztą to pewnie jest takie rozwiazanie scenariuszowe, żeby teraz był chłod, by tym bardziej emocjonujące było pojednanie..
Tylko pytanie, czy pomyślała, co będzie jak Izzie umrze na stole operacyjnym Dereka? Czym to byłoby dla niego? Pewnie się tak nie stanie, może ona nie umrze albo umrze później, ale w momencie podejmowania ryzyka - zwrocenia się z prośbą do Dereka po pomoc, ona kładzie mu na barki prócz zaufania ogromną odpowiedzialność, tak naprawdę decyduje o jego dalszym życiu, bo jeśli coś by się nie powiodło, byłby skończony. To już byłoby za dużo dla niego. A jeśliby się to najgorsze stało i ostatecznie by porzucił ten zawód - czy wtedy Mer byłaby przy nim?
Pozostałe wątki - stażyści, Meredith podobała mi się jako nowa Bailey, obecność George`a w tym odcinku oceniam pozytywnie.
Sloan i Lexie mnie ni ziębią ni grzeją, więc pominę ich wątek (dalej uwazam, że do siebie nie pasują).
Bawiło mnie wysyłanie rezydentów do Dereka do lasu, w pewnym momencie myślałam, że wszyscy się tam pojawią.
Cristina - zobaczyliśmy, że nie jest robotem, przejęła się chorobą Izzie, a nawet nie mogła operować póki nie zrzuciła z siebie tego ciężaru, który ją przygniatał.
Bardzo dobry odcinek, jeden z najlepszych w 5 sezonie.

Gosia - Nie 22 Mar, 2009 12:04

Tak a propos którego Patricka wolę i dlaczego lekko zarośniętego, oto przykład:

Na tym pierwszym zdjęciu wygląda jak w Zaczarowanej, gdzie mi się mniej podobał.
Wolę jak jest jednak lekko nieogololny ;) Może wyjątkiem jest scena na balu z finału 2 sezonu :serduszkate:

Przy okazji piosenka z finału najnowszego odcinka GA:
http://www.youtube.com/watch?v=p2m0ME9c3wE

Edit:
Podobno w 5 sezonie mają być 24 odcinki, więc niewiele nam zostało. Ostatni odcinek tego sezonu ma być 2-godzinny...
Po nastepnym, 19, który bedzie za tydzień ma być dłuższa przerwa w emisji :(
Wygląda to tak (podobno):
5x19 - 26 marca
5x20 (2 bądź 23 kwietnia),
5x21 - 30 kwietnia,
5x22 - 7 maja i
5x23 i 5x24 - 14 maja

Agnesse - Pon 23 Mar, 2009 18:07

Znowu robią taką przerwę? Co to ma na celu? Podniesienie zainteresowania, czy zirytowanie oglądających :bejsbol: ?
Gosia - Pon 23 Mar, 2009 18:12

Fotki promujące następny odcinek - 19



To drugie mi się bardzo podoba.
Ale co z Huntem?

Edit:
chyba mają za mało odcinków do konca sezonu i muszą stopniować napięcie ;)

Anonymous - Pią 27 Mar, 2009 23:38

Dzięki temu serialowi chyba pojadę do USA medycynę studiować :wink:





Spoiler:
Oglądnęłam i buuu :cry2: troszkę pochlipałam. Najbardziej żal początkowo było mi Rudzielca właśnie, ale Cristina tak łądnie z tego wybrnęła, myślałam, że już wszytsko cacy było. Żal mi było ciutkę Izzie, jakoś najmniej w sumie we tym odcinku.... potem był Duet mer-der, ale scena w windzie była absolutnie rozczulająca, no i wcześniejsza strategia Szefa :rotfl: . Wątek z pacjentką, była tez wzruszający ciutkę... Dobrze, że Derek wrócił do szpitala, zaręczył się z Mer chociaż jak znam tą parę to nie musi być jeszcze nic oficjalnego. Ciekawa jestem dalszych losów Cristiny i Rudzielca, bardzo im kibicuję, mają w sobie coś, ta para, oboje są pokrzywieni i widzę w nich duży potencjał.
Wiadomo wątek Izzie jest ciągle otwarty, ale ząl mi dziś Kareva było, snuł się taki biedny, zaś Izzie leżała taka samotna z tym szalikiem.
ehhh moja głupota...

trifle - Pią 27 Mar, 2009 23:52

O, chyba jednocześnie oglądałyśmy, bo ja właśnie skończyłam niedawno i tak jakoś nie wiem, co teraz ze sobą zrobić. Może bym do domu jutro pojechała, a może nie...
People is better than no people :(

Spoiler:
Mnie dzisiaj jakoś tak było żal Dereka. Przed operacją. Jakiś taki biedny był. Ale mierżą mnie te słodkie sceny z Meredith, dla mnie to sztuczne, pod publiczkę i w ogóle nie widzę tego wielkiego uczucia między nimi. Meredith mnie chyba najbardziej irytuje z nich wszystkich :roll:
Biedna Izzie... Bailey spisywała się na medal, matko kochana, jak ja bym chciała - gdyby kiedykolwiek była taka potrzeba - żeby mi ktoś takim pewnym głosem mówił, że będzie dobrze, opowiadał, co się dzieje i w ogóle.
Zawsze sobie myślałam - głupia... - że co takiego strasznego jest w operacjach? Jest fura lekarzy, pielęgniarek, sprzętu, nic się nie czuje, a jak tak sobie teraz wyobrażę jak to jest leżeć, mieć nad głową tę wielką lampę, nie móc się ruszyć i jakoś tak naturalnie bronić, straszne :?
Bardzo taki kameralny, "wewnętrzny" był ten odcinek. Wątek ze starszą panią ładny i te jej słowa też.
A Cristina leżąca z Owenem z takimi szeroko otwartymi oczami - :( Ona się chyba najbardziej zmieniła z nich wszystkich.

Anonymous - Sob 28 Mar, 2009 09:51

Trifle synchronizacja :mrgreen:
Spoiler:
Mi też Dereka było żl, zwłąszcza, jak potrzebował od Meredith jakiegoś wsparcia, a ona to traktowała jak jakąś transakcję, owszem kocham cię, ale najpierw niech ci się operacja uda. Nosz biedny chłop pod podwójną presją był. Miranda była fenomenalna, rzeczowa, konkretna, przywracająca otuchę. A gdy Izzie dała jej ten szalik na sali to mnie aż coś ścisnęło. BTW śliczny był ten szalik.
A i nie pisałam o Georg`u no super się zachował, ja wiem, że był zestresowany i się bał, ale wyrzuty, że Izzie nie powiedziała JEMU no zabijcie...
Trifle ja też w sumie nie jestem jakąś zapaloną zwolenniczką M&D, ale w tej windzie ona była aż rozjaśniona, jakby ktoś zapalnił w środku latarnie...

I masz rację najbardziej Yang się zmieniła, też bym się bała spać z takim facetem, kto wie czy nie obudzę się na drugim świecie. Ale Cris się starała to rudy bnie chciał pomocy, ba jeszcze pojechał bez litości Derekowi.

Gosia - Sob 28 Mar, 2009 12:17

Ja właśnie obejrzałam i.... oczywiście się wzruszyłam..

spoiler!
i to w dwóch momentach - jak ta staruszka w końcu umarła i ci ludzie wokól niej wreszcie coś poczuli. I na scenie w windzie, myślałam, że mnie nie ruszy, bo się jej spodziewałam, ale jednak jakoś tak mi się miło zrobiło, jak Derek zaczął wymieniać te wszystkie operacje, które były dla nich ważne i Mer się tak uśmiechała. To było takie jasne wreszcie i pogodne.
Żal mi go było, jak się przygotowywał do tej operacji i nie miał dobrego słowa od Mer, choć powiedziała, że go kocha, ale liczył na coś więcej. Bał się tej operacji i chciał wiedzieć, że jej nie straci, cokolwiek by się zdarzyło...
Owen, pokiereszowany, też bałabym się spać przy nim. Przecież to od niego niezależne, ale jest groźny.
Alex - moim zdaniem słabo i histerycznie zagrał w czasie rozmowy z Mer, ale potem jak położył się przy Izzie było mi go żal.
George`a nie do końca rozumiem, powienien zrozumieć Izzie.
Szef zabawnie przeszkadzał Mere wsiąść do niewłaściwej windy ;)
Myślę, że oni trochę się bali chodzić do Izzie przed operacją, nie wiedzieli co robić i co mówić, woleli udawać, że są zajęci innymi pacjentami nie mają na to czasu, ale wciąz myśleli o niej: i Meredith i Alex i George. Cristina miała tym razem własne problemy...
Smutne mimo radosnego faktu było zakończenie:
- Zaręczyłam się.
- Zerwałam z Owenem.

W sumie dobry odcinek i nawet pojawił się w nim fragment mojej ukochanej Greysowej piosenki The Cinematic Orchestra..
Dlaczego trzeba będzie czekać tyle czasu na następny odcinek? :cry2:
Trochę fotek:

W szpitalu:

Derek i Owen:

Lubię Meredith w czepku chirurgicznym ;)

MerDer

Alex i Izzie

Owen i Cristina:


People is better than no people - dobry tekst!

Agnesse - Sob 28 Mar, 2009 12:32

Mi też się ten odcinek podobał
Spoiler:
Trochę zirytowała mnie na początku ta rodzinka, co tak czekała na śmierć tej staruszki (swoją drogą twarde życie miała, tyle reanimacji). Piękne były jej słowa jak się przebudziła na chwilę. Jej rodzina z początku wydała mi się bezduszna, te ich pytania, takie wyzute z uczucia, ale kiedy zobaczyłam łzy i to jak zachowali się, gdy naprawdę umarła, zmieniłam zdanie.
Owen i Cristina, wątek ciekawy, na jej miejscu też pewnie bym się bała i to bardzo. Mam nadzieję, że uda im się to jakoś przezwyciężyć, w końcu Derek zaproponował Owenowi pomoc w tej kwestii.
Bailey, rzeczowa, a jednocześnie tak pełna ciepła i otuchy. To jak mówiła Izzy, że jest potrzebna, że będzie uczyć kolejnych stażystów. Szalik cudny.
Alex, mocno histeryczny, mam wrażenie, że czuł się tym przytłoczony. Sam nie wie jak będzie, czy ma mieć nadzieję czy nie.
MerDer, ona znów szorstka, ale to chyba podziałało, zmusiło go działania. W windzie oboje promienieli. I w sumie Mer chyba osiągnęła swój cel, Der jej podziekował, mówiąc, że ona wie jak przetrwać kryzys, bo sama przetrwała gorsze, że wcale nie jest mroczna i pokręcona, że to jest siła, dzięki której była w stanie przetrwać i pomóc jemu



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group