To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik Tom III

Maryann - Wto 12 Cze, 2007 21:04

Darcy będzie miał teraz ważniejsze rzeczy na głowie i demoniczna milady mu uwagi zaprzątać nie będzie. Tak, że od Sylvanie to mamy całkiem długie wakacje.
Pojawi się gdzieś w okolicach IV-V rozdziału - nie na długo (na szczęście), ale jej obecność okaże się istotna dla przebiegu akcji...

Alison - Wto 12 Cze, 2007 21:19

Marija napisał/a:
Nie napisane, pod które :wink: . Ale jak mu tak serce hałasowało, to zasadniczo obojętne ramię, cały musiał podrygiwać :rotfl: .


Maryniu, gentelman zawsze podaje kobiecie prawe ramię, nigdy nie prowadzi jej z lewej strony. Zwyczaj pochodzi jeszcze z czasów rycerskich, kobiecie prowadzonej z lewej miecz, rapier czy też szpada, obijałaby się o nogi i damie suknię mogłaby zniszczyć :grin:
Tak więc nie dało rady czuć tego łomotu serca, no chiba, że mu we wszystkich żyłach pulsowało, a to nie jest wykluczonym :wink:

Marija - Wto 12 Cze, 2007 22:51

Przemawiasz do nieszczęsnej istoty, dla której prawa i lewa strona to w zasadzie wszystko jedno :cool: , taka ułomność. Już bardziej do mnie przemawia "w tę" i łapą i "w tamtą" i łapą :mrgreen: . Na kursie prawa jazdy było fajnie :shock: , biedny instruktor!
:rotfl:

Alison - Wto 12 Cze, 2007 23:28

Marija napisał/a:
Przemawiasz do nieszczęsnej istoty, dla której prawa i lewa strona to w zasadzie wszystko jedno :cool: , taka ułomność. Już bardziej do mnie przemawia "w tę" i łapą i "w tamtą" i łapą :mrgreen: . Na kursie prawa jazdy było fajnie :shock: , biedny instruktor!
:rotfl:


A to przepraszam, jako gentelman zapamietaj po prostu, że tam gdzie wisi pochwa (sorry :wink: ) miecza, tam dama nie chodzi, idzie po tej drugiej :lol:

Ulka - Śro 13 Cze, 2007 00:31

Alison napisał/a:
Marija napisał/a:
Nie napisane, pod które :wink: . Ale jak mu tak serce hałasowało, to zasadniczo obojętne ramię, cały musiał podrygiwać :rotfl: .


Maryniu, gentelman zawsze podaje kobiecie prawe ramię, nigdy nie prowadzi jej z lewej strony. Zwyczaj pochodzi jeszcze z czasów rycerskich, kobiecie prowadzonej z lewej miecz, rapier czy też szpada, obijałaby się o nogi i damie suknię mogłaby zniszczyć :grin:
Tak więc nie dało rady czuć tego łomotu serca, no chiba, że mu we wszystkich żyłach pulsowało, a to nie jest wykluczonym :wink:

Ale obecnie żołnierz prowadzi niewiastę z lewej swej strony by prawą ręką mógł... salutować przełożonym :cool:

Maryann - Śro 13 Cze, 2007 06:01

Rozdział II część 32

- Panie Darcy – Elizabeth podniosła na niego twarz – W Rosings Park jest wiele ścieżek do spacerów, nieprawdaż ?
- Tak, z pewnością – odparł i szybko odwrócił wzrok, żeby ukryć uśmiech, który groził pojawieniem się na jego twarzy. Do diaska, to zaczyna się robić niemożliwe ! Jak z niebem trzymanym na ramieniu może się nie uśmiechać niczym dureń ?
- Tak myślałam – samozadowolenie Elizabeth z jego pozornie prostego wniosku zastanowiło go, ale tajemnica szybko wyjaśniła się, gdy powiedziała – Chociaż nie chodziłam po wszystkich ścieżkach Rosings, niech mi będzie wolno powiedzieć, że ta właśnie ścieżka jest bardzo dobra na uspokojenie nastroju i samotne rozmyślania.
- Doprawdy !
Darcy odwrócił wzrok i przygryzł dolną wargę, zdecydowany ukryć uśmiech, który znowu wypływał mu na twarz. Dzięki Bogu, jego wzrost i postura pozwala mu ukryć go przed nią ! To byłoby niezbyt subtelne, tak otwarcie ujawnić swą przyjemność z tego, co ona mu tak delikatnie przekazała. Więc załatwione ! Spotka ją tu zawsze, gdy będzie chciał posunąć do przodu swoje zamiary prywatnej rozmowy, czy wzajemnego porozumienia. Doskonale ! Tak długo, jak pogoda pozwoli. Spojrzał na skrawki nieba pojawiające się i znikające między pełnymi liści, poruszanymi wiatrem gałęziami.
- Więc woli pani samotne spacery, panno Bennet ? Nie pragnie pani towarzystwa ?
- Och, czasami ! Odpowiednie towarzystwo robi wielką różnicę w przechadzce. Ale jeśli nie można go mieć, to preferuję swoje własne i ciszę.
- Więc jesteśmy jednego zdania, również w tej kwestii – skinął głową.
„Odpowiednie towarzystwo”. Aaach, coraz lepiej !
Elizabeth spojrzała na niego z brwiami zmarszczonymi ze zdziwienia.
- Nie rozumiem pana, panie Darcy ?
- Pamiętam, że to pani to pierwsza to zauważyła – nadal marszczyła brwi, a ponieważ nie mógł tego znieść, wyjaśnił – Powiedziała pani kiedyś, że widzi pani wielkie podobieństwo naszych myśli. Nie chcę mówić, co szczególnie tego wieczora pan zaobserwowała, ale w ogólności uważam, że pani ocena jest prawdziwa.
- Doprawdy ! – zawołała Elizabeth.
Teraz była jej kolej, żeby odwrócić głowę. Reszta drogi powrotnej do Hunsford minęła w ciszy, która wydawała się Darcy’emu przyjacielska, a której żadne z nich nie przerwało, zanim nie doszli do bramy przy granicy naprzeciw probostwa. Otworzył furtkę wolną ręką, a potem uległ pokusie uściśnięcia dłoni spoczywającej na jego ramieniu. Wziął ją i trzymając ukłonił się. Potem puścił i zrobił krok w tył.
- Miłego dnia, panno Bennet – powiedział miękko.
- Miłego dnia, panie Darcy – odparła.
Rzucił jej zdziwione spojrzenie, gdy raz jeszcze z zaciekawieniem spojrzała mu w oczy, po czym dotknąwszy kapelusza odwrócił się w stronę Rosings Park. Znowu pod osłoną drzew, uderzał laską w lewą dłoń. Och, to było doskonałe ! Zrobił postęp ! Dobry Boże, ledwo mógł doczekać się jutra !

Marija - Śro 13 Cze, 2007 07:34

Ulka napisał/a:
Ale obecnie żołnierz prowadzi niewiastę z lewej swej strony by prawą ręką mógł... salutować przełożonym :cool:
No tak :shock: - zasady biorą w łeb. Niedługo kobieta będzie chodzić za mężczyzną
Alison - Śro 13 Cze, 2007 10:33

Ulka napisał/a:
Ale obecnie żołnierz prowadzi niewiastę z lewej swej strony by prawą ręką mógł... salutować przełożonym :cool:


Ulaszku! Jak Ty sobie wyobrażasz salutowanie z niewiastą pod ręką? Salutuje się w pozycji na baczność. Niewiasta musi chwilę ustać o wlasnych siłach :lol:

A swoją drogą ten Darcy to jakiś przymuł, kobita mu wyraźnie mówi spadaj leszczu, a on się cieszy, że ona się cieszy z jego "odpowiedniego towarzystwa". No tak, oni są z Marsa...a my twardo stąpamy po Ziemi... :cool:

Dione - Śro 13 Cze, 2007 10:39

Darsik pogrązony z kretesem :twisted: Całe zachowanie Lizzy sobie po swojemu tłumaczy :twisted: Ona chce mu powiedziec, że nie chce go widzieć, a jemu się zaproszenie na schadzkę wydumało :lol: Miód, poezja dla zmęczonych kobietek :thud:
Maryann - Śro 13 Cze, 2007 10:43

Alison napisał/a:
A swoją drogą ten Darcy to jakiś przymuł, kobita mu wyraźnie mówi spadaj leszczu, a on się cieszy, że ona się cieszy z jego "odpowiedniego towarzystwa".

No a niby jak miałby ją zrozumieć ? :roll: Przecież sama mu powiedziała, że charaktery mają podobne, to i postąpił wg zasady "sądzę ciebie podług siebie"... :lol:

Marija - Śro 13 Cze, 2007 11:10

Alison napisał/a:
Salutuje się w pozycji na baczność. Niewiasta musi chwilę ustać o wlasnych siłach :lol:
Co? :shock: Jak to "o własnych siłach"??? Jak zwykle, męskie wygodnictwo górę bierze
Ania1956 - Śro 13 Cze, 2007 17:46

Teraz już wiadomo dlaczego Darcik zdecydował się na oświadczyny. On był pewien że zostanie przyjęty :smile: przecież tak dobrze się z Elżbieta rozumieją :lol:
asiek - Śro 13 Cze, 2007 17:59

Maryann napisał/a:
Jak z niebem trzymanym na ramieniu może się nie uśmiechać niczym dureń ?

Ale Pamelkę poniosło, :roll: zupełnie jak dzisiaj Darsika. :wink:

Maryann, :kwiatek:

Maryann - Śro 13 Cze, 2007 20:05

asiek napisał/a:
Maryann napisał/a:
Jak z niebem trzymanym na ramieniu może się nie uśmiechać niczym dureń ?

Ale Pamelkę poniosło, :roll:

Trochę mi to sformułowanie spokoju nie dawało. Mam wrażenie , że to jakiś idiom czy powiedzenie, ale jakoś nigdzie nie znalazłam jego polskiej wersji. Więc po bezskutecznych poszukiwaniach skapitulowałam i przetłumaczyłam je dosłownie. :wink:

asiek - Śro 13 Cze, 2007 22:04

Maryann napisał/a:
Trochę mi to sformułowanie spokoju nie dawało [...] Więc [...] przetłumaczyłam je dosłownie.

"Niebo trzymane na ramieniu" brzmi romantycznie. :mrgreen: Jeno jak oczami wyobraźni zobaczyłam sztywniaka Darcy'go i lekko zirytowaną, obecnością tego pierwszego, Lizzy, to mi to niebo w piekełko się zamieniło. :wink:

Maryann - Śro 13 Cze, 2007 22:28

Rozanielony, wniebowzięty (nomen omen) sztywniak z ciskającą pioruny chmurką na ramieniu... :mrgreen:
Cuś jakby taka kombinacja: :serduszkate: :wsciekla:

Ulka - Śro 13 Cze, 2007 22:54

Alison napisał/a:
Ulaszku! Jak Ty sobie wyobrażasz salutowanie z niewiastą pod ręką? Salutuje się w pozycji na baczność. Niewiasta musi chwilę ustać o wlasnych siłach :lol:

ja sobie nie wyobrażam, ja to gdzieś wyczytałam w podręczniku dobrego wychowania :o :smile:
ale racja w tym jakaś jest, jak się zastanawiam-nawet jak ją puści, to gdyby szła od prawej strony mogłaby oberwać ręką salutującą... :mrgreen: gdyby nie zdążyła odskoczyć...a nie ma gdzie odskoczyć bo tam przechodzi przełożony :thud:

Maryann napisał/a:
co ona mu tak delikatnie przekazała

Ładnie, on ją o flirty podejrzewa!

Maryann - Czw 14 Cze, 2007 05:52

Rozdział II część 33

Następnego ranka padało i chociaż właściciel ziemski w Darcym cieszył się z tego, reszta jego istoty ograniczyła się do przemierzania korytarzy Rosings i warczenia na kuzyna z byle powodu. W końcu, gdy Richard nie mógł już wytrzymać jego złego humoru, Darcy wycofał się za książkę w róg dobrze wyposażonej, ale rzadko używanej biblioteki ciotki. Bez wątpienia przeczytałaby je wszystkie, gdyby była wytrawną czytelniczką, pomyślał Darcy niegodziwie i udzielił sobie w myśli ostrej nagany za swój brak wyrozumiałości. Co się z nim działo ? Wiedział, co ! Chciał być w zagajniku, z Elizabeth, mieć jej dłoń na swoim ramieniu, czuć jej bliskość wypełniającą mu zmysły.
Westchnąwszy głęboko, wrócił do książki, którą beztrosko wybrał i spróbował skupić się na drukowanych słowach, które miał przed oczyma, ale delikatny szczęk zamka w drzwiach kazał mu znowu podnieść głowę. Czyżby to Richard się tu do niego podkrada ? Drzwi otworzyły się odrobinę, a za nimi ostrożnie ukazała się ręka. Oczy Darcy’ego rozszerzyły się ze zdumienia. Anna ! Drobna sylwetka kuzynki wsunęła się do wnętrza biblioteki i pośpiesznie, choć delikatnie zamknęła za sobą drzwi. Bez pani Jenkinson ! Darcy zaskoczony zmarszczył brwi. Był to chyba pierwszy raz, kiedy widział Annę bez opiekunki plączącej się w pobliżu. Nie rozglądając się wokół, Anna podeszła prosto do półek znajdujących się między północnymi oknami i zaczęła je, ksiązka po książce, nerwowo przeglądać. Sztywność jej postawy i ciche, pełne frustracji, westchnienia rozlegające się w pokoju świadczyły jasno, że jej poszukiwania na niższych półkach nie zostały uwieńczone sukcesem i wkrótce będzie potrzebowała drabinki. Zaciekawiony i pełen współczucia wstał ze swego fotela.
- Czy mogę…
Musiał przerwać. Usłyszawszy go Anna krzyknęła, obróciła się i spojrzała na niego z takim przerażeniem na swej bladej twarzy, że Darcy przestraszył się, że zemdleje. Przez chwilę oboje stali bez ruchu wpatrując się w siebie, aż Anna odwróciła wzrok i – jak się wydawało Darcy’emu - wzdrygnęła się.
- Kuzynko – zaczął znowu zniżając głos – Czy mogę ci w czymś pomóc ? Powiedz, czego szukasz, może ja to znajdę – Anna spojrzała na niego, jakby sprawdzając jego szczerość – Anno ? –naciskał łagodnie.
- Wordsworth * – wyszeptała w końcu – Pierwszy tom poematów. Pani Jenkinson zabrała je, zanim… Mama nie pochwala… – przerwała i zarumieniła się – Proszę, muszę je znaleźć.
- Oczywiście – zapewnił ją Darcy i odwrócił się w stronę półek, które przeszukiwała – Dlaczego uważasz, że są tutaj ?
- Pani Jenkinson zawsze kładzie tu książki, które przeczytałam. Mama wtedy wie, co czytam.
- Zaczynam rozumieć ! – uśmiechnął się do niej, zanim zbliżył się do półek – Znajdziemy tę książkę, kuzynko.
Przykro było widzieć pełne ulgi i wdzięczności spojrzenie, jakie rzuciła mu Anna. Kazało mu też ono Darcy’emu pomyśleć, że niewiele się zastanawiał, jakie musi być jej życie. Najmniejszym, co mógł zrobić, to znaleźć jej książkę. I zajął się tym z całym zaangażowaniem.
- A, jest ! Znalazłem ! – Darcy wyciągnął swoją zdobycz spomiędzy dwóch książek, gdzie ją wciśnięto na półce znajdującej się nawet nad jego głową – Anno, jest ! – zawołał i wyciągnął książkę do niej.
Sięgnęła po nią, ale on wypuścił ją zbyt szybko i książka upadła na podłogę, a kartki rozsypały się wokoło.
- Anno, wybacz mi ! – schylił się natychmiast, żeby pozbierać rozsypane kartki.
- Nie ! Nie kłopocz się tym !
Anna schyliła się do swej zrujnowanej książki, ale Darcy był szybszy. Obejrzawszy tom stwierdził, że nie brakuje żadnej strony. Zdziwiony podniósł kilka z leżących wokół kartek.
- Nie ! Proszę, daj mi je – błagała go Anna – Darcy !
Podniósł się więc i odsunął na bok, a oczy przebiegały mu między zrozpaczoną twarzą kuzynki, a trzymanymi w ręku kartkami. Choć ledwie rzucił na nie okiem, wiedział, co zawierają.
_____________________________
* William Wordsworth (1770-1850) – poeta angielski, uznawany za prekursora romantyzmu w literaturze brytyjskiej. Jeden z tzw. poetów jezior.

Ania1956 - Czw 14 Cze, 2007 08:27

Maryann napisał/a:
Podniósł się więc i odsunął na bok, a oczy przebiegały mu między zrozpaczoną twarzą kuzynki, a trzymanymi w ręku kartkami. Choć ledwie rzucił na nie okiem, wiedział, co zawierają.


Anna ma tajemnice !! :shock: Może też nie jest do końca taka jaką ja inni widzą ?. Następna niespodzianka. Ciekawe co tam było napisane??

Alison - Czw 14 Cze, 2007 09:24

Ulka napisał/a:
ja sobie nie wyobrażam, ja to gdzieś wyczytałam w podręczniku dobrego wychowania :o :smile:


Podręcznik podręcznikiem, a regulamin regulaminem :wink: . We współczesnym wojsku, w miejscach publicznych, a tym bardziej z jakimś niebem uwieszonym u ramienia :cool: , niższy stopniem nie musi salutować, wystarczy, że pozdrowi skinieniem głowy. A drzewiej to uchodziło nawet salutowanie lewą ręką, tą od serca :wink:

A co do Anny, to bidulka ci ona jest i tyle. Niebawem sie dowiecie :-(

Mag - Czw 14 Cze, 2007 09:27

Ulka napisał/a:
Alison napisał/a:
Ulaszku! Jak Ty sobie wyobrażasz salutowanie z niewiastą pod ręką? Salutuje się w pozycji na baczność. Niewiasta musi chwilę ustać o wlasnych siłach

ja sobie nie wyobrażam, ja to gdzieś wyczytałam w podręczniku dobrego wychowania
ale racja w tym jakaś jest, jak się zastanawiam-nawet jak ją puści, to gdyby szła od prawej strony mogłaby oberwać ręką salutującą... gdyby nie zdążyła odskoczyć...a nie ma gdzie odskoczyć bo tam przechodzi przełożony

Na kursie samoobrony była mowa, ze prawą rękę trzeba miec wolną , żeby łobuza "prać po gębie"- większość kursantów była praworęczna-więc jakikolwiek blok, czy cios wyprowadza prawą ręką -no i damę można przytrzymac w trakcie lewą rączką :cool: (o ile sie jakąś prowadzi , tylko czy wtedy mamy doczynienia z gentelmanem? :rotfl: )
Maryann napisał/a:
Przykro było widzieć pełne ulgi i wdzięczności spojrzenie, jakie rzuciła mu Anna. Kazało mu też ono Darcy’emu pomyśleć, że niewiele się zastanawiał, jakie musi być jej życie

Nareszcie ten sobek przestał myślec tylko o sobie.

Dzięki Maryannku :hello:

Alison - Czw 14 Cze, 2007 10:41

Mag napisał/a:
jakikolwiek blok, czy cios wyprowadza prawą ręką -no i damę można przytrzymac w trakcie lewą rączką :cool:


Żeby nie uciekła z napastnikiem? :wink:
A prawda jest taka, że casy takie przyśli, że dla gentelmanów nie ma już miejsca, skoro muszą ciosy prawą ręką wyprowadzać i w ogóle, co zresztą widać w każdym tramwaju i autobusie, jak w tym upale damy z siatami ledwie utrzymują równowagę, a "gentelmani" rozwaleni na wszystkich siedzeniach, tępo gapią sie na przejeżdżajace samochody. Z drugiej strony, w takich warunkach też raczej trudno zostać damą do ostatniego tchnienia... Lepiej wracajmy do Rosings, bo zaraz nastąpi kulminacyja!

Maryann - Czw 14 Cze, 2007 10:56

Alison napisał/a:
"gentelmani" rozwaleni na wszystkich siedzeniach, tępo gapią sie na przejeżdżajace samochody

z odnóżami wyciągniętymi na całą szerokość pojazdu... :wsciekla:

Ulka - Czw 14 Cze, 2007 14:36

Alison napisał/a:
a tym bardziej z jakimś niebem uwieszonym u ramienia

ale jak ma to niebo z prawej strony na chodniku to niebo zasłania przed ochlapaniem przez samochody! :-P
Ania1956 napisał/a:
Ciekawe co tam było napisane??

Listy miłosne od Collinsa!!! :paddotylu: :rotfl:

<po chwili zastanowienia> a nie, Collins to do jej matki by pisywał...


Listy od ubogiego dzierżawcy... tylko jak by z nim schadzki urządzała, skoro pani J. jej nie odstępuje :mysle:

Ulka - Czw 14 Cze, 2007 14:41

Alison napisał/a:
a tym bardziej z jakimś niebem uwieszonym u ramienia

ale jak ma to niebo z prawej strony na chodniku to niebo zasłania przed ochlapaniem przez samochody! :-P
Ania1956 napisał/a:
Ciekawe co tam było napisane??

Listy miłosne od Collinsa!!! :paddotylu: :rotfl:

<po chwili zastanowienia> a nie, Collins to do jej matki by pisywał...


Listy od ubogiego dzierżawcy... tylko jak by z nim schadzki urządzała, skoro pani J. jej nie odstępuje :mysle:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group