To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Duma i uprzedzenie

Trzykrotka - Pon 02 Sie, 2010 22:37

nicol81 napisał/a:

Za to musi się podlizywać szefowi, by zechciał łaskawie wypuścić ją z pracy trzy kwandranse po końcu, a nie godzinę :?

Zdecydowanie wolę. Z pracy w końcu wychodzisz, a od takiego Collinsa nie masz spokoju nigdy "dopóki nas śmierć nie rozłączy" :roll:
Trzykrotka napisał/a:
dzisiaj to by JA książek nie wydali w takiej formie- musiałaby sporo wyciąć i seks dołożyć :wink:

Francis Meyers pisze o sadzeniu kwiatów, remoncie domu i gotowaniu - a kupuje dom za domem i podróżuje po świecie :wink: . Mnie to zadowala, sądzę, że i pannie Austen także.

nicol81 - Wto 03 Sie, 2010 21:23

Trzykrotka napisał/a:
Z pracy w końcu wychodzisz, a od takiego Collinsa nie masz spokoju nigdy "dopóki nas śmierć nie rozłączy"

Albo póki nie pójdzie wypatrywać lady Katarzyny lub pracować do ogrodu :wink:
Cytat:
Francis Meyers pisze o sadzeniu kwiatów, remoncie domu i gotowaniu - a kupuje dom za domem i podróżuje po świecie . Mnie to zadowala, sądzę, że i pannie Austen także.

Wątpię, by się chciała przekwalifikować na kwiaty...

JoannaS - Czw 12 Sie, 2010 08:48

Wiera napisał/a:

Poza tym zarówno tutaj jak i w DiU mam wrażenie, że one już wtedy coś czuły do absztyfikantów, ale z pewnych przyczyn musiały odmówić.
Trudno więc nie przyznać racji mr. Colins, że kobiety odrzucają oświadczyny, choć pragną danego mężczyzny.



Co do DiU nie zgodzę się. Elizabeth szczerze nie znosiła Darcy'ego podczas pierwszych oświadczyn. Specjalnie nie poszła do Rosings by go nie widzieć.

BeeMeR - Czw 12 Sie, 2010 09:49

JoannaS napisał/a:
Co do DiU nie zgodzę się. Elizabeth szczerze nie znosiła Darcy'ego podczas pierwszych oświadczyn. Specjalnie nie poszła do Rosings by go nie widzieć.
Jak dla mnie to właśnie ta "negacja uczucia" - przy czym to jeszcze nie była miłość, ale zaciekawienie, denerwowanie - w każdym razie nie obojętność.
Wiera - Czw 12 Sie, 2010 13:41

Nie miłość, lecz zauroczenie.
One jeszcze nie wiedziały, ale po takim ,,bum" jak odmowa, coś im zaczęło w głowach świtać.

JoannaS - Czw 12 Sie, 2010 13:49

BeeMeR napisał/a:
Jak dla mnie to właśnie ta "negacja uczucia" - przy czym to jeszcze nie była miłość, ale zaciekawienie, denerwowanie - w każdym razie nie obojętność.


Jak dla mnie to nie była żadna negacja tylko szczera niechęć.

Dwa cytaty:
„Niejednokrotnie tak się jakoś składało, że Elżbieta spacerując po parku spotykała nagle pana Darcy’ego. Odczuwała to jako złośliwość losu, który kierował młodego człowieka tam, dokąd nikt inny nigdy nie zaglądał."

„Doszła więc do wniosku, że Darcy kierował się najohydniejszą pychą, a przy tym chciał zachować Bingleya dla własnej siostry.
Wzruszenie i łzy wywołane tymi przeżyciami przyniosły w rezultacie migrenę. Pod wieczór ból stał się tak nieznośny, a niechęć widzenia się z panem Darcym tak mocna, że Elżbieta postanowiła nie iść wraz z wszystkimi do Rosings, dokąd zaproszono ich na herbatę. "

Nie widzę w postawie Elizabeth zaciekawienia.

Później po przeczytaniu listu Darcy'ego zdanie zmieniła.

ori - Pią 13 Sie, 2010 12:56

Zgadzam się (niestety) z Joanną. E. odkrywa prawdziwego Darcy'ego przeczytawszy list.

Co do Margaret, to muszę z powrotem przeczytać rozdział z oświadczynami i zaraz po. Chciałabym (romantycznie!) wierzyć, że wkrótce po nich wkrada się do jej duszy niepokój (czyli pierwszy krok do...).

Anonymous - Pią 13 Sie, 2010 18:12

Mnie nawet nie chodzilo o to, ze ona sie juz wtedy kochala w Darsiku, ale o to, ze wzbudzal w niej duze emocje, jak malo kto. Podobnie Jasiek u Margoli.
Emocje, wywolywane kazdorazaowym kontaktem z czasem zmienily jedynie biegunowosc. I zazwyczaj taki biegun ujemny zwiazany jest z negacja. I ja lubie sobie myslec, ze obie panny zareagowaly na panow, ale nie chcialy sie do tego przyznac - stad taka niechec od pierwszego wejrzenia. Dla mnie to jest szczegolnie widoczne w przypadku Malgoski, ktora teoretycznie jako inteligentna kobieta powinna przyjac logiczne tlumaczenie Jaska na temat swojego zachowania... A Elzbieta? Przeciez na poczatku Darsik wydal sie jej przystojnym gosciem, a potem dowiaduje sie, ze ten przystojny gosc nie chce z nia tanczyc, bo nie jest zbyt ladna. No ktora kobieta nie zareaguje babskim fochem? A potem to juz w obu przypadkach poszlo latwo - kazde zachowanie odczytywaly negatywnie.
Klasyczna konstrukcja antyromansu :)

JoannaS - Pią 13 Sie, 2010 18:24

A ja się nie zgodzę. To nie był żaden „foch". Darcy zachował się po prostu niegrzecznie, obraził ją. Trudno kogoś takiego polubić.
A później Elizabeth miała wszelkie przesłanki by go nie znosić.
To raczej z drugiej strony było zainteresowanie, bo Elizabeth nie nadskakiwała mu jak większość.

Yvain - Pią 13 Sie, 2010 18:48

Ja zgadzam się z AineNiRigani :mrgreen: Zainteresowanie nie musi przybierać pozytywnej formy. Przecież nie patrzyła od początku na niego krzywym okiem, kiedy zjawił się przystojny i bogaty. Waśnie od momentu jak ją olał stwierdziła, że jest be. Bo uraził jej dumę i miłość własną, a Elżbieta czuła się wystarczająco dobra dla niego, więc jak mógł bezczelnie stwierdzić, że nie :mrgreen: Oczywiście, że mu nie nadskakiwała, wręcz nim gardziła, ale obojętna być nie mogła :mrgreen: Myślę, że jak nam na kimś nie zależy, to po prostu o nim nie myślimy. Wydaje mi się, ze to od początku musiał być facet w jej typie, tylko wystarczyło go dokładnie poznać :mrgreen:
RaczejRozwazna - Pią 13 Sie, 2010 18:58

Uważam podobnie. Tak silna reakcja niechęci Elizabeth w stosunku do Darsika nie jest "normalna". "normalnie" byłoby gdyby go po prostu zignorowała. Czyli jednym słowem - nie był jej obojętny...
Anonymous - Pią 13 Sie, 2010 19:03

Joanno - Darcy intrygowal sama nowoscia w ciasniutkim towarzystwie, ktore sie znalo jak lyse konie. A przeciez zachowalby sie niegrzecznie, gdyby slowa krytyki byly skierowane do niej. W zasadzie to ona podsluchala rozmowe obu panow (co w gruncie rzeczy jest duzo bardziej na bakier z zasadami dobrego wychowania niz wyrazenie negatywnej opinii przyjacielowi na stronie), gdyby tego nie zrobila, wiekszosc jej reakcji bylaby inna, a juz na pewno - nie tak gwaltowna...
JoannaS - Sob 14 Sie, 2010 08:59

Wybaczcie, ale znowu się nie zgodzę. Elizabeth nie podsłuchiwała, to Darcy gadał za głośno. Faktem jest, że towarzystwo było nim zainteresowane - zawsze to ktoś nowy.
A co do gwałtowności reakcji - gdybym o kimś wiedziała, że skrzywdził kogoś z mojej rodziny i jeszcze bezinteresownie skrzywdził (tak przecież wszyscy sądzili) sympatycznego człowieka, którego lubię to też posłałabym kogoś takiego do wszystkich diabłów.

Anonymous - Sob 14 Sie, 2010 21:37

Biorac pod uwage opis Jane, rozmowa miedzy przyjaciolmi nastapila gdy Lizzy czekala na swoja kolejke do tanca. Nawet jesli cala sala uznala Darsika za pysznego, Lizzy dopiero po podsluchanej rozmowie przychylila sie tej opinii " Pan Darcy odszedl, pozostawiajac Elisabeth nastawiona dosc nieprzychylnie".
nicol81 - Sob 14 Sie, 2010 22:21

Elżbieta była przecież zadurzona w Wickhamie, a później poważnie zainteresowana pułkownikiem.
JoannaS napisał/a:
A później Elizabeth miała wszelkie przesłanki by go nie znosić.

Raczej szukała tych przesłanek, by sobie potwierdzić negatywną opinię.

Anonymous - Sob 14 Sie, 2010 22:59

Nicol - ona wtedy nie znala Wichama - to kilkanascie stron pozniej sie pojawilo...
Anonymous - Nie 15 Sie, 2010 09:56

Czy naprawdę Elżbieta aż tak bardzo szukała tych przesłanek dla potwierdzenia negatywnej opinii?
Ona uwierzyła tylko Wickchamowi, nie miała powodów, aby zarzucić mu łgarstwo.

nicol81 - Nie 15 Sie, 2010 14:08

Poza tym, że gość, którego nie znała, opowiadal jej historyjkę, ktora się nie trzymała kupy? :roll:
Cytat:
Nicol - ona wtedy nie znala Wichama - to kilkanascie stron pozniej sie pojawilo...

Wtedy nie. Ale jak się pojawił, to od razu się wciągnęła... :wink:

Anonymous - Nie 15 Sie, 2010 14:32

Ona później się zorientowała, że ta opowieść kupy się nie trzyma. Tak to nie miała powodów by nie wierzyć uroczemu młodzieńcowi w mundurku
Anonymous - Nie 15 Sie, 2010 17:35

To tym bardziej dowodzi temu, ze od Wickhama slyszala jedynie to, co chciala slyszec, bo byla juz uprzedzona. W takich sytuacjach interpretujemy dane na korzysc/niekorzysc.
Dopiero po liscie Darsika zaczela sie zastanawiac. Bo skoro poznala go na tyle, by wiedziec, ze predzej powie okrutna i bardzo bezposrednia prawde, niz slodkie klamstwo i pomimo niecheci - wlaczyla myslenie. W tym czasie sadzila, ze on jest zbyt pyszny i zarozumialy by klamac.
Pozniejsza analiza zachowania Wickhama jedynie potwierdzila negatywy na jego temat.

nicol81 - Nie 15 Sie, 2010 19:37

AineNiRigani napisał/a:
To tym bardziej dowodzi temu, ze od Wickhama slyszala jedynie to, co chciala slyszec, bo byla juz uprzedzona. W takich sytuacjach interpretujemy dane na korzysc/niekorzysc.
Dopiero po liscie Darsika zaczela sie zastanawiac. Bo skoro poznala go na tyle, by wiedziec, ze predzej powie okrutna i bardzo bezposrednia prawde, niz slodkie klamstwo i pomimo niecheci - wlaczyla myslenie. W tym czasie sadzila, ze on jest zbyt pyszny i zarozumialy by klamac.
Pozniejsza analiza zachowania Wickhama jedynie potwierdzila negatywy na jego temat.

Ja się prawie zgadzam, poza tym, że poznała go na tyle, by wiedzieć, że nie kłamie. Najpierw tak myslała, tylko historia Georgiany i polecenie zapytania pułkownika ją przekonały.

Anonymous - Nie 15 Sie, 2010 19:53

moze i masz racje?
wydaje mi sie jednak, ze zapewnienia pulkownika mialy jedynie potwierdzic jej domysly - bo jak sama przyznala, z dwoch przeciwleglych opinii ta Darsikowa bardziej ja przekonala.
Ale przy tym akurat nie bede sie upierac :P

nicol81 - Nie 15 Sie, 2010 21:36

Ona się bardzo starała sobie udowodnić, że to Wikuś jest ok, a Darcy be, ale im dłużej myslała, tym mniej wychodziło, że 2+2=117 :roll: Zalety Darciemu przyznaje dopiero na końcu.
Admete - Nie 15 Sie, 2010 22:20

Dziewczyny, ale to wątek o N&S ;)
Anonymous - Pon 16 Sie, 2010 06:41

Przepraszam :) Nie popatrzylam na temat i zapomnialam. Naprawde myslalam, ze gadamy w watku dumowouprzedzeniowy (zawsze otwieram hurtowo wszystkie nowe posty, a potem nie patrze juz na temat, tylko tresc). Czasami tak sie potem dziwie (gdy mi sie zmieni kontekst wypowiedzi), ze ho ho.
Jeszcze raz w takim razie - sori (chociaz z tym Darsikiem, to sie nie zgadzam :P )



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group