To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Książki mojego życia...

Aga85 - Wto 06 Cze, 2006 15:05

Tak, czytałam. Ciekawa książka. Chociaż na początku źle mi sie czytało ze względu na to, ze powieśc jest w formie listów.
Caitriona - Wto 06 Cze, 2006 15:25

O mamo! Przypomniałyście mi o "Małgosi kontra Małgosi" :) :) Super kniżka! "Tajemniczego opiekuna" nie znam. Pamiętam jak się zaczytywałam w "Małej księżniczce" i "Tajemniczym ogrodzie"... To były lata...
Panna_Marta - Wto 06 Cze, 2006 18:05

Gitko, przepadam za Tajemniczym opiekunem. Pająk Długonogi był dla mnie zagadką do ostatniej chwili, a listy, które pisywała Agata takie wesołe i urocze! Ach, chyba czas najwyższy przeczytać kolejny raz. Uwielbam powracać do książek.

Małgosi contra Małgosi
oraz Godziny pąsowej róży nie zdołałam polubić, ale być może to przez to, iż czytałam je zaledwie raz. Miłośniczkom cofania się w czasie polecam Tajemniczą szkatułkę i Eliksir przygód. Zabawne, pogodne, bardzo często do nich wracam :wink: .

Agn - Wto 06 Cze, 2006 19:25

Oooooch! Z wypiekami na twarzy czytałam Tajemniczego opiekuna! Cudowna książka. A forma listowa mi w tym przypadku nie przeszkadzała. Ponoć jest kontynuacja, ale nie jestem pewna. :?
Aga85 - Wto 06 Cze, 2006 19:34

Mnie przeszkadzała na samym początku, ale potem sie wciągnęłam i musze przyznac, ze książka nawet mi sie podobała. Choc nie ukrywam, że większym sentymentem darzę Błękitny zamek. :wink:
Agn - Wto 06 Cze, 2006 19:38

Mi się Błękitny zamek podobał w sumie tylko na początku. Jak się zaczęła "buntować", to wyglądało jak pękająca skorupa. Potem jakoś tak....
Admete - Wto 06 Cze, 2006 20:33

Godzinę pąsowej róży przypomnialam sobie kilka miesięcy temu, nadal swietna. A pamiętacie, że w teatrze tv dla dzieci i młodzieży ( było coś takiego ;-) ) zrobiono przedstawienie na podstawie książki Małgosia kantra Małgosia? Podobało mi się. :) A co do Nad Niemnem to wolę tę powieść od Lalki. Przeczytałam ja gdzieś tak w VII klasie podstawówki i film też polubiłam.
kikita - Wto 06 Cze, 2006 20:53

Dziewczyny a Rodziewiczówna "Miedzy ustami a brzegiem pucharu", " Wrzos","Dewajtis" ,
J.Austen " Sanditon" , J.Benzoni" Marianna - kurier cesarza" , M.Samozwaniec"Maria i Magdalena" to są książki cuda.Chociaż lubię i inne np."Imie Róży" czy Grzesiuka"Boso ale w ostrogach"i "Pięc lat kacetu". Kurcze dużo tego a dopiero się rozkrecam.

Agn - Wto 06 Cze, 2006 21:03

O, Imię róży jest jedną z najbardziej niesamowitych, fascynujących książek, jakie w życiu czytałam.
kikita - Wto 06 Cze, 2006 21:17

Zgadzam się, zresztą sama ekranizacja też sie wyjatkowo udała.
Aga85 - Wto 06 Cze, 2006 22:22

Agn napisał/a:
O, Imię róży jest jedną z najbardziej niesamowitych, fascynujących książek, jakie w życiu czytałam.


Zgadzam się całkowicie. Powieśc rewelacyjna. Ekranizacja też świetna, ale osobiście wolę książkę :wink:

Gitka - Śro 07 Cze, 2006 09:40

Agn napisał/a:
Oooooch! Z wypiekami na twarzy czytałam Tajemniczego opiekuna! Cudowna książka. A forma listowa mi w tym przypadku nie przeszkadzała. Ponoć jest kontynuacja, ale nie jestem pewna. :?


Tak jest druga część
Jean Webster "Kochany wrogu"

Agata Abbot, po niespodziewanej odmianie losu, postanawia z Domu Wychowawczego im. Johna Griera stworzyć wzorowo prowadzoną placówkę. Namawia swą przyjaciółkę z college'u, Sally McBride, do objęcia stanowiska zarządzającej sierocińcem. Z listów pisanych przez Sally do Agaty i innych osób dowiadujemy się, co czuje młoda dama, zostając matką ponad setki dzieciaków.

[Graf, 1991]

Druga część przedstwia raczej losy przyjaciółki Agaty - Sally.

Gitka - Śro 07 Cze, 2006 09:42

Teatr też pamiętam.
Ewę grała ta aktorka z serialu M jak miłość, chyba Ewa Wencel.
Mogliby powtórzyć.
Takie fajne były spektakle w Teatrze Młodego Widza, następne pokolenie na pewno z chęcią by obejrzało.

Diana - Czw 08 Cze, 2006 14:17

Mogę dodać z najpiękniejszych książek jakie czytałam: "Ojca i syna", "Rok tysięczny", "Powrotną drogę" Karola Bunscha. To cykl powieści piastowskich. Naprawdę piękne utwory, bardzo mi bliskie- nie wiem, może dlatego, że opisują wszystko (emocje, konflikty, miłość) jakby zgodnie z rytmem mojego serca. Nie jest to przegadane, choć też warstwa historyczno- faktograficzna bywa dość obszerna. I te postaci- prawdziwe, tragiczne, pełnokrwiste! Polecam.
Agn - Czw 08 Cze, 2006 17:05

Czy okryję się wielką hańbą, jeśli przyznam się publicznie, że nie słyszałam o tym autorze? Ale skoro polecasz, to pewnie się rozejrzę tak dla zaspokojenia ciekawości :)
Diana - Pią 09 Cze, 2006 12:30

Słoneczko, mogłaś o nim nie słyszeć; ja w sumie też z przypadku sięgnęłam po "Ojca i syna". Po prostu losowo wyjęłam jedną z książek z bibliotecznej półki i zaciekawił mnie tytuł. To było w liceum i od tamtej pory to mój ulubiony polski pisarz. :grin:
Agn - Pią 09 Cze, 2006 15:49

Diana, a możesz coś napisac na temat stylu tego pisarza? Frapująco brzmi... Tym bardziej, że jak ktoś wspomina o książkach historycznych, to wszyscy myślą tylko o Sienkiewiczu. Ja b. lubię Sienkiewicza, ale dobrze by było poznać kogoś innego :)
Diana - Pią 09 Cze, 2006 20:33

Karol Bunsch to bodajże prawnik z wykształcenia, oprócz powieści piastowskich napisał też trochę o starożytności- m. in. o Aleksandrze Macedońskim. Jego powieści mają solidną podstawę historyczną, to się czuje od początku. Niektóre z tych książek są bardziej historyczne od innych, że się tak wyrażę. Dlatego radziłabym raczej sięgnąć po te z odrobiną awanturniczej nutki. Np. pierwszy z cyklu "Dzikowy skarb", a dalej "Ojciec i syn"i "Rok tysięczny". On pisze takimi jakby "trylogiami". Jedynie "Powrotna droga" jest osobno i ją też polecam, jest piękna; sama mam tę książkę. Bunsch, w mojej opinii, jest mistrzem w tworzeniu postaci tragicznych, naznaczonych jakimś fatum. W "Ojcu i synu" jest fantastyczna postać- Jaskotel- UWIELBIAM ją!!!
Bunsch różni się od Sienkiewicza, Prusa itd. Ale ja go uwielbiam. Zostawiłam sobie ostatni z cyklu: "Przełom". Wezmę się za to kiedyś, gdy będzie mi źle i smutno, i do domu daleko.

achata - Sob 10 Cze, 2006 15:24

Agn napisał/a:
migotka napisał/a:
wszystko co Dumasa przeczytane- od Dumasa i ojca i syna mam miłość do płaszcza i szpady


Skoro o Dumasie mowa - nie przeczytałam wszystkiego, co napisał (napisali). Ale! Trzej muszkieterowie są wspaniali. A przy Hrabim Monte Christo (moim zdaniem dzieło wybitne) obgryzłam pazury tak, że paluchy bolały mnie na dłuuuugo po skończeniu lektury.
Btw kupiłam jakiś czas później własny egzemplarz HMC (nie bardzo mi się to wydanie podoba, ale cóż poradzę?), gdzie na końcu została napisana taka informacja: Dalszy ciąg historii znajdzie czytelnik w powieści pod tytułem "Martwa ręka". Ke pasza? Ktoś coś o tym słyszał? Jak dotąd nikt z moich znajomych nie nadział się na taką książkę. Nie mówię, że chciałabym przeczytać, Hrabia... kończy się idealnie i wszelkie dalsze ciągi tylko by go zepsuły, ale jestem b. ciekawa, czy taka książka faktycznie powstała. :?


A ja nie mogę się przekonać do zakończenia książkowego. Tak tą swoją Mercedes zostawił z rozwalonym życiem na lodzie i z jakąś szesnastolatką, czy ile jej tam było zaczął :(

achata - Sob 10 Cze, 2006 15:28

Agn napisał/a:
Mi się Błękitny zamek podobał w sumie tylko na początku. Jak się zaczęła "buntować", to wyglądało jak pękająca skorupa. Potem jakoś tak....


A mi się nadal i cały podoba. Takie nieckliwy w odróżnieniu od cyklu o Aniach. Lubię Anie ale jak na poczatku dochodziłam do zwrotów o "rudowłosej główce" i 'dziewczęciu", to miałam dość.

Monika - Sob 10 Cze, 2006 15:35

"Błękitny zamek" to jednak książka dla starszych dzieci :wink:
Maryann - Sob 10 Cze, 2006 15:54

Caitriona napisał/a:
O mamo! Przypomniałyście mi o "Małgosi kontra Małgosi" :) :) Super kniżka! "Tajemniczego opiekuna" nie znam. Pamiętam jak się zaczytywałam w "Małej księżniczce" i "Tajemniczym ogrodzie"... To były lata...

"Małą księżniczkę" zaczytałam do tego stopnia, że się rozpadła na części pierwsze. Strasznie współczułam Sarze i nie znosiłam panny Minchin.
Zastanawiam się czasem, dlaczego taka książka od dawna nie doczekała się dobrej filmowej adaptacji. O ile filmowe wersje "Tajemniczego ogrodu" widziałam dwie (w tym jedną z CF w roli dorosłego - nomen omen - Colina), to "Małą księżniczkę" znam tylko z wersji z Shirley Temple.

Panna_Marta - Sob 10 Cze, 2006 16:14

Ja widziałam ekranizację Małej księżniczki z 1995 r. Film był przepiękny pod względem plastycznym, a dane sceny potęgowała nastrojowa muzyka. Pamiętam, że Sara była śliczna (mimo że, w tej wersji miała jasne włosy, a ja przyzwyczaiłam się do wizji czarnowłosej Sary). Przyznam, że dawno temu widziałam tę wersję, a moja pamięć nieraz szwankuje, ale nie dokonano wielu zmian w stosunku do pierwowzoru literackiego. Jedynie zakończenie mnie zdziwiło - "panem z Indii" nie był pan Carrisford, ale cudownie ocalały tata Sary.
Film oglądało się przyjemnie, choć scenarzyści w pewnych momentach wprowadzili niepotrzebną... hm... dramaturgię :wink: .

Caitriona - Sob 10 Cze, 2006 16:41

Widziałam jakąś ekranizację "Małej księżniczki", ale było to już tak dawno, że nie pamiętam konkretów... Chyba była to wersja z Shirley Temple (?). Ktoś mógłby nakręcić nową; to taka wspaniała książka jest, aż dziwne że nikt jeszcze tego nie zrobił.


Przypomniałam sobie jeszcze o "Szatanie z siódmej klasy"! Naprawdę świetna książka dla młodszej młodzieży.

Panna_Marta - Sob 10 Cze, 2006 17:03

Uwielbiam Szatana z siódmej klasy! Podobnie jak Sposób na Alcybiadesa (nie wiem dlaczego, ale ilekroć pomyślę o jednej z tych książek, na myśl przychodzi mi druga i odwrotnie :wink: . Chyba z powodu szyfrów i prób odczytania strategii jaką stosują nauczyciele, pytając i robiąc sprawdziany w obydwu tych powieściach).


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group