To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Duma i uprzedzenie Bride & Prejudice (2004)

Anonymous - Czw 19 Paź, 2006 12:47

a wiecie, że ja spotkałam się z opinią, że B&P jest ekranizacją? Pozwólcie, że zacytuję:

dramat Szekspira przeniesiony w XX wiek, przerobiony na musical i ukazany na tle rozpoczynającej się II wojny światowej (Branagh) lub ukazany w średniowiecznej Japonii w konwencji teatru no i kabuki (Kurosawa) jest i będzie ekranizacją dramatu Szekspira. Nawet jeżeli nie ukazuje epoki elżbietańskiej i facetów w rajtuzach.
Podobnie "Cluelles" (tak to się pisze?) czy "P&P" z 2003 roku (uwspółcześnione) są i będą ekranizacjami powieści JA. Ekranizacja jest li tylko, upraszczając rzecz, przeniesiem treści na ekran. Jest przeniesieniem treści z kodu słuchowego na wizualny. Jest interpretacją, konkretyzacją dzieła. Wypełnieniem miejsc niedookreślenia. Dzieło wychodząc spod pióra autora nie jest już tylko jego dziełem, jest własnością każdego, kto to dzieło czyta i interpretuje. Każdy ma swoją "ekranizację" powieści JA, gdyż każdy ma swoją intepretację powieści. Reżyser też ma swoją-przenosi ją na ekran, tworzy dzieło nadbudowane, ale odrębne, które podobnie zaczyna żyć swoim życiem i być intepretowane przez każdego inaczej. I w literaturze chodzi o to, żeby ją interpretować, żeby była bazą dla intelektualnego rozwoju, do powstawania nowych tekstów kultury, dla nowych dzieł, a nie wciąż tych samych. Nie chodzi o to, żeby dociekać, co autor miał na myśli i tego się niewolniczo trzymać. Tak już się od dawna nie bada literatury.

Trzykrotka - Czw 19 Paź, 2006 12:49

"P&P" z 2003 roku (uwspółcześnione) - to chyba o tę wersje "mormońską" chodzi, okropną, a nie o kolorową hinduską.
Anonymous - Czw 19 Paź, 2006 12:51

kurcze zgubilam
tam też było o B&P.

Admete - Czw 19 Paź, 2006 13:06

Aine świetne jest to co zacytowałaś. Skąd ten fragment pochodzi? Tak już jest, że podobają się nam te wersje filmowe dzieł literackich, które bardziej odpowiadają naszym wyobrażeniom zwiazanym z danym utworem. Poza tym jest jeszcze kwestia osadzenia danej ekranizacji we współczesności. Jeśli utwór jest klasykiem sprzed wieku, czy nawet wieków nieuniknione jest wprowadzenie do niego elementów współczesności. Weźmy choćby pod uwagę kanony urody dawniej i dziś. Musicie przyznać, że obsadzenie bardzo współczesnej pod względem wyglądu aktorki w roli Lizzy, niektórym przeszkadzało. Kwestia właśnie w tym jak takie elementy są wyważone.
Anonymous - Czw 19 Paź, 2006 16:47

Admete, to jest fragment wypowiedzi przyszłego historyka literatury, niejakiej Meg na forum JA (wątek 1998=2005)
Anonymous - Pią 20 Paź, 2006 00:18

AineNiRigani napisał/a:
a wiecie, że ja spotkałam się z opinią, że B&P jest ekranizacją? Pozwólcie, że zacytuję:

dramat Szekspira przeniesiony w XX wiek, przerobiony na musical i ukazany na tle rozpoczynającej się II wojny światowej (Branagh) lub ukazany w średniowiecznej Japonii w konwencji teatru no i kabuki (Kurosawa) jest i będzie ekranizacją dramatu Szekspira. Nawet jeżeli nie ukazuje epoki elżbietańskiej i facetów w rajtuzach.
Podobnie "Cluelles" (tak to się pisze?) czy "P&P" z 2003 roku (uwspółcześnione) są i będą ekranizacjami powieści JA. Ekranizacja jest li tylko, upraszczając rzecz, przeniesiem treści na ekran. Jest przeniesieniem treści z kodu słuchowego na wizualny. Jest interpretacją, konkretyzacją dzieła. Wypełnieniem miejsc niedookreślenia. Dzieło wychodząc spod pióra autora nie jest już tylko jego dziełem, jest własnością każdego, kto to dzieło czyta i interpretuje. Każdy ma swoją "ekranizację" powieści JA, gdyż każdy ma swoją intepretację powieści. Reżyser też ma swoją-przenosi ją na ekran, tworzy dzieło nadbudowane, ale odrębne, które podobnie zaczyna żyć swoim życiem i być intepretowane przez każdego inaczej. I w literaturze chodzi o to, żeby ją interpretować, żeby była bazą dla intelektualnego rozwoju, do powstawania nowych tekstów kultury, dla nowych dzieł, a nie wciąż tych samych. Nie chodzi o to, żeby dociekać, co autor miał na myśli i tego się niewolniczo trzymać. Tak już się od dawna nie bada literatury.

Autorka powinna panu Ingardenowi podziękować :)

Anonymous - Pią 20 Paź, 2006 01:10

Hmm. przyznam, że nie rozumiem - za co?
Admete - Pią 20 Paź, 2006 13:42

Teoria literatury. Boże ile ja sie tego naczytałam ;) Na całe życie mam dość.
Harry_the_Cat - Pią 20 Paź, 2006 13:46

Admete napisał/a:
Teoria literatury. Boże ile ja sie tego naczytałam Na całe życie mam dość


Nie przejmuj się Admete - ja to musiałam czytać po portugalsku... Nie dość, że dla mnie to i tak jest bełkot, to jeszcze to był bełkot w obcym języku....

Anonymous - Pią 20 Paź, 2006 15:09

AineNiRigani napisał/a:
Hmm. przyznam, że nie rozumiem - za co?

Bo wszystko co ta dziewczyna napisała opiera się na jego teorii

Anonymous - Pią 20 Paź, 2006 15:11

Admete napisał/a:
Teoria literatury. Boże ile ja sie tego naczytałam ;) Na całe życie mam dość.

Ja mam w tym semestrze przedmiot 'Elementy teorii literatury'. Myślałam że będzie gorzej, póki co jest znośnie :)

GosiaJ - Sob 21 Paź, 2006 09:46

Wrócę do tej "homogenizacji upraszczającej". Nie mam zamiaru obrażać Twojego wykładowcy, ale jeśli w ogóle wpadł na pomysł, żeby w tym temacie brać na warsztat akurat film nawiązujący do kina bollywoodzkiego - to znaczy, że nie ma o tym kinie najmniejszego pojęcia i patrzy z typowym okcydentalnym (ulubione słowo pewnego antropologa i filmoznawcy, eksperta od bolly ;-) ) poczuciem wyższości. Nie ma pojęcia, z jakiej kultury to kino wyrasta, ale przypina etykietkę. A co "Bride and Prejudice", chociaż jak wspomniała Admete, jest ten film rodzajem delikatnego pastiszu, to jednak moim zdaniem prawidłowy jego odbiór wymaga (oprócz znajomości powieści Jane) elementarnej znajomości prawideł rządzących kinem indyjskim. Inaczej będzie to odbiór niepełny.
Admete - Sob 21 Paź, 2006 21:29

Jeśli zna się zasady rządzące kinem bollywodzkim to ogladanie Bride and Prejudice jest bogatsze, ma się po prostu dodatkowy kontekst. Niezwykle bawiło mnie przełożenie tekstu Jane Austen na inną kulturę. Okazało się, że hinduska pani Bennet - Bakhsi jest wspaniala. Pan Kholi był po prostu kwintesencją pana Collinsa we współczesnym wydaniu, a taniec kobry w wykonaniu hinduskiej Kitty zawsze bawi mnie do łez. Gdy pierwszy raz oglądałam ten film, znałam tylko Aish. Teraz z przyjemnością oglądam w roli pana Benneta - Bakhsiego Anupama Khera. On jest mistrzem jeśli chodzi o role ojców :-D Przypominam sobie od razu pana Malhotrę z Dilwale...A ostatnio w Rang De Basanti był takim okropnym ojcem. Sonali Kulkarni zdecydowanie za ładna na Charlottę - Chandrę, jest taka piękna w Misji w Kaszmirze, gdy śpiewa kołysankę swojemu synkowi...
Anonymous - Sob 21 Paź, 2006 22:54

Chcę tylko, kończąć już dyskusję na temat HU, powiedzeć że pomysł aby zaliczyć B&P do tego typu homogenizacji nie wyszedł od pani doktor z którą mamy zajęcia ale od jednej ze studentek :) A konkluzja pani doktor była bardzo podobna do twojej Gosiu :) Powiedziała że odbiór tego filmu zależy w dużej mierze od tego przez pryzmat jakiej kultury się na niego patrzy.
Anonymous - Wto 24 Paź, 2006 00:00

otherwaymistercollins napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
Hmm. przyznam, że nie rozumiem - za co?

Bo wszystko co ta dziewczyna napisała opiera się na jego teorii


a możliwe. Ona nawet dość obszerną bibliografię podawała, ale nie zwróciłam uwagę. Przyznam, że pomimo, że mnie ten aspekt interpretacji interesuje, nie na tyle, by doształcać się w tej dziedzinie bez wyraźnego przymusu.

Anonymous - Pią 01 Cze, 2007 10:11

A wiecie co tak się zastanawiałam wczoraj, co siostra Darcego zrobiła z dzieckiem przecież w ciąży była a obok niej nie biegalo dzieciatko
Mag - Śro 06 Cze, 2007 13:17

Mnie się kojarzy, że jest mowa o "usunięciu" (nie chcę używać innego słowa :evil: )
ale może się mylę. Dziewczyny z OE nam powiedzą.

Anonymous - Śro 06 Cze, 2007 13:26

Też coś kojarzę, że było tak, jak pisze Mag.
Anetam - Sob 04 Sie, 2007 11:50

Dziewczyny miałam wczoraj okazję zobaczyć tą wersję Dumy i Uprzedzenia i ... jestem nią zachwycona .Jest taka kolorowa i bajeczna,człowiek przy tym filmie zupełnie zapomina o nudnym świecie i odpręża się :banan_Bablu:
Bardzo podobała mi się gra Martina,był idealnym Darcy do tej wersji...ten uśmiech :serce:

Admete - Sob 04 Sie, 2007 18:11

Ja będę mieć - zakupiłam na Merlinie za 10 zł. Tylko muszę poczekac, bo zamówiłam tez rzeczy dostepne dopiero od 17 sierpnia. Ale sa film już widziałam cos ze dwa razy :-)
Anetam może jakieś "normalne" ;-) bolly tez by Ci się spodobało?

Anetam - Pon 06 Sie, 2007 10:22

No, trzeba by było spróbować .Może i mnie powaliłby na kolana Shahrukh Khan? :mrgreen:
Widziałam z nim kiedyś film Asoka Wielki,ale ogólnie mi się nie podobał (oczywiście film),bo nie skończył się szczęśliwie i miałam trochę zrąbany humor przez resztę dnia.Ale jeśli chodzi o aktorstwo to nie mam nic do zarzucenia :wink:
Co do Dumy to zawsze chciałam zobaczyć bollywoodzką wersję i ją ocenić.Wypadła u mnie 10/10
Mam ten film trzy dni,a zobaczyłam już go pięć razy i dalej bym mogła tak bez końca :mrgreen:
Tak jak już pisałam wcześniej czuję przy niej totalne odprężona :banan_Bablu:

Admete - Pon 06 Sie, 2007 10:40

W zasadzie to takie zachodnie Bollywood, ciekawe, co byc powiedziałą na taką tamilską wersję Rozwaznej i romantycznej ;-) Pisałam o niej gdzieś. Asoka kończy sie nieszczęśliwie, ale tak ma być. Nie każde bolly ( wbrew obiegowej opinii ) jest radosne i szczesliwie. Polecam Jestem przy Tobie - gwarantowana zabawa i tym razem szczęśliwe zakonczenie :-)
Ania1956 - Pon 06 Sie, 2007 10:48

Też kupiłam sobie w Merlinie filmik i już go dostałam. Widziałam ta wersje już wczesniej , ale za te pieniądze wolę mieć go na własność i w każdej chwili móc pooglądać. Faktycznie wersja kolorowa, rozśpiewana, bardzo fajna. taka na luzie:-D
Anetam - Pon 06 Sie, 2007 11:01

Kurczaki jakbym miała Canal+ to w środę mogłabym już sobie go oglądnąć :(
Trzykrotka - Pon 06 Sie, 2007 12:16

Ja sobie też dołożyłam Bride and Prejudice do kolekcji płyt. Któryś z krytyków napisał, ze po obejrzeniu tego filmu uważa, ze Lizzy Bennet powinna nosić wyłącznie czerwone sari. Aishwarya jest tak piękną dziewczyną, ze jej arogancja i pewność siebie wobec nieszczęsnego Willa, któremu wyłączali prąd w hotelu i źle się czuł w gatkach zawiązywanych na sznurek, była całkowicie naturalna.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group