To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)

Gunia - Sob 01 Gru, 2007 21:39

Czy mężczyzna może być zbyt dumny? Chyba wszystkie uwielbiamy właśnie takich, o czym świadczy to, że tu jesteśmy. Darcy, Thornton - chodząca duma i bez tego byśmy ich tak nie kochały.
Jeśli chodzi o jego związek z Lizą, to sądzę, że to była sytuacja dość podobna do pana Benneta. Była urocza i ładna, zakochał się w wyobrażeniu jakie sobie stworzył, a potem zderzył się z prawdą o swojej ukochanej i zgorzkniał.
A w wątku Nataszy mam do powiedzenia tylko tyle, że miałam ochotę zdzielić ją zmiotką. Dostała TAKIEGO mężczyznę, a się zadurzyła w jakimś głupim Kuraginie. Cóż, może była zbyt młoda by go docenić.

Matylda - Sob 01 Gru, 2007 21:44

kiedy Natasza gra i śpiewa, podczas odwiedzin Bołkońskiego u Rostowych, ona śpiewa dokładnie ten sam utwór, który Lizzi śpiewała w Pemberley,
Może to modne wtedy było . To jest fragment Wesela Figara Mozarta
A Mozart jest piękny w każdym calu :paddotylu:

Alison - Sob 01 Gru, 2007 21:45

Gunia napisał/a:
Dostała TAKIEGO mężczyznę, a się zadurzyła w jakimś głupim Kuraginie. Cóż, może była zbyt młoda by go docenić.


Myślę, że ona go doceniła, ale tak długi czas dla tak mlodej dziewczyny, która jednak niewiele go znała, niewiele z nim zdążyła być, z tymi jego chłodnymi listami, działał na jego niekorzyść. On jednak powinien o tym wiedzieć, jako bardziej doświadczony. Spragniona uczucia dziewczyna łatwo daje się otumanić doświadczonemu uwodzicielowi, nie mając wiele duchowego wsparcia od ukochanego. Ale zawsze wychodziłam z założenia, że za błędy młodości trzeba ponieść konsekwencje, żeby na przyszlość być mądrzejszym...

nicol81 - Sob 01 Gru, 2007 21:45

A co z Pierrem? Jak go pokazali? Muszę wyznać, że ja od początku popierałam jego do pary z Nataszą... :rumieniec:
Alison - Sob 01 Gru, 2007 21:47

Muszę przyznać, że z wszystkich ekranizacji ten Pierre podoba mi się najbardziej. Jest i niezgułą, i miłym, dowcipnym, inteligentnym człowiekiem i kiedy trzeba potrafi się zachować jak facet z..., no wiecie :roll: Generalnie bardzo udany wybór aktora.
nicol81 - Sob 01 Gru, 2007 21:51

Jak się potrafi zachować jak facet z kręgosłupem :-P to się cieszę...I z tego, że przy tym ma w sobie tej pierowatej niezaradności...
Sofijufka - Sob 01 Gru, 2007 21:55

Alison napisał/a:
Gunia napisał/a:
Dostała TAKIEGO mężczyznę, a się zadurzyła w jakimś głupim Kuraginie. Cóż, może była zbyt młoda by go docenić.


Myślę, że ona go doceniła, ale tak długi czas dla tak mlodej dziewczyny, która jednak niewiele go znała, niewiele z nim zdążyła być, z tymi jego chłodnymi listami, działał na jego niekorzyść. On jednak powinien o tym wiedzieć, jako bardziej doświadczony. Spragniona uczucia dziewczyna łatwo daje się otumanić doświadczonemu uwodzicielowi, nie mając wiele duchowego wsparcia od ukochanego. Ale zawsze wychodziłam z założenia, że za błędy młodości trzeba ponieść konsekwencje, żeby na przyszlość być mądrzejszym...

Ależ ona go wcale nie miała [tj wsparcia] i jeszcze ta rodzinka narzeczonego: Maria [którą skądinąd lubię], tu najeżona jak kocica i sztywna, a stary książę! Ufff.
A za błędy? Oczywiście, trzeba płacić...
Muszę przyznać, że nie lubiłam czytać końcówki WiP. Z Nataszy zrobiła się niedomyta baba, która odrzuciła wszystkie swoje talenty. sympatyczny Mikołaj ożenił się w gruncie rzeczy dla forsy, bardzo mi było żal Soni (choć Tołstoj zrobił z niej ni z tego ni z owego jakąś - sama nie wiem kogo!).

nicol81 - Sob 01 Gru, 2007 21:58

Silna, piękna i płodna samica, a nie baba :mrgreen: Talenty dziewczyna miała mieć do małżeństwa...
A Soni też mi żal było...

Gunia - Sob 01 Gru, 2007 22:03

Mikołaj ożenił się dla pieniędzy?! :shock: Może jestem naiwna, ale naprawdę wierzę w to, co mówił.
Maryann - Sob 01 Gru, 2007 22:22

Gunia napisał/a:
Jeśli chodzi o jego związek z Lizą, to sądzę, że to była sytuacja dość podobna do pana Benneta. Była urocza i ładna, zakochał się w wyobrażeniu jakie sobie stworzył, a potem zderzył się z prawdą o swojej ukochanej i zgorzkniał.

Ja rozumiem, że się rozczarował. Nie rozumiem tylko, dlaczego aż tak szybko - przecież to ledwie jakieś kilka miesięcy po ślubie, a on już ma jej dosyć. Czy on ją naprawdę kochał ?
Chyba nie najwyższej próby było to uczucie... :?

Alison - Nie 02 Gru, 2007 00:17

Ja myślę, że Andre ożenił się, bo trochę był już w wieku kiedy wypadało mieć żonę. Chyba w ogóle nie wyobrażał sobie że może istnieć takie uczucie, jakie potem nim zawładnęło.

A ja jestem po ostatnim odcinku. Płacz cykliczny. Co się człowiek wysmarcze, dawaj musi smarkać od nowa. Tragedia. Militaria nadrabiają za pierwsze trzy odcinki. Rozśmieszyła mnie trochę ta słynna rosyjska zima w charakterze trzycentymetrowej warstwy śniegu, no ale cóż, globalne ocieplenie, dziura ozonowa, nie wymagajmy za wiele :wink: Generalnie wszystko fajnie, tylko to zakończenie :roll: ... Bleak House z JE w jednym. Mówi się trudno i płacze się dalej.
Zdecydowanie kocham się w Bołkońskim. Jest piękny co cud, a jak chory zarośnie 3dniowym zarostem, i tak w ogóle straci rezon i tę swoją sztywną dumę, to już jest po prostu przepiękny i cocudny :serduszkate:

Sofijufka - Nie 02 Gru, 2007 09:33

Alison napisał/a:
Ja myślę, że Andre ożenił się, bo trochę był już w wieku kiedy wypadało mieć żonę. Chyba w ogóle nie wyobrażał sobie że może istnieć takie uczucie, jakie potem nim zawładnęło.

Tym bardziej to nie tłumaczy, dlaczego wybrał taką pustogłową Barbie [skądinąd dobrą i miłą, ale puściutką]. To poza Nataszą innych mózgowych panien w towarzystwie nie było?
Czy tu nie zagrała rywalizacja? Za Lizą pewnie uganiało się stado samców, a ona wolała Andre :serduszkate:

Gitka - Nie 02 Gru, 2007 10:28

Obejrzałam pierwszy odcinek, bardzo, bardzo mi się podobał.
Książę Andrzej :serduszkate:
Alessio Boni
http://www.filmweb.pl/Ale...Person,id=74947
Obejrzałam sobie potem dla porównania scenę balu z Audrey Hepburn
http://pl.youtube.com/wat...feature=related
Obie są dobre ale ta nowa chyba lepsza, może dlatego że aktor bardziej mi odpowiada.
Jak mu do twarzy w tym białym mundurze. Szkoda, że nie mogłam znaleźć sceny z balu, tylko małe fragmenty.
http://pl.youtube.com/wat...feature=related
http://programmes.france2.fr/guerre-et-paix/

Guniu Ty czytałaś książkę, możesz mi napisać kiedy pierwszy raz Natasza widzi Andrzeja?
Bardzo mnie to nurtuje i ciekawa jestem która z tych dwóch ekranizacji wierniejsza orginałowi.
Bardzo się cieszę, że ta nowa ekranizacja ma aż 4 odcinki po połtora godziny każda, jest co oglądać.

Admete - Nie 02 Gru, 2007 10:57

Ja książki nie pamiętam wcale, czytałam jako bardzo młoda dziewczyna. Potem już do niej nie wróciłam, bo ja i literatura rosyjska ( poza nielicznymi wyjątkami ) nie mamy po drodze. Ale opisami serialu mnie dręczycie...
Gitka - Nie 02 Gru, 2007 11:15

A tu trochę zdjęć i porównan do DiU tak jak pisała Alison




no i mundur

Sofijufka - Nie 02 Gru, 2007 11:36

Gitka napisał/a:
Obejrzałam pierwszy odcinek, bardzo, bardzo mi się podobał.
Książę Andrzej :serduszkate:
Alessio Boni
http://www.filmweb.pl/Ale...Person,id=74947
Obejrzałam sobie potem dla porównania scenę balu z Audrey Hepburn
http://pl.youtube.com/wat...feature=related
Obie są dobre ale ta nowa chyba lepsza, może dlatego że aktor bardziej mi odpowiada.
Jak mu do twarzy w tym białym mundurze.


Dzięki za linki! Obejrzałam sobie, Andre mi sie podoba, Pierre też (taki misiowaty,ale z charakterem), za to Natasza :cry2:
Poczytałam sobie komentarze i zgadzam się z tym:
. Nie wygląda jak Rosjanka (noo, nie do końca, choć nie ma Rosjanekwdzięku)
2. Nie wygląda na niewinne dziewczątko
3. Nie wygląda na szlachciankę.
No i dlaczego jest blondynką? :thud:
Ta od Bondarczuka (Sawieliewa?) była tym wszystkim, zwłaszcza w pierwszej części (potem trochę gorzej), A Audrey może nie była rosyjska, ale dwa pozostałe punkty spełniała, że hej!

Maryann - Nie 02 Gru, 2007 11:51

Alison napisał/a:
Ja myślę, że Andre ożenił się, bo trochę był już w wieku kiedy wypadało mieć żonę.

Tylko, że sam mówił, że ożenił się z miłości... :?

Alison - Nie 02 Gru, 2007 12:34

Kolor włosów u Nataszy mi nie wadzi. Natasza miała być młodziutka, radosna i świeżutka jak stokrotka i taka jest. Choć najsłodszą istotą w filmie jest niewątpliwie Sonia. Wyraz jej twarzy nieustannie przywodzi mi na myśl Olivię de Havilland czyli Melanię z PzW, taka chodząca dobroć i łagodność. Jest tak słodka i całuśna, że gdybym była facetem to też bym ją tak obcałowywała po kątach jak Mikołaj :wink: I na końcu wydali ją za Denisowa, któren jest jednym z filmych przystojniaków, więc ja tam jestem usatysfakcjonowana. Denisow przystojniejszy od Nikołaszki :-P
Alison - Nie 02 Gru, 2007 12:35

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
Ja myślę, że Andre ożenił się, bo trochę był już w wieku kiedy wypadało mieć żonę.

Tylko, że sam mówił, że ożenił się z miłości... :?


Bo niektórzy mylą pierwsze zauroczenie z miłością. To akurat nie tylko jemu się w tej epopei przytrafiło :wink:

Sofijufka - Nie 02 Gru, 2007 12:39

Alison napisał/a:
Kolor włosów u Nataszy mi nie wadzi. Natasza miała być młodziutka, radosna i świeżutka jak stokrotka i taka jest. Choć najsłodszą istotą w filmie jest niewątpliwie Sonia. Wyraz jej twarzy nieustannie przywodzi mi na myśl Olivię de Havilland czyli Melanię z PzW, taka chodząca dobroć i łagodność. Jest tak słodka i całuśna, że gdybym była facetem to też bym ją tak obcałowywała po kątach jak Mikołaj :wink: I na końcu wydali ją za Denisowa, któren jest jednym z filmych przystojniaków, więc ja tam jestem usatysfakcjonowana. Denisow przystojniejszy od Nikołaszki :-P


O matko! Poprawili Tołstoja? Świetnie! Tej Soni to mu darować nie mogłam :wsciekla: ... A Denisowa bardzo lubiłam [choć nogi miał czarnym włosem porośnięte] :ops1: ...
A do Nataszy to juz bym wolała... Keirę. Natasza tez taka chudzinka była, i wdzięku miała jak naplute...
Helene ładna, może trochę za mało posągowa... Hmmm, coś mi się wydaje, że w książce to ona umarła po spartaczonej aborcji [ale tam tak husz, husz, coby zgorszenia nie było] :mysle:

Gunia - Nie 02 Gru, 2007 14:39

Gitka napisał/a:
Guniu Ty czytałaś książkę, możesz mi napisać kiedy pierwszy raz Natasza widzi Andrzeja?

Bołkoński miał sprawę do marszałka powiatu, a był nim hrabia Rostow, więc przybył do jego posiadłości w Otradnem i tam spotykał Nataszę.

Znalazłam cytat:

Cytat:

Tom II, część III, rozdział II
Książę Andrzej niewesoły i zaaferowany myślami o tym, co i jak wywiedzieć się u marszałka, zbliżał się aleją ogrodową do domu Rostowów w Otradnem. Z prawej strony usłyszał spoza drzew wesołe okrzyki kobiece i zobaczył gromadkę dziewcząt, przebiegających drogę przed jego powozem. Wyprzedzając inne biegła w kierunku powozu czarnowłosa, bardzo szczuplutka, zadziwiająco szczuplutka czarnooka panienka w żółtej perkalowej sukni, z głową obwiązaną białą chusteczką, spod której wymykały się pasma niesfornych włosów. Dziewczyna coś krzyczała, ale zoczywszy obcego, nawet nań nie patrząc, zawróciła ze śmiechem.


To już nie na temat, ale nie mogę się powstrzymać:

Cytat:
Książę Andrzej poczuł znienacka ból. Dzień był tak piękny, słońce tak jasne, wszystko wokół tak wesołe, a ta szczuplutka, ładniutka panienka nie wiedziała i nie chciała wiedzieć o jego istnieniu (...)

:serduszkate:

Sofijufka - Nie 02 Gru, 2007 14:52

[quote="Gunia"]
Cytat:

Tom II, część III, rozdział II
Książę Andrzej niewesoły i zaaferowany myślami o tym, co i jak wywiedzieć się u marszałka, zbliżał się aleją ogrodową do domu Rostowów w Otradnem. Z prawej strony usłyszał spoza drzew wesołe okrzyki kobiece i zobaczył gromadkę dziewcząt, przebiegających drogę przed jego powozem. Wyprzedzając inne biegła w kierunku powozu czarnowłosa, bardzo szczuplutka, zadziwiająco szczuplutka czarnooka panienka w żółtej perkalowej sukni, z głową obwiązaną białą chusteczką, spod której wymykały się pasma niesfornych włosów. Dziewczyna coś krzyczała, ale zoczywszy obcego, nawet nań nie patrząc, zawróciła ze śmiechem.


No! Sawieliewa jednak lepsza była
http://images.google.pl/i...QL8vKHgCg&prev=

Alison - Nie 02 Gru, 2007 15:31

Ale Natasza miała na początku powieści 13 lat. Sawieliewa jakby się nie skurczyła, to na 13 nie chce wyglądać. A filmowa blondyneczka naprawdę wygląda na nastoletnią dziewuszkę, która dojrzewa na naszych oczach.
Dodam, że jestem dozgonną wielbicielką wersji Bondarczuka, ale ta współczesna zauroczyła mnie do imentu :wink:

Sofijufka - Nie 02 Gru, 2007 15:38

Alison napisał/a:
Ale Natasza miała na początku powieści 13 lat. Sawieliewa jakby się nie skurczyła, to na 13 nie chce wyglądać. :wink:

Ale to jest zdjęcie z balu, a ja do dzisiaj pamiętam, jak u Bondaczuka wpadła do pokoju z lalką i właśnie na taką małolatke wyglądała.
No, ale się uprzedzać nie będę i zasiądę do oglądania z otwartym umysłem, a co!

Alison - Nie 02 Gru, 2007 15:42

Tak myślę, że nie ma sensu porównywać tych dwóch ekranizacji, tylko cieszyć sie nowym filmem. To są dwie różne epoki filmowe. Ten nowy jest chyba bardziej skrojony na współczesnego widza i ma taką estetykę sprawdzoną na tzw. damskich pewniakach :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group