To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze

asiek - Pią 26 Maj, 2006 21:22

KIKA napisał/a:
asiek napisał/a:
Wkurzam się, gdy słyszę słowa pani Thornton o wiecznej matczynej miłości i niestałości uczuć dziewczyny.

te słowa odebrałam inaczej... dla mnie mowa o niestałych uczuciach młodej dziewczyny, były jakby pokrzepieniem po odrzuconych oświadczynach.... i dawały pewną nadzieję na to, że Margaret z czasem się do Johna przekona i pokocha go.... czego potem wszystkie byłyśmy świdkami.....


Kiko... niestety nie dostrzegam w tej scenie dobrych intencji pani Thornton. W moim odczuciu jej gesty... wyraz twarzy i ...ostre słowa potępienia dla Margaret przekonują mnie o tym, iż jest zadowolona z obrotu zdarzeń. Ona nie łagodzi cierpień Johna, nie pokazuje mu innej drogi do serca ukochanej... za to bardzo szybko deklaruje się ją nienawidzieć. W ten sposób wzmacia mur, który wyrósł pomiędzy Johnem i Margaret.

Anonymous - Pią 26 Maj, 2006 21:25

W zasadzie on mi sie dużo dużo bardziej spodobał niż Rysiek. Zdecydowanie męski, i przede wszystkim - ma coś więcej niż worek z kościami. Nie lubię szczupłych facetów.
Gosia - Pią 26 Maj, 2006 21:26

Ja z reguly tez, ale w tym przypadku robie wyjatek :D
Zreszta Thornton nie jest taki chudy ...
.. zdecydowanie jest sie do czego przytulic ;)

KIKA - Pią 26 Maj, 2006 21:27

Asiek....tak może masz rację... ale ja nie potrafię myśleć, aż tak źle o Pani Thornton... lubię tą kobietę... rozumiem ją.... jednak też bardzo razi mnie ta jej zaborczość w stosunku do syna.... chociaż mogę to sobie wytłumaczyć.....
Gunia - Pią 26 Maj, 2006 21:27

"Kochanego ciałka nigdy za wiele", lub "W moim sercu jest zbyt wiele miłości, żebym mogła ją zmieścić w jakmiś patyczaku"? :)
Anonymous - Pią 26 Maj, 2006 21:32

Gosia napisał/a:
.. zdecydowanie jest sie do czego przytulic ;)


A gdzie? Bo mnie przychodzi mi tylko jedna część ciała do głowy ... :wink:

Gosia - Pią 26 Maj, 2006 21:33

Ciekawe ktora ;)
Aga85 - Pią 26 Maj, 2006 21:37

AineNiRigani napisał/a:
Gosia napisał/a:
.. zdecydowanie jest sie do czego przytulic ;)


A gdzie? Bo mnie przychodzi mi tylko jedna część ciała do głowy ... :wink:


Właśnie, Aine... też się zastanawiam, którą to częśc ciała Rysia miałas na myśli :wink:

asiek - Pią 26 Maj, 2006 21:39

KIKA napisał/a:
Asiek....tak może masz rację... ale ja nie potrafię myśleć, aż tak źle o Pani Thornton... lubię tą kobietę... rozumiem ją.... jednak też bardzo razi mnie ta jej zaborczość w stosunku do syna.... chociaż mogę to sobie wytłumaczyć.....



Kiko ... ja też rozumiem postawę pani Thornton...tylko jej nie akceptuję.
Wiem, że nie każdej mamie jest łatwo znieść taką sytuację...to bardzo trudne.
A tak na marginesie, to pewnie powód powstania wielu dowcipów o ... złej teściowej :wink:

asiek - Pią 26 Maj, 2006 21:42

Gunia napisał/a:
Hehe... Ale czy byłby w stanie obsłużyć (i utrzymać) kilkaset żon... :mrgreen:



Guniu ... fanfik daje nam pewną nadzieję :wink:

Gunia - Pią 26 Maj, 2006 21:45

Trudno mi powiedzieć, bo jestem nieletnia i nie mam do niego dostępu. :cry:
KIKA - Pią 26 Maj, 2006 21:45

asiek napisał/a:
A tak na marginesie, to pewnie powód powstania wielu dowcipów o ... złej teściowej

o tak.... to bardzo możliwe... :grin:

Anonymous - Pią 26 Maj, 2006 22:54

Gosia napisał/a:
Ciekawe ktora ;)


Własnie TA :wink:

asiek - Sob 27 Maj, 2006 02:18

Gunia napisał/a:
Trudno mi powiedzieć, bo jestem nieletnia i nie mam do niego dostępu. :cry:


Upss... przepraszam. :mrgreen:
Jednak Guniu... nie ma czego żałować... wierz mi, bo " jedyną rzeczą godną posiadania jest... MŁODOŚĆ". Tak powiedział Oscar Wilde i ... ja już wiem, że miał rację :grin:

GosiaJ - Sob 27 Maj, 2006 03:31

Pearl Jamma napisał/a:
Zgadzam się z Asią. Gdyby w "N&S" nie występował ABSOLUTNIE BOSKI RYSIEK,obiektem mojego pożądania stałby się Nick Higgins.

Co prawda postać nie zniewala jak Jasiek,ale odpowiedzialność,mądrość,pracowitość i uczciwość są ważne bez względu na epokę. Moją uwagę zwraca poza tym, sama fizyczność (twarz,budowa,chód itd.) Brendana Coyle'a. Jest megaatrakcyjnym facetem,mówiąc wprost.
:lovera:


Zgadzam się, jest atrakcyjny w inny sposób niż Thornton, taki "ciężki", wspólną z Johnem ma mądrość, pracowitość, odpowiedzialność, uczciwość, honor, piękny głos ;-) . Jest seksowny inaczej niż Thornton, ale JEST :-) I ma cudowne, pełne iskierek spojrzenie.

Matylda - Sob 27 Maj, 2006 07:12

Gunia napisał/a:
"Kochanego ciałka nigdy za wiele", lub "W moim sercu jest zbyt wiele miłości, żebym mogła ją zmieścić w jakmiś patyczaku"? :)


Ale na plaży facet z cyckami to zadna atrakcja.
Nie mam tu na mysli zadnej konkretnej osoby stwiedzam tylko fakt

Matylda - Sob 27 Maj, 2006 07:27

asiek napisał/a:

Nicolas Higins - mężczyzna wart grzechu. Nie posiąga fizycznie tak jak John Thornton, ale sądzę, że niejedna z nas chciałaby być kochaną przez takiego faceta. Troskliwy,odpowiedzialny, pracowity, dbający o dzieci i dom. Taci mężczyźni to już rzadkość. Z twarzy Hignsa bije radość i ...pozytywna energia. Ma się wrażenie, że on pokona każdy życiowy zakręt. Bardzo mi się podoba ta postać. Świetna rola.


Nicolas ??? Czy mężczyzna wart grzechu i bez skazy???
Oczywiście piekna postać i swietnia kreacja aktorska ale nie człowiek bez wad.
No nie wiem czy rodzina dobrze znosiła jego pijaństwa.
Myśle , ze i w ksiązce jak i w filmie było to przedstawione w sposób delikatny, ale z pewnoscia był to wielki problem- swoja zmianę on tez zawdzięcza Margaret
Jeśli chodzi o strajk też sie mylił, zresztą miał prawo do błędów jak każdy człowiek
Niewatpliwie postać bardzo pozytywna ( filmowy Higgins na schodach gdy pokazał klasę i jak rózni sie od innych robotników), ale nie idealna
Ja uważam , ze odegrał wielka role w połączeniu naszych bohaterów ale nie ujmuje tu tez roli pana Bella

Matylda - Sob 27 Maj, 2006 07:34

KIKA napisał/a:

te słowa odebrałam inaczej... dla mnie mowa o niestałych uczuciach młodej dziewczyny, były jakby pokrzepieniem po odrzuconych oświadczynach.... i dawały pewną nadzieję na to, że Margaret z czasem się do Johna przekona i pokocha go.... czego potem wszystkie byłyśmy świdkami.....


Ja dokładnie tak sama myslę
Przecież to matka wysłała Johna do Margaret
Mysle , że jest to osoba nie eksponująca swych uczuć ale zdolna do zaakceptowania każdej kobiety która pokocha jej syn. Nawet jeśli sama jej nie lubi ( ale skłonna jest polubić) Jednym słowem idealna teściowa. Zero uczuć ale dobre układy

GosiaJ - Sob 27 Maj, 2006 12:01

Matylda napisał/a:


Nicolas ??? Czy mężczyzna wart grzechu i bez skazy???
Oczywiście piekna postać i swietnia kreacja aktorska ale nie człowiek bez wad.


I dlatego, że ma wady, jest taki ludzki. I dlatego bardzo go podziwiam, kiedy widzę, jak pokonuje swoje słabości, jak się przełamuje, jak potrafi wznieść się ponad te wady. Zresztą podobnie jak Thornton. Wspaniałe postacie, wspaniałe charaktery :-)

Anonymous - Sob 27 Maj, 2006 14:00

Matylda napisał/a:
Ale na plaży facet z cyckami to zadna atrakcja.


Naprawdę wole faceta z cyckami niż zapadłą anorektyczno-gruźliczą klatusię niczym u koguta. Przynajmniej jest się do czego przytulić bez odgnieceń i siniaków :wink:

Gunia - Sob 27 Maj, 2006 14:00

asiek napisał/a:
Gunia napisał/a:
Trudno mi powiedzieć, bo jestem nieletnia i nie mam do niego dostępu. :cry:


Upss... przepraszam. :mrgreen:
Jednak Guniu... nie ma czego żałować... wierz mi, bo " jedyną rzeczą godną posiadania jest... MŁODOŚĆ". Tak powiedział Oscar Wilde i ... ja już wiem, że miał rację :grin:
Z tym się nie zgodzę, bo fanfick też jest ponoć godny posiadania... :mrgreen:
Trzykrotka - Sob 27 Maj, 2006 19:01

Guniu, nabierz ducha! I Ty się zestarzejesz, a jak tylko dostaniesz dowód osobisty leć i rób ksero! My tego fanfika na pewno się nie pozbędziemy :wink:
Mnie się podoba pani Thornton, choć za skarby świata całego nie chciałabym ani takiej teściowej, ani szefowej. Jednak podoba mi się, że John ma dzięki niej to, czego nie ma Margaret: granitowe oparcie. Ja nie lubię postaci rodziców Margaret. Dziewczyna - młoda i delikatna - ma na barkach ciężar zdecydowanie ponad jej siły. Ojciec podejmuje decyzję, która unieszczęśliwia całą rodzinę, matka (z szacunkiem dla jej choroby oczywiście) narzeka przez całe życie, a Margaret trwa w tym wszystkim i przez cały czas jeszcze musi mieć dobrą minę do złej gry. Choc i ona mnie drażni momentami, to ja podziwiam.

Anonymous - Sob 27 Maj, 2006 21:29

Dziewczyny pamiętajcie, że stosunek faceta do żony i ogólnie ukochanej kobiety można dość łatwo rozpoznać po stosunku do matki. I tutaj składam pokłony pani Thornton, bo jeśli dobrze wychowała syna, to znaczy, że mimo przeciwności - była dobrą matką.
A Jasiek mimo szacunku i uwielbienia nie jest pantoflarzem - a to dość ważne połączenie, nie sądzicie? O takim facecie marzy chyba każda kobieta.

Kaziuta - Sob 27 Maj, 2006 23:23

Masz racje Aine. Nie ma nic gorszego dla kobiety niż mąż kochający swoją matkę ponad pewne granice, które moga stać się barierą nie do pokonania dla żony. A to najczęściej oznacza koniec nawet najbardziej cudownego związku.
Gunia - Nie 28 Maj, 2006 00:17

Powiem wam, że nie należę do sympatyków czarnych charakterów, czyli do ludzi, których fascynuje Snape czy pani Norris, ale panią Thornton lubię... Nie wiem czemu, ale ją naprawdę lubię... A co do późniejszych wrażeń, to po drugim obejrzeniu serialu zdałam sobie pełniej sprawę z niektórych zdarzeń i pełniej odczułam pewne wątki. Przykładem jest biznesowa propozycja Gosi... Zdałam sobie teraz w pełni sprawę, że ona tam pojechała, aby uratować mu życie... I choć odbiór miałam zakłócony (nie próbujcie oglądać tego z facetem! przy scenie peronowej mój brat zaczął narzekać, że to jest tak słodkie, że mu zęby powypadają!) to film wywarł na mnie ogromne wrażenie...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group