To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Twórczość - "Dziwne losy Jane Eyre" Charlotte Brontë

Maryann - Wto 27 Lis, 2007 21:56

A to, że ją oszukiwał i usiłował wmanewrować w nieważne małżeństwo ? :?
Anonymous - Wto 27 Lis, 2007 22:13

totez wlasnie pisze - lamal jej reguly, a to jest nie do przyjecia.
Maryann - Wto 27 Lis, 2007 22:16

Ja bym nie powiedziała, że to są "jej" reguły... Raczej ogólnie przyjęe normy...
fanturia - Wto 27 Lis, 2007 22:27

Że tez nie pomyslał o rozwodzie... :confused3:
Sofijufka - Wto 27 Lis, 2007 22:54

fanturia napisał/a:
Że tez nie pomyslał o rozwodzie... :confused3:


Nie mógł :zalamka: . Wyraźnie było powiedziane, iż lekarze stwierdzili, że Berta zwariowała juz po slubie. I wszystkie zdrady na konto choroby poszły. A z psychiczną rozwieść się nie mógł. Mógł ją zamknąć w Bedlam (tam by się szybko wykończyła), albo w tym malarycznym dworku, ale sumienie mu nie pozwoliło :frustracja: ...

Anonymous - Śro 28 Lis, 2007 01:09

Maryann napisał/a:
Ja bym nie powiedziała, że to są "jej" reguły... Raczej ogólnie przyjęe normy...


a to juz zalezy i od czasow i od osoby. Moje normy, na ten przyklad, odbiegaja od ogolnie przyjetych i ja nie mialabym jakichs skrupulow. ale skoro wiadomo, ze jane miala, i skoro Rochester pokochal ja wlasnie m.in. za te skrupuly i zasady moralne - ich zlamanie bylo najwiekszym grzechem tej milosci. I moim zdaniem - wlasnie za to zostal ukarany.

fanturia - Śro 28 Lis, 2007 09:39

Sofijufka napisał/a:
fanturia napisał/a:
Że tez nie pomyslał o rozwodzie... :confused3:


Nie mógł :zalamka: . Wyraźnie było powiedziane, iż lekarze stwierdzili, że Berta zwariowała juz po slubie. I wszystkie zdrady na konto choroby poszły. A z psychiczną rozwieść się nie mógł. Mógł ją zamknąć w Bedlam (tam by się szybko wykończyła), albo w tym malarycznym dworku, ale sumienie mu nie pozwoliło :frustracja: ...


A... Bo ja na razie tylko po filmie jestem.

kas1a - Pią 02 Maj, 2008 18:02

Ja kupiłam właśnie na targu (1,50 zł:) Dziwne Losy i cała szczęśliwa przyniosłam je do domu, a tu kicha, tylko pierwszy tom! :cry2: nie spostrzegłam w swej naiwności :rumieniec: i teraz nie pozostaje mi nic innego niż zapytywać, czy nie ma któraś z Was w posiadaniu zbędnego drugiego tomu? :roll: (to jest wydanie PIWu z '74)
Wiem, że to byłby cud, no ale ponoć się zdarzają :-D

India - Wto 21 Kwi, 2009 23:30

Ja przeczytalam za namowa znajomej, rozmawialysmy sporo o JA i ta kazala mi koniecznie przeczytac JE ;) zarwalam dwie nocki i pol dnia, bo nie moglam sie oderwac, ksiazka mi sie bardzo ale to bardzo podobala, i wszystko Rochesterowi wybaczylam...
Nashira - Nie 04 Paź, 2009 23:18

Sofijufka napisał/a:
fanturia napisał/a:
Że tez nie pomyslał o rozwodzie... :confused3:


Nie mógł :zalamka: . Wyraźnie było powiedziane, iż lekarze stwierdzili, że Berta zwariowała juz po slubie. I wszystkie zdrady na konto choroby poszły. A z psychiczną rozwieść się nie mógł. Mógł ją zamknąć w Bedlam (tam by się szybko wykończyła), albo w tym malarycznym dworku, ale sumienie mu nie pozwoliło :frustracja: ...


a mi sie zakodowało, ze on ją na strychu trzymał :rotfl: ale czytałam dawno i skleroza sie pogłabiła od tamtego czasu ZNACZNIE. :paddotylu:


mi sie tam średnio podobała ksiązeczka, choć szybko sie czytała ( 1 nocka i do obiadku - to pamiętam ). teraz czas wrócić do niej, bo chyba za dużo ubiegło w niebyt z mojego mózgu. Dorwałam to to po angielsku, moze język poćwiczę i na coś nowego wpadnę, jak w ońcu zdejmę z półki. Na pewno odkryję gdzie ja trzymał, bo zwątpiłam czy wizja strychu nie jest moją wymyśloną wersją :co_stracilam:

Anonymous - Pon 05 Paź, 2009 00:40

Nashiro - jak to szalenie milo widziec znajoma "twarz" (w sensie nick).
Nashira - Pon 05 Paź, 2009 00:47

AineNiRigani napisał/a:
Nashiro - jak to szalenie milo widziec znajoma "twarz" (w sensie nick).


toż tu masz wiele takich, Kochana :mrgreen:
ale widzisz, jak obiecałam, wpadam sobie ile mi czas pozwoli ( czyli rzadko : :thud: )
i powiem Ci, zę coraz bardziej mi sie podoba ;-)
pomijając, ze zdałam sobie sprawę z ogarniającej mnie demencji starczej :paddotylu:

Anonymous - Pon 05 Paź, 2009 01:21

Tutaj sa same zyczliwe i znajome twarze - to fakt, ale mnie chodzilo o "znajoma inaczej" :P Czasem mi sie ckni za ezo - w koncu ogrom pracy tam wlozylam, ale to zamkniety rozdzial i nie zamierzam do niego wracac. Fajnie jest jednak Cie zobaczyc od czasu do czasu. Przypomina to ten najlepszy okres (nawet jesli zaraz potem wszystko szlag trafil...)
Nashira - Pon 05 Paź, 2009 01:46

AineNiRigani napisał/a:
Tutaj sa same zyczliwe i znajome twarze - to fakt, ale mnie chodzilo o "znajoma inaczej" :P Czasem mi sie ckni za ezo - w koncu ogrom pracy tam wlozylam, ale to zamkniety rozdzial i nie zamierzam do niego wracac. Fajnie jest jednak Cie zobaczyc od czasu do czasu. Przypomina to ten najlepszy okres (nawet jesli zaraz potem wszystko szlag trafil...)


dziękuję Ci. Wiesz. To już nie to samo ezo. Bez Was. BEZ CIEBIE. Często czytam i tak sobei myślę - "co by na to Boa", "ale by im Boa teraz dała popalić", "ale mają szczęscie, ze im Boa nie dogada".
i cieszę się, że mozemy znów porozmawiać. że znów widze ten podpisik ( choć czekolady i de czorta mi brak jeszcze ;-) )...
fajnie było. to fakt. sentyment zostanie..
wzruszyłam się starzeję się :zalamka: heh

Anonymous - Pon 05 Paź, 2009 02:02

Pewnie nasz offtop zostanie wywalony, ale ja po piwie tez sie robie sentymentalna. Mnie tamtego wcielenia mi specjalnie nie brakuje, brakuje mi jedynie ludzi - stad sprowadzam Was perfidnie tutaj :twisted: Tak jak pisalam - tam bylam urzedasem, biurwa niejako. Tutaj zawsze bylam i bede soba. Ale ciesze sie, ze tamten rozdzial zaistnial - bez niego nie poznalabym Cal, nie byloby naszego cudownego krakowskiego weekendu...
Nashira - Pon 05 Paź, 2009 10:04

AineNiRigani napisał/a:
Pewnie nasz offtop zostanie wywalony, ale ja po piwie tez sie robie sentymentalna. Mnie tamtego wcielenia mi specjalnie nie brakuje, brakuje mi jedynie ludzi - stad sprowadzam Was perfidnie tutaj :twisted: Tak jak pisalam - tam bylam urzedasem, biurwa niejako. Tutaj zawsze bylam i bede soba. Ale ciesze sie, ze tamten rozdzial zaistnial - bez niego nie poznalabym Cal, nie byloby naszego cudownego krakowskiego weekendu...


hihihi, wiesz, to trzeb zalozyc watek - ezowspominki, czyli ile jeszcze musimy sciagnac tu innych ;-) a tak na serio, to na ezo cudowni ludzie byli.. ale odchodza, bo sie talatajstwo robi jak nikt za morde nie trzyma... wiec czekam, kochana, kiedy spelnisz to, o czym rozm
awialysmy ;-) ten okres moze sie powtorzyc, ale na innych zasadach :D
buziaczki, kochana ( moze do Ciebie dojda przed usunieciem ;-) )

Anonymous - Pon 05 Paź, 2009 18:40

Jak to nie? W ksiazce wystepuje mnostwo ezo-elementow: od paranormalnych zdolnosci Jane, przez duchy i telepatie do czarownicy sztuk jeden wlacznie... :P
Nashira - Pon 05 Paź, 2009 22:24

no dokladnie, tylko biedaczka nie miala szczescia internetu, aby z nami popisac ;-) raz dwa by jej ktos wywrozyl, ze on ma zione i nie byloby galimatiasu ;-)
Hiacynta76 - Pon 08 Sie, 2011 11:33

Uwielbiam tą powieść. Jest jedną z moich ulubionych. Bardzo romantycznie pisarka opisała miłość; Pan Rochester mimo, że został przedstawiony jako mężczyzna , któremu brak urody-pokazany jest jako szalenie inteligentny o nieprzeciętnej osobowości-co czyni go szalenie fascynyjącym i seksownym-mimo wszystko :slina: .
migotka - Sob 08 Paź, 2011 15:23

jest już nowe wydanie
http://www.matras.pl/jane-eyre-3.html

milenaj - Sob 08 Paź, 2011 15:29

Lubię filmowe okładki. Sama mam tanie, kieszonkowe wydanie, którego nie lubię.
Bonduelle - Pon 10 Paź, 2011 01:31

Moje wydanie jest drukowane na jakiejś makulaturze i niemal dosłownie rozpływa się w rękach,.ale grunt że jest ;) Lubię do tej powieści wracać i oglądam wszelkie ekranizacje, ku rozpaczy mamy, która współdzieli ze mną telewizor. Chociaż wydaje mi się, że żadna z postaci tak naprawdę nie budzi sympatii. Kilku mi żal, kilka mnie wkurza, ale nie umiałabym wymienić takiej, którą lubiłabym tak jak np. się lubi Lizzy Bennet.
milenaj - Pon 10 Paź, 2011 14:40

A wiesz, że masz rację. Ja też jakoś nie lubię nikogo w ksiązkach Bronte. To trudno wytłumaczyć, bo zawsze oglądam ekranizacje. Całe ksiązki mi się podobają, ale żebym darzyła bohaterów taką czystą sympatią, to, faktycznie, nie.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group