Twórczość - C. Bronte - Villette - wspólne czytanie
Caroline - Sob 16 Gru, 2006 20:04
Dopiero teraz, dzięki nieoczekiwanemu wyjazdowi i opóźnieniom PKP nadrobiłam braki lekturowe, między innymi Villette
Czyta się lekko i nawet przyjemnie, ale jesteśmy na 8. rozdziale i cały czas mam wrażenie, jakby właściwa akcja książki miała się dopiero rozpocząć ??: Mam nadzieję, że nie będzie tak do końca Teraz jak czytałam Wasze posty o Paulinie to dotarło do mnie dlaczego ja tej postaci nie lubię (oprócz powodów które wymieniłyście), przypomina mi Oskara z "Blaszanego bębenka", a źle mi się ta książka kojarzy. :razz:
Szczęka mi opada na myśl o samotnej kobiecie bez języka, która wybrała się w taką podróż! Madame Beck szokująca, zwróciłyście uwagę na opis tej kobiety, gdy Lucy mówi, że powinna być mężem (żoną) stanu, bo tam jej charakter i inteligencja znalazłyby właściwe pole do popisu
Lekcja angielskiego niezła, widać znajomość realiów szkoły, żadnego słodzenia o słodkich dziewczątkach. Pojedyncze obrazki i opisy z tej książki genialne, ale akcja coś nie tego... ale nie przesądzajmy, ciekawe co tam będzie dalej... :smile:
Gosia - Sob 16 Gru, 2006 20:08
Mam wrazenie, ze opis szkoly przypomina mi troche opinie siostr Bronte o tej instytucji i uczennicach...
przecinek - Sob 16 Gru, 2006 21:09
I zupełnie niszczy moje romantyczne może trochę wyobrażenie o szkole z internatem, które siedziało we mnie od czasów "Tajemnicy Abigeil".
Gosia - Sob 16 Gru, 2006 21:38
Abigeil - ten film mial swoj urok.
malmik - Sob 16 Gru, 2006 21:51
Coś mi to przypomina? Rzeczywiście jakaś szkoła, chyba na Węgrzech, jacyś tajni agenci - to było chyba wieki temu w naszej telewizji - jeszcze za komuny?
Gosia - Sob 16 Gru, 2006 21:55
O ksiazce Magdy Szabo:
http://ksiazki.wp.pl/kata...ka.html?kw=8597
A tu o filmie:
http://www.hangosregeny.h...AN_ID=rcd05006&
http://magyarfilm.tvn.hu/abigel.html
malmik - Sob 16 Gru, 2006 22:16
Dzięki Gosiu.
Coś mi się zaczyna przypominać. Niestety na stronie książki, gdy weszłam w koszyk, żeby się dowiedzieć o cene, pisze, że "nie znaleziono produktów spełniających określone przez ciebie kryteria". A szkoda można byłoby sobie zrobić prezent pod choinkę.
przecinek - Sob 16 Gru, 2006 22:45
Książka czasami bywa na allegro, tam ją nabyłam i to chyba moja najdroższa ksiązka jaką kupiłam. A wracając do Lucy, ją bardzo lubię, chociaż jest w niej jakaś sprzeczność. Z jednej strony rzuca się na głęboką wodę, jedzie do obcego kraju, bez znajomości języka, bez kontaktów i pieniędzy, ale jest też fragment gdy mówi, że nie chce wiele, zależy jej na ypraę, która nie będzie jej zabierać zbyt wiele czasu i energii, tak aby mogła w spokoju myśleć.
Gosia - Sob 16 Gru, 2006 22:46
Jej postac nie jest konsekwentnie zbudowana...
Caitriona - Sob 16 Gru, 2006 22:53
Ja się do Lucy jakoś przekonać nie mogę... Póki co najwięcej mojej sympatii zdobył Graham (może dlatego że zdazało mu się męczyć Polly ) i tego pana co wskazał jej drogę do pensjonatu
Harry_the_Cat - Nie 17 Gru, 2006 22:17
Zapomniałam, że dziś niedziela!!!
Kolejne dwa rozdziały!!!
Caitriona - Pon 18 Gru, 2006 15:52
Mam "Izydora" za sobą Nie ma jak święte oburzenie Lucy i totalna pustka Ginevry - nie lubię tej dziewczyny, myśli tylko o wyglądzie i strojach.
Marija - Czw 21 Gru, 2006 07:50
| Caitriona napisał/a: | Mam "Izydora" za sobą Nie ma jak święte oburzenie Lucy i totalna pustka Ginevry - nie lubię tej dziewczyny, myśli tylko o wyglądzie i strojach. | Znacie z doświadczenia aż tak przeraźliwie pustą i bezwzględną idiotkę jak ta Ginevra (ale jej imię dała , nie pasuje zupełnie) ?? Miałam ochotę ją czymś walnąć po blond lokach przy czytaniu ??:
Gitka - Czw 21 Gru, 2006 14:32
I jest tajemniczy Dr John.
Gosiu, ciebie on chyba zaciekawił.
Dziwna to postać, chociaż podejście do pacjentów ma bardzo dobre, tylko się dziwię że ma tyle czasu na takie "zabawy w chorowanie"
A Pani Beck, to wychowuje swoje dzieci bezstresowo, tylko czy dobrze na tym wyjdzie...
Caitriona - Czw 21 Gru, 2006 16:47
A, dr John. Mam nadzieję, że będzie go więcej - dużo więcej. Właśnie też mnie ciekawi, co go tak ciągnie do takiego udawanego chorowania? Nie ma innych pacjentów?
Gosia - Czw 21 Gru, 2006 16:50
A ja siedze jeszcze w Izydorze
Caitriona - Czw 21 Gru, 2006 16:51
To goń Gosia, goń - moim zdaniem warto dla doktorka
Alison - Czw 21 Gru, 2006 16:55
| Caitriona napisał/a: | To goń Gosia, goń - moim zdaniem warto dla doktorka |
Doktorek zapowiada się intrugujaco, choć pokazał już swoje nędzne męskie oblicze, ale może coś się jeszcze z tego urodzi? :razz:
Caitriona - Czw 21 Gru, 2006 17:01
No własnie, właśnie! Coś go przecież ciągnie do tego pensjonatu
Gosia - Pią 22 Gru, 2006 23:07
Tak, doktorek jest ładnie opisany, w sensie fizycznym przynajmniej.
Jakos tak nawet smacznie...
Zobaczymy co bedzie dalej i czy w sensie innym też będzie interesujący...
Alison - Sob 23 Gru, 2006 12:12
| Gosia napisał/a: | Tak, doktorek jest ładnie opisany, w sensie fizycznym przynajmniej.
Jakos tak nawet smacznie...
Zobaczymy co bedzie dalej i czy w sensie innym też będzie interesujący... |
W sensie innym to on ma całkiem inne zainteresowania i po lożach się szlaja
Gosia - Sob 23 Gru, 2006 13:16
Jak to ma inne zainteresowania i się szlaja po łożach? :o
Zabrzmiało to, jakby odwiedzał panienki lekkich obyczajów lub panów
Alison - Wto 26 Gru, 2006 19:55
Chodziło mi o loże a nie łoże.
A teraz czytam jakis porywajacy fragmencik ze spadającymi na łeb szkatułkami z fiołkami i liścikami tajemniczemi
malmik - Wto 26 Gru, 2006 20:56
Mnie ta książka się raczej podobała. Może nie jest jakaś wybitnie porywająca i wybitnie wybitna ale raczej czytałam ją z przyjemnością, więć się zdziwiłam, że nie ma kolejnych 2 rozdziałów.
Gosia - Wto 26 Gru, 2006 22:00
Ali, a mnie ten rozdzial o spadającej szkatułce bardzo sie podobal.
W ogole odnoszę wrazenie, ze ta ksiazka to jakis zbior opowiadan, bo są to jakby oddzielne obrazki Takim oddzielnym opowiadankiem jest np. opowiesc o malej Paulince i Grahamie.
|
|
|