To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Małe kobietki - ekranizacje i książka

BeeMeR - Czw 06 Lut, 2020 20:19

Dzięki za opisanie finału :kwiatek:
Postanowiłam nie wszystko przyjąć do wiadomości, tj. Ten cały wyjazd Bhaera i koniec pisarstwa Jo zwłaszcza :wink:

RaczejRozwazna - Czw 06 Lut, 2020 21:58

Jeszcze w temacie 'Małych kobietek" - w 2005 roku niejaka Geraldine Brooks napisała powieść epistolarną "March", której narratorem jest ojciec "małych kobietek", piszący listy z wojny. Kontynuacja ta dostała nawet nagrodę Pulitzera... Rozglądnę się za nią.

https://en.wikipedia.org/wiki/March_(novel)

I jest jeszcze jedna współczesna autorka, niejaka Trix Wilkins, która nie mogąc się pogodzić z takim a nie innym poprowadzeniem postaci napisała własną, alternatywną wersję Małych Kobietek :)

https://www.goodreads.com...hip-of-jo-march

Autorka prowadzi całkiem fajnego bloga na temat LW, zamieszczając recenzje (także ostatniej ekranizacji), analizy (np. czego mógłby się nauczyć Laurie od Darcy'ego;). Fajnie się ją czyta. :-D

https://marchandlaurencelittlewomen.wordpress.com/

BeeMeR - Pią 07 Lut, 2020 19:36

Faktycznie fajny blog, podobała mi się rozmowa Lauriego z Darcym, od Gilberta Blythe Laurie też mógłby się nauczyć sporo w kwestii przyjmowania rekuzy i czekania aż panna dorośnie do tematu małżeństwa ;)
BeeMeR - Pią 07 Lut, 2020 22:32

Do poczytania później:

Little Women and tender masculinity Quest of Friedrich Bhaer
http://www.fairychamber.c...er-jo-loves-him

trifle - Nie 09 Lut, 2020 20:30

Hmm, byłam dziś w kinie i w sumie to podobało mi się średnio. I zaczynam myśleć, że miałam niepełnego ebooka, bo się kończył chyba na powrocie ojca. To nie był koniec czy była jakaś druga część? ;)
Admete - Nie 09 Lut, 2020 21:01

Musiałaś mieć wydanie z pierwszą częścią.
RaczejRozwazna - Nie 09 Lut, 2020 22:14

Triffle, dlaczego Ci się nie podobało?

czytałaś widocznie tylko pierwszy tom - "Małe kobietki". Właściwie wszystkie ekranizacje uwzględniają jeszcze tom drugi - "dobre żony". Istnieją - jak pisze Admete - wydania obu tomów w jednym, ale ja tez czytałam każdy tom oddzielnie.
Jest jeszcze tom trzeci ("little men") i czwarty, pisany po latach "u progu życia" (org. "Jo boys")

trifle - Nie 09 Lut, 2020 23:03

Ooo, dzięki wielkie, tak musiało być, tylko pierwszą część miałam.

A film sama nie wiem. Wizualnie piękny, ale coś mi przeszkadzało, postacie mimo nieidealnego życia były jakieś takie wyidealizowane, drażniła mnie i Beth i Marmee. Amy to już w ogóle - ale tak samo było przy książce, więc nie wiem, czego ja się spodziewałam ;) Jo mi się podobała bardzo, Laurie też, choć wydaje mi się, że trochę została spłaszczona jego postać.

Boję się myśleć, jak świetnym aktorem będzie Timothee za dziesięć lat, już teraz bardzo mi się podoba, a jest takim chłopcem młodym przecież :rumieniec: :-D

RaczejRozwazna - Nie 09 Lut, 2020 23:10

Beth była najmniej wyrazista w tym filmie, zgoda. I co do spłaszczenia Lauriego się zgadzam :-) A poza tym nie miałam wrażenia wyidealizowania... No chyba jako zaplanowanej części scenariusza - idealizacja we wspomnieniach Jo.

Nie bardzo rozumiem te zachwyty nad Chalametem. Dużo bardziej podoba mi się np. ten aktor, który gra Gilberta w "Ani nie Annie". Ale ja w ogóle nie przepadam za tymi kurczakowo-chłopięcymi typami. :lol:

trifle - Pon 10 Lut, 2020 00:41

Chyba albo się podoba albo nie ;) on konkretnie mi się podoba, nie typ.
Akaterine - Pon 10 Lut, 2020 08:45

Ja się wzięłam za książkę i doszłam do wniosku, że 20 lat za późno :lol: . Za czasów nastoletnich bym się zachwyciła, teraz się męczę.
Szafran - Pon 10 Lut, 2020 11:15

Bardzo ciekawy tekst z "New Yorkera" o pracy kostiumolożki (od dzisiejszej nocy nagrodzonej Oscarem:) w filmie Gerwig. No i mam zadanie na powtórkowy seans, przeanalizować te przejścia kostiumów między Jo i Lauriem, bo mi umknęły:D.

https://www.newyorker.com...styles-and-eras

trifle - Pon 10 Lut, 2020 12:04

Akaterine napisał/a:
Ja się wzięłam za książkę i doszłam do wniosku, że 20 lat za późno :lol: . Za czasów nastoletnich bym się zachwyciła, teraz się męczę.


No, ja to samo, kiedyś by mi się podobała - a teraz ledwo dobrnęłam do końca tej pierwszej części ;) I w sumie nie jestem pewna, czy chcę dalej czytać, chyba nie.

RaczejRozwazna - Pon 10 Lut, 2020 12:43

Pierwsza część jest najlepsza - więc nie zachęcam, jeśli się nie podobało.

Sama nigdy też nie byłam fanką książki - chyba od zawsze miałam uczulenie na ten typ dydaktyzmu, obecny u Alcott, którego szczęśliwie uniknęła chociażby Montgomery. Lubię natomiast samą historię i dlatego z przyjemnością oglądam ekranizacje. :-) W sumie chętnie przeczytałabym ją napisaną piórem Montgomery właśnie :lol:

RaczejRozwazna - Pon 10 Lut, 2020 12:45

Szafran napisał/a:
Bardzo ciekawy tekst z "New Yorkera" o pracy kostiumolożki (od dzisiejszej nocy nagrodzonej Oscarem:) w filmie Gerwig. No i mam zadanie na powtórkowy seans, przeanalizować te przejścia kostiumów między Jo i Lauriem, bo mi umknęły:D.

https://www.newyorker.com...styles-and-eras


Wyłapałam jedno przejścoie - w scenie oświadczyn Jo ma bardzo podobną (tę samą?) kamizelkę, jaką Laurie miał na sobie, gdy przyjmował od niej pierścionek.
EDIT: O, właśnie o tym piszą :-D
EDIT2. ... jeszcze był motyw z czarną czapką, którą raz nosił Laurie, a innym razem Jo - w jej wspomnieniu w scenie z niszczeniem listu jest ta migawka, że ona mu tę czapkę żartobliwie zabiera.
EDIT3. na marginesie - bardzo podobała mi się oskarowa sukienka Florence Pugh:

https://kultura.onet.pl/film/wiadomosci/oscary-2020-kreacje-na-czerwonym-dywanie-komentarz/bsmsdee#slajd-1

Szafran - Pon 10 Lut, 2020 15:38

RaczejRozwazna napisał/a:
EDIT3. na marginesie - bardzo podobała mi się oskarowa sukienka Florence Pugh:
https://kultura.onet.pl/film/wiadomosci/oscary-2020-kreacje-na-czerwonym-dywanie-komentarz/bsmsdee#slajd-1


Za to Timothee miał dość ekscentryczny strój, który wyglądał jak dezajnerski dres:D Ale fajnie, że wyłamał się z akademickiego sztywniactwa i przymusu smokingów:D

https://www.glamour.pl/ga...awie-od-prady-2


A Natalie Portman miała piękna kreację z płaszczopelerynką, na której krawędzi wyhaftowano nazwiska reżyserek pominiętych w nominacjach przez Akademię, w tym właśnie Gerwig:).
Mistrzyni trollingu:D Ale bardzo słusznie, bo znakomita większość smutnych starszych panów nominowana w tym roku kategorii reżyserskiej (w której od zarania dziejów zauważa się głównie ich) nie pokazała w swoich nominowanych filmach nic lepszego od Gerwig czy Sciammy.

Agn - Wto 11 Lut, 2020 19:45

Wyszlam z kina.
Zauroczona po kokardeczke. :serduszkate:
Naprawde piekna ekranizacja. Swietna obsada. Znaczy sie najglowniejsza dwojka to jakby oczywistosc, ale czarnym koniem jest dla mnie Amy. Bardzo mi sie podoba jej rozsadek, kiedy juz jest dorosla, w swietnym kontrascie z jej dziecinnymi zachowaniami z przeszlosci. Chyba najwieksza droge przeszla.
W kazdym razie niechze to juz wyjdzie na DVD... Chceeee!!!

Szafran - Wto 11 Lut, 2020 23:58

Byłam drugi raz i zastanawiam się, czy uda mi się pójść trzeci.
Tak, niniejszym ogłaszam mój nowy film, którym okrywam się jak ciepłą kołderką. Jutro może jeszcze napiszę więcej, ale za drugim razem podobało mi się nawet bardziej:D

Agn - Śro 12 Lut, 2020 00:12

O, jak bardziej, to zdecydowanie powtorze seans!
RaczejRozwazna - Śro 12 Lut, 2020 11:08

Ja chyba w weekend po raz drugi :cheerleader2:
Ciągle rezonuje we mnie ten film.

Admete - Śro 12 Lut, 2020 15:12

A dla mnie ten film jest za smutny, żeby go powtarzać.
RaczejRozwazna - Śro 12 Lut, 2020 15:41

A ja właśnie się zastanawiam czy nie odbiorę go inaczej za drugim razem - bardziej w duchu spokojnego pogodzenia się z tym co nieuchronne. Jak Jo na końcu. :)

Ale rozumiem.

Szafran - Śro 12 Lut, 2020 18:06

Przy drugim seansie doceniłam bardziej, jak misternie to wszystko Greta zaplanowała, bo przyglądałam się dokładniej drobiazgom, na które przy 1 seansie nie zwróciłam tak bardzo uwagi.

Choćby jak zmienia się wygląd Jo. Przede wszystkim włosy. Jako dziewczynka ma je rozpuszczone i w nieładzie. Dorosła Jo włosy upina, by rozpuścić je jeszcze raz, na chwilę. Po śmierci Beth, kiedy tak bardzo pragnie powrotu tych beztroskich chwil dzieciństwa, kiedy próbuje zawrócić czas, kiedy pisze list do Lauriego i czeka na jego przyjazd. Jo, która zaakceptowała rzeczywistość, która prowadzi tą fantastyczną rozmowę z rzeczowymi negocjacjami z wydawcą znów ma je upięte.

Młoda Jo nosi sukienki. Nosi je niezgarbnie, bez kokieterii, wdzięku, bardziej jej zawadzają. W dorosłości ma je już rzadko, wybiera raczej wygodne męskie stroje, podkreślające jej niezależność, wygodne, niekrępujące ruchów. I tu jaki kontrast z Amy, która przywdziewa te wszystkie efektowne szykowne, podkreślające kobiecą sylwetkę suknie.

Zdjęcia - rzeczywistość-dorosłość ma chłodne, stonowane kolory. Dzieciństwo - które potem staje się elementem narracji - sfotografowane jest w ciepłych, nasyconych barwach. Wszelkie te sekwencje zdają się sielskie, niemal zbyt idealne, co znakomicie odzwierciedla strukturę wspomnień. Z biegiem czasu mitologizujemy swoje dzieciństwo, czas kiedy wszystko wydawało się łatwiejsze, a przyjaźnie silniejsze. Tu przeszłość Jo tym bardziej wyidealizowana, bo przywołana na użytek narracji upamiętniającej i honorującej ukochaną siostrę.

No i właśnie, ta konstatacja o idealizowaniu dzieciństwa sprawiła, że zaczęłam sie zastanawiać, czy rzeczywiście, jak myślałam wcześniej, Joe by się spełniła w relacji z Lauriem. Bo kiedy oglądamy go takiego, że wydają się świetnie pasować, to oglądamy go niejako oczami Jo, z perspektywy jej zniekształcającej rzeczywistość narracji. Bo kiedy oglądamy go w tych "rzeczywistych" sekwencjach, to oglądamy kapryśnego chłopca, ulegającego emocjom i bardzo w nich egzaltowanego, który imprezuje i flirtuje, i niby potwornie cierpi, ale wystarcza chwila, by zaczął robić maślane oczy do Amy;). Może dlatego Gerwig spłyciła jego postać? By pokazać, ze dziecięca przyjaźń dziecięcą przyjaźnią, ale to nie był partner dla Jo. I że ona sama dochodzi do wniosku, że szczęśliwa jest sama ze sobą, a ktoś, komu chciała dać szansę, nie umiał czekać ani próbować jej zrozumieć, widocznie nie był do końca tym, za kogo go miała.

Też ciekawie się toczy scena z profesorem, który składa jej wizytę. Na jego widok oczywiście jest zachwycona, bo miło, że ktoś coś takiego dla ciebie robi. Ale potem toczy się scena, kiedy on z nimi siedzi przy stole... i jest strasznie drętwo. Wszyscy oczywiście podekscytowani, bo do Joe przyjechał jakiś mężczyzna, ale mam wrażenie, że ona siedzi, próbując poczuć jakąś romantyczną ekscytację, ale wcale jej czuje:). Ekscytację czują tylko wszyscy wokół.
Potem scena na stacji oczywiście jest nakręcona w tej tonacji barwnej od wspomnień i narracji.
I dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak przerysowana jest, celowo przerysowana, gra całej obsady w tejże scenie, by podkreślić jej kampowość i wpisanie w narracyjne komercyjne schematy:D

Też zastanawiałyśmy nad realnością szkoły i spadku ciotki March.
Gdy chodzą po domu i mowa o tym, co Jo tam zrobi - są kolory "rzeczywistości".
Ale potem jest scena z prosperującą szkołą pełną ludzi - i ta ma już te ciepłe:).

Agn - Śro 12 Lut, 2020 18:18

Ja mam w ogole do tej scenu na stacji taki stosunek, ze to jest barxziej scena z ksiazki Jo niz jej samej w zyciu. Tak mi to jakos podano, ze mialam wrazenie, ze scena sie tak naprawde nie wydarzyka.
Musze to jeszcze raz obejrzec.
Znaczy sie jeszcze miliard razy. :mrgreen:

Szafran - Śro 12 Lut, 2020 18:46

Agn napisał/a:
Ja mam w ogole do tej scenu na stacji taki stosunek, ze to jest barxziej scena z ksiazki Jo niz jej samej w zyciu. Tak mi to jakos podano, ze mialam wrazenie, ze scena sie tak naprawde nie wydarzyka.
Musze to jeszcze raz obejrzec.
Znaczy sie jeszcze miliard razy. :mrgreen:


No akcja na stacji to scena z książki, ale o tym już dawno (tj. w tych pierwszych postach po seansie) pisałyśmy:D



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group