To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Aktorzy austenowscy - Jeremy Northam

Alison - Sob 11 Sie, 2007 21:47

Gunia napisał/a:
Poprawiłaś go już, czy to ja jestem ślepa? :co_stracilam:


U siebie poprawiłam, ale Ty go masz w swoim poscie w cytacie, skąd mi wzrok poraził :mrgreen:

Gunia - Sob 11 Sie, 2007 21:55

Ach... Już. :D
Co z bombonierą?

Anonymous - Sob 11 Sie, 2007 22:10

A ja tam go wolę jako śpiewającego Ivora Novello :D . Trudno mi ocenić go jako Knightley'a, bo ogólni jest fajny, choć moje wyobrażenie było jednak bliższe kreacji Marka Stronga.
Gunia - Sob 11 Sie, 2007 22:13

Za dużo go w GP nie ma. ;)
Anonymous - Sob 11 Sie, 2007 22:19

A musi być dużo?
Gunia - Sob 11 Sie, 2007 22:22

Im więcej Jeremy'ego, tym lepiej....
Jeannette - Sob 11 Sie, 2007 22:52

Alison napisał/a:
Kwestia "Spróbuj nie zabić moich psów" i to spojrzenie - no comments

To też, ale dla mnie mistrzowskie jest spojrzenie podczas gry Jane Fairfax. Emma siedzi na kanapce i patrzy na niego, a on samymi tylko oczętami zerka na nią...ach. :thud:
Alison napisał/a:
I co tam jeszcze... oświadczyny są bestowe, szczególnie kiedy chce ją pocałować, ona się zawstydza i on sie tak fajnie z lekka pobłażliwie uśmiecha.

Ja jestem ciekawa jak to było z tym całowaniem tak naprawdę za czasów Jane...czy narzeczeni mogli się chociaż cmoknąć? Już nie mówię o całowaniu w rękę, bo to też chyba nie za często...w "Emmie" jest taka scena gdzie Knightley ma już-już podnieść dłoń Emmy do ust, ale jednak nie.....
PS. Też bym chciała taką bombonierkę....albo chociaż jedną czekoladkę.... :kwiatek:

Caitriona - Nie 12 Sie, 2007 13:57

Nimloth napisał/a:
A ja tam go wolę jako śpiewającego Ivora Novello :D .


Zawsze strasznie załowałam ze nie mam soundtracku z Gosford Park. Poszukiwałam tej piosenki, ale bez szczescia niestety...

Gosia - Nie 12 Sie, 2007 14:05

Dla mnie ta bombonierka jest nieco za slodka ;)
Wole przepastne, czarne, nieco niepokojące oczy Marka Stronga i jego pana Knightleya, oraz nie taką slodką, ale z charakterem Emme Kate Beckinsale.
I scena oswiadczyn w tamtej "Emmie" tez mi sie bardzo podoba.
Za duzo lukru jest niewskazane :mrgreen:

Anonymous - Nie 12 Sie, 2007 16:14

Wiecie co? Te rozmowy w tym wąteczku sprawiły, że oglądnełam wczoraj obie wersje. I musze przyznać, że jednak oświadczyny Marka Stronga wywołują wieksze emocje. Jeremy jest taki śliczny, taki słodki. Z przyjemnością się na niego patrzy - na kazdy gest, mimikę, ale... to Mark jest prawdziwym facetem. No i te sokole oczy. Bystre i świdrujące.
Z przyjemnością schrupałabym Jeremiaszową bombonierkę, ale na co dzien wybieram marka :D

Gunia - Nie 12 Sie, 2007 16:50

Ja zawsze za bardzo lubiłam dwie rzeczy: bajki i słodycze. Więc o wiele bardziej podoba mi się Jeremy. :serduszkate: I może jego "Emma" z życiem nie ma nic wspólnego, to jednak widziałam ją dziesiątki razy, a do tej drugiej wróciłam tylko trzy czy cztery. I chcę mieć takie drzewo w ogródku. ;)
Harry_the_Cat - Nie 12 Sie, 2007 17:14

Dla mnie galopująca łysina Marka Stronga wystarczyła.... Emmę z Kate widziałam w zwiąkzu z nią tylko raz.
Gosia - Nie 12 Sie, 2007 18:32

A co ma wspolnego galopująca łysina Marka Stronga z "Emmą"? :roll:
W tym filmie dopiero zaczyna łysieć. A zreszta łysina to oznaka męskości :mrgreen:

Harry_the_Cat - Nie 12 Sie, 2007 18:33

Gosia, ja wiem, co Ty masz na myśli...

A i tak obstaje przy swoim :mrgreen:

Jeannette - Pon 13 Sie, 2007 12:59

Caitriona napisał/a:
Zawsze strasznie załowałam ze nie mam soundtracku z Gosford Park. Poszukiwałam tej piosenki, ale bez szczescia niestety...

http://www.youtube.com/watch?v=94XKnn-98VU
http://www.youtube.com/watch?v=KUom0jO9ytg
http://www.youtube.com/watch?v=3lJe2CHrhZo
:mrgreen:

Alison - Pon 13 Sie, 2007 13:38

Właśnie wróciłam z kina. W przedseansowych zajawkach pokazywali jakis durnowaty film "Inwazja", w którym gra Jeremy i Nicole Kidmann. W zajawce Jeremy wymawia tylko 2 zdania, ale jak je już wymówi, to jakoś dziwnie gorąco sie co poniektórym robiło... :wink:
Gunia - Pon 13 Sie, 2007 20:23

To chyba ta rola, drugoplanowa, o której ktoś wspominał ostatnio?
Jeannette - Pon 13 Sie, 2007 20:42

Tak, ja podałam linka. Jest na poprzedniej stronie. O ile się orientuję Jeremy będzie grał męża Nicole, który zmieni się w wyzutego z uczuć potwora (jak i reszta świata).
Caitriona - Pon 13 Sie, 2007 20:48

Jeannette, dzięki ;) (nie zmienia to fakt ze marzy mi sie to na moich słuchawkach mp3 ;) )

Bardzo lubię te fragmenty gdy Novello śpiewa - w salonie mało kto zwraca na niego uwagę, za to praktycznie cała służba zakrada się pod drzwi, staje gdzieś w kątach, posiaduje na schodach właśnie po to żeby posłuchać muzyki.

Alison - Wto 14 Sie, 2007 20:32

Ja tylko na sekundkę. Właśnie oglądam "Kadeta Winslow'a". Jestem p pierwszej scenie z Jeremym. On jest w tym filmie :paddotylu: [o przepraszam, chwilowa utrata przytomności :ops1: ] BOSKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wracam przed ekran :love_shower:

Gitka - Śro 15 Sie, 2007 00:54

Oj Alison, jakże ja Cię rozumiem :serce2:
Nie wydaje Ci się ten film troszeczkę, ociupinkę podobny do Dumy i uprzedzenia? :cool:
Pemberley się chyba dziwi dlaczego ja go tak kocham :serduszkate:
Ale jeśli i Ty jesteś pod wrażeniem...

Admete - Śro 15 Sie, 2007 00:59

Chodzi Wam o ten film? Wygląda bardziej niz interesująco. Nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. Jak się konczy? :-)

http://www.filmweb.pl/Kad...e,Film,id=11024

Alison - Śro 15 Sie, 2007 09:23

Admete napisał/a:
Chodzi Wam o ten film? Wygląda bardziej niz interesująco. Nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. Jak się konczy? :-)

http://www.filmweb.pl/Kad...e,Film,id=11024


Kończy się może niezbyt spektakularnie, ale w cudnym stonowanym angielskim stylu i widz zostaje w nadziei na piękny romans. W ogóle film jest do szpiku kości angielski, aż mi się chwilami wydaje, że to z lekka pastisz takiego "gentelman life", Jeremy wpisuje sie w to idealnie, cały czas ma nieskazitelnie sztywny kołnierzyk (dosłownie i w przenośni), nie pozwala sobie na okazanie jakichkolwiek uczuć, jak zresztą wiekszość postaci w tym filmie. Z pozoru okropne "sztywniactwo", ale tak naprawdę fajnie się to ogląda, choć cała historia wydaje mi się mocno wydumana.
Ostatnie zdanie Jeremy'ego "How little you know about men" plus ironiczne spojrzenie, to wypisz wymaluj "try not to kill my dogs".
Gitko! :serce:

Anonymous - Śro 15 Sie, 2007 11:45

Jeannette - tak dla wlasnego bezpieczenstwa - wyedytuj sobie ten post. Szczególnie ostatni wyraz pierwszego zdania :D
Pemberley - Śro 15 Sie, 2007 14:24

Alison napisał/a:
Z pozoru okropne "sztywniactwo", ale tak naprawdę fajnie się to ogląda, choć cała historia wydaje mi się mocno wydumana.


Spiesze zatem z wyjasnieniami, ze historia- bardzo bardzo brytyjska- jest na faktach autentycznych, ino nazwisko i zwiazki rodzinne zmieniono, a film jest ekranizacja cieszacej sie duzym powodzeniem sztuki teatralnej, co sie tez momentami w dialogach odczuwa.
Ale dzieki temu np. oszczedzono sceny placzu Jeremego, co mysle bylo bardziej wymowne niz ja pokazac..
Prawdziwy Winslow nazywal sie George Archer-Shee http://en.wikipedia.org/wiki/George_Archer-Shee
The case was the inspiration for the play The Winslow Boy by Terence Rattigan. Although the legal details of the case follow very closely the real story, the family relations are almost entirely fictionalised.


W Making of aktorzy sie wypowiadaja w ten sposob, ze chlopiec byl chyba w sumie winny, tylko chodzilo o sposob postepowania i caly dyshonor z tym zwiazany..
To jest historia, ktora dzieje sie jeszcze przed Titanikiem..
Gitka napisał/a:

Pemberley się chyba dziwi dlaczego ja go tak kocham :serduszkate:


:co_stracilam:

Niniejszym uroczyscie oswiadczam, ze lubie pana Jeremiego. :rumieniec:
Osobiscie wole, jak musi grac wiecej emocji jak w Zlotej czy w Opetaniu. Ale te role kolnierzyka zagral tez swietnie.. :oklaski:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group