To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Film lepszy niż książka

RaczejRozwazna - Czw 21 Sty, 2021 17:03

No bo w filmie nie muszą :) Jest inny koncept na te postaci.

EDIT. A propos - przypomniałam sobie ostatnio "Rzymskie wakacje" - Audrey jak zwykle świetna, ale po latach rozczarował mnie mój kochany Gregory Peck. Zbyt zdystansowany do roli na mój gust.

Tamara - Czw 21 Sty, 2021 17:09

No właśnie dlatego uwiera mnie używanie tego samego tytułu i nazywanie tego ekranizacją . To tak samo jakby przerobić fabułę Przeminęło z wiatrem na inną i dalej się upierać że to ekranizacja. A jedyną postacią w filmie budzącą moją autentyczną sympatię i współczucie jest kot :-P :mrgreen:
RaczejRozwazna - Czw 21 Sty, 2021 17:15

Ejże, ależ to przecież typowa praktyka filmowa - zmieniać nieco, lub bardziej niż nieco osobowość bohaterów, reinterpretować ich na nowo... :lol:
Admete - Czw 21 Sty, 2021 18:59

Cytat:
Holly budzi sympatię z powodu rewelacyjnej Audrey , ale to dlatego że uwielbiam Audrey :-P i w Holly widze Audrey a nie Holly, nic na to nie poradzę . Znaczy Audrey grającą Holly w sposób koncertowy .

Nigdy tak o tym nie myślałam. Nie znam zbyt wielu filmów z nią - właściwie tylko Śniadanie i Rzymskie wakacje. Dla mnie to był a Holly - i budziła moje współczucie jako postać, nie jako aktorka.

Tamara - Czw 21 Sty, 2021 22:08

RaczejRozwazna napisał/a:
Ejże, ależ to przecież typowa praktyka filmowa - zmieniać nieco, lub bardziej niż nieco osobowość bohaterów, reinterpretować ich na nowo...

Ale do pewnych granic - chyba że robimy Balladynę na Hondach , a wtedy jest ogólny kwas i rwetes :-P

Tamara - Pią 29 Sty, 2021 17:32

RaczejRozwazna napisał/a:
Bo to nie była do końca ekranizacja a raczej adaptacja :-D W opowiadaniu Capote'a bohaterowie byli ciekawsi, bo byli de facto skrzywionymi (mocno skrzywdzonymi?) ludźmi, ale nie zostawiło we mnie to opowiadanie jakiegoś wzruszenia czy pogłębionej refleksji. Ani przejęcia się losami bohaterów - i ich działaniami, których motywacje były dla mnie niejasne i nie-dość wytłumaczone psychologią bohaterów. Natomiast film zostawia - chociażby przez te walory wizualne, tajemniczość głównej bohaterki i jej rozchwianie emocjonalne - ale takie jakieś bardziej "strawne" niż w pierwowzorze :lol:

Przeczytałam na nowo , powinnam teraz obejrzeć film dla porównania :wink: w każdym razie nadal podtrzymuję zdanie, że książka lepsza . Myślę, ze można mieć z książką pewien problem - to o czym piszesz, że bohaterowie i motywacje niewiarygodni czy trudni do zrozumienia - bo historia się rozgrywa w warunkach społecznych nam praktycznie nie znanych , w środowisku o innej mentalności , coś jakby Amerykanom dać do przeczytania Złego , który jest tak specyficznie warszawsko-powojenny , ze podejrzewam , że dzisiejsza młodzież nie jest w stanie wejść w jego klimat i zrozumieć o co idzie. Mnie to uwiera na początku czytania - nie łapię, nie układa mi się, nie czuję rzeczywistości bohaterów - bo de facto świat półświatka i biedniejszej warstwy nowojorczyków z pierwszej połowy lat 40 jest mi całkowicie nieznany i obcy . Niemniej w trakcie czytania jakoś człowieka to wciąga i wszystko zaczyna się układać na swoich miejscach , a bohaterowie zyskują na wiarygodności . W sumie wychodzi na to , że książka i film to dwie zupełnie inne historie o zupełnie innych ludziach , a zbieżność nazwisk jet cokolwiek przypadkowa :wink: przy czym absolutnie filmowi nie odmawiam zalet - wizualnie jest przepięknym, to fakt, i jako oddzielna od książki historia jest w porządku, ale jako ekranizacja - nie .

RaczejRozwazna - Pią 29 Sty, 2021 18:28

Ok, de gustibus non disputandum est :-D Nie miałam wrażenia, że nie czuję kontekstu - tylko raczej że ten kontekst i bohaterowie w nim mnie nie poruszają, ale raczej odrzucają. O ile pamiętam jedyne wzruszenie, a raczej refleksja to była końcówka, ale to trochę za mało.

Co do filmu lepszego - zaryzykowałabym twierdzenie, że Dziewczyna z perłą również. Swoją drogą literacki główny bohater pasowałby do literackich Aspergerowców (nie bij Tamaro! :kwiatek: :wink: )

Tamara - Pią 29 Sty, 2021 21:34

Jeżeli idzie o "Dziewczynę z perłą" - zdecydowanie się zgadzam, że film lepszy od książki , tym bardziej , że został nakręcony, jakby był flamandzkim XVII-wiecznym obrazem :serce:
Co do pasowania Vermeera książkowego do aspergerowców - absolutnie do nich nie pasuje, aspergerowiec nie mówiłby do swojej jędzowatej zony głosem, brzmiącym jak chleb posmarowany miodem :wink: poza tym widzimy bardzo niewielki wycinek jego osobowości, tyle co przy posiłkach i potem przy malowaniu , to za mało , żeby móc wysnuć taką opinię . Tym bardziej że jest artystą malarzem , a to specyficzny zawód .

RaczejRozwazna - Pią 29 Sty, 2021 22:11

Ha ha ha :D Ale Griet przy sprzątaniu nie wolno było przesunąć niczego nawet o milimetr w zabałaganionym pokoju malarza, a jego specyficzna obsesja na jej tle też pasuje :-P
Tamara - Pią 29 Sty, 2021 22:15

Dlatego, że miał wszystko ustawione w odpowiedni sposób do malowania , tak żeby było najlepsze oświetlenie i efekt , i żeby narzędzia pracy były pod ręką . Nie jestem aspergerem ,ale gdyby ktoś mi sprzątając rozbałaganił miejsce pracy, dałabym w łeb. To normalna praktyka, że zostawia się po sprzątaniu wszystko w takim porządku jak się zastało . Przecież kobity , które sprzątają ludziom po domach, też mają zostawić wszystko w takim porządku jak zastały, tylko czyste.
Obsesja nie była obsesją , tylko częścią pracy. To normalne u artystów. Znowu aspergeryzm popkulturowy się kłania - przypisywanie zachowań nie będących objawami choroby chorobie :wink:
Ponadto aspergerowcy nie umieją improwizować czy pracować spontanicznie, a to podstawa pracy malarza.

BeeMeR - Pią 29 Sty, 2021 22:17

W przypadku "Dziewczyny z perłą" też wolę film niż książkę :serce:
I Lot nad kukułczym gniazdem.

annmichelle - Śro 28 Kwi, 2021 16:18

Podrzucam listę "Film kontra książka - 30 filmowych adaptacji lepszych od książkowego pierwowzoru" :
https://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=919038
Kilka z nich padło już w tym temacie. :-)
Zgadzacie się z propozycjami i uzasadnieniami, czy raczej nie? :-)

Tamara - Śro 28 Kwi, 2021 18:16

Większość znam ze słyszenia a niektórych wcale :zawstydzona2: ale tak :
-Śniadanie u Tiffany'ego - książka jest o wiele bogatsza , dramatyczniejsza i ciekawsza , film to hollywoodzki słodziak , gdyby nie Audrey, nikt by o nim już nie pamiętał .
-Ojciec Chrzestny - porównywalna jakość.
-Diabeł ubiera sie u Prady - film to cienizna , Meryl jest co prawda świetna jak zawsze, ale nie jest ani w połowie taka suka jak książkowa Miranda , i w filmie jest o wiele za mało mody.
Natomiast nie miałam pojęcia , że Szczęki i Park jurajski pierwotnie zaistniały w formie książkowej :shock: :thud: z drugiej strony zważywszy istnienie takich cudów jak 50 twarzy erlgreja i Zmierzch oraz inne pory dnia - nie powinnam się dziwić, bo papier wszystko zniesie .

Trzykrotka - Śro 28 Kwi, 2021 19:21

Dodałabym większość adaptacji Upiora w operze - powieść jest wybitnie cieniutka.
BeeMeR - Śro 28 Kwi, 2021 20:51

Ja się zgadzam odnośnie Lotu nad kukułczym gniazdem, Mechanicznej pomarańczy, Łowcy androidów i Parku Jurajskiego.
Agn - Śro 28 Kwi, 2021 21:06

Ja "Lowce androidow" traktuje jako osobne byty. Ksiazka to jedno, film drugie, a uwielbiam oba.
Admete - Śro 28 Kwi, 2021 21:16

Agn napisał/a:
Ja "Lowce androidow" traktuje jako osobne byty. Ksiazka to jedno, film drugie, a uwielbiam oba.


Miałam napisać to samo, ale mnie ubiegłaś :)

BeeMeR - Śro 28 Kwi, 2021 21:22

Ja w sumie też, ale gdybym miała porównac to film mnie kiedyś wzruszył a książka nie bardzo...
Loana - Czw 29 Kwi, 2021 14:00

Admete napisał/a:
Agn napisał/a:
Ja "Lowce androidow" traktuje jako osobne byty. Ksiazka to jedno, film drugie, a uwielbiam oba.

Miałam napisać to samo, ale mnie ubiegłaś :)

Mam tak samo, przecież to są dwie zupełnie inne opowieści :P parę szczegółów się zgadza, ale dla mnie to nie jest do końca ekranizacja książki ten film.
Ja przyznaję, że jest jedna ekranizacja, którą sto razy bardziej wolę od książki i jest to "Coralina" Neila Gaimana. Wg mnie film był po prostu świetnie zrobiony, wciągający, strasznawy, logiczny - książka nie była aż tak dobrze napisana, na pewno była mniej kolorowa i od początku było w niej strasznawo, a nie, że to z czasem wyszło.
I żeby było śmieszniej jeszcze jedną ekranizację książki tego samego autora też lubię bardziej niż samą książkę i jest to "Gwiezdny Pył". Książka jest dla mnie za ponura :P

BeeMeR - Nie 02 Maj, 2021 08:41

Akademia Pana Kleksa - razem z dziećmi tak orzekliśmy


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group