Literatura - Proza i poezja - O kondycji polskiego czytelnictwa
Anonymous - Śro 14 Wrz, 2011 22:41
Gdybym robila kiedykolwiek jakies listy, zdazylabym je kilkanascie razy zgubic i robic na nowo. Dobrze wiec, ze mi nie przyszedl taki pomysl do glowy
Hortensja - Pią 16 Wrz, 2011 13:07
Dzis ktos na blipie podeslal link wiec skorzystalam. Troche wpisuje sie ten wywiad w nasza dyskusje:
http://wyborcza.pl/1,1154...samym_soba.html
Niektore spostrzezenia bardzo ciekawe. Aczkolwiek ciekawe czemu od razu widac, ze nie filozof to, a profesor polonistyki i krytyk literacki
Weszlam na pierwsza strone serwisu i widze, ze caly prawie wpisuje sie w nasza dyskusje:
http://wyborcza.pl/0,75517.html
"Stwórzmy razem listę stu książek, które każdy powinien przeczytać, zanim umrze!" to akurat troche mnie smieszy. Natomiast podoba mi sie takie podejscie "10 ksiazek o..." i jakis konkretny temat, albo np jak to ma Musierowicz na swojej stronie "na grype z powiklaniami"
Tamara - Pią 16 Wrz, 2011 22:43
| Zelenka napisał/a: | | Tamara napisał/a: | | AineNiRigani napisał/a: |
drugie primo - jakim cudem Ulisses wszedl do kanonu literatury, skoro niemal dla kazdego jest ciezkostrawny? |
Właśnie dlatego - najciężej strawna książka w dziejach ludzkości |
Jeden z moich profesorów na studiach twierdził, że Ulisses wszedł do kanonu właśnie dlatego, że nikt nie jest w stanie go przeczytać. Zyskał więc miano książki trudnej, a jak trudnej to ambitnej, a jak ambitnej to należy ją znać Nie o wartości literackie tu chodzi, tylko zwyczajną, ludzką chęć udowodnienie innym swojej przewagi intelektualnej (ten, kto przeczyta to dopiero mądry jest ) Przy czym teorię sprzedają jak kupiłam, bo Ulissesa nie czytałam Po tegorocznym pobycie w Irlandii nabrałam ochoty, więc nie jest wykluczone, że zrobię podejście. |
Ulissesa dwa razy zaczynałam ale nie wiem , czemu nie skończyłam , bo jakiś tragiczny nie był . Zdarzało mi się czytać gorsze rzeczy (odezwała się znawczyni )
Aragonte - Śro 12 Paź, 2011 14:06
| Hortensja napisał/a: | "Stwórzmy razem listę stu książek, które każdy powinien przeczytać, zanim umrze!" to akurat troche mnie smieszy. Natomiast podoba mi sie takie podejscie "10 ksiazek o..." i jakis konkretny temat, albo np jak to ma Musierowicz na swojej stronie "na grype z powiklaniami" |
Hortensjo, a podrzuciłabyś tę listę książek polecanych MM? Przejrzałam na szybko jej stronę i nie mogę tego znaleźć, a ciekawa jestem
Inna sprawa, że z moją listą pokrywałaby się pewnie tylko w małym procencie - odnoszę wrażenie, że MM od dawna nie czytuje fantastyki, o ile w ogóle czytywała kiedykolwiek
Hortensja - Pon 24 Paź, 2011 10:32
Ah, bo to nie jest proste, odnalezc je
Otoz niektore szufladki na dole strony sa interaktywne i klikajac otwieraja sie dodatkowe okna, z pamiatkami itp i wlasnie tymi "listami ksiazek na..." . W kazdej zakladce (czyli "ksiazki: wywiady", "o autorce: teksty" szufladki maja inna zawartosc.
Nie mowie, ze zawsze sie z pania Musierowicz zgadzam, ale podaje tam czasami ciekawe i mniej oczywiste pozycje. Zreszta lubie tez jej Frywolitki- znowu, nie mam dokladnie takich samych upodoban, ale mozna sie dowiedziec o wielu ciekawych ksiazkach
Iza_Jesienna - Nie 06 Lis, 2011 20:14
| Hortensja napisał/a: |
"Stwórzmy razem listę stu książek, które każdy powinien przeczytać, zanim umrze!" to akurat troche mnie smieszy. |
Zgadzam się z tym, że takie plebiscyty są żałosne. Literatura to przecież rzecz gustu, a książka uznana przez jednego czytelnika za wiekopomną, drugiego może po prostu zanudzić na śmierć
Jeszcze bardziej natomiast, śmieszą mnie ambitne deklaracje w stylu "Od jutra czytam conajmniej jedną wysokopółkową książkę tygodniowo". Zupełnie, jakby tylko to, co uznane za wysokopółkowe miało jakąkolwiek wartość. I nie dziwię się, ze większość takich postanowień kończy się rzucaniem Dostojewskiego czy innego Tołstoja psu na pożarcie, skoro ktoś przymierza się do literatury szumnie nazywaną "wysokolotową", a tak naprawdę lubi czytać romanse tudzież komiksy, ale wstydzi się przyznać, bo z niewiadomych przyczyn obawia się linczu. A przecież nie to jest ładne co ładne, ale co się komuś podoba
Anonymous - Nie 06 Lis, 2011 20:20
Mnie każdy przejaw snobstwa śmieszy. moja znajoma się nawróciła na czytanie i jej teksty jak to nagle stała się mondra to mnie to śmieszą to irytują....
albo mam huśtawkę nastrojów przez hormony
Tamara - Nie 13 Lis, 2011 17:28
| Iza_Jesienna napisał/a: | | Hortensja napisał/a: |
"Stwórzmy razem listę stu książek, które każdy powinien przeczytać, zanim umrze!" to akurat troche mnie smieszy. |
Zgadzam się z tym, że takie plebiscyty są żałosne. Literatura to przecież rzecz gustu, a książka uznana przez jednego czytelnika za wiekopomną, drugiego może po prostu zanudzić na śmierć
Jeszcze bardziej natomiast, śmieszą mnie ambitne deklaracje w stylu "Od jutra czytam conajmniej jedną wysokopółkową książkę tygodniowo". Zupełnie, jakby tylko to, co uznane za wysokopółkowe miało jakąkolwiek wartość. I nie dziwię się, ze większość takich postanowień kończy się rzucaniem Dostojewskiego czy innego Tołstoja psu na pożarcie, skoro ktoś przymierza się do literatury szumnie nazywaną "wysokolotową", a tak naprawdę lubi czytać romanse tudzież komiksy, ale wstydzi się przyznać, bo z niewiadomych przyczyn obawia się linczu. A przecież nie to jest ładne co ładne, ale co się komuś podoba |
Ale człowiek pretendujący do miana wykształconego i w miarę chociaż obytego z literaturą i kulturą pewne rzeczy musi znać . Tak samo jak powinien myć ręce przed jedzeniem i mówić dziękuję , przepraszam itp. Romanse i komiksy Dostojewskiemu absolutnie nie przeszkadzają , można lubić i czytać i jedno i drugie .
Iza_Jesienna - Nie 13 Lis, 2011 20:07
| Tamara napisał/a: | | Iza_Jesienna napisał/a: | | Hortensja napisał/a: |
"Stwórzmy razem listę stu książek, które każdy powinien przeczytać, zanim umrze!" to akurat troche mnie smieszy. |
Zgadzam się z tym, że takie plebiscyty są żałosne. Literatura to przecież rzecz gustu, a książka uznana przez jednego czytelnika za wiekopomną, drugiego może po prostu zanudzić na śmierć
Jeszcze bardziej natomiast, śmieszą mnie ambitne deklaracje w stylu "Od jutra czytam conajmniej jedną wysokopółkową książkę tygodniowo". Zupełnie, jakby tylko to, co uznane za wysokopółkowe miało jakąkolwiek wartość. I nie dziwię się, ze większość takich postanowień kończy się rzucaniem Dostojewskiego czy innego Tołstoja psu na pożarcie, skoro ktoś przymierza się do literatury szumnie nazywaną "wysokolotową", a tak naprawdę lubi czytać romanse tudzież komiksy, ale wstydzi się przyznać, bo z niewiadomych przyczyn obawia się linczu. A przecież nie to jest ładne co ładne, ale co się komuś podoba |
Ale człowiek pretendujący do miana wykształconego i w miarę chociaż obytego z literaturą i kulturą pewne rzeczy musi znać . Tak samo jak powinien myć ręce przed jedzeniem i mówić dziękuję , przepraszam itp. Romanse i komiksy Dostojewskiemu absolutnie nie przeszkadzają , można lubić i czytać i jedno i drugie . |
Oczywiście, są pewne dzieła i terminy literackie, które powinny być znane każdemu, bez względu na jego upodobania. Ale ja mówię tu o wpychaniu w siebie na siłę, czegoś co nie sprawia żadnej ale to żadnej przyjemności. Jak to pisał Michel Faber "nawet jeden dzień poświęcony na coś, co nie jest strawą duchową dla danego człowieka, to dzień skradziony, zmarnowany i wrzucony do rynsztoka przeznaczenia". Jeżeli dla mnie czytanie Dostojewskiego czy innego mistrza, byłoby męką porównywalną z połykaniem zakurzonej tektury, to wolałabym dać sobie spokój, nie pretendować do miana obytej z literaturą i po prostu nie zabierać w bardziej inteligentnym towarzystwie głosu na temat tego pana
A co do romansów i komiksów, to absolutnie nie twierdzę że przeszkadzają w czytaniu Dostojewskiego, ani kogokolwiek podobnego. Pisałam o tym w kontekście zachowania znanych mi ludzi, którzy patrzą na innych według jakiegoś dziwnego wzroca. I dlatego niektórzy wstydzą się przyznać do czytania np. Danielle Steel, bo uważają że każdy uzna to za infantylne. Do czytania komiksów też, bo jeszcze gawiedź wysunie wniosek o zdziecinnieniu. Na mnie na przykład, od kiedy wyznałam moją miłość do klasyki horroru, moja grupa patrzy ze zgrozą, zupełnie jakbym miała za moment wyciągnąć siekierę z torebki i zamienić się w żeńskiego Freddy'ego Krugera. No serio, książki przecie odchodzą do lamusa, kogoś kto czyta bestsellery i arcyambtine pozycje z plebiscytów jeszcze można znieść, ale jak ktoś wielbi coś mniej znanego i hołubionego, to jest wariat i na księżyc z nim
Admete - Nie 13 Lis, 2011 20:54
Ja jestem z tych, którzy świadomie i z wyboru nie przeczytali nic Dostojewskiego i nie przeczytam, żeby mnie trorturowano
nicol81 - Nie 13 Lis, 2011 21:09
Ale też niektórzy ludzie z góry odrzucają literaturę "wysokolotową", bo myślą, że jak coś jest "klasyką", to musi być od razu ciężkie i nudne. Np. "Wojna i pokój" ma reputację nudy i ramoty, nawet i ludzi, którzy nie czytali, jako że ma więcej niż 100 stron.
Admete - Nie 13 Lis, 2011 21:11
Niektórzy nie czytaja niczego i nie będą czytac. Tak było, jest i będzie.
Ania Aga - Nie 13 Lis, 2011 21:23
Przeczytałam "Zbrodnię i karę" Dostojewskiego, ponieważ była to nasza lektura. Miałam wydanie w BNce i w pierwszej chwili objętościowo nie wydała mi się przesadnie gruba. A w czytaniu - czytałam i czytałam i stron jakby nie ubywało. Ale po przeczytaniu okazało się, że jest to świetny materiał do dyskusji. Po raz pierwszy czynnie uczestniczyłam wręcz w kłótniach spowodowanych książką!
Dlatego mam do niej sentyment!
Admete - Pon 14 Lis, 2011 15:58
Mnie nie chodziło o trudnośc odbioru tekstu, bo on nie jest dla mnie trudny literacko. Ja zwyczajnie mam mdłości od czytania prozy Dostojewskiego.
Tamara - Pon 14 Lis, 2011 21:05
| Admete napisał/a: | | Mnie nie chodziło o trudnośc odbioru tekstu, bo on nie jest dla mnie trudny literacko. Ja zwyczajnie mam mdłości od czytania prozy Dostojewskiego. |
A to jest argument , który do mnie jak najbardziej przemawia . Ja miałam mdłości przy czytaniu Kaputt Malapartego i nie zdołałam tego zmęczyć , ze względu na obrzydliwą treść , nie formę .
Admete - Pon 14 Lis, 2011 21:27
Czasami jest coś takiego w książce, co człowieka odrzuca. Mnie odrzuca od utworów Dostojewskiego. Próbowałam, kilka razy i nie dałam rady. Tak samo jest z literaturą popularną. Nie jestem w stanie przeczytać żadnego romansu. Za każdym razem, gdy próbowałam, dostawałam ataku irytacji połączonej z rodzajem zniecierpliwienia. Nie chodzi tu wcale o ewentualną jakość, bo przecież to rozrywka, tak samo jak rozrywkowe są inne gatunki - jedne sa napisane lepiej, drugie gorzej. Zwyczajnie mnie od tego odrzuca.
Iza_Jesienna - Pon 14 Lis, 2011 21:52
Pisząc o Dostojewskim miałam na myśli nie tylko tego pana, ale też innych autorów jego pokroju, uważanych za klasyków. Ja sama średnio za nim przepadam, choć "Zbrodnia i kara" mi się akurat podobała.
Anonymous - Pon 14 Lis, 2011 22:13
Admete, ale to normalne. Wiesz moją Mamę odrzuca Tolkien i co? No trudno...
Admete - Wto 15 Lis, 2011 07:25
Aragonte mnie nie odrzuca od popularnej, a na pewno nie odrzuca od fantastyki Kasiek moja mama bardzo lubi riomanse, więc regularnie pożyczam je dla niej z biblioteki.
Anonymous - Wto 15 Lis, 2011 07:46
| Admete napisał/a: | | Kasiek moja mamam bardzo lubi riomanse, więc regularnie pożyczam je dla niej z biblioteki. |
Tak jak moja.
Teraz czyta trzy książki "Siedlisko", "Kata z Listy Schindlera" i "Ksiądz Rafał niespokojne czasy". Nie toleruje co do zasady fantastyki. Po prostu.
Admete - Wto 15 Lis, 2011 08:24
Moja nie ma tak dobrze. Trudno tu o nowości, ale staram się pożyczać coś, co się jej sporoba. Ostatnio pozyczałam jakąs Grocholę, ale nie pamiętam, co dokładnie.
Anonymous - Wto 15 Lis, 2011 08:26
Może "Zielone drzwi". Nasz bibliotekarka dostaje grosze, ale coś tam stara się kupić. A ja ze swej strony, jeśli Mamcik coś chce to szukam okazji(np. ostatnia środa tygodnia).
Caitriona - Wto 15 Lis, 2011 08:30
Moja mama ostanio wciągnęła się w sagi rodzinne, Cukiernia, a teraz coś z Lawendą w tytule. Ale ja Jej te książki wypożyczam, bo obie nie widzimy sensu w ich zakupie.
Ania Aga - Wto 15 Lis, 2011 10:21
| Iza_Jesienna napisał/a: | | Pisząc o Dostojewskim miałam na myśli nie tylko tego pana, ale też innych autorów jego pokroju, uważanych za klasyków. Ja sama średnio za nim przepadam, choć "Zbrodnia i kara" mi się akurat podobała. |
I tak to jest z tymi panami od klasyki, w zasadzie średnio się za nimi przepada, ale parę rzeczy interesujących napisali!
Iza_Jesienna - Wto 15 Lis, 2011 19:35
Moja mama i babcia też zaczytują się w romansach, a nasza lokalna pani z biblioteki ma chyba pamięć fotograficzną, bo zawsze wie, czego jeszcze nie wypożyczały
Już nie mówiąc o tym, jak rozbrajająco to wygląda, kiedy raz w miesiącu mój tata wtacza się do domu z ogromnym torbiszczem pełnym książek i twierdzi, że przypłaca ich pasję literacką kondycją kręgosłupa
Moja mama, to ogólnie bardzo delikatna kobietka, nie zniesie żadnej brutalności. "Cień wiatru" odłożyła na półkę, kiedy tylko pojawił się osobnik w cylindrze, a za Edgara Allana Poe mnie przeklęła. W porównaniu do niej, ja mam gust rzeźnika
|
|
|