Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV
BeeMeR - Pią 25 Cze, 2010 20:01
O tak, Pathfinder też kiedyś promowałam ze względu na walory wizualne, jakich niewątpliwie dostarcza Karl Urban
Yvain - Sob 26 Cze, 2010 00:30
Polecam też Restoration 1995 John Pearce (David Thewlis) i Robert Merivel (Robert Downey Jr ) są oddanymi przyjaciółmi. Obaj studiują medycynę, lecz tylko John wiąże swoją przyszłość z zawodem lekarza. Pewnego dnia Robert, nieoczekiwanie otrzymuje wezwanie z królewskiego pałacu. Król Karol II (Sam Neill) nakazuje mu zaopiekowanie się jego ciężko chorą, ukochaną psinką Lulu. Jeśli Merivelowi uda się podołać zadaniu i wyleczy psa, zostanie w nagrodę mianowany nadwornym medykiem.
Pobyt w królewskiej rezydencji zdaje się być spełnieniem marzeń Roberta, do czasu, kiedy w obliczu nagłych wydarzeń przyjdzie mu od nowa przewartościować swoje życie...
Robert ubrany tylko w piórko i perukę
Agn - Sob 26 Cze, 2010 00:35
Nalegam na zdjęcie Davida Thewlisa z tego filmu. *wymowne spojrzenie*
Yvain - Sob 26 Cze, 2010 08:53
Już się robi
Agn - Sob 26 Cze, 2010 09:15
Ach, uroczy! Jak muszkieter...
Z podziękowaniem. Muszę obejrzeć ten film!
PS Swoją szosą w podpisie masz cytat z jednego z moich ulubionych filmów. Ach, Blade runner!
Yvain - Sob 26 Cze, 2010 10:23
zgadza się uwielbiam klimat Blade runner i muzykę Vangelisa, wielkie kino, zawsze chętnie do niego wracam.
http://www.youtube.com/wa...TzA_xesrL8&NR=1
Agn - Sob 26 Cze, 2010 12:28
Ja dawno nie oglądałam, chyba sobie odświeżę... jakże się cieszę z nadchodzącego urlopu, nie macie, ludziska, pojęcia.
PS Ta scena jest cudna. Ponoć ten tekst był pomysłem Rutgera Hauera. Wyszedł świetnie. Że nie wspomnę, że Rutger w tym filmie wyglądał jak marzenie... Harrison Ford zresztą też, ale on tak ma constans.
BeeMeR - Sob 26 Cze, 2010 12:34
O tak, Blade Runner jest dobrym filmem
Pamiętam, że się chyba Rutger Hauer wypowiadał, że w momencie śmierci biały gołąbek, którego trzymał w dłoniach miał z nich wylecieć, ale było tak zimno, że za nic w świecie nie chciał opuszczać ciepłego schronienia dłoni i jest tylko ujęcie jak leci, a nie wylatuje
Anonymous - Sob 26 Cze, 2010 21:47
No to ja wrzucę zaległe recenzje.
Po pierwsze
"Bez mojej zgody" - "My Sister's Keeper" 2009 (na motywach powieści Jodi Picoult bo ekranizacja to na pewno nie jest!!)
Annie (Abigail Breslin) nic nie dolega, a mimo to żyje tak, jakby była obłożnie chora. W wieku trzynastu lat ma już za sobą niejedną operację, wielokrotnie oddawała krew, aby utrzymać przy życiu swoją starszą siostrę Kate (Sofia Vassilieva), która we wczesnym dzieciństwie zapadła na białaczkę. Anna została poczęta w sztuczny sposób, tak aby jej tkanki wykazywały pełną zgodność z tkankami siostry. Aż do tej pory akceptowała tę życiową rolę. Teraz Anna, wzorem większości nastolatków, zadaje sobie pytania dotyczące tego, kim jest naprawdę. Różnica pomiędzy nią a większością nastolatków polega na tym, że przez całe życie postrzegano ją wyłączne przez pryzmat siostry i tego co dla niej robi. Anna dojrzewa do podjęcia decyzji, która może podzielić jej rodzinę...
Nie ukrywam, że film ten oglądałam przez pryzmat książki o tym samym tytule.
Dlatego długo się zabierałam do niego. Książka wstrząsnęła bowiem mną tak, że bałam się, że film będzie marną namiastką. I moje obawy niestety były słuszne. Jakimś chorym sposobem odcięto się niemalże od oryginału. Owszem postacie te same, ale reszta…
Ostrzegam, tych, którzy nie widzieli i nie czytali. Pewnie zdradzę szczegóły. Jednym słowem pospojleruję!
Ale od początku. Anna jest dzieckiem zaprojektowanym. Jej kod genetyczny nie jest przypadkowy. Została powołano do życia, a właściwie, jej powołaniem jest pomoc siostrze. Ratunek. Kate jest chora na rzadką i złośliwą odmianę białaczki. Najpierw jest jej potrzebna krew pępowinowa i w tym celu rodzice decydują się na kolejne dziecko. Annę. Najpierw krew pępowinowa później Anna służy za sklepik z częściami zamiennymi. Czytając książkę miało się wrażenie, że tylko Kate jest ważna, zauważana, może nawet kochana. Chore dziecko staje się osią wokół której kręci się życie rodzinne. Aż w końcu ma oddać nerkę i wtedy miarka się przebiera. Anna idzie po pomoc do prawnika, chce móc decydować o własnym ciele…
W filmie z grubsza jest podobnie, ale tylko z grubsza. Różni się jak się okazuje motywacją Anny, która tak naprawdę wcale nie robi tego dla siebie. Książka jest opowiadana z różnych punktów widzenia, w filmie niby to zachowano, ale tak naprawdę zamiast historii Anny mamy historię Kate, jej miłości, cierpienie, fascynacje, pragnienia. Anna jest marginalna, jakby pretekst do opowiedzenia historii. Wyrzucono(poza jedną sceną) to co się dzieje w domu gdy Anna mówi „Nie”. Tutaj film miał wycisnąć łzy i zapędzić do kin, psychologiczna głębia, tak ważna u Picoult jest cieniutka….
Owszem końcówka jest wzruszająca, ale jednak to nie to co oryginał. Naprawdę jestem rozczarowana… Zmiana fabuły bardzo zaszkodziła filmowi…
Oj miałam rację, że tak długo zwlekałam.
oraz
Mikołajek - Le Petit Nicolas 2009
Mikołajek to chłopiec, który ma wielu przyjaciół oraz mnóstwo energii do zabawy. I jak to zwykle bywa ze świetnymi pomysłami małych chłopców, dorośli nie wiadomo dlaczego uważają je za zupełnie nieodpowiednie. Dlatego zarówno przyjaciele Mikołajka, jak i on sam, wciąż pakują się w kłopoty, choć bardzo się starają być grzeczni.
Kiedy 50 lat temu René Goscinny i Jean-Jacques Sempé stworzyli postać tego rozbrykanego chłopca, nikt nie traktował ich opowiadań jako przyszłej klasyki. Dzisiaj Mikołajek jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów dziecięcego świata. Cała seria książek cieszy się niesłabnącym uwielbieniem wśród czytelników.
W tym roku przygody Mikołajka i jego kolegów będzie można po raz pierwszy zobaczyć w kinie. Czy może być lepszy prezent na Mikołajki niż… Mikołajek?
Chyba większość miała do czynienia z przygodami Mikołajka. Mały urwis z Francji wciąż bawi kolejne pokolenia. Jakiś czas temu na ekrany wszedł film opowiadający na dużym ekranie historyjki o których do tej pory mogliśmy tylko poczytać.
Do wielbicielek Mikołajka zaliczam się i ja. Do dziś pamiętam szereg małych książeczek, które zaczytywałam jako małe dziecko. Poznając nowe słowa, oraz kolorując ilustracje(tak jak przy „Dzieciach z Bullerbyn” pomagała mi siostra pewniej władająca kredką). Przygodny Mikołajka po latach wznowione, są dla mnie pewnym kanonem, świętością mojego małego dziecięcego świata. Przeczytałam jednak dużo pozytywnych recenzji po których uwierzyłam, że można w udany sposób zekranizować tą kultową już książkę.
I tu się zawiodłam. Chociaż do obsady nie mam najmniejszych zastrzeżeń, podobała mi się Pani, rodzice Mikołajka i oczywiście chłopcy(Mikołajek to rozkoszny malec, jest po prostu ślicznym chłopcem). Ale całość historii, toczącej się wokół wyimaginowanej ciąży Mamy Mikołaja, oraz lęku chłopca, że rodzice w związku z tym przestaną Go kochać i porzucą jak Tomcia Palucha nie przemówiła do mnie. Kolacja z szefostwem Ojca Mikołaja i zachowanie Mamy, było tak różne od typowego zachowania, że zbyt mnie raziło. Gdzie jest ta cudowna Bunia? Rosół, perypetie z sąsiadem…
Stanowczo czuję się zawiedziona, chociaż film wizualnie jest przeładny.
Caitriona - Sob 26 Cze, 2010 23:22
| Yvain napisał/a: | | Polecam też Restoration 1995 |
Bardzo fajny film. I lubię Robert Downey Jr
BeeMeR - Pon 28 Cze, 2010 10:53
| Cytat: | I lubię Robert Downey Jr | Ja też
Iron Man (2008)
Całkiem dobra bajka, jak to zblazowany playboy i naukowiec w jednej osobie (Robert Downey Jr), współproducent broni masowego rażenia, dostawszy się do niewoli Afgańczyków (mówiących częściowo w hindi ), odkrywszy złe, terrorystyczne wykorzystanie broni mającej na celu obronę dzielnych Amerykańskich chłopców nawraca się i w tejże niewoli konstruuje sobie pancerz, za pomocą którego ucieka.
Mnie zachwyciły, jak zwykle, góry :
ale bohater i stworzone przez niego cudo też jest ok - przemiana przyjaciela we Wroga (Jeff Bridges) przewidywalna ale też ok, wierna popleczniczka też ok (Gwyneth Paltrow), przynajmniej ma kto na szpilkach uciekać przez Zuym Iron Manem generalnie jako rozrywka film spełnia swe zadanie niemal w 100%.
BeeMeR - Pon 28 Cze, 2010 12:19
Hancock (2008)
Hancock (Will Smith) jest nad-człowiekiem, latającym, niezniszczalnym i super-ekstra-potężnym, i czasem próbujący ratować ludzi, ale dla odmiany od innych nadludzi ten, będąc przeważnie mocno pod wpływem alkoholu, czyni więcej szkód niż dobra. Ludzie mają go za d*pka, a i on ma ich w d***.
Początkowo miałam wrażenie, że jakie słownictwo taki i poziom filmu, ale potem jest lepiej, nie tylko dlatego, że bohater ubiera skafander . Fabuła naciągana bardziej niż przyzwoitość nakazuje, ale film jest oglądalny.
BeeMeR - Pon 28 Cze, 2010 13:09
Nord - Białe szaleństwo (2004)
Dziwnym trafem wydawało nam się, że to film o szaleństwach na nartach czy snowboardzie - nic bardziej mylnego.
I dobrze, bo takie filmidło, gdzie pomiędzy wyczynami sportowymi bohaterowie chlali i gadali o niczym już widzieliśmy .
Ten film zaś ze skandynawską niepochopnością pokazuje drogę mężczyzny do swojej byłej kobiety i - jak się właśnie dowiedział - kilkuletniego synka. Na drodze tej spotyka niegościnne góry skute śniegiem,
różne domki (trudno to inaczej nazwać ) i różnych ludzi
i choć nie można powiedzieć, żeby akcja była zawrotna - film nam się bardzo podobał.
BeeMeR - Wto 29 Cze, 2010 13:13
z cyklu - "czas powtórzyć sobie niektóre filmy":
1492 (1992)
Krzysztof Kolumb i odkrycie Nowego Świata, zdającego się rajem i niezapomniana muzyka Vangelisa i żaglowce - które oglądać mogę zawsze, wszędzie i o każdej porze
ładne zdjęcia
i dżungla urocza
Ludzie też - podobał mi się np. wampiryczny Zuy
BeeMeR - Wto 29 Cze, 2010 15:59
Roboty (2005)
Bardzo fajna, ciepła bajka dla dzieci i dorosłych - pozytywna, żartobliwa, a nawet nieco dydaktyczna. Polecam - nam się podobało
RaczejRozwazna - Nie 04 Lip, 2010 19:15
Obwieszczam, że "Zmierzcholożki" (względnie "Zmierzchofanki") są na gorąco po obejrzeniu "Eclipse". Recenzje "na gorąco" w odpowiednim wątku.
trifle - Nie 04 Lip, 2010 23:16
Obejrzałam Cairo Time.
http://www.filmweb.pl/film/Cairo+Time-2009-394391
Jaki to piękny i trochę smutny film...
Admete - Pon 05 Lip, 2010 10:28
Masz racje Trifle - to jest film z tęsknotą w tle.
BeeMeR - Pon 05 Lip, 2010 11:48
Oj tak, tęskny, ale w ładny i subtelny sposób.
Ja zaś dla odmiany obejrzałam Śpiewaka Jazzu (1927)
Zawsze słyszałam, że to pierwszy film dźwiękowy jaki powstał, więc byłam go ciekawa, choć ten jazz w tytule mnie nieco zniechęcał, gdyż go organicznie nie znoszę . Cóż - pierwszy - nie pierwszy, spory ponoć trwają, niemniej dla w moich oczach to dalej w dużej mierze film niemy, w którym dialogi stanowią plansze z napisami, podkład muzyczny gra, dźwięk zaś pojawia się wyłącznie w śpiewach: piosenkach jazzowych (które przewijałam ) oraz śpiewach żydowskich, które odpowiadają mi znacznie bardziej .
Film opowiada o odwiecznym konflikcie pokoleń, tj. w żydowskiej rodzinie kantorów, śpiewających w synagodze od wielu pokoleń, rodzi się chłopiec, Jakie Rabinowitz, który zdecydowanie bardziej woli śpiewać jazz i reggae w klubach i marzy o sukcesie na Broadwayu. Ojciec pierze mu tyłek i zdecydowanie zakazuje "wygłupów", więc dzieciak ucieka z domu i jako Jack Robin szuka sławy i uznania w życiu. Gdy dostaje wymarzoną szansę występu, staje przed dramatycznym wyborem: śpiewać na scenie (dalibóg nie wiem, czemu musiał się w tym celu smarować twarz na czarno ) czy w synagodze, spełniając ostatnie życzenie umierającego ojca oraz marzenie kochającej matki.
Film mnie nie zachwycił, owszem, jest ciekawy, w manierze niemego filmu, z bardzo "filmi maa", główny bohater i bez charakteryzacji wygląda trochę jak Joker
Natomiast to, co zaciekawiło mnie najbardziej, to pokazanie pokolenia, którego już nie ma i żadne teraz robione filmy tego nie zastąpią, a właściwie dwóch odłamów: kabaretowe kontra tradycyjne, semickie:
Admete - Pon 05 Lip, 2010 13:24
Oddawałam się dzis nostalgicznemu zajęciu - niestety nie mogę trzymać w domu zbyt wielu rzeczy, z których nie korzystam ( za mało miejsca ). Musiałam więc wyrzucić mój zbiór starych numerów Filmu...Wześniej jednak przejrzałam je i zostawiłam sobie kilka różnych artykułów. Niektóre z Dyrdymałów ( zawsze zaczynałam od czytania tych zabawnych zestawień, cytatów, żartów ), teksty i recenzje Władcy Pierścieni, Gladiatora i jedno piękne zdjęcie młodego Russela
BeeMeR - Pon 05 Lip, 2010 14:19
| Admete napisał/a: | | Niektóre z Dyrdymałów ( zawsze zaczynałam od czytania tych zabawnych zestawień, cytatów, żartów ), | Ja też! Ja też!
Ależ mnie te dyrdymały cieszyły
Agn - Pon 05 Lip, 2010 19:40
OOoooo, i ja się zaśmiewałam przy dyrdymałach! Jejku, jakie tam czasem można było kwiatki poczytać, aj!
Basiu, skąd wzięłaś Śpiewaka jazzbandu???
Admete - Pon 05 Lip, 2010 20:08
Tak sobie myslę, że częśc artykułów ze satrych Filmów mogliby kiedyś zebrać i wydać taką płytkę...Naprawdę wartościowe rzeczy mieli.
BeeMeR - Pon 05 Lip, 2010 20:31
| Agn napisał/a: | | skąd wzięłaś Śpiewaka jazzbandu??? | jakby to powiedzieć...
chyba ze strony "1001 filmów, które należy zobaczyć zanim się umrze"
[1001 Movies You Must See Before You Die]
http://1001moviez.wordpress.com/
Yvain - Wto 06 Lip, 2010 00:50
Właśnie obejrzałam film Meandry Miłości (Hazard of Love 1987) i film jest dość ciekawy
"Młoda i piękna Serena jest jedyną córką lorda Staverly, którego uzależnienie od hazardu doprowadza do przegrania całej przypadającej Serenie fortuny. Szczęśliwym zwycięzcą zostaje tajemniczy i zdecydowanie nie wzbudzający sympatii lord Wrotham. Przebiegle namawia on Staverly'ego do kontynuowania gry – tym razem stawką ma być... Serena. Zdesperowany ojciec dziewczyny godzi się na to... i przegrywa. Wówczas młody Justin Vulcan proponuje Wrothamowi kolejną grę o tę samą stawkę, i w ten sposób Serena, nieświadomie, kolejny raz przechodzi z rąk do rąk. Tymczasem zrozpaczony lord Staverly, nie widząc innego wyjścia z sytuacji, odbiera sobie życie, co dramatycznie komplikuje sytuację Sereny. Trafia ona w sam środek przebiegłych intryg i namiętnych romansów." Tyle fabuła
A obsada to :
Helena Bonham Carter jako Serena Staverley
Diana Rigg jako Lady Harriet Vulcan
Edward Fox jako Lord Harry Wrotham
Marcus Gilbert jako Lord Justin Vulcan
|
|
|