To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Thornton- dziewica?

Sofijufka - Czw 01 Maj, 2008 17:15

Mag13 napisał/a:
Tamara napisał/a:
Ale to wszystko nadal nie wyjaśnia Dylematu Głównego : był czy nie był :-P ?

Masz ci los! Ale dociekliwa Dama :wink: A nie wystarczy miłość przeczysta?

I czy to ważne? :wink: Młody był, zdolny był, nauczył się.....

Jedno jest pewne - w każdym razie całować potrafił! :wink:

Jak niejaka Diana Gabaldon kazała powiedzieć bohaterowi: jestem dziewicą, nie mnichem!!

trifle - Czw 01 Maj, 2008 17:37

Mag13 napisał/a:
Thornton wracał pociągiem z jej świata, pełen myśli o niej; skoro się tam wybrał, dowodzi to, że przemógł w sobie całkowicie urazę. Wyobraźmy sobie: w tym nastroju, mając kwiatek róży za pazuchą, nagle widzi na peronie zbliżającą się Margaret. Przecież to jest ucieleśnienie jego snu, marzeń....
Jak tu się nie uśmiechnąć?

Pewnie nawet jak już całował Margaret, to myślał nadal, że śni :rumieniec:


Ale żeby taki JT aż tak się odrealnić mógł? ;) On przemógł urazy, bo wszystko już wiedział - że na dworcu to nie był kochanek, że ona jest niewinna itp. Phi, żaden wyczyn ;)

Nie wiem, czemu się czepiam :thud: Wszak Thornton (książkowy!) to mój ulubiony bohater after all ;)

spin_girl - Czw 01 Maj, 2008 20:19

A mnie się najbardziej podoba ta wersja z młodą mężatką poniewierającą go na belach bawełny w młynie męża. Po kilku razach, kiedy pozbył się już niedoświadczenia i nauczył kilku ciekawych rzeczy :mrgreen: mógł dojść do wniosku, że to jest jednak moralnie nieciekawe i odtąd żyć w celibacie. Nie czepiam się, wcale nie chcę, żeby miał duże doświadczenie, ale ja sobie JT ani filmowego ani książkowego jako dziewicy nie wyobrażam i wyobrażać nie chcę. I trwam w opinii, że dl Margaret byłoby lepiej, żeby nie był. Wczoraj oglądałam film Coppoli Marii Antoninie i fragment o tym jak Ludwik i Maria Antonina nie mogli zmajstrować potomka, ponieważ nie mieli pojęcia jak dał mi do myślenia :mysle:
nicol81 - Czw 01 Maj, 2008 21:23

spin_girl napisał/a:
A mnie się najbardziej podoba ta wersja z młodą mężatką poniewierającą go na belach bawełny w młynie męża. Po kilku razach, kiedy pozbył się już niedoświadczenia i nauczył kilku ciekawych rzeczy :mrgreen: mógł dojść do wniosku, że to jest jednak moralnie nieciekawe i odtąd żyć w celibacie. Nie czepiam się, wcale nie chcę, żeby miał duże doświadczenie, ale ja sobie JT ani filmowego ani książkowego jako dziewicy nie wyobrażam i wyobrażać nie chcę. I trwam w opinii, że dl Margaret byłoby lepiej, żeby nie był. Wczoraj oglądałam film Coppoli Marii Antoninie i fragment o tym jak Ludwik i Maria Antonina nie mogli zmajstrować potomka, ponieważ nie mieli pojęcia jak dał mi do myślenia :mysle:

Ludwil i Maria Antonina nie mogli zmajstrować potomka, bo on miał jakąś fizyczną niewydolność.
A ja nie wierzę, by Thorton mógł uwieść żonę pryncypała. Po pierwsze, gdyby się wydało, to byłby koniec jego kariery. Po drugie, na pewno odczuwał wdzięczność dla człowieka, który dał mu pracę mimo skandalu z ojcem i nie zrobiłby mu świństwa... :confused3:

trifle - Czw 01 Maj, 2008 21:32

Ja toże nie wierzę w romanse młodego Thorntona. Jakiś hmm za poważny jest na to, trzyma się zasad, jest obowiązkowy. Nawet jeśli męczyło go to, co normalnie męczy dojrzewających ludzi, to nie znaczy od razu, że się rzucał na jakieś służące, a już - nie do uwierzenia - mężatki.
Naprawdę wam się to aż takie niemożliwe wydaje? :roll:

spin_girl - Czw 01 Maj, 2008 21:34

nicol81 napisał/a:
spin_girl napisał/a:
A mnie się najbardziej podoba ta wersja z młodą mężatką poniewierającą go na belach bawełny w młynie męża. Po kilku razach, kiedy pozbył się już niedoświadczenia i nauczył kilku ciekawych rzeczy :mrgreen: mógł dojść do wniosku, że to jest jednak moralnie nieciekawe i odtąd żyć w celibacie. Nie czepiam się, wcale nie chcę, żeby miał duże doświadczenie, ale ja sobie JT ani filmowego ani książkowego jako dziewicy nie wyobrażam i wyobrażać nie chcę. I trwam w opinii, że dl Margaret byłoby lepiej, żeby nie był. Wczoraj oglądałam film Coppoli Marii Antoninie i fragment o tym jak Ludwik i Maria Antonina nie mogli zmajstrować potomka, ponieważ nie mieli pojęcia jak dał mi do myślenia :mysle:

Ludwil i Maria Antonina nie mogli zmajstrować potomka, bo on miał jakąś fizyczną niewydolność.
A ja nie wierzę, by Thorton mógł uwieść żonę pryncypała. Po pierwsze, gdyby się wydało, to byłby koniec jego kariery. Po drugie, na pewno odczuwał wdzięczność dla człowieka, który dał mu pracę mimo skandalu z ojcem i nie zrobiłby mu świństwa... :confused3:

Spieszę z wyjaśnieniami:
1. mówiłam o FILMIE Coppoli nie o prawdziwym życiu Marii Antoniny. W filmie problemy z potomstwem zrzucono na niedoświadczenie małżonków
2. Nie JT mężatkę tylko mężatka JT uwiodła. On sie tylko dał uwieść. Zresztą może być żoną kogoś innego, nie szefa, nie jestem wybredna. I ten mąż może być oziębły. Albo ją zdradzać. A ona, biedna, potrzebuje jedynie odrobiny ciepła i dlatego uwodzi niedoświadczonego chłopaka. Może być na sianie nie na bawełnie. Wedle życzenia.

Tamara - Czw 01 Maj, 2008 21:56

Całowania też trzeba się nauczyć , żeby to robić wspaniale :mrgreen: Więc aczkolwiek wyżej wspomniany Szkot nie poznał kobiety , używając języka biblijnego , nie znaczy , że nie całował na prawo i lewo bez innych , hm , czynności :-P . Tez popieram wersję o uwiedzeniu przez mężatkę w wieku mocno młodzieńczym - toż przecież ofiarą stał się był :mrgreen: a że wiedza potem się przydała - to inna sprawa . Ja myślę ,że Gaskell , jako osoba cnotliwa i bogobojna , mogła o tym fakcie po prostu nie wiedzieć :wink:
Tamara - Czw 01 Maj, 2008 22:07

A to on pacholęciem już cravat nosił :shock: ? Wszak o latach młodzieńczych - ja optuję 16-17 - mowa :confused3:
I zdecydowanie na belach bawełny :mrgreen:

Aragonte - Czw 01 Maj, 2008 23:06

Sofijufka napisał/a:
Mag13 napisał/a:
Tamara napisał/a:
Ale to wszystko nadal nie wyjaśnia Dylematu Głównego : był czy nie był :-P ?

Masz ci los! Ale dociekliwa Dama :wink: A nie wystarczy miłość przeczysta?

I czy to ważne? :wink: Młody był, zdolny był, nauczył się.....

Jedno jest pewne - w każdym razie całować potrafił! :wink:

Jak niejaka Diana Gabaldon kazała powiedzieć bohaterowi: jestem dziewicą, nie mnichem!!

Oho, znowu wypłynął temat Diany Gabaldon - muszę ją w końcu przeczytać ;)

Ja głosuję za młodzieńczym uwiedzeniem JT na belach bawełny, a potem - w ramach ekspiacji - dłuuuugich latach celibatu aż do Margaret ;)

spin_girl - Pią 02 Maj, 2008 09:35

Dobra, czyli po ostatnich ustaleniach większość jest za uwiedzeniem JT przez młodą mężatkę (ale nie żonę pryncypała!) na belach bawełny. Potem następuje świadomy i dobrowolny celibat w celu odpokutowania za chwile na bawełnie, aż do nocy poślubnej z Margaret. W tym układzie mamy chyba wszystko: entuzjazm, o którym wspomina Sofi, spowodowany dobrowolnym celibatem, przy jednoczesnej znajomości, hmm, obsługi technicznej sprawy :mrgreen: Farciara z tej Margaret :serduszkate:
spin_girl - Pią 02 Maj, 2008 17:29

Tamara napisał/a:
Jeno że zbyt długi celibat , nawet dobrowolny , źle wpływa na - jakby to rzec :ops1: - możność , gdy już przyjdzie co do czego...

I tak mu przynajmniej trzyletni celibat wypadnie. Stanowczo domagam się, żeby przynajmniej od chwili poznania Margaret w celibaci trwał. Miejmy nadzieję, że doświadczenia z mężatką na bawełnie dały mu dostateczne doświadczenie, żeby w noc poślubną mimo długiego celibatu zapanował nad,eee, entuzjazmem :rumieniec:

Tamara - Sob 03 Maj, 2008 12:47

Mag13 napisał/a:


W końcu pamiętają Panie zapewne jego słowa z rozmowy z bankierem, że nie można go nazwać frywolnym....

Ale frywolność a doświadczenie to zupełnie różne rzeczy . Tyle ,że bez odrobiny frywolności grozi to postawą " w imię honoru królowej i Anglii!" , a to źle rokuje :?

Zaś zbyt długi celibat grozi nie tylko nadmiernym entuzjazmem , ale i wręcz całkowitą niemożnością , a to już gorsza sprawa :rumieniec:

Tamara - Sob 03 Maj, 2008 21:47

Ale czy stosownego specjalistę do pomocy znajdzie :-P bo tu jednak doświadczonego fachowca trzeba w takim przypadku :zatroskany emotek:
spin_girl - Nie 04 Maj, 2008 10:12

A z kim te treningi?
Tamara - Nie 04 Maj, 2008 10:51

No właśnie , bo chyba nie z niedoświadczoną żoną - toż to by klęska na całej linii była :thud:
Sofijufka - Nie 04 Maj, 2008 10:54

Tamara napisał/a:
No właśnie , bo chyba nie z niedoświadczoną żoną - toż to by klęska na całej linii była :thud:
\
No - nie przesadzajcie! Dobra wola z obu stron, odpowiednie warunki... Poza tym niedoświadczona małżonka nie miałaby specjalnych wymagań....

Tamara - Nie 04 Maj, 2008 14:22

Słyszałam kiedyś historię autentyczną , opowiadaną przez jakiegoś ginekologa , jak to przyszła do niego para małżeńska , nie mogąca doczekać się dziecka , mimo usilnych starań podejrzenie bezpłodności . Więc badania takie , siakie , owakie , diagnostyka całą parą - a tu nic nie ma nieprawidłowego , wszystko wręcz wzorcowo wychodzi :shock: . Lekarz w kropce - co się dzieje? Na szczęście wpadł na pomysł , by spytać o hm, techniczną stronę zagadnienia , no i miał nosa - tu leżał pies pogrzebany . Otóż oboje małżonkowie wstąpili w związek nie mając uprzednio żadnych doświadczeń w tej dziedzinie i nie wiedząc przez to , jak się właściwie TO robi (było to ładnych parę lat temu , jeszcze przed erą agresywnego seksu w mediach) . No i robili TO tak ,że owszem , osiągali zadowolenie , ale nie doszło w ogóle do tzw. faktycznej konsumpcji małżeństwa , więc i dziecka być nie mogło .
Ponieważ była to bardzo kochająca się para , żeby nie wprowadzać powodu do niesnasek mądry lekarz zwalił niepowodzenie prokreacyjne na rzekomy niewielki defekt anatomiczny kobiety , który uniemożliwiał prawidłowe współżycie , ale dał się łatwo usunąć i po odpowiednim instruktażu , co i jak należy robić , para doczekała sie rychło potomka :mrgreen:

Dlatego jestem przeciw niepokalanej czystości JT , bo faktycznie mogłoby sie to skończyć tak , jak napisała Sofi - że z jakiegoś powodu państwo Thorntonowie nie mieli dzieci... :wink:

Anonymous - Nie 04 Maj, 2008 14:36

Tamara napisał/a:
że z jakiegoś powodu państwo Thorntonowie nie mieli dzieci...

i kto by im wytłumaczył o co kaman? chyba nie mamusia Thorton :mysle:

agne - Nie 04 Maj, 2008 15:16

lady_kasiek napisał/a:

i kto by im wytłumaczył o co kaman? chyba nie mamusia Thorton :mysle:


Nie wolno nam zapomnieć że jak nie miał im kto wytłumaczyć podstawowej sprawy to i porównania nie mieli. To skąd biedulki mieli wiedzieć że ten ich pierwszy raz nie jest idealny i że robią coś nie tak. Miejmy nadzieję, że instynkt im podpowiedział i wyobraźni nie zabrakło. I żyli długo i szczęśliwie :bocian:

Tamara - Nie 04 Maj, 2008 15:23

Trudno sobie wyobrazić coś , o istnieniu czego sie nie ma pojęcia... :(
Anonymous - Nie 04 Maj, 2008 15:27

ha. Same perturbacjie z tego dziewictwa Jaśka. lepiej więc, żeby on nie był taki czyściutki jak jego śnieznobiałe koszule. I tak jak mówi agne, żeby żyli sobie szczęśliwie i dochowali się małych Thorntoniątek
Anonymous - Nie 04 Maj, 2008 15:46

jakby on całkiem niewinny był to by związek z Małgosią raz dwa się zmarnował, jako małżonek, żadnego poważania by nie miał.
choć troszkę musowo(musiał się obyć)
że tak poparafrazowałam Pawlaka

Aragonte - Nie 04 Maj, 2008 19:43

Tamara napisał/a:
Słyszałam kiedyś historię autentyczną [...]

Hmmmmm :mysle: Niby wszystko możliwe, ale wydaje mi się, że natura podpowiada coś niecoś, jak przyjdzie do konkretów :mysle:

Ale tak czy siak dalej niezmiennie opowiadam się przeciwko niepokalanej czystości J.T., aczkolwiek w życiu bym nie twierdziła, że był frywolny i tych doświadczeń nazbierał jakoś wiele...

Tamara - Nie 04 Maj, 2008 20:38

No więc skoro Margaret łamała systematycznie , to Thornton nie mógł ? Zbiór zasad zbiorem zasad , a życie praktyczne swoją drogą :wink:
Anonymous - Nie 04 Maj, 2008 21:52

ot takie jesteśmy, Nasz Obiekt westchnień jawi się nam jako ideał, bez skazy, a przecież to mężczyzna do anioła mu pewnie sporo brakowało.
Ale ciekawe jakim był mężem :ops1:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group