To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści - E. Zola "Wszystko dla pań" - wspólna lektura

MiMi - Pon 03 Mar, 2008 19:40

Tamara napisał/a:
He he he ... :mrgreen:


To wcale nie jest śmieszna: miałam dzisiaj sprawdzian z bioli, 3 maty i 2 polskie... Jedyna pociecha taka, że na polski koleżanka przyniosła aforyzm o miłości by Lew Tołstoj: "Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego." Za to na pytanie: z czym jej się kojarzy L.T., powiedziała, że z niczym :uzi: i dopiero ja musiałam ratować honor klasy krzycząc: "Wojna i pokój"... porażka

Caitriona - Wto 04 Mar, 2008 18:54

Kurczę, niesamowite jak Mouret dobrze zna kobiety! I jak w tym rozdziale kobitki wypadły w sumie negatywnie... W głowach im tylko fatałaszki, materiały, nowości, okazje... Tak mi było żal pana Marty; biedak szuka dodatkowej pracy, męczy się udzielając korepetycji, a jego kochana żona ot, tak kupuje rzeczy, bo była okazja (powalił mnie ten fragment ze wstawką!).
nicol81 - Wto 04 Mar, 2008 19:08

MiMi napisał/a:
Tamara napisał/a:
He he he ... :mrgreen:


To wcale nie jest śmieszna: miałam dzisiaj sprawdzian z bioli, 3 maty i 2 polskie... Jedyna pociecha taka, że na polski koleżanka przyniosła aforyzm o miłości by Lew Tołstoj: "Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego." Za to na pytanie: z czym jej się kojarzy L.T., powiedziała, że z niczym :uzi: i dopiero ja musiałam ratować honor klasy krzycząc: "Wojna i pokój"... porażka

:thud: :paddotylu: Mam nadzieję, że zabłysłaś wiadomościami... :cheerleader2:

MiMi - Wto 04 Mar, 2008 19:43

nicol81 napisał/a:
MiMi napisał/a:
Tamara napisał/a:
He he he ... :mrgreen:


To wcale nie jest śmieszna: miałam dzisiaj sprawdzian z bioli, 3 maty i 2 polskie... Jedyna pociecha taka, że na polski koleżanka przyniosła aforyzm o miłości by Lew Tołstoj: "Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego." Za to na pytanie: z czym jej się kojarzy L.T., powiedziała, że z niczym :uzi: i dopiero ja musiałam ratować honor klasy krzycząc: "Wojna i pokój"... porażka

:thud: :paddotylu: Mam nadzieję, że zabłysłaś wiadomościami... :cheerleader2:


Pani tylko zapytała: film czy książka, ja na to, że książka czeka na wakacje, a film widziałam, no i potem jak zwykle zmieniła temat... Już kilka razy mi przerywała, gdy zaczynałam mówić o jakiejś mniej znanej książce...

Caitriona napisał/a:
Kurczę, niesamowite jak Mouret dobrze zna kobiety! I jak w tym rozdziale kobitki wypadły w sumie negatywnie... W głowach im tylko fatałaszki, materiały, nowości, okazje... Tak mi było żal pana Marty; biedak szuka dodatkowej pracy, męczy się udzielając korepetycji, a jego kochana żona ot, tak kupuje rzeczy, bo była okazja (powalił mnie ten fragment ze wstawką!).


Pani Marty to w ogóle przegina. Ona jest uzależniona od zakupów! I jej córce też już się to udziela. A pan Marty bardzo biedny, chodzi w starym garniturze, gdy jego żona paraduje w najmodniejszych strojach. W ogóle te kobiety z wyższych sfer jakieś takie dziwne są...

Tamara - Wto 04 Mar, 2008 20:46

A cóż one miały do roboty , jak nie zajmować sie fatałaszkami ? I nie zapominajmy , że to Francuzki :wink: . Mouret robi się bezwzglednym acz genialnym wyzyskiwaczem kobiecych słabostek . Pod niektórymi względami troszkę przypomina mi naszego Wokulskiego (oprócz podejścia do kobiet rzecz jasna) . Pani Marty mnie wkurza , baba bez sumienia :wsciekla: chce zarżnąć tego biedaka swojego męża czy co ?
Iwcale to nie są wyższe sfery - to burżuazja , tam nie ma arystokracji , no - pojedyncze osobniki pochodzenia szlacheckiego (kolega Moureta pan Vallagnosc)

Mebelek z salonu pani Desforges :
www.antykinadine.blox.pl/...,21.html?354126

Caitriona - Wto 04 Mar, 2008 20:59

Tamara napisał/a:
A cóż one miały do roboty, jak nie zajmować sie fatałaszkami? I nie zapominajmy, że to Francuzki. Pani Marty mnie wkurza , baba bez sumienia :wsciekla: chce zarżnąć tego biedaka swojego męża czy co?


Oki, ja to rozumiem - kobiety miały wtedy więcej czasu, strój był bardzo ważny, bardzo milo jest zajmować się taki rzeczami, ubierać się modnie i ładnie; przeciez do tej pory tak jest - kobiety poświęcają czas i pieniądz żeby ładnie wyglądać. Ale chodzi mi o to, że w tym rozdziale Zola opisał taką kobiecą skrajność - kupowanie rzeczy które są zbędnne, szukanie okazji, łapanie się na takowe, kupowanie na zapas i to wszystko jeszcze kosztem spokoju rodzinnego, cieżkiej pracy małżonka itp. i robienie tego w takim podnieceniu i zaaferowaniu, a to przeciez nie młode panny!. Słaba ta nasza płeć...
A Mouret, oj nadaję się chłopak do zawodu który wybrał, nadaje! Bezwzględnie korzysta z kobiecych słabości ;)

Tamara - Wto 04 Mar, 2008 21:06

Cait , te kobiety miały zupełnie inną psychikę i inne podejście do życia niż my, więc nie dziw się , skoro na każdą porę dnia i każde zajęcie - spacer ,wizyta przed południem , wizyta po południu , obiad , teatr itp. obowiązywała bezwzględnie specjalna suknia ...

net mi muli niemiłosiernie nie moge pisać :cry2: :cry2: :cry2:

Admete - Wto 04 Mar, 2008 21:07

Alez i teraz takie kobiety istnieją...
MiMi - Wto 04 Mar, 2008 21:07

Korzysta, korzysta, miliony na koncie rosną...
Tak zastanowiłam się nad tymi zakupami i... dzisiaj nie jest wcale inaczej. Często jest tak, że wchodzimy do sklepu tylko dlatego, że jest obniżka. Chociaż wszyscy wiedzą, że często jest to przerysowane, to i tak fajnie coś kupić, bo okazja. Sama mam kilka rzeczy w szafie, których w ogóle nie noszę, dostałam, bo mama kupiła na wyprzedaży, albo jakaś kuzynka i okazały się za małe, a mi się nie podobają. Kobiety nie zmieniły się aż tak bardzo od tego czasu :wink:

Caitriona - Wto 04 Mar, 2008 21:32

Dziewczyny, oczywiście że tak, macie rację - ja również szukam promocji i obnizek. Ale chodzi mi o to ze nigdy nie robię tego kosztem ważnejszych rzeczy, a już na pewno nie kupuję czegoś tylko dlatego ze było tanie, tak jak pani Marty tą całą wstawkę. Poza tym Zola niesamowicie to wyrysował w tym rozdziale - wszystkie obecne panie miałam wrazenie niemalże oszalały na punkcie zakupów. Świetne mu to wyszło.

Ciekawa jestem, czy i jeśli tak to w jaki sposób rozwinie się wątek pana Vallagnosc (czy ktoś mnie moze poratować i zapisać te wszystkie nazwiska fonetycznie? Ja nigdy nie miałam styczności z francuskim...).

MiMi - Wto 04 Mar, 2008 21:36

Po 4 latach nauki francuskiego i po roku przerwy zgaduję, że to coś z Valąń, ale zapytam jeszcze siostry i przyjaciółki, obie mają rozszerzony francuski i powinny to umieć przeczytać...
Caitriona - Wto 04 Mar, 2008 21:41

Mimi - dzięki! Dla mnie francuski to makabra ;) Jakbyś mogła pozostałę nazwiska gł. bohaterów po konsultacji również zapisać byłabym wdzieczna! :kwiatek:
MiMi - Wto 04 Mar, 2008 21:57

Baudu [Bodu]
Mouret [More]
Denise [Denis]
Madame Desforges [Mme Desforż]
Mademoiselle Vadon [vadą]
Madame Cabin [Mme Cabę]
Bourdoncle [Bordąkl]
Baugé [Boże]

Jeszcze kogoś?
Od razu zaznaczam, że jest to moja interpretacja, skonsultuję się później z siostrą, bo na razie jej nie ma. Jak któraś zna francuski lepiej ode mnie (a ja bardzo mało umiem...), to może poprawić.

Caitriona - Wto 04 Mar, 2008 22:18

MiMi :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: Pięknie dziękuję!!! :D :D :D
MiMi - Wto 04 Mar, 2008 22:41

Pleasure is mine :-) przynajmnije powtórzyłam sobie trochę wymowę z francuskiego...

Wracając do zakupów, coraz częściej słychać o kobietach uzaleznionych od zakupów. Czasem nawet nie od kupowania, ale chodzenia na zakupy. Nie trzeba nic kupić, a przecież można przymierzyć tysiące rzeczy... Ile razy juz słyszałam o jakiejś gwieździe, która spędza codziennie godziny na zakupach (nie tylko gwiazdy, ale jednak na zakupy trzeba mieć kasę, a one z reguły mają...)

Tamara - Śro 05 Mar, 2008 10:54

Na usprawiedliwienie tych pań , oprócz ówczesnych obowiązujących zwyczajów , można przytoczyć dwie rzeczy : raz , że miały dość ciasny światopogląd dzięki ówczesnemu sposobowi wychowywania dziewcząt , dwa - w związku z tym nie zdawały sobie np. sprawy z trudnościami związanymi z zarobieniem pieniędzy (pani Marty) , przecież od urodzenia do śmierci były na czyimś utrzymaniu bądź jako wdowy korzystały z czyjegoś majątku i pieniądze po prostu im się należały.

Za to Mouret jako bezwzględny przedsiębiorca - nie chciałabym mieć z nim do czynienia . Ciekawe , jak pójdzie wielka wyprzedaż :-P

A w ogóle to żadna z nas nie zwróciła uwagi , że Denise najwyraźniej wpadła w oko Mouretowi , i co z tego będzie dalej? :slina:

Caitriona - Pią 07 Mar, 2008 17:44

Oki, ja już jestem po wielkiej sprzedaży ;) Zupełnie tak jak teraz - tłok, kolejki, ścisk, gorąc... Ale wszystko poszło po mysli Mouretam czyli zakładam, będzie mógł rozbudować swój magazyn. Swoją dorgą, jest to niesamowita maszyna! Ale wszystko działa w niej perfekcyjnie.

Szkoda mi było niesamowicie biednej Denise... Okropny był ten moment, gdy wszyscy, po przykładzie pani Desforges pozwolili sobie na docinki i śmiech. Ale cieszę się, ze zanalazła się jedna dobra dusza, Pulina Cugnot.

P.S. Jak się czyta Hutin i Favier? Nie lubię tych chłopaków...

Gosia - Pią 07 Mar, 2008 17:45

Utę i Favie :mrgreen:
Ja tez juz jestem po wielkiej sprzedaży ;)

Tamara - Pią 07 Mar, 2008 18:08

Poza obsługą jak widać w handlu nic się nie zmienia :mrgreen:

Swoją droga przestałam się dziwić pani Marty:
www.marlamallett.com/lace.htm
www.honitonlace.com i kliknąć antique lace
http://lace.lacefairy.com/Gallery/Gallery.html - tu są wachlarze...
www.laceguild.demon.co.uk

też bym takie chciała... :cry2: :cry2: :cry2:

Caitriona - Pią 07 Mar, 2008 18:09

Utę? Serio? Dzięki!! :kwiatek:

Tamara, jakie cudeńka - szczególnie te kołnierzyki i chusteczki...

MiMi - Sob 08 Mar, 2008 13:32

śliczne te rzeczy. Denise została potrakotwana okropnie. Czasem wydaje mi się, że ekspedientki były traktowane gorzej niż służący.
Tamara - Sob 08 Mar, 2008 16:49

Ale jakie miłe stosuneczki były między personelem ! Sam miód i prawo dżungli :bejsbol:
Monika - Sob 08 Mar, 2008 16:55

A to wszystko dzięki genialnym pomysłom Mouret'a :wink:
Strasznie było mi żal Denise, biedna nie mogła odezwać się słowem wobec takiego wstrętnego zachowania.

Sofijufka - Sob 08 Mar, 2008 17:02

Ciekwa jestem, kto mógłby ja grać...
Gosia - Nie 09 Mar, 2008 09:33

No to wiadomo, ze Denise na początku nie zarabiała ani grosza :roll:
Tylko mieszkanie i jedzenie.
Czytałam dziś sobie piąty rozdział i musze powiedzieć, że ten magazyn to był jak jakiś klasztor, tyle że tylko w obrębie jego ścian, bo poza tym towarzystwo dość rozbrykane. :mrgreen:
Biedna Denise... i jeszcze ten Janek przysparzał jej zmartwień.
Wycieczki poza miasto, knajpki, wioslarstwo - bardzo mi to zawsze przypominało obrazy impresjonistów.

Z kolei opis ulicy paryskiej "Bulvare de Capucines"

A na okladce mojego wydania "Wszystko dla Pań": fragment obrazu Pisarra z widokiem Boulevard Montmartre.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group