To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Polskie filmy historyczne i kostiumowe

Aragonte - Pon 11 Lut, 2008 22:06

No tak, mści się spoglądanie na telewizor jak na czarną skrzynkę, która w dodatku może wybuchnąć :lol:
Nie jestem kompletnie na bieżąco, co leci w TV, a co nie, a co do przypominania sobie "Przyłbic i kapturów", to i tak wolałabym mieć do czynienia z jakimś nośnikiem, który pozwoliłby mi zlikwidować dłużyzny i skupić się na najciekawszych scenach, tzn. przewijać... Notabene wczoraj, zainspirowana przez wątek Gosi, wyciągnęłam tę książkę (zakleszczyła się na najwyższej półce regału, ale wyrwałam ją z muru innych tomiszczy) i przerzuciłam pobieżnie. Hmmm... Porywająco to nie jest napisane, IMHO (przyznaję, że historyczne źródła widać i sporo wiedzy o realiach tam jest), ale parę ulubionych scen przeczytałam - i znowu się zirytowałam, bo moim zdaniem nie zekranizowali jednej z najciekawszych w wątku romansowym nr 2, czyli sceny oszukańczych egzorcyzmów :mrgreen:

A Gosi chyba chodziło o to, że TV nie puszcza pewnych seriali, które leciały tylko raz bodajże. Ale przykładów rzucać nie będę, bo znowu się okaże, że właśnie leci któryś tam odcinek na Jedynce czy Dwójce i znowu się zblamuję :wink:

Gosia - Pon 11 Lut, 2008 22:08

Tak wlasnie pomyslalam, ze mogliby niektore z tych filmow powtorzyc, zamiast tluc wciąz te same :roll:
Oczywiscie z pewnoscia niektore z nich sie zestarzaly, ale jest sporo takich, ktore da sie ogladac. I to z przyjemnoscia.

Vasco - Pon 11 Lut, 2008 23:22
Temat postu: Re: Polskie filmy historyczne i kostiumowe
Gosia napisał/a:
25) "Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy" - serial tv (1979-1981) - reż. Jerzy Sztwiertnia, scen. Andrzej Twerdochlib i Stefan Bratkowski, główne role: Krzysztof Kolberger (generał Dezydery Chłapowski), Zdzisław Kozień (namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego Antoni Radziwiłł), Mariusz Benoit (Karol Marcinkowski), Mieczysław Voit (Edward Raczyński), Wiesław Rudzki (księgarz Walenty Stefański), Andrzej Seweryn (Hipolit Cegielski), Józef Fryźlewicz (Karol Libelt), Tomasz Grochoczyński (Ludwik Mierosławski), Gustaw Lutkiewicz (kanclerz Otto von Bismarck), Piotr Machalica (ksiądz Piotr Wawrzyniak), Katarzyna Skolimowska (Róża Luksemburg), Piotr Szulkin (rewolucjonista Marcin Kasprzak), Marek Walczewski (Ignacy Jan Paderewski), Wojciech Alaborski (Wojciech Korfanty) - panorama dziejów Wielkopolski na przestrzeni stu lat: od Kongresu Wiedeńskiego (1815) do odzyskania niepodległości (1918); serial, który udowodnił, że Wielkopolanie też walczyli o wolność i niepodległość, w co wielu, niestety, przez całe lata wątpiło.


Koronny dowód w sporze z żoną, czy konińskie to Wielkopolska ;)

Gosia - Sob 23 Lut, 2008 15:19

A ja sobie właśnie oglądam "Czarne chmury" :mrgreen:
Aragonte, dzieki za wypozyczenie pięciopaku :kwiatki_wyciaga:
Bardzo lubie ten film, oczywiście.
W pierwszym odcinku dekoracje ewidentnie bylo widac ktore udawaly Olecko, ale i tak Dowgird ( :serce2: ), Anzbach i Holstein fenomenalni byli.
Aragonte wczoraj w rozmowie ze mna narzekala na sceny walki, Moim zdaniem sceny walki na koniach faktycznie nie ten tego.... ale już pojedynek rajtara (Rayzacher) z dragonem (Niwiński) był wedlug mnie niezły.

Przekleje tu historie postaci, która stala sie pierwowzorem Krzysztofa Dowgirda, bo nie wiem ile czasu bedzie tamta strona w sieci:

Chrystian Ludwik Kalkstein (ok. 1630-1772)

Podczas potopu szwedzkiego Fryderyk Wilhelm uzyskał upragnioną niezależność Prus Książęcych od Polski i zaczął wprowadzać w swym kraju rządy absolutne. Gdy tylko weszły w życie układy welawsko-bydgoskie, na mocy których elektor stawał się suwerenem, i gdy zaczęto przenosić do Prus wzory absolutyzmu brandenburskiego Hohenzollernów, podniosły się ostre protesty przeciwko nowym rządom ze strony mieszczaństwa dużych ośrodków handlowych i szlachty pruskiej.
Przedstawicielem tej warstwy ziemiańskiej w Prusach Książęcych był właśnie Ch. L. Kalkstein, którego ojciec, generał Albrecht Kalkstein, posiadał wielkie majątki ziemskie w okolicach Pasłęka, Prabut oraz dobra rodowe Knauten, leżące w połowie drogi między Królewcem i Pruską Iławą. Był on też zwolennikiem utrzymywania łączności Prus z Polską i w tym duchu prowadził działalność opozycyjną na sejmach pruskich, ale zastraszony represjami wycofał się pod koniec życia z działalności politycznej, osiadł w swoim majątku w Knauten, poświęcając się gospodarowaniu w dobrach rodowych.
Syn generała, Chrystian Ludwik, był postacią barwną, niepokorną, żądną przygód. Zgodnie z wolą ojca w młodym wieku wyjechał do Francji, by uczyć się sztuki wojennej. Porzucił jednak służbę u Ludwika XIV lub może został z niej zwolniony za niesubordynację.
Niebawem młody Kalkstein udał się do Polski, gdzie znalazł przyjaciół, nauczył się języka polskiego i dosłużył stopnia podpułkownika. W roku 1655 porzuca służbę w wojsku polskim, przechodząc na żołd elektora brandenburskiego. Wraz z armią pruską walczy w czasie potopu szwedzkiego przeciw Polsce. W czasie tej kampanii musiał się dobrze zasłużyć, skoro otrzymał awans na pułkownika oraz starostwo oleckie, które elektor wpierw odebrał jego ojcu, generałowi Albrechtowi Kalksteinowi. Piastując urząd starosty książęcego w Olecku Kalkstein odkrył i ujawnił oszustwa i defraudacje pisarza starostwa, który z zemsty fałszywie go oskarżył o złe traktowanie ludności. Sprawa skończyła się szczęśliwie dla starosty; pisarza uwięziono i skazano.
Dalsze koleje życia starosty oleckiego nie były jednak tak pomyślne, a jego finał - wręcz tragiczny. Bliscy krewni pułkownika, którym zależało na korzystniejszym podziale spadku po zmarłym w 1667 roku generale Albrechcie Kalksteinie, oskarżyli go o spisek i obrazę majestatu księcia elektora. Fryderyk Wilhelm, który w Prusach Książęcych czuł się wciąż niepewnie, dopatrując się wszędzie wrogów, uwięził Ch. L. Kalksteina i postawił go przed sądem. Sąd skazał go na karę dożywotniego więzienia, a elektor okazał skazańcowi "wielkodusznie" łaskę, zwracając mu wolność i zamieniając surowy wyrok na karę 5 tysięcy talarów. Była to suma bardzo wysoka. Wydaje się, że Kalkstein nie chciał płacić tak wysokiej kary. Upomnienia elektora były za każdym razem coraz bardziej surowe. Kalkstein szykował się na wszelki wypadek do ucieczki z Prus Książęcych. Przyjaciele donieśli mu bowiem o nadejściu elektorskiego rozkazu, aby regenci "Kalksteina wzięli za łeb i pod strażą do więzienia w Królewcu odstawili". Wiadomość ta dotarła do Knauten szybciej od brandenburskich dragonów. Wieczorem 9 marca 1670 roku Kalkstein pakował kufry, przygotowywał żywność i broń, liczył pieniądze, przygotowując się do ucieczki. Po pożegnaniu z żoną, dziećmi i przyjaciółmi o północy sanie wiozły go w towarzystwie woźnicy i jednego służącego w kierunku granicy polskiej. Po czterech dniach podróży stanął w Warszawie.
Warto odnotować jako ciekawostkę, że niemiecki autor powieści historycznej zatytułowanej "Skała ze spiżu" ("Der Fels von Erz") - Brachvogel, akcję tego zdarzenia przenosi na teren starostwa oleckiego. W jego utworze Kalkstein przeprawia się ze swojego majątku w Małym Olecku korytem na drugą stronę Jeziora Oleckiego Małego koło Wieliczek i w Sobolach spotyka się z ludźmi, którzy ułatwiają mu ucieczkę przez Cimochy do granicy polskiej. Motyw tej tajemniczej ucieczki zapładniał wyobraźnię także innych, polskich twórców ("Buntownicy" E. Paukszty, "Czarne chmury" w reżyserii A. Konica i in.).W Polsce przyjęto Kalksteina bardzo życzliwie jako męczennika sprawy swobód obywatelskich i wolności szlacheckiej. Odnowił on tu dawne znajomości, a na sejmie warszawskim występował w obronie praw i przywilejów stanów pruskich, apelując do opinii szlacheckiej, by nie godzono się z suwerennymi rządami Hohenzollernów w Prusach Książęcych.
Ta bezkompromisowa i nieostrożna agitacja wzmagała nienawiść do niego elektora, który objął jego majątki sekwestrem i domagał się od króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego wydania go jako przestępcy.
Kiedy nie spełniono prośby Fryderyka Wilhelma, dokonał on, za pośrednictwem swego rezydenta w Warszawie, Brandta, porwania Kalksteina 28 listopada 1670 roku. Związanego, z zakneblowanymi ustami, wrzucono przykrytego na wóz i w eskorcie dragonów pruskich wieziono szybko do granicy Prus.
1 grudnia Kalkstein był już w Węgorzewie, a kilka dni później wrzucono go do lochu więzienia w Kłajpedzie, gdzie po przesłuchaniach i torturach został stracony.
W swym liście do żony przed śmiercią Kalkstein pisał: "Sercem ukochana żono! Kochane dzieciątka wyprawcie tem lepiej im prędzej do Reszla, następnie do Pułtuska, rozkażcie nauczycielowi, aby je wychował w bojaźni boskiej i w wierze luterskiej, udzielał im pilnie nauki i wyuczył ich na ex fundamento łacińskiego, polskiego języka i rachunków."
W osobnym liście do dzieci napomniał je: "Uczcie się po polsku i chrońcie się do Polski, bo nie ma już dla was miejsca w uciemiężonych Prusach". Jego wolę spełniono i trzej synowie Kalksteina służyli w wojsku polskim.
Z Oleckiem Kalkstein był związany jedynie przez krótki okres swego życia, ale jego tragiczna śmierć odbiła się echem także w starostwie oleckim. Szlachta polska zamieszkała na ziemi oleckiej, posiadająca tu w XVII i XVIII wieku wiele majątków, przyjęła ten wyrok na swego starostę jako groźne ostrzeżenie zapowiadające, co grozi tym, którzy sprzeciwiając się woli elektora dążyć będą do obalenia jego despotycznych rządów w Prusach Książęcych.

OLECKO - Czasy, ludzie, zdarzenia Tekst: Ryszard Demby
Zrodlo:
http://www.um.olecko.pl/czasy/12.htm

A tu na temat domniemanego autora scenariusza:
Scenariusz: Antoni Guziński (autorstwo scenariusza serialu nie jest oczywiste, niektóre źródła twierdzą, że prawdziwym autorem "Czarnych chmur" był Ludwik Kalkstein (1920-?), agent Gestapo, denuncjator generała "Grota" Roweckiego, w latach 1953-65 odsiadujący wyrok za współpracę z gestapo; według tych źródeł Guziński i Pietruski podpisali scenariusz swoimi nazwiskami, gdyż nazwisko Kalksteina z oczywistych względów nie mogło się znaleźć w napisach serialu), Ryszard Pietruski (autorstwo scenariusza serialu nie jest oczywiste, niektóre źródła twierdzą, że prawdziwym autorem "Czarnych chmur" był Ludwik Kalkstein (1920-?), agent Gestapo, denuncjator generała "Grota" Roweckiego, w latach 1953-65 odsiadujący wyrok za współpracę z gestapo; według tych źródeł Guziński i Pietruski podpisali scenariusz swoimi nazwiskami, gdyż nazwisko Kalksteina z oczywistych względów nie mogło się znaleźć w napisach serialu)

Okres zdjęciowy: marzec 1972 - lato 1973. Plenery: Baranów pod Tarnobrzegiem, Tyniec, Kraków, okolice Augustowa, Lublin (starówka), okolice Aleksandrowa Łódzkiego, Tenczyn (ruiny zamku).

zrodlo: http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/124401

P.S. Przesunelam do tego wątku (na początek tematu) posty dotyczące "Czarnych chmur", ktore pojawialy sie w innych wątkach :mrgreen:

Dodam jeszcze, ze znalazlam na filmwebie, że procz orkiestry utwory muzyczne do serialu wykonywal takze zespol muzyki dawnej : "Fistulatores et Tubicinatores Varsoviensis” [łac. „Piszczkowie i Trębacze Warszawscy”], wykonujący muzykę dawną na rekonstruowanych instrumentach średniowiecznych i renesansowych.
On to z pewnoscia (jako zespól komediantów) grał utwory dawne do filmu i ulożył slynną balladę:

Lasy i góry, łąki i wody,
lud pracowity i twardy,
Królu, w tym kraju więcej swobody
ma wróg podstępny i hardy.

Nie mogę śpiewać, bo serce pęka i lutnia w ręku mnie pali!
Nie mogę nucić swojej piosenki, Królu gdy lud Twój się żali!

Hen na północy, gdzie bór liściasty,
pająk swe sieci rozwija
krzyż ma na plecach, nienawiść w sercu,
na ustach: Jezus, Maryja.

Nie mogę śpiewać, bo serce pęka i lutnia w ręku mnie pali!
Nie mogę nucić swojej piosenki, Królu gdy lud Twój się żali!

Królu, mój królu,
tam lud Twój ginie
i czeka Twojej miłości,
w prastarej polskiej, pruskiej krainie,
wróg się podstepnie rozgościł.

Nie mogę śpiewać, bo serce pęka i lutnia w ręku mnie pali!
Nie mogę nucić swojej piosenki, Królu to lud Twój się żali!

Aragonte - Nie 24 Lut, 2008 11:50

Gosiu, dzięki za przerzucenie postów i wklejenie tych informacji. No i ballada znalazła tu dla siebie miejsce, cudnie :mrgreen:
A co do scen walki, to ja żadną specjalistką nie jestem, więc moje czepialstwo może się okazać bez sensu ;) ale w pojedynku Dowgirda z tym, no... Benedyktem Korczyńskim :lol: rzuciło mi się w oczy, że Prusak ma kiepską pracę nóg i jakoś niestabilny mi się wydaje, IMHO. Ja bym się przewróciła, gdybym miała stópki tak blisko siebie, machała szpadą i próbowała parować ciosy. Zero wypadów, nic. Eeee :roll: Przecież on musiał umieć walczyć, kto ze szlachty nie znał się na tym, lepiej lub gorzej?
Ale już walki z udziałem Niwińskiego były moim zdaniem całkiem całkiem :-)

Aha, i choreografie tańców mi się podobały :D I muzyka :D
Gosiu, wkleiłabyś tu linka z tą balladą? ;)

Gosia - Nie 24 Lut, 2008 12:00

Tekst ballady zakonotowalam skrzetnie w calosci i tu powyżej wkleilam, niestety muzyczki nie mam, chyba, że jakos ją zapiszę na komputerze.
Co do sceny walki, zgadzam sie, że Zakrzeński z tym byl srednio obeznany. Ten pojedynek wypadl slabo.
Pietraszak, Niwiński i Rayzacher - faktycznie swietnie.
W sumie aktorzy musieli byc sprawni fizycznie - jazda konno, pojedynki, zjazdy na linie. Musieli byc więc odpowiednio dobrani do tych ról. Owszem czasem zastepuja ich kaskaderzy, ale nie zawsze.

P.s. zostaly mi juz tylko dwa ostatnie odcinki :lol:

A tu fotki z filmu:


Pułkownik Krzysztof Dowgird i jego wachmistrz i przyjaciel Kacper Pilch


W czasie pojedynku


Pułkownik Krzysztof Dowgird oraz jednooki porucznik Straży Marszałkowskiej Byszewski (też mial swoje wielbicielki ;) )

Jeszcze poszukam rajtarow i dragonow ;)

Aragonte - Nie 24 Lut, 2008 12:39

Oho, to szybka jesteś :lol: I jak Ci się podobał siódmy? Ja ogółem mam wrażenie, że pod koniec ten serial był lepszy :)
Gosia - Nie 24 Lut, 2008 13:32

Siodmy odcinek byl bardzo dobry, ale wlasciwie w kazdym jest cos fajnego.
Moze faktycznie najgorzej jak kreca sie wciaz w tym samym miejscu (na Mazurach), ale z kolei mnisi i komedianci są zabawni. No i ta pogoń przez las, kiedy to juz mają ich schwytac, a jednak udaje się uciec.


Dowodca dragonów Radziwiłłowskich Zaremba (Niwiński) i dowódca rajtarów kapitan Knothe (Rayzacher - lubiłam go pomimo paskudnej roli)


Rajtarzy i dragoni


Wątek miłosny: kapitan Dowgird i Anna Ostrowska (Chryste, jaka piękna! - to słowa Dowgirda ;) )

Nie zapomne jak się przejmowałam, ile to razy ten biedny Dowgird byl ranny ...


Nie może zabraknąc w tej galerii grafa von Holsteina (Zakrzeński) i margrabiego Anzbacha (Fetting)
Zreszta trzeba przyznac, ze wszystkie postaci byly bardzo udane.

soph - Nie 24 Lut, 2008 16:05

Ja przyznaję się do grzesznych myśli na temat Niwińskiego :ops1: i kocham głos margrabiego.
Gosia - Nie 24 Lut, 2008 18:39

Naprawdę Niwiński?
Musze przyznać, że on ze wszystkich swoich ról, tutaj podobał mi się najbardziej, miał zresztą niezłe ujęcia.
Co nie zmienia faktu, że kochałam się w Pietraszaku jako Dowgirdzie (w "Czterdziestolatku" jako pan doktor tez byl niezły ;) )
Jak wspominałam lubiłam tez Rayzachera, miał coś fajnego w uśmiechu, oczach i podobał mi się jego głos.
Zresztą podobał mi sie tez Fetting, on z kolei ujmował swoim wyrafinowaniem i kulturą osobistą oraz znowu (!) glosem. Co prawda okazało sie, że jest tez perfidny, ale to juz taka interesująca rola ;)
Ech, fajnie sobie obejrzec znowu ten film z dzieciństwa.

soph - Nie 24 Lut, 2008 19:57

Gosia napisał/a:
Naprawdę Niwiński?

Naprawdę, naprawdę, ale tylko w tym serialu - dlatego zresztą najbardziej lubiłam początkowe odcinki, gdzie go było sporo. A głos margrabiego wywołuje we mnie do tej pory bardzo przyjemne dreszcze :serduszkate: . Mam zresztą słabość do takich aksamitnych męskich głosów - "Trędowatą" też oglądałam ze względu na głos Leszka Jak-Mu-Tam-Na-T - miał niesamowitą barwę.

Gosia - Nie 24 Lut, 2008 21:40

Obejrzalam dwa ostatnie odcinki.... i ja chce wiecej! :cry2:
Mogliby nakrecic ciąg dalszy ;)

Fotki z wątku miłosnego:



To w czasie kręcenia jednej z tych scen zapewne charakteryzatorka mniej więcej tymi slowami upominala Pietraszaka:
"Panie Lolku, niech Pan tak mocno nie całuje, bo makijaż się ściera", bo upał wtedy podobno był duży.

A Niwiński czyli rotmistrz Zaremba potem u boku Dowgirda przeciw Turkom walczył, więc na dobrą droge powrocil :D


Polski Fanfan, pierwszy polski serial spod znaku "plaszcza i szpady" - pisano o "Czarnych chmurach" w prasie z lat 70. Osia fabuly staly sie dramatyczne epizody z walk o utrzymanie przy Polsce Prus Ksiazecych. Pozostawaly one w lennej zaleznosci od Rzeczypospolitej od 1525 r., kiedy Albrecht Hohenzollern sekularyzowal panstwo zakonne i zlozyl w Krakowie hold krolowi polskiemu.

W XVII wieku na mocy traktatow welawsko-bydgoskich ziemie te przypadly elektorowi brandenburskiemu. Polska byla wowczas krajem wolnolci szlacheckich, w Prusach szlachcie wiodlo sie znacznie gorzej. Na czele opozycji przeciwko elektorowi Fryderykowi Wilhelmowi stanal pulkownik Krystian Ludwik Kalkstein-Stolinski.

W 1670 r. musial uciekac z Prus do Polski. Podstepnie zwabiony do rezydencji ambasadora Brandta w Warszawie, na rozkaz elektora zostal porwany, mimo protestow polskiej szlachty i osobistego stawiennictwa krola Michala Korybuta Wisniowieckiego - skazany na kare smierci i stracony w Klajpedzie w 1672 r. Burzliwe dzieje Kalksteina-Stolinskiego staly sie osnowa scenariusza serialu telewizyjnego.

Oczywiscie, jak wielokrotnie podkreslal rezyser Andrzej Konic, w "Czarnych chmurach" nie mozna doszukiwac sie zbyt doslownych analogii do glosnej w Rzeczypospolitej "sprawy Kalksteina" ani bohaterowi serialu, pulkownikowi Krzysztofowi Dowgirdowi, przypisywac cech historycznego pierwowzoru.

Jest to przede wszystkim film akcji, awanturniczo-przygodowy, a wiec na pierwszy plan wysuwaja sie ucieczki, pogonie, pojedynki, intrygi i oczywiscie milosc. Calosc skontruowana na zasadzie powiesci-rzeki, sklada sie z dziesieciu godzinnych odcinkow. Realizacja trwala przeszlo rok, poza lodzkim atelier zdjecia krecono w pieknych wnetrzach w Baranowie, w Palacu Biskupim w Kielcach i w Rytwianach pod Kielcami, w Laczynku, Krakowie, a malownicze plenery - m.in. pod Augustowem.


Znalazlam jeszcze okladke eksportową:


A to pięciopak, ktory własnie trzymam w łapkach:

przecinek - Śro 27 Lut, 2008 21:13

Na liście nie ma "Pogranicza w ogniu", serialu bardzo ważnego dla mnie, z najlepszą chyba rolą Cezarego Pazury i całkiem niezłym Olafem Lubaszenką. Serial szpiegowski, którego akcja dzieje się w 20-leciu międzywojennym. Genialne pierwsze odcinki, potem trochę się rozmienia na drobne i traci na wartości. Jeżeli kiedyś TVP go puści to polecam, tylko nie czytajcie wcześniej streszczeń, bo cały efekt sobie popsujecie.
Wiedźma - Śro 27 Lut, 2008 22:29

O, "Pogranicze w ogniu"! Dobry serial i dobry Pazura, jeszcze nie skażony trzynastoposterunkizmem.
Vasco - Śro 27 Lut, 2008 22:31

Pogranicze mi się średnio podobało. Może dlatego, że dość dobrze znam rejony, w których był kręcony (m.in. mój ogólniak w Gro.!). Pazura jest w nim strasznie drewniany :(
Balbina - Czw 28 Lut, 2008 08:51

Gosia napisał/a:
Obejrzalam dwa ostatnie odcinki.... i ja chce wiecej!
Mogliby nakrecic ciąg dalszy


lepiej nie bo wyjdzie z tego szmira typu Ryś.

Gosia napisał/a:
A to pięciopak, ktory własnie trzymam w łapkach:


a gdzie można taki pięciopak zakupczyć

Gosia - Czw 28 Lut, 2008 17:06

Widzialam swego czasu taki pięciopak w Media Markt za 70 zl i w Empiku za 79 zl.
Ale czasami dostaje się go w prezencie, i takim szczesliwcem była właśnie Aragonte :D
A dzieki temu moglam i ja go obejrzec! :banan:

Caitriona - Czw 28 Lut, 2008 18:43

U siebie w Tesco jakiś czas temu widziałam go za coś ponad 80 zł...
Gosia - Pon 04 Sie, 2008 20:13

Moze ktos bedzie zainteresowany tą recenzją i siegnie po film "Rodzina Połanieckich".
Niedawno dostalam go w prezencie imieninowym, a bardzo ten serial lubię:
Zerknij tu

Pod haslem: Cudze chwalicie, swego nie znacie ;)
Niektorzy, o zgrozo, nie wiedzą, że taki film u nas powstał...

lizzzi - Wto 30 Gru, 2008 11:52

W telewizorni powtórzono, nie wiem który raz "W pustyni i w puszczy" z 1973r. Obejrzałam teraz bardzo uważnie, tak jak w kinie, gdy byłam w podstawówce. Pamiętam, że film mnie oczarował. Byłam pod wielkim wrażeniem. Przygody Stasia i Nel były cudowne, choc niebezpieczne, każdy chciał je przeżyć. Wspaniały Tomek Mędrzak, mówiący tak niewyrażnie, że co drugie słowo się rozumiało, był prawie naszym idolem ( podstawówka w latach 70). A każda z nas chciała być taką Nel. Później spotkałam Monikę w Akademii Muzycznej W Łodzi. Była już asystentką i uczyła studentów dodatkowego fortepianu, niestety ja do niej nie trafiłam, ale ją widywałam. Film nadal mi się podoba, bardzo ciekawie pokazana Afryka, jej przyroda i mieszkańcy, czego zabrakło w nowej wersji.
Przypomnienie serialu spowodowało wspomnienie zespołu "2+1" ( w czołówce śpiewa piosenkę"Gwiazda Dnia"). Charakterystyczny, mocny głos Elżbiety Dmoch, zupełnie teraz zapomnianej.

Gosia - Sob 04 Kwi, 2009 20:19

"Generał Nil" chwalony przez nauczycieli historii

Film Ryszarda Bugajskiego "Generał Nil" - o Emilu Fieldorfie "Nilu" nagrodzono oklaskami po jego piątkowym pokazie dla nauczycieli historii i przedstawicieli kuratoriów.
Na ekrany kin film o bohaterskim dowódcy Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej, którego po wojnie komuniści nazwali "wrogiem narodu polskiego" i stracili, trafi 17 kwietnia.
W piątek w Warszawie odbyła się jego przedpremierowa projekcja - na widowni zasiadło ok. 250 nauczycieli i przedstawicieli kuratoriów z 11 polskich miast, m.in. Warszawy, Krakowa, Lublina, Kielc i Szczecina. Jednym z organizatorów tego specjalnego pokazu był Instytut Pamięci Narodowej.
"To pierwszy stworzony w wolnej Polsce film, który pokazuje historię dowódcy najwspanialszej polskiej armii, Armii Krajowej. Dotychczas takiego filmu nie było" - podkreślił przed projekcją Jacek Pawłowicz z IPN, który był konsultantem historycznym dla twórców "Generała Nila".
"Przedstawiono historię człowieka bardzo ważnego dla polskiej historii, dowódcy Kedywu AK. Dla Warszawy szczególnie ważnego, ponieważ to właśnie on wydał rozkaz likwidacji kata Warszawy Franza Kutschery. To film o człowieku, który całe swoje życie poświęcił walce o wolną Polskę" - powiedział Pawłowicz.
Zwrócił się on też z prośbą do nauczycieli, by zabrali swoich uczniów do kin na ten film.
Dodał, że jeśli ze strony nauczycieli pojawią się prośby, pracownicy IPN będą odwiedzali polskie szkoły, by wygłaszać wykłady i przeprowadzać lekcje na temat Fieldorfa, dostarczą też odpowiednie materiały edukacyjne przybliżające uczniom osobę generała "Nila", wielkiego bohatera, który jest obecnie w Polsce zbyt mało znany.
Przedstawiciele dystrybutora "Generała Nila", firmy Monolith Films, poinformowali z kolei, że planują specjalne pokazy tego filmu dla uczniów i nauczycieli.

W postać generała Augusta Emila Fieldorfa wcielił się w filmie Olgierd Łukaszewicz. W obsadzie są też m.in. Adam Woronowicz, Alicja Jachiewicz, Anna Cieślak, Katarzyna Herman, Dorota Landowska, Grzegorz Wolf, Maciej Mikołajczyk, Jacek Rozenek, Zbigniew Stryj i Wenanty Nosul.
Scenariusz napisał reżyser Ryszard Bugajski, wspólnie z Krzysztofem Łukaszewiczem. Producentem filmu jest Włodzimierz Niderhaus - dyrektor Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie, a jednym z koproducentów Fundacja Filmowa Armii Krajowej. Kostiumy zaprojektowali Andrzej Szenajch i Małgorzata Zacharska, a scenografię Aniko Kiss.

Zrodlo

Admete - Sob 04 Kwi, 2009 20:43

Nie mam zamiaru oglądac. Popiełuszki też nie widziałam. Z całym szacunkiem dla ludzi i wydarzeń, ale mam już przesyt bogojczyźnianej tematyki. Młodziaki niech idą, dla nauki. Co do mnie - może za jakiś czas mi przejdzie, ale na razie - dość. Pożyjmy trochę. Wiosna przyszła ;)

Tu macie zwiastun:

http://www.youtube.com/watch?v=oga8Em1hgcQ

Sofijufka - Sob 04 Kwi, 2009 21:07

tu ciekawy artykuł o Fieldorfie
http://fieldorf.pl/index....-o-moim-mu.html
na wszelki wypadek, gdyby jakoś coś, to po http:// należy wpisać ręcznie fieldorf.pl/index.php/Relacje-świadkow/janina-fieldorf-opowie-o-moim-mu.html

Gosia - Sob 04 Kwi, 2009 21:08

A może tak?
OPOWIESC O MOIM MEZU

Ciekawy artykuł. znamienne są te słowa:

Nikt z sędziów, prokuratorów ani oficerów śledczych ze sprawy Gen. Fieldorfa nie został nigdy pociągnięty do odpowiedzialności. Sędzia Merz zmarł wcześnie, Auscaler i Mering wyjechali do Izraela, prokurator Kernowa do Wielkiej Brytanii. Andrejew (teoretyk prawa i współtwórca Kodeksu Karnego PRL z roku 1969) i Gurowska dożyli w Polsce swojego czasu na specjalnych emeryturach dla zasłużonych już nawet po roku 1989. Górskiemu (oficerowi śledczemu MBP) i prokuratorowi Gartnerowi włos nie spadł z głowy w III RP. Jedynie ppłk Helena Wolińska (Brus), b. szef VII Wydziału Naczelnej Prokuratury Wojskowej, która podpisywała nakazy aresztowania i więzienia gen. Fieldorfa, została w roku 2001 oskarżona przez Instytut Pamięci Narodowej. Polska wystąpiła o jej ekstradycję z Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka w Oxfordzie od 30 lat.

lizzzi - Pią 08 Maj, 2009 20:20

Z powodu silnego przeziębienia byłam w tym tygodniu na zwolnieniu, co pozwoliło mi odrobić pewne zaległości. A mianowicie obejrzałam sobie cały serial "Rodzina Połanieckich". Nie dość, że szedł na Kulturze, to jeszcze "dobiłam się na yuo tube". Jest tam cały serial i chwała temu komuś, kto tam go wrzucił.
Pierwszy raz oglądałam serial w TV pod koniec lat 70. Teraz na nowo odkryłam serial, wielkie kreacje aktorskie, zchwycił mnie Andrzej May grający Połanieckiego (niestety już nie żyje od 16 lat), Englert cudownie grający życiowego nieudacznika-bankruta, Seweryn i wielu innych. Wołlejko rewelacyjnie zagrał ojca Maryni. Sama Nehrebecka w rezultacie wypada blado i dość mdło przy grze np. Szykulskiej, ale taka mdła i bezwyrazowa miała chyba być.
Wojciech Kilar skomponował piękną muzykę. Mimo pewnych dłużyzn serial jest wspaniały. Polecam!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group