To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Malarstwo i Teatr - Ten wspaniały wiek XIX

Marija - Czw 08 Maj, 2008 19:08

Tamara napisał/a:
Gorzej jak trafi się tłumok i durny i brzydki :paddotylu:
Tylko nie mów, że i takie tłumoki mają branie :confused3: .
Tamara - Czw 08 Maj, 2008 19:44

Jak są cwane to niestety :paddotylu: są i takie przypadki :shock: I wtedy wszyscy sie dziwią : co on w niej widzi??? :confused3: a ona nim kręci jak chce :?
Tamara - Pon 12 Maj, 2008 20:28

Ostrzeżenia dla niewolnic mody z połowy XIX w. :

"Krenolina utrudnia już z tych miar chodzenie , że otacza osobę idącą nieprzestępnym okręgiem misternie zczepionego przyrządu i jakby ku ziemi ciążącym więcierzem , który dla rozszerzonej powierzchni doznaje większego oporu w powietrznym szlaku . Ileż to znowu przyczynia kłopotu chodzącej krenolinie to ustawiczne oglądanie się na rozmiary jej otworzystości i doniosłość jej obrotów , która mogłaby ją w przegonach wiatrowych na osłoniu podrzutem niespodzianym w górę podnieść ." :thud: :mrgreen:

Anonymous - Pon 12 Maj, 2008 20:38

e tam że są jakieś problemy, ale jak pięknie wygląda
Tamara - Pon 12 Maj, 2008 20:42

A jeszcze gorzej przy siadaniu , gdy ci się jakiś fiszbin złamie i wylezie , bądź co gorsza , wbije :shock: (co nie zmienia faktu , że osobiście uważam krynoliny za niesłychanie wdzięczne suknie i chętnie bym nosiła takową , przegonów wiatrowych się nie obawiając :serce: )
Anonymous - Pon 12 Maj, 2008 20:45

no wbity fiszbin... koleżance kiedyś jak była w stanie zawianym się wbił fiszbin od stanika. Ale była mocno w stanie... jednak nie było to nic przyjemnego. Więc jest argument godny przemyślenia. Takie suknie były porządne, piękne, kobiece, bo dzisiejsza moda to... ręce i piersi opadają.
Tamara - Pon 12 Maj, 2008 20:49

Ja myślę ,że tylko kiepskiej jakości fiszbiny się łamały :foch2: jeżeli w ogóle , wszak to przestrogi przez mężczyznę dawane były , a co on tam mógł wiedzieć :foch2:

Jest taki piękny obraz Józefa Simmlera "Portret Emilii Włodkowskiej" z 1865 r. przedstawiający właśnie panią w krynolinie , to jeden z moich ulubionych obrazów :serce:
http://www.malarze.com/plobraz.php?id=440&l=pl

Anonymous - Pon 12 Maj, 2008 20:57

mężczyźni to niech pilnują, coby im się gatki nie połamały od nadmairu krochmmalu.

a ile tak średnio taka sukienka ważyła?

Tamara - Pon 12 Maj, 2008 21:08

Hm , to faktycznie ciekawa rzecz :mysle: na taką spódnice to szło pewnie kilkanaście metrów materiału pojedynczej szerokości (XIX-wieczne krosna były wąskie) , plus materiał na stanik - jakieś 2-3 metry , plus wszystkie garnirunki - aksamitki , wstążki ,wstawki , koronki , pasmanterie , szamerowania , guziczki , klamerki do podpinania spódnicy...Zależało to od gramatury materiału najbardziej - co innego letnia suknia z cienkiego jedwabiu , tarlatanu czy inszej organdyny a co innego zimowa suknia wełniana czy aksamitna z pełnym przybraniem . Na pewno parę kilo tego było...
Anonymous - Pon 12 Maj, 2008 21:11

to przy okazji to takie kulturystyczne ćwiczenia... bajka....
Tamara - Pon 12 Maj, 2008 22:13

Plus koszula , majtki , gorset , pończochy , halki ze dwie , podszewka stanika sukni , rękawiczki , buciki , kapelusz , płaszczyk albo pelerynka , torebka , parasolka...Ja bym mogła :mrgreen:
Marija - Pon 12 Maj, 2008 22:29

Tamara napisał/a:
Plus koszula , majtki , gorset , pończochy , halki ze dwie , podszewka stanika sukni , rękawiczki , buciki , kapelusz , płaszczyk albo pelerynka , torebka , parasolka...Ja bym mogła :mrgreen:
Niee, ja wysiadam. :thud:
Tamara - Wto 13 Maj, 2008 17:41

Mag13 napisał/a:
[
Czy ówczesny gentleman był wobec ciężaru sukni w stanie nosić damę swego serca na rękach? :mysle:

Jak literatura i film pokazują , jak najbardziej :mrgreen:
Aha , jeszcze mufka czyli zarękawek i ewentualnie piesek :wink: Aczkolwiek oczywiście nie wszystko na raz .
Aaa no i wachlarz !

Ulka - Wto 13 Maj, 2008 23:29

No ale ówczesne damy miały przez gorsety słabsze płuca-nie dziwota, że z tym wszystkim tak wdzięcznie i często "omglewały" :-D
Admete - Śro 14 Maj, 2008 07:59

Nie byłabym w stanie w czymś takicm chodzić. Obecnie uznaję głównie spodnie :-)
Marija - Śro 14 Maj, 2008 09:02

W cyrku by taką pokazywali, co się w spodnie ubrała :? .
Ciekawe, jakby się właziło za kierownicę w krynolinie? :confused3:

Tamara - Śro 14 Maj, 2008 12:15

A George Sand , co w spodniach chadzała i z cygarem w zębach ? Zresztą już w latach czterdziestych XIX w. zaczęto rozmyślać nad tym ,że suknie damskie niezdrowe i niewygodne i że trzebaby coś zrobić ,żeby coś z tym zrobić . No i niejaka Amelia Bloomer z Ohio wymyśliła spodenki zwane blumerkami od jej nazwiska http://en.wikipedia.org/wiki/Amelia_Bloomer . Ale z jakichś powodów nie zyskały większej popularności :mysle: :wink: . Jednak suknia może i niezdrowa , ale ładna i kobieca :serce:
Anonymous - Śro 14 Maj, 2008 14:43

Marija napisał/a:
Ciekawe, jakby się właziło za kierownicę w krynolinie?

co Ty miałybyśmy rycerza z powozem i pełna elegancja :D by się wyglądało elegancko z powoziku głową okapeluszoną(bo chyba nie obutą) w eleganckie nakrycie głowy

Annette - Śro 14 Maj, 2008 19:46

Tamara napisał/a:
Hm , to faktycznie ciekawa rzecz :mysle: na taką spódnice to szło pewnie kilkanaście metrów materiału pojedynczej szerokości (XIX-wieczne krosna były wąskie) , plus materiał na stanik - jakieś 2-3 metry , plus wszystkie garnirunki - aksamitki , wstążki ,wstawki , koronki , pasmanterie , szamerowania , guziczki , klamerki do podpinania spódnicy...Zależało to od gramatury materiału najbardziej - co innego letnia suknia z cienkiego jedwabiu , tarlatanu czy inszej organdyny a co innego zimowa suknia wełniana czy aksamitna z pełnym przybraniem . Na pewno parę kilo tego było...


Skoro suknie były tak ciężkie, to może miały przynajmniej jeden pożytek dla zdrowia: może chroniły przed osteoporozą, wszak podobno noszenie ciężarów pozytywnie wpływa na gęstość kośći? :olsnienie:

Tamara - Śro 14 Maj, 2008 21:45

Słuszna racja :oklaski: Tyle że nikłe szanse chyba były na dożycie osteoporozy , skoro 60 -latka była już uznana za zgrzybiałą staruszkę :?
Tamara - Pią 16 Maj, 2008 21:29

Jeszcze jedna metoda umarcia w połogu : księżniczka Charlotta , córka Księcia Regenta i żona księcia Leopolda , późniejszego króla Belgii , będąc w ciąży była trzymana na diecie odchudzającej i intensywnie puszczano jej krew . Co dało ten skutek , że po trwającym 50 godzin porodzie urodziła dziecko ,które natychmiast zmarło , a ona sama zostawszy obficie napojona winem przez lekarzy upiła się , co zdążyła jeszcze powiedzieć , po czym umarła :?
Anonymous - Sob 17 Maj, 2008 08:34

czy te zabiegi były prowadzone w jakimś celu innym czy tylko po to żeby się jej pozbyć?
Tamara - Nie 18 Maj, 2008 15:31

Ponoć taka była moda prowadzenia kobiet w ciąży :confused3: Chyba nie było to umyślne , bo w momencie jej śmierci "w domu Obłońskich zapanował kompletny chaos" tzn. tfu , w monarchii zrobił się kłopot , bo nie było następcy tronu :paddotylu:
Tamara - Pon 19 Maj, 2008 18:23

Ale 2,4 to wcale nie tak dużo :mysle: rozumiem ,że to wszystko pozamałżeńskie ?
Tamara - Wto 20 Maj, 2008 18:13

:shock: a to w niedziele bogobojnie nie pracowały ? :paddotylu:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group