To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Thornton a Darcy

nicol81 - Pią 28 Wrz, 2007 18:57

Alison napisał/a:
nicol81 napisał/a:
podczas gdy Darciego rola poza niewielkimi acz cennymi przebłyskami jest ograniczona do działalności romantycznej.


No tak nie produkuje bawełnianych reform dla pań. Cóż za społeczna strata, łazi tylko, przewraca oczami i wzdycha :wink:


Czy wtedy kobiety juź nosiły reformy, poza prostytutkami?
Właśnie mi się bardzo podoba społeczna rola Thortona :serduszkate: Moja ulubiona nieromantyczna scena to on siadający z robotnikami :serce2: Nie mam też pretensji o awanturę z robotnikiem- papieros do bawełny? brrr...
Co do przemiany Darciego, zależy, jak się definiuje przemianę. Moim zdaniem, zmieniło się głównie jego zachowanie i światopogląd. Zawsze był w głębi dobrym człowiekiem- służba go uwielbiała.

Alison - Pią 28 Wrz, 2007 19:08

nicol81 napisał/a:
Czy wtedy kobiety juź nosiły reformy, poza prostytutkami? .


:lol: Tego nie wiem, ale Margarett śmieje się z tego co robi Thornton mówiąc - Bawełna? przecież tego nikt nie nosi! A te moje "reformy" to miała być taka gra słów, bo ja oczywiście też wielbię Jaśka za jego reformy w fabryce i zbliżenie do robotników. Droczę sie tu z Wami, bo Darsika coś niedoceniacie, a na to się już zgodzić nie mogę :wink:

Marija - Pią 28 Wrz, 2007 19:35

Gdzie ja napisałam, że Darsika nie doceniam? :( Nie doceniasz mojego docenienia nieocenionego Fitzwilliama :roll: .
Alison - Pią 28 Wrz, 2007 19:38

Marija napisał/a:
Gdzie ja napisałam, że Darsika nie doceniam? :( Nie doceniasz mojego docenienia nieocenionego Fitzwilliama :roll: .


Alboś Ty tu jedna jedyna głos zabierała? :wink:

Marija - Pią 28 Wrz, 2007 19:41

Alison napisał/a:
Marija napisał/a:
Gdzie ja napisałam, że Darsika nie doceniam? :( Nie doceniasz mojego docenienia nieocenionego Fitzwilliama :roll: .


Alboś Ty tu jedna jedyna głos zabierała? :wink:
Niestety nie :? . Bij w niewierne, aż docenią :bejsbol: .
nicol81 - Pią 28 Wrz, 2007 20:12

Nie chodzi o to, ze nie doceniam Fitzwilliama. Ale z nich dwóch Thorton jest przedstawiony jako bardziej rozwinięta postać. To nie tyle minus dla Darciego, co podwójny plus dla Thortona :serduszkate: Darcy też jest dobry dla służby.
snowdrop - Pią 28 Wrz, 2007 20:14

Ja Darsika też bardzo doceniam i ubóstwiam jako bohatera.
Może już po łbie nie dostanę :lol:

Alison - Pią 28 Wrz, 2007 20:17

A czy ja tu kogo bijam? Tem bardziej po głowinie? Przecie kocham Was wszystkie, jak to matka...Ostatnio to się tu już tylko dziwię, a w porywach nawet szokuję, ale to chyba kwestia wieku i pogłębiającego się konfliktu pokoleń :wink:

A najgorsze w tym jest to, że czuję się jak jakaś egzaltowana nastolatka wśród rozsądnych i statecznych pań. Muszę się nad sobą głęboko zastanowić :roll:

nicol81 - Pią 28 Wrz, 2007 22:44

"North and south" jest głębsze niż "Duma", podejmuje szerszą tematykę- społeczną, nie tylko obyczajową i to się odbija na głównych bohaterach. Nie widzimy Darciego, jak spożywa posiłek z dzierżawcami przy żniwach (A byłoby miło :serduszkate: )
Alison - Sob 29 Wrz, 2007 08:20

nicol81 napisał/a:
"North and south" jest głębsze niż "Duma", podejmuje szerszą tematykę- społeczną, nie tylko obyczajową i to się odbija na głównych bohaterach. Nie widzimy Darciego, jak spożywa posiłek z dzierżawcami przy żniwach (A byłoby miło :serduszkate: )


Bo N&S powstało już w trochę innej epoce i wtedy było bardziej "na topie" zajmować się taką tematyką. Za czasów JA jeszcze, niekoniecznie...

trifle - Sob 29 Wrz, 2007 15:59

Ja to mam tak, że przygodę z DiU zaczęłam od serialu, Colin wyrobił moją wizję pana Darcy'ego i jak potem czytałam książkę to miałam przed oczami konkretne sceny z serialu. Kiedy po dłuższej przerwie (od serialu.. ;) ) czytałam książkę drugi raz, mocniej dotarła do mnie ta postać stworzona przez JA, a nie Andrew Davies'a. I mnie Darcy ni hu hu nie zauroczył.. takim bubkiem mi się wydał trochę, nikim nadzwyczajnym. Z książek JA zdecydowanie bardziej lubię postać Henry'ego Tilney'a.

W przypadku N&S i Johna Thorntona jest inaczej. Też najpierw oglądałam serial, a potem czytałam powieść. Ale rany! John Thornton filmowy i książkowy łączą się tworząc pełną osobowość. Przewracałam ostatnie strony N&S i już wiedziałam, że Thornton to będzie mój ulubiony bohater. Jest dojrzały, zdecydowany, wie, czego chce, kocha mocno swą Margaret i pod wpływem tego uczucia tak "człowieczeje" (nie żeby wcześniej człowiekiem nie był ;) ). Bardzo mi się podobał jego stosunek do matki - to, że dbał o nią, szanował, a jednocześnie w żaden sposób nie był jakimś maminsynkiem, łagodnie acz stanowczo wprowadzał swoje własne zamiary w życie.

Jak sobie porównuję literackich bohaterów - Darcy'ego i Thorntona - zdecydowanie wygrywa Thornton. A filmowych to nie wiem, nie mogę się zdecydować, choć chyba lekką przewagę ma również JT ;)

Alison - Sob 29 Wrz, 2007 16:53

Myślę, że odnosimy takie wrażenie dlatego, że pani Gaskell jednak więcej nam odsłania Jaśkowego wnetrza, więcej słyszymy dialogów, jego przemyśleń, to nam daje pełniejszy obraz postaci. W Dumie właściwie nic nie wiemy o tym, co dzieje sie w głowie Darcy'ego. Wszystkiego możemy domyślać się raczej z jego postępowania, wiele scen Jane potraktowała opisowo, oszczędzając nam dialogów (np. pierwsze oświadczyny). Troszeczkę o tym co czuł i myślał, dowiadujemy się z ich rozmowy po drugich oświadczynach. Dlatego tak się nam w porównaniu z Thorntonem spłyca.
A co do Henry'ego Tilneya to o dziwo też moja ulubiona (obok kapitana Wentwortha) meska postac u JA, o dziwo dlatego, że jakos bardzo kojarzy mi sie z filmowym Tomem Lefroyem, którego chyba nie lubisz. :wink:

trifle - Sob 29 Wrz, 2007 17:05

Całkiem możliwe, że to tak jest jak piszesz. Nie wiadomo, co Darcy myśli, czuje, ja to lubię w książkach, zawsze mi troszkę takiego "wejścia do wnętrza" u Jane brakowało. No ale jest jak jest i Thornton wygrywa ;)

A Toma Lefroya lubię, czemu nie ;) Widzę jego wady, kilka rzeczy mi się nie podoba, kilku zachowań nie rozumiem, ale mimo tego wzbudza moją sympatię. Nie mówiąc już o tym, że cenię Jamesa McAvoya jako aktora. Ja go po prostu nie uwielbiam, nie mdleję z zachwytów itp, moja sympatia nie jest tak ognista jak m.in Twa i nic z tym nie zrobię :roll: :wink:

Alison - Sob 29 Wrz, 2007 17:36

trifle napisał/a:
Ja go po prostu nie uwielbiam, nie mdleję z zachwytów itp, moja sympatia nie jest tak ognista jak m.in Twa i nic z tym nie zrobię :roll: :wink:


:lol: Och, no i co ja poradzę, że ma sympatia jak się już rozpali, to płonie jak góralska watra z przyśpiewkami. Z tym się już człowiek rodzi i jak widać na załączonym obrazku, dłuuugo się z tego nie wyrasta :wink: :rotfl:

nicol81 - Sob 29 Wrz, 2007 20:34

Dla mnie Thorton jest nie tyle "głębszy" od Darciego, co "szerszy" :-P (metaforycznie, naturalnie) i to właśnie przeważa na jego korzyść. Może też ma wpływ aktor grający- utożsamiam go praktycznie z Thortonem, co rzadko mi się zdarza; postacie książkowe mają dla mnie z reguły twarze odrębne, nie filmowe.
Nie chciałabym jednak, by wyszlo,że nikt nie kocha Fitzwilliama. :-) Może Darcy nie musiał walczyć w życiu, ale to przecież nie jego wina, że jego ojciec nie zbankrutował i nie popełnił samobójstwa.

trifle - Sob 29 Wrz, 2007 21:20

nicol81 napisał/a:
Nie chciałabym jednak, by wyszlo,że nikt nie kocha Fitzwilliama. :-) Może Darcy nie musiał walczyć w życiu, ale to przecież nie jego wina, że jego ojciec nie zbankrutował i nie popełnił samobójstwa.


A gdyby tak się stało to jaki byłby Darcy? Hmmm.. to nawet ciekawe :mysle:

snowdrop - Sob 29 Wrz, 2007 22:03

Darcy, tez by się spisał. Przecież był męski, odpowiedzialny i dobry. A ponieważ istnieje teza że cierpienie uszlachetnia, to możemy nawet przypuszczać że byłby o wiele lepszy niż w "spokojniejszych" czasach.
trifle - Sob 29 Wrz, 2007 22:23

A mi się wydaje, że ważne jest też otoczenie - Thornton mieszkał w mieście, był chyba bardziej obyty z różnymi ludźmi- i z wyższych i niższych sfer. Darcy raczej żył w zamkniętym świecie, odizolowane Pemberley nie służy stosunkom towarzyskim. Dodać do tego dumę i wysokie o sobie mniemanie i jest średnio. Pewnie bywał w sezonie (w ogóle kiedy takie sezony bywały? Zimą? Jesienią?) w Londynie, ale też raczej w zamkniętym towarzystwie. I dlatego był trochę... bubkiem... ;) do czasu :lol:
Alison - Sob 29 Wrz, 2007 22:37

Był sezon na Londyn - zima (bo na wsi zimą można zdechnąć z nudów) i sezon na Bath (czyli reszta roku, bo tam się jeździło reperować zdrowie i łapać męża). :wink:
nicol81 - Sob 29 Wrz, 2007 22:50

Myślę, że konieczność walki uwypukliła by lepsze cechy Darciego, poszerzając również jego odrobineczkę ograniczony poglad na świat.
A na kolejny plus Thortona- pociąg do wiedzy, z własnej nieprzymuszonej woli.

snowdrop - Nie 30 Wrz, 2007 10:39

O tak, Thorton parł do wiedzy mimo że inni nie podzielali jego pasji.

Chociaż może z drugiej strony Thorton przychodził na lekcje do pana Hale bo była tam Margaret? I chciał jej pokazać że on też jest wykształcony.
:wink:

trifle - Nie 30 Wrz, 2007 10:44

Chyba nie, przecież umówił się z panem Hale'm zanim poznał Margaret. Chyba, bo już mi się mieszają te czasy ;) Zresztą, w końcu on już wcześniej się uczył, pan Hale miał go dokształcić, a nie zacząć uczyć. Mam ochotę jeszcze raz książkę przeczytać, ach ach ;)
MiMi - Nie 30 Wrz, 2007 13:43

Moim zkromnym zdaniem nie można za bardzo porównywać Thorntona i Darcy'ego, bo żyli w innych czasach i zostali stworzenie przez inne pisarki. Nie czytałam jeszcze N&S, widziałam tylko film, ale już teraz widzę, że Thorhton jest bardziej "rozbudowany" psychicznie, JA nigdy nie opisała myśli Darcy'ego. Wszystko, co o nim wiemy, to osąd Elizabeth i innych ludzi.

A tak przy okazji: ma ktoś skopiowaną całe tłumaczenie? Dopiero niedawno obejrzałam serial N&S i dużo czasu mi zjamnie nadrobnienie zaległości w tych tematach...

nicol81 - Nie 30 Wrz, 2007 20:11

Proszę mi tu nie deprecjonować Thortona :mrgreen: To był szczery pociąg do Platona, a jeszcze nie do Małgosi :serduszkate:
bezpaznokcianka - Nie 30 Wrz, 2007 20:13

Alison napisał/a:
Był sezon na Londyn - zima (bo na wsi zimą można zdechnąć z nudów) i sezon na Bath (czyli reszta roku, bo tam się jeździło reperować zdrowie i łapać męża). :wink:

żeby złapać męża to się jechało do Brighton mateczko :roll:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group