Fantastyka - Czytamy... polecamy... odradzamy
Aragonte - Sob 12 Sty, 2008 22:45
Ja się ciut obawiam, że Agn nam na zawał zejdzie, jak doczyta pierwszy tom (bo finał znam, choć nie czytałam tego tomu do końca. No, ale za to chłonęłam wszelkie spoilery na forach fantastycznych )
Ja - z przerwą na pracę, bo mam pracowy weekend, niestety - czytam drugi tom Williamsa i nawet lepiej teraz mi to idzie, może się wciągnęłam Autor ukatrupił paru bohaterów, ale w sumie do żadnego się przywiązałam się jakoś specjalnie, więc nie będę marudzić jak Agn
Aha, Praedzio, końcówka pierwszego tomu (w Naglimundzie) naprawdę mi się podobała i obudziła we mnie wreszcie więcej emocji
Miriamele zrobiła się bardziej interesująca... Szkoda, że o Maegwin tak mało jest.
Przyznam uczciwie, że potrzebuję interesujących kobiecych postaci w fantastyce.
Vasco, co do "Koła czasu" - zawzięłam się, że kiedyś to przeczytam, może na emeryturze, kto wie
Vasco - Nie 13 Sty, 2008 18:43
Czy ja wiem, czy jest sens czekać? Proponuję pierwsze 2-4 tomy od razu, bo to naprawdę jest niezłe!
PS. Jeżeli by jednak nie było "niezłe", to proszę mi wybaczyć, czytałem jak się zaczęło ukazywać, jakieś 10 lat temu
praedzio - Nie 13 Sty, 2008 18:56
| Aragonte napisał/a: | | Szkoda, że o Maegwin tak mało jest. |
O Maegwin jest sporo w drugim tomie. Też będzie miała swoją porcję przygód...
Jeden z moich ulubionych (nie wiedzieć, zresztą czemu) fragmentów:
| Cytat: | Przy kolejnej próbie zawiasy zaskrzypiały rozpaczliwie. Maegwin podeszła i także chwyciła za klamkę. Zawiasy zaprotestowały jeszcze głośniej.
Nie przestając ciągnąć, Eolair obserwował mimochodem mięśnie na przedramionach Maegwin. Ta młoda kobieta była silna; tak, zawsze taka była. Tylko w jego obecności - jak zauważył - jej ostry język tracił niekiedy swą moc.
Napinając się Eolair wciągnął głęboko powietrze. Nie mógł nie poczuć zapachu Maegwin. Spocona i brudna, zupełnie nie przypominała wyperfumowanej damy z nabbańskiego dworu, lecz ten surowy, ciepły i pełen życia zapach nie był mu nieprzyjemny. |
Ten fragment i opisana w nim sytuacja jakoś dziwnie często mi się przypominały w różnych etapach mego życia. Ot, jak coś czasem wlezie do głowy...
Aragonte - Nie 13 Sty, 2008 21:20
| Vasco napisał/a: | Czy ja wiem, czy jest sens czekać? Proponuję pierwsze 2-4 tomy od razu, bo to naprawdę jest niezłe!
PS. Jeżeli by jednak nie było "niezłe", to proszę mi wybaczyć, czytałem jak się zaczęło ukazywać, jakieś 10 lat temu |
Vasco, ja już parę lat temu czytałam pierwsze tomy, ale nic z nich prawie nie pamiętam, więc na pewno do nich wrócę Ale pośpiechu nie ma, niech sobie poczekają na półce
Praedzio, widzę, że dorwałaś gdzieś Williamsa, skoro go cytujesz?
I nie wiem, czemu mam wrażenie, że większość facetów preferuje jednak te wyperfumowane nabbańskie damy niż takie jak Maegwin
praedzio - Pon 14 Sty, 2008 08:19
| Aragonte napisał/a: | Praedzio, widzę, że dorwałaś gdzieś Williamsa, skoro go cytujesz? |
A, tak, znalazłam w sieci ebooki, ale przecież to nie to samo.
| Aragonte napisał/a: | I nie wiem, czemu mam wrażenie, że większość facetów preferuje jednak te wyperfumowane nabbańskie damy niż takie jak Maegwin |
No, właśnie, NO WŁAŚNIE!!
Ja, niestety, lub "stety" nie lubię się perfumować, często o tym zapominam i w ogóle: sam zapach perfum lub dezodorantów mnie drażni: łzawią mi oczy i drapie w gardle. Wolę zapach kremu, szamponu czy... antyperspirantu. No, ale to ja już takie dziwadło jestem.
Wracając do książki, lubię ten fragment, bo w taki inny sposób opisuje rodzące się uczucie bliskości, poprzez inne zmysły niż dotychczas było to opisywane w książkach (cykl czytałam w latach 90-tych, pomiędzy jednym romansem, a drugim - szczenięce lata LO! ). A poza tym umysł bohaterów mówił co innego, a ciało co innego... Zapadło mi to w pamięć.
Agn - Pon 14 Sty, 2008 11:41
| Aragonte napisał/a: | | Eddingsa czytałam dwa cykle, "Belgariadę" i "Elenium" |
Ja czytałam Elenium i bardzo mi się podobało. Wprawdzie niebieska róża i troll to wypisz wymaluj Gollum i jego ssskarb, ale mimo wszystko dobrze się czytało. No i Marrrtel... A i Sparhawk niezgorszy był.
Eddings ma dosyć ciekawe podejście do pisanych przez siebie książek. To zdaje się on zaprezentował coś w stylu "jak napisać powieść fantasy". Trochę ekstremalne były wskazówki, ale nawet nie wykonując ich dosłownie, to przynajmniej początkujący pisarz zaczyna myśleć i się nieco ograniczać, by nie stworzyć super-ekstra-bohatera, który jednym palcem rozwala wieżę, drapiąc się jednocześnie po tyłku.
W jego powieści podobało mi się, że wiele rzeczy można przełożyć na nasz świat. Ot, choćby ten cały kościół. Czy istnieje ktoś, kto NIE miał skojarzeń z naszym światem? Bo ja miałam!
A wracając do Pieśni... Marudzę? Ja się wściekam! Ja przeżywam! Tu Jon i jego pierepałki z czarnymi braćmi i nagle przerywnik myślowy, czyli wątek Sansy i jej skończonej głupoty. Już wiem, co jej zrobię - zrzucę ją ze schodów! A zaraz za nią Cersei Lannister. Btw mam dziwne wrażenie, że ostateczne rozwiązanie sprawy Cersei rozegra się między nią a Catelyn Stark. No coś mi mówi, że tak będzie. Ale co ja sobie mogę fantazjować? Jeszcze przy pierwszym tomie jezdem.
Książka mi się bardzo podoba, naprawdę. Szalenie wciąga. Intryga jest ciekawa, postacie też, każda na swój sposób (nawet ta głupia @#$%^&* Sansa). Tylko właśnie widzę, że jak się polubi jakąś postać, to ona nagle wykręca taki numer, że głowa boli. Przy Nedzie to mi rączki do samej rzyci opadły, ale i tak wciąż go lubię. Tutaj skrewił, ale poza tym to świetna postać.
Tylko boję się teraz, co takiego zrobią Jon i Arya. Jon jest dosyć porywczy, więc węszę, że ukatrupi nie tego co trzeba. Arya zaś, tak się obawiam, wzorem swojego ojca, zaufa nie temu człowiekowi co trzeba i wleci jak śliwka w kompot. Zobaczymy.
I nagle zaczęłam się martwić o postać w tle, znaczy się - Jeyne Poole. Varys ma się nią zaopiekować. No to już wiem, że biedna dziewczyna wyląduje w domu uciech. Zgadłam? Życie jest podłe i niesprawiedliwe... Czytam dalej! I proszę mnie nie straszyć zawałem.
Admete - Pon 14 Sty, 2008 12:47
A czytaj, czytaj. I jakby Ci tu powiedzieć? Nie przewiduj za dużo A Cersei dostanie się później, za to boleśnie
Agn - Pon 14 Sty, 2008 17:57
Już się na to cieszę! *zaciera łapki*
*wraca do czytania*
*jeszcze na chwilę wraca*
Jeśli zaś chodzi o Theona Greyjoya to "I have a bad feeling about this". Nie podoba mi się ten facet. Za często się uśmiecha. I w ogóle podejrzany jest...
Aaaa, nie dam rady nie przewidywać! Zgadywanie to połowa przyjemności!!!
Agn - Czw 17 Sty, 2008 10:22
NIE! NIE! NIEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!
Ja się tak nie bawię!!! Kto mu pozwolił?! Zabiję Martina!!! A zaraz potem Joffreya!!! Ale najpierw przywalę mu w pysk! Bejsbolem!!!
Ten...
Tu poleciały tak okrutne bluzgi, że konieczna była interwencja. Cenzor
...smarkacz! Ja mu dam! Nie powiem co, z czego i przez jaką część ciała mu powyrywam, bo i tak wszyscy się domyślają.
Ja po prostu w to nie wierzę! Martin, jak mogłeś mi coś takiego zrobić?!
GRRR! JEZDEM ZŁA!!! Wściekła!!!
*szaleje i gryzie*
Admete - Czw 17 Sty, 2008 15:14
Ekhem Agn u Martina nic nie jest proste. Zemsta będzie, a jakże, ale musisz poczekac. I będzie niespodziewana
Aragonte - Czw 17 Sty, 2008 20:13
| Agn napisał/a: | GRRR! JEZDEM ZŁA!!! Wściekła!!!
*szaleje i gryzie* |
Agn, właśnie to miałam na myśli
Dione - Czw 17 Sty, 2008 23:01
| Agn napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | | Eddingsa czytałam dwa cykle, "Belgariadę" i "Elenium" |
Ja czytałam Elenium i bardzo mi się podobało. Wprawdzie niebieska róża i troll to wypisz wymaluj Gollum i jego ssskarb, ale mimo wszystko dobrze się czytało. No i Marrrtel... A i Sparhawk niezgorszy był.
Eddings ma dosyć ciekawe podejście do pisanych przez siebie książek. To zdaje się on zaprezentował coś w stylu "jak napisać powieść fantasy". Trochę ekstremalne były wskazówki, ale nawet nie wykonując ich dosłownie, to przynajmniej początkujący pisarz zaczyna myśleć i się nieco ograniczać, by nie stworzyć super-ekstra-bohatera, który jednym palcem rozwala wieżę, drapiąc się jednocześnie po tyłku.
W jego powieści podobało mi się, że wiele rzeczy można przełożyć na nasz świat. Ot, choćby ten cały kościół. Czy istnieje ktoś, kto NIE miał skojarzeń z naszym światem? Bo ja miałam! |
Czytałam (i to nie raz) "Belgariadę" szalenie mi się podoba. I jeszcze "Odkupienie Anthalusa", też ciekawe. Odpowiada mi jego styl pisania - taki lekki.
Agn - Pon 21 Sty, 2008 19:35
| Aragonte napisał/a: | | Agn napisał/a: | GRRR! JEZDEM ZŁA!!! Wściekła!!!
*szaleje i gryzie* |
Agn, właśnie to miałam na myśli |
Skończyłam pierwszy tom. Robba okrzyknęli królem, Renly OBWOŁAŁ się królem, Stannis POWINIEN być królem, a Joffrey królem JEST. Oj, będzie wojna!
Dobrze, że udało mi się dorwać drugi tom, to mnie ciekawość nie zżera z kopytami. Już czytam. I cieszę się, że Martin zdecydował się dodać wątek Theona. Okrutnie mnie ciekawi, co mu łazi po głowie. I jakiś nowy się pojawił, Devos. Kobietę w czerwieni* już mam ochotę mordować - tak się nie postępuje z czyjąś religią! Przypomniały mi się czasy wprowadzania chrześcijaństwa, jak bałwanów wywalali i krzyże stawiali. Znaczy się - nie żebym to pamiętała Aż taką starowinką nie jestem.
Stannis mnie dżaźni. Nie żebym go totalnie nienawidziła, chłop swoją rację ma, chociaż działa mi na nerwy. Drugi Robert się szykuje - też żona powiedziała jedno słowo głośniej i już, niemal macha ręką, tylko "niech tak będzie". Pff!
(* Mam teorię na temat jej imienia. W książce stoi, że niektórzy wręcz się boją wymawiać jej imię. Hmm, ja się nie boję, ale mam kłopot z zapamiętania tego przeklętego miana.
Aragonte - Śro 12 Mar, 2008 21:56
| praedzio napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | Praedzio, widzę, że dorwałaś gdzieś Williamsa, skoro go cytujesz? |
A, tak, znalazłam w sieci ebooki, ale przecież to nie to samo.
| Aragonte napisał/a: | I nie wiem, czemu mam wrażenie, że większość facetów preferuje jednak te wyperfumowane nabbańskie damy niż takie jak Maegwin |
No, właśnie, NO WŁAŚNIE!!
Ja, niestety, lub "stety" nie lubię się perfumować, często o tym zapominam i w ogóle: sam zapach perfum lub dezodorantów mnie drażni: łzawią mi oczy i drapie w gardle. Wolę zapach kremu, szamponu czy... antyperspirantu. No, ale to ja już takie dziwadło jestem.
Wracając do książki, lubię ten fragment, bo w taki inny sposób opisuje rodzące się uczucie bliskości, poprzez inne zmysły niż dotychczas było to opisywane w książkach (cykl czytałam w latach 90-tych, pomiędzy jednym romansem, a drugim - szczenięce lata LO! ). A poza tym umysł bohaterów mówił co innego, a ciało co innego... Zapadło mi to w pamięć. |
Nie wiem, czy Praedzio tu zajrzy, ale muszę się jeszcze podzielić małą refleksją z ukończonego kawałek czasu temu cyklu pana Williamsa...
Nie daruję mu jednego rozwiązania fabularnego, nie daruję
Właśnie tego z Maegwin, kurrrka wodna To nie fair i już W dodatku miałam jakieś takie niefajne skojarzenia, że dobry los i okruch szczęścia zdaniem Williamsa przypadają tylko pięknościom Jakaś osłoda tej gorzkiej pigułki by się przydała, wrrrr.
No, ale jestem wdzięczna choć za Josuę, bo obawiałam się o niego ciut Jego polubiłam naprawdę, do głównego bohatera, Simona, nie przywiązałam się specjalnie.
praedzio - Czw 13 Mar, 2008 20:41
| Aragonte napisał/a: | | Nie wiem, czy Praedzio tu zajrzy, ale muszę się jeszcze podzielić małą refleksją z ukończonego kawałek czasu temu cyklu pana Williamsa... |
Co prawda z perturbacjami (wciąż ma problem ze znalezieniem różnych wątków), ale zajrzała...
Taaaak... Jak Williamsa kocham miłością bezgraniczną, to za Maegwin należy mu się fanar pod oko...
Nie lubiłam Miriamele, a z Simonem niemalże się utożsamiałam.
P.S. Czytam teraz Amerykańskich bogów Gaimana. Cholernie dobra książka.
P.S.2. O, żesz... właśnie ktoś mnie przelicytował na Allegro. Polowałam na Talizman S. Kinga. Kolejna książka, którą polecam.
Aragonte - Pon 07 Kwi, 2008 21:39
Skończyłam drugi tom "Pieśni Albionu" Lawheada, mogę się wziąć za trzeci
Praedzio, przeczytaj to, jeśli jeszcze tego nie znasz - może nie jest to diablo odkrywcze, ale jeśli ktoś lubi Celtów jako takich, to powinien mieć sporo przyjemności w czasie lektury, mimo że kobieta niespecjalnie ma się z kim tu identyfikować, bo te książki są napisane pod kątem męskiego eskapizmu, tj. zgodnie z programem: Nawet Największy Cherlak Może Stać się Herosem i Uratować Świat
Ale i tak mi się dobrze czyta, więc się nie będę czepiać Coś mi się zdaje, że do tego cyklu Lawheada będę wracać, do Pendragonu (tego arturiańskiego) jakoś nie mam ochoty...
I pomyśleć, że kiedyś coś mnie zirytowało w tych książkach, cisnęłam je w kąt i chciałam sprzedać
praedzio - Pon 07 Kwi, 2008 21:53
Ajajaj... Kolejna pozycja do zanotowania.
Ten cykl arturiański czytałam jeszcze w czasach liceum, nawet mi się podobał. Zobaczymy jak z tym mi pójdzie. Brzmi interesująco.
Aragonte - Pon 07 Kwi, 2008 21:57
| praedzio napisał/a: | Ajajaj... Kolejna pozycja do zanotowania.
Ten cykl arturiański czytałam jeszcze w czasach liceum, nawet mi się podobał. Zobaczymy jak z tym mi pójdzie. Brzmi interesująco. |
Praedzio, ten cykl moim zdaniem jest lepszy, tamten przeczytałam, ale coś mi w nim nie pasuje. Spróbuję go przejrzeć i uściślić, o co mi chodziło.
Weszłam sobie na stronkę autora i pożałowałam, że polskie okładki nie wyglądały tak, jak te, tylko potraktowano je sztampowo
Taką bym sobie kupiła, o
http://www.stephenlawhead...radisewar.shtml
A na pewno spróbuję wreszcie upolować płytkę z muzyką inspirowaną tymi książkami, czyli "Song from Albion" Jeffa Johnsona & Briana Dunninga. Jedną płytkę tych dwóch panów już mam i polecam
Edit: płytki "Song from Albion" są trzy
Aragonte - Pon 07 Kwi, 2008 22:03
A po Lawheadzie będę losować, czy biorę się w końcu za "Fionavarski gobelin" Kaya, czy też kolejny raz nadgryzę "Kroniki Thomasa Covenanta Niedowiarka"... albo jeszcze coś innego.
Wszystko to uzależnione jest naturalnie po części od faktu, czy będzie mi się chciało pisać, czy też nie
praedzio - Pon 07 Kwi, 2008 22:06
| Aragonte napisał/a: | Taką bym sobie kupiła, o |
Nooo... Niezła!
A jakoś za mną chodzi ostatnio wspomnienie o Kronikach Thomasa Convenanta (czy jakoś tak). Pamiętam, że bardzo dobre to było. Tylko czy ja to gdzieś teraz znajdę?
EDIT: Ale jazda! Myślimy o tym samym!
Aragonte - Pon 07 Kwi, 2008 22:16
| praedzio napisał/a: | A jakoś za mną chodzi ostatnio wspomnienie o Kronikach Thomasa Convenanta (czy jakoś tak). Pamiętam, że bardzo dobre to było. Tylko czy ja to gdzieś teraz znajdę?
EDIT: Ale jazda! Myślimy o tym samym! |
Doobre
Mnie się Covenant skojarzył, bo tam występuje podobny motyw światów równoległych i połączonych. W sumie to już było, ale cykl Donaldsena był jednym z pierwszych opartych na tym motywie, zdaje się.
Mam pierwsze trzy tomy, pozostałych nie. Ale mój zarażony przeze mnie fantastyką chrześniak czytał pozostałe trzy i bardzo chwalił. Wiesz co, to na e-bookach powinno gdzieś być
Aragonte - Pon 07 Kwi, 2008 23:37
Praedzio, 1 tom "Pieśni Albionu" jest na Allegro, drugi zresztą też
http://www.allegro.pl/ite...en_lawhead.html
http://www.allegro.pl/ite..._k_le_guin.html
praedzio - Wto 08 Kwi, 2008 08:42
Się najpierw rozejrzę po bibliotekach, ale dzięki za cynk!
Caitriona - Wto 08 Kwi, 2008 12:34
Normalnie mnie zainteresowałś Aragonte tą serią "Pieśnie Albionu" - dopisuję do listy książek do przeczytania
A co to jest?: "Mistyczna Róża" http://merlin.pl/Mistyczn...t/1,347394.html część którego cyklu? Bo opis mnie zachęcił: Caitriona, dzielna i piękna panna, urodzona wśród wzgórz Szkocji (...)
edit: tom 3 Celtyckich Wypraw Krzyżowych
Aragonte - Wto 08 Kwi, 2008 19:07
Caitri miałam to w ręku w bibliotece, czytałam jakieś recenzje, ale na razie nie zachęciły mnie na tyle, żeby to na oślep kupować. Mój hyś celtycki ma jakieś granice, zwłaszcza że druga saga celtycka Lawheada jakoś mnie nie rzuciła na kolana.
No, jakby mi się trafiła cała ta trylogia w okazyjnej cenie, to pewnie bym ją kupiła z zamiarem przeczytania w bliżej nieokreślonej przyszłości...
|
|
|