To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (1995)

Alison - Pon 17 Wrz, 2007 09:19

Przyłączam się do powtórki z zachwytów. Wczoraj natomiast zauważyłam cos, co mi wcześniej jakoś umykało. Przedziwnie ułożone wodze końskie podczas przejażdżki Elinor z Edwardem, no i panowie siedzący przy stole w londyńskiej kawiarni w nakryciach głowy :shock:

No i znowu okropnie żenowała mnie ta scena histerii Eleonory. Na miejscu Edwarda to bym sie mocno przyhamowała z tymi oświadczynami widząc cos takiego...

Caitriona - Pon 17 Wrz, 2007 12:56

Ja wczoraj szłam już spać, ale mama mnie zawołała że kostium dają w tv I jak usiadłam tylko na chwilkę tak obejrzałam całość. Ten film mogę ogladac i oglądac.
Mojej mamie niesamowicie spodobał się płk Brandon (wcale jej sie nie dziwię)

Anonymous - Pon 17 Wrz, 2007 13:03

Ja też kawałek obejrzałam i zdecydowanie najmniej lubię Hugh Granta. No po prostu jakby grał swoją kolejną rolę w komedii romantycznej.
Za to uwielbiam pana Palmera - chyba nikt go w żadnej wersji nie przebije :D .

Caitriona - Pon 17 Wrz, 2007 13:15

Nimloth napisał/a:
Za to uwielbiam pana Palmera - chyba nikt go w żadnej wersji nie przebije :D .

Najlepsza jest ta scenka jak mu żonka w przypływie radości gazete gniecie, a on ją po prostu rozprostowywuje, ale z taką mina... :) :) Cudny jest!

Anonymous - Pon 17 Wrz, 2007 13:24

Albo jak z niechętną miną bierze na ręce dziecko, a żona mówi coś w stylu "Jak on kocha naszego małego" :D .
Anonymous - Pon 17 Wrz, 2007 14:01

Nimloth napisał/a:
z niechętną miną bierze na ręce dziecko

niechętna mina delikatne powiedziane, on ma taką mine jakby żona mu podała jakąś wyjątkowo brudną pieluchę

Alison - Pon 17 Wrz, 2007 14:46

Tak! pan Palmer to dużej klasy postać i tak ładnie mięknie kiedy proponuje Elionr pozostanie podczas choroby Marianny. Zdaje się, że to byłoby mu o wiele bardziej w smak niz towarzyszenie rodzince :wink: . A tak w ogóle to to nasz sataniczny doktor House, nieprawdaż?

Natomiast aktorka, która gra mamusię, już na zawsze pozostanie dla mnie matką Bridget Jones :lol:

Marija - Pon 17 Wrz, 2007 14:56

Alison napisał/a:
A tak w ogóle to to nasz sataniczny doktor House, nieprawdaż?
Natomiast aktorka, która gra mamusię, już na zawsze pozostanie dla mnie matką Bridget Jones :lol:
:zalamka: No tak, przecież to matka Bridget! Jakoś nie rozpoznałam Pameli Jones pod czepcem :wink: .
TO JEST dr House? Ło matko, rzeczywiście chyba :shock: . Wy to Matuś macie łoko cy cuś...

Admete - Pon 17 Wrz, 2007 14:58

Miałam wam pisać, że to doktor House, ale Alison mnie ubiegła - Hugh Laurie jest jak zawsze rewelacyjny :-)
Caitriona - Pon 17 Wrz, 2007 15:33

Nimloth napisał/a:
Albo jak z niechętną miną bierze na ręce dziecko, a żona mówi coś w stylu "Jak on kocha naszego małego" :D .

TAK! I ta niania która wyciaga rece w kiernunku malca bo ma wrażenie że kochany tatko go zaraz upuści :mrgreen: Ta scena jest rewelacyjna :mrgreen: A obok stoi pułkownik i jakoś tak nie wygląda jakby zazdrościł 'szczęscia rodzinnego' Palmerowi ;)

Trzykrotka - Pon 17 Wrz, 2007 15:58

W ogóle zestawienie Imeldy Staunton z Hughem Larie było piorunujące. To był najlepszy przykład dowcipu, od którego nie śmiejesz się półgębkiem, tylko od razu rechoczesz, a jednocześnie nikt w nim nie beka. Można? Można.
Gunia - Pon 17 Wrz, 2007 18:34

Uwielbiam p. Palmera. :mrgreen: Pamiętam, jak się z niego uśmiałam na "Maybe baby". ;)
migotka - Wto 18 Wrz, 2007 07:55

pan palmer zawsze wywołuje na mojej twarzy usmiech, spodobał się ogromnie mojemu męzowi;)))) ale uważam , że najlepiej zagrał w tym filmie plk Brandon, facet ma tu w sobie coś;)
fanturia - Wto 23 Paź, 2007 19:20

Obejrzałąm sobie dziś. Nie wiem który raz :ops1: .
Szybka ta Marianna ;-) zanim Wiloughby do niej doszedł (pierwsze spotkianie), zdążyła podartą pończoszke na całą zmienić. Dzentelmenowi nie wypadało chyba gołej nogi pokazywać ;-) .

Gosia - Nie 23 Mar, 2008 14:29

Obejrzalam sobie ta wersję i musze przyznac, ze jest calkiem dobrze zrobiona. Nie odpowiada mi matka Bridget Jones w roli pani Dashwood, jest zbyt cierpietnicza (tu uklony dla pani Dashwood z najnowszej ekranizacji). Wiem, ze zachwycacie się Alanem Rickmanem w roli pulkownika Brandona, ale ja uwazam, że jest za stary do tej roli. Facet, ktory mial 49 lat, zagrał 35-latka. Przesada, moje panie. Widac to! Fakt, ze jego glos pasuje swietnie do czytania poezji i moglby mi spokojnie poczytac przed kominkiem (gdybym kominek miala ;) ) ale chyba bardziej odpowiada mi David Morrisey w roli Brandona, bo wygląda młodziej.
Tamara - Nie 23 Mar, 2008 15:07

Gosiu , zapominasz , że oni wtedy szybciej się starzeli - to raz , dwa - Brandon służył w Indiach , w wyniszczającym białych klimacie , mógł więc wyglądać starzej niż powinien . No i przeżył swoje z Elizą i jej córką , a cierpienie postarza i dodaje powagi . Moim zdaniem Brandon był akuratnie w sam raz :serduszkate: :serce:
(Zdecydowanie wolę Brandona od Edwarda , chociaż miły chłopak i porządny)

Gosia - Nie 23 Mar, 2008 15:46

Ja tez wole Brandona niz Edwarda, ale Rickman...
Podobal mi sie w czasach "Szklanej pulapki", ale tu.... wybaczcie. Nie bardzo on pasuje do 17-latki....
Tu stanowczo wybieram Morriseya. Niech mnie nosi na rekach ;)

Harry_the_Cat - Nie 23 Mar, 2008 15:49

Oj Gosiu, Gosiu... Rickman na zawsze pozostanie dla mnie jedynym Brandonem. :serduszkate:
Gosia - Nie 23 Mar, 2008 15:58

Nawet chcialam sie przekonac jak to ogladalam, ale niestety. Glos bardzo fajny, do czytania poezji swietnie pasuje, ale .... niestety, nic poza tym.
Anonymous - Nie 23 Mar, 2008 17:06

Harry_the_Cat napisał/a:
Oj Gosiu, Gosiu... Rickman na zawsze pozostanie dla mnie jedynym Brandonem.

ot to jest prawda. Święta prawda.nie widziałąm najnowszej wersji, może dziś będę mogła zapoznać się z pierwszym odcinkiem.Ale trzy dni chyba temu oglądałam sobie wersję 95 i klękajcie narody :rumieniec:

Gosia - Nie 23 Mar, 2008 17:26

A klękajcie sobie przed nim, ja nie będę :-P
Caitriona - Nie 23 Mar, 2008 17:32

Harry_the_Cat napisał/a:
Oj Gosiu, Gosiu... Rickman na zawsze pozostanie dla mnie jedynym Brandonem. :serduszkate:


AMEN!

soph - Nie 23 Mar, 2008 17:38

Admete napisał/a:
Miałam wam pisać, że to doktor House, ale Alison mnie ubiegła - Hugh Laurie jest jak zawsze rewelacyjny :-)


Przyznam się Wam, kochane, że zawsze gdy oglądam sceny z tym p. Palmerem to mam wrażenie, że między nim a Elinor jest jakaś chemia. No, przynajmniej z jego strony. Jakieś przeczucie w rodzaju "co by był, gdybym miał tak rozsądną żonę"...

Gosia - Nie 23 Mar, 2008 17:41

Cos w tym jest. Musze przyznac, ze pan Palmer w tej wersji jest naprawde świetny. Nie zapomne jak on trzymal tego dzieciaka :rotfl:
Anonymous - Nie 23 Mar, 2008 18:52

Gosia napisał/a:
Nie zapomne jak on trzymal tego dzieciaka

jakby mówił zabiercie to ode mnie. a żona opowiada jak to On kocha synka.
soph napisał/a:
Przyznam się Wam, kochane, że zawsze gdy oglądam sceny z tym p. Palmerem to mam wrażenie, że między nim a Elinor jest jakaś chemia.

tak też mi się to w oczy rzuciło. Jak on chce zostać jej pomóc.
soph napisał/a:
Jakieś przeczucie w rodzaju "co by był, gdybym miał tak rozsądną żonę"...

zwłaszcza porównując do kobiety którą ma za żonę, to nie spiosób się za Elinor oglądnąć



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group