To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Inne ekranizacje - Cranford film - (2007)

Admete - Śro 12 Gru, 2007 22:25

Ja Ci pomoge najwczesniej jutro dopiero :( Mam nadzieję, że będę mogła. No biedny ten nasz doktorek. Tego się własnie spodziewałam. Pewnie w piątym odcinku zostanie oczyszczony z zarzutów ;-) Swoją drogą te wszystkie panny, to niezłe mitomanki ;-) Czy między doktorem Joe, a Mary cos będzie?
Gosia - Śro 12 Gru, 2007 22:27

Nie mam pojecia, czy cos bedzie, badal jej narazie wzrok i przepisal okulary :mrgreen: ale nie trace nadziei ;)
A doktor Harrison faktycznie biedny :( nie dosc ze ta panna Carolina Tomkinson uwziela sie, zeby sie wydac za niego, to jeszcze panna Rose upiekszala sie dla niego :rotfl:
No i przypuscily szturm wszystkie naraz :mrgreen:
w rezultacie podpadl Sophie...

Admete - Czw 13 Gru, 2007 22:23

Biedny doktor, biedna Sophie, wredne, głupie babska...Sophie i doktorek są tacy niewinni, a tutaj coś takiego. Mam nadzieję, że się wszystko w ostatnim odcinku wyprostuje ( oby ten piąty odcinek był :trzyma_kciuki: ). Wzruszyłam się niemożebnie przy miss Matty i jej opowieści o wymarzonej dziewczynce. I cała ta historia z bankiem...Mary to porządna, mądra dziewczyna. Dobrze, że napisała ten list do majora Gordona. Może coś z tego będzie.
Jeśli chodzi o Harry'ego, pana Cartera i lady Ludlow to nasza wielka pani nie chce, by pospólstwo zdobywało wykształcenie. Ona ma poglądy feudalne. W pierwszym odcinku była taka scenka z dziewczyną przyjmowana do służby. Lady jej nie zatrudniła, bo dziewczyna umiała czytać. Stwierdziła, że da Harry'emu zatrudnienie na farmie na resztę jego życia, a kształcić się nie musi. Tymczasem pan Carter zaczął myśleć o chłopcu, jak o własnym synu, a sam Harry nade wszystko pragnie się uczyć. Ot zagwozdka... I podobała mi się scena między panem Carterem a ta modystką - feministką ;-)

Gitka - Pią 14 Gru, 2007 13:13

Okładka

Admete - Pią 14 Gru, 2007 13:20

Ja bym chetnie to sobie kupiła. Gdyby ktos wybierał się do Anglii...albo zamwiał...
Gosia - Pią 14 Gru, 2007 17:28

Dzieki Admete, tak mi wynikalo z akcji, ze spor jest o wyksztalcenie, ale nie sadzilam ze Lady Ludlow ma az tak konserwatywne poglady...

Ja tez mam nadzieje, ze wszystko skonczy sie dobrze. Kapitan Brown tu w ogole jest jedną z czolowych postaci, wydaje mi sie ze w ksiazce szybko mu sie zmarlo. Ale tu jak widac, jest potrzebny do akcji ;)
Ksiazke juz wlasciwie doczytuje do konca... bo juz nie pamietalam calej akcji.

Alison - Pią 14 Gru, 2007 20:15

A swoja drogą strasznie uroczy ten film. Dopiero jestem po pierwszym odcinku. Muszę powiedzieć, że zachwyciłam się naszą okropną Liduszką z D&U95. Tam była tak antypatyczna, tu jest śliczna i jakaś taka piękna na swój sposób. Przypomina mi młodą Amandę i chciałabym, żeby to ona zagrała Annę Elliot. Jest w tym filmie taka prawdziwa. Pani Pole jest jednorazowa! I prześladuje mnie głos doktora Harrisona, ciągle widzę go z ta idiotyczną mina z D&U05 :? A Sophy niesamowicie przypomina mi Isabellę, z ON, nawet przez chwilę myślałam, że to ona. Było w tym filmie kilka zapadających w pamięć ujęć. Np. pogrzeb znad kałuży... A Judy Dench jest taka jak w Lawendowym Wzgórzu...
Acha i skąd ja znam sir Charlesa? Kogo on grał i gdzie, jakaś okropnie znana gambetka!

Gosia - Pią 14 Gru, 2007 20:27

Ali, na poczatku Lizzy 95 mi sie nawet podobala, potem juz troche denerwowala.
Mysle ze z czasem zapomnisz o tamtym "doktorze Harrisonie".

Dzieki za przetlumaczenie :kwiatki_wyciaga:

Admete - Pią 14 Gru, 2007 20:33

Sir Charles'a gra Greg Wise :-) Sami znajomi, bo zarządca lady Ludlow - pan Carter - grał w Vanity Fair ( wersja BBC ).
Alison - Pią 14 Gru, 2007 20:43

Admete napisał/a:
Sir Charles'a gra Greg Wise :-) Sami znajomi, bo zarządca lady Ludlow - pan Carter - grał w Vanity Fair ( wersja BBC ).


No jasne! Pan Willougby! Że też ja tego gościa w żadnym filmie nie moge skojarzyc prawidłowo, choc natychmiast rozpoznaje że go znam.
Pan Carter grał tez kochanego Stufforda w The Other Boleyn Girl. Czy kapitan Brown to nie jest przypadkiem sir William z D&U 95? Twarz jakaś ucharakteryzowana, z tymi ciemnymi brwiami, ale głos jego jest jakiś taki znajomy...

Alison - Pią 14 Gru, 2007 20:46

Gosia napisał/a:
Ali, na poczatku Lizzy 95 mi sie nawet podobala, potem juz troche denerwowala.
Mysle ze z czasem zapomnisz o tamtym "doktorze Harrisonie".


Lizzy? Chodziło mi o Lydię.
Dr Harrison podoba mi się jako postac bardzo, jest taki wrażliwy, a jednocześnie stanowczy. Fajny. Mam nadzieję, że coś się wykluje między nim i Zosieńką :roll: Tylko ciągle miga mi przed oczami ten durnowaty wyraz twarzy Bingley'a05 i bardzo mi to przeszkadza w oglądaniu go.

Admete - Pią 14 Gru, 2007 20:48

Nie, to nie on. Grał za to ostatnio w Złotym kompasie - John Faa to on.
Wykluje się, a owszem. Niestety z licznymi komplikacjami.

Gosia - Pią 14 Gru, 2007 23:21

Oj oczywiscie ze chodzilo mi o Lidie :roll:
Lizzy 95 jest the best we wszystkim, choc tu akurat nie zagrala :mrgreen:

Gitka - Sob 15 Gru, 2007 18:50

Ach Alison, dziękuję, dziękuję ślicznie :kwiatek: :kwiatek:
Obejrzałam pierwszy odcinek i jestem zauroczona.
Ileż tam się działo, a myślałam że będzie mało akcji :roll:
Jaka ładna scena z łapaniem czereśni, no i pomarańcze już nigdy nie będą dla mnie takie jak kiedyś :wink:
Uwielbiam wszystkich bohaterów, ale kocham Mr Cartera czyli Philipa Glenistera, którego oglądam teraz w serialu "Life on Mars" :serce2: Mam nadzieję, że będzie go więcej w następnych odcinkach.

Harry_the_Cat - Sob 15 Gru, 2007 21:32

Obejrzałam pierwszy odcinek. I bardzo mi się podobało. Muzyka jest cudna i w ogóle całość taka, jak powinna być.

Cioteczka Beeb znowu stanęła na wysokości zadania.

Gosia - Nie 16 Gru, 2007 12:50

Obejrzalam ponownie pierwszy odcinek, tym razem z wiekszym zrozumieniem.
I musze po raz kolejny przyznac, ze to uroczy, bezpretensjonalny film. Fajne, zabawne postacie, te starsze panie - bawi mnie bardzo panna Forrester (ta od kotka i krówki).
Zabawna jest scena z koronką i kotem ;) Nie wiem dlaczego musial do tego celu posluzyc but majora, ktory w dodatku byl pod Waterloo :rotfl:
Film chwilami jest oczywiscie smutny, ale tak naprawde jest pogodny.
Wzruszająca scena, gdy panie kranfordzkie przynoszą oszczedzane zwykle drogie i trudno dostepne swiece, zeby pomoc doktorowi Harrisonowi w operacji.
Tak naprawde w filmie panna Deborah budzi wiecej sympatii niz w ksiazce, gdzie wydaje sie bardziej apodyktyczna. Tu widac czasami chochliki w oczach ;)
No i wzruszająca scena koncowa ze szpachelką do węgla.
Jak to przyjemnie wszystko wreszcie zrozumiec, dziekuje Alison :kwiatki_wyciaga:
Nie ukrywam ze film zdecydowanie dzieki tlumaczeniu zyskuje!

Alison - Nie 16 Gru, 2007 16:43

Popłakałam na końcu 2 odcinka jak bóbr.
Narazie mam pilniejszą robotę (Boże, cóż może być pilniejszego? :roll: A jednak... :( )
Tak sobie myślę, że ten film na przeciwko tych wszystkich filmów akcji jest właściwie o niczym, a jednak ja już strasznie przywiązałam się do Cranford i na równi z paniami po prostu jestem oburzona planami Towarzystwa Kolejowego! :paddotylu: :wink:

Gosia - Nie 16 Gru, 2007 16:45

Och, Ali! Jak superancko! Ja tez juz uwielbiam ten film! Dzieki! :banan: :kwiatki_wyciaga: :banan_Bablu: :kwiatki_wyciaga: :banan_czerwony: :kwiatki_wyciaga: :cheerleader2: :taniec:

P.S. No to ide sie pogrążyć w filmowej rozpuscie :mrgreen:

Gosia - Nie 16 Gru, 2007 18:26

Drugi odcinek kończy się bardzo smutno :(
W nawiązaniu do pierwszej czesci moge powiedziec, ze czasami są lekarskie zwyciestwa, a niekiedy zdarzają się porażki ...
A jesli chodzi o weselsza częsc odcinka - swietny wątek krowki ( i jej ubranka) :rotfl: choc pamietam, jak żal mi sie zrobiło pani Forrester, którą darze pewną sympatią, jak nie zastala swojej Betsy w zagrodzie i pozniej, gdy ją odnaleziono w tym dole, rozpaczala nad stratą.
Jesli chodzi o panny Tomkinson, nie dziwie sie doktorowi Harrisonowi, tez myslalam ze to matka, ktora chce wydac corke za mąż :mrgreen: W kazdym razie niezla gafę popelnil ;)
Mary, jak widze, ma ciezkie życie ze swoimi rodzicielami, a zwlaszcza macochą :roll: Ale to w ogole fajna postac ta Mary.
No i podoba mi sie Sophy, jest śliczna, a doktor Harrison w najmniejszym stopniu nie przypomina mi juz Bingleya z DiU 2005 i nawet go lubię.

Alison - Nie 16 Gru, 2007 20:29

Gosia napisał/a:
A jesli chodzi o weselsza częsc odcinka - swietny wątek krowki ( i jej ubranka) :rotfl: choc pamietam, jak żal mi sie zrobiło pani Forrester, którą darze pewną sympatią, jak nie zastala swojej Betsy w zagrodzie i pozniej, gdy ją odnaleziono w tym dole, rozpaczala nad stratą.


Pochichrałam się nad tymi hasłami: Kapitanie Brown, ta krowa jest dla mnie czymś więcej niż tylko zwierzęciem, ona jest zdolna do ludzkich uczuć! :lol:
Albo: Co mnie to obchodzi że bedzie łysa!
- Ona jeśli z tego wyjdzie nie bedzie łysa, będzie NAGA :rotfl: Chyba, że ją pani ubierze w piżamę :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Caitriona - Nie 16 Gru, 2007 22:18

Właśnie obejrzałam pierwszy odcinek (Gosia, Ali - dzięki!). Ten serial to cudo! Nie spodziewałam się, ze będzie się tak dużo działo w Cranford. Tam wszytsko co się dzieje urasta do rangi wydarzenia ;) Podoba mi się ta wielowątkowość i wprowadzenie tak wielu postaci. Siosrty są fanatsyczne! Od strony technicznej też serial jest świetnie zrobiony - pięknie sfilmowany i ma bardzo ładną muzykę. I to co ogromnie lubię: obsada. Fanatastyczna!!
Z niecierpliwością oczekuję na następne odcinki ;)

Ps. Historia z kotem mnie powaliła :mrgreen: :mrgreen:

Gitka - Pon 17 Gru, 2007 00:16

Ach dlaczego tak się smutno zakonczył drugi odcinek :cry2:

Cudowny był wątek z krówką :-D


Alison dziękuję :kwiatek:

Alison - Pon 17 Gru, 2007 08:25

W sprawie krówki to jeszcze powaliło mnie to zdanko, że pani Forrester wolałaby, żeby major nie wolał krowy Bess tylko Najdroższa Bessie :rotfl: :rotfl:
Mina majora jak walczy ze sobą żeby przepchnąć to przez gardło jest bezcenna :rotfl: :rotfl:
Co do min, to oczywiscie miny pań, wszystkich bez wyjątku, są poza wszelką konkurencją, szczególnie ich porozumiewawcze spojrzenia wszelkiej maści, albo te wytworne miny w trakcie opróżniania kotka z zabytkowej koronki :rotfl: :rotfl:

Gosia - Pon 17 Gru, 2007 08:40

Ale najciekawsze bylo to, ze krowka wlasnie zareagowala na to "Bessie najdroższa"! :rotfl:
Gosia - Śro 19 Gru, 2007 22:35

No i juz po ostatnim odcinku. :(
Dwa fragmenty są bardzo wzruszajace - pierwszy to scena gdy panie kranfordzkie zrzucaja sie na Miss Matty (na szczescie dobrze pamietam ksiazke), tu niezawodna jest pani Forrester - swietnie zagrane, dla mnie rewelacja - ona mnie bardzo wzrusza i smieszy jednoczesnie. A drugi fragment jest zwiazany z panem Carterem.... nie bede pisac o co chodzi ...
W jednej ze scen swietna jest Francesca Annis jako Lady Ludlow.

Film jest w ogole przeuroczy, łatwo przyzwyczaic sie do bohaterow. Są momenty wielkiego smutku i wielkiej radosci. Oby wiecej takich filmow!

A na koniec fotka zbiorowa - pozegnanie z (prawie wszystkimi) bohaterami:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group