Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"
Caroline - Wto 05 Wrz, 2006 19:23
Dla mnie zgrzytem było zawsze, że wiele bohaterek Musierowicz porzucało swoje zainteresowania (nikłe albo nie, ale jednak bywały) w momencie, gdy zaczynały spotykać się z facetem, nie wszystkie, oczywiście, ale na przykład do tej pory zgrzytam zębami, gdy czytam o Cesi! Do diabła, dlaczego z medycyny przerzuciła się na fizykę!!! I to z dnia na dzień. Świetnie, że została fajną mamą i trzymała pieczę nad gromadką Żaków-Hajduków, ale jednak trochę żal... to była ciekawa postać, a zrobił się z niej pomnik Matki-Polki. Przyznam szczerze, że nigdy w życiu się z czymś takim nie spotkałam, tak diametralną zmianą upodobań i zainteresowań u osób, które wchodzą w związek.
Drugi przypadek to Róża i astronomia
Na obronę hobby bohaterek Musierowicz: Kłamczucha, pasjonatka teatru. A nierealność rodziny Borejków i mali geniusze cytujący Horacego w pieluchach...
Anonymous - Wto 05 Wrz, 2006 19:28
Ale Kłamczucha też rzuciła teatr dla Pawełka. Wprawdzie otrząsnęła się z tej "miłości", ale nie wiadomo było jakby się jej losy potoczyły, gdyby nie było Danki-Cerbera.
Caroline - Wto 05 Wrz, 2006 19:56
No przerobienie Kłamczuchy na modłę pawełkową byłoby już zbyt dużym przegięciem, nikt by w to nie uwierzył Zastanawiająca i irytująca ta przemiana bohaterek Musierowicz, tak jakby krążyły po tym bożym świecie nie wiedząc co ze sobą zrobić póki im facet nie pokaże. Ech...
Anonymous - Wto 05 Wrz, 2006 20:11
znam taka babke, co to uważa, że kobieta bez mężczyzny jest nikim. Dlatego musimy dzielić pasje swoich mężczyzn, bo przecież oni zawsze mają rację. I nie pisze to z ironią. To są dosłowne cytaty.
Gitka - Pią 22 Wrz, 2006 09:13
Nowa książka Musierowicz
Ukazał się nowy tom "Jeżycjady" - "Czarna Polewka". To siedemnasty tom z popularnego cyklu Małgorzaty Musierowicz o rodzinie Borejków. Pierwsza część serii "Szósta klepka" ukazała się w 1976 r.
"Czarna polewka" opowiada o dalszych miłosnych perypetiach sióstr Róży i Laury Pyziak, córek Gabrysi Borejko (jedna z pierwszych bohaterek "Jeżycjady"), o przygodach dorastających kuzynów Ignacego Grzegorza Stryby i Józefa Pałysa oraz jego ukochanej Trolli.
Kolejna część "Jeżycjady", nad którą pracuje Małgorzata Musierowicz, nosi tytuł "Sprężyna". Pisarka przygotowuje też encyklopedię "Jeżycjady" zatytułowaną "Silva rerum". Ma się ukazać w grudniu 2007 r.
http://serwisy.gazeta.pl/...006-09-22-03-05
Spotkania z autorka - kalendarz:
http://www.akapit-press.com.pl/
Gitka - Pią 22 Wrz, 2006 09:15
"Od pierwszego ich pocałunku minęły już dwa miesiące" - tak zaczyna się 17. tom "Jeżycjady" Małgorzaty Musierowicz. Czyj to był pocałunek? Kto planuje potajemny ślub? Komu zostanie podana tytułowa czarna polewka? Wszystkie odpowiedzi na te pytania , a także wiele zaskakujących historii z życia Waszych ulubionych bohaterów znajdziecie w "Czarnej polewce".
http://www.merlin.com.pl/frontend/towar/478232
Aragonte - Pią 22 Wrz, 2006 12:18
| AineNiRigani napisał/a: | A ja widzę.
W ogóle powiem Wam, że ostatnio w ramach relaksu powtórzyłam sobie całą Jeżycjadę i stwierdzam, że w wielu momentach jest naciągana. Niejako wizja jak autorka chciałaby widzieć współczesne dzieciaki, co czują, jak myślą itd, a nie to co jest w rzeczywistości. Spotkałam wielu wspaniałych gimnazjalistów, ale żaden nie czytał Platona jako lekturę nadobowiązkową. Raczej nie spotkałam się z potępieniem wobec czasopism typu Popcorn.
I na co jeszcze zwróciłam uwagę - bohaterki/rzy ideali - typu Borejkowie, którzy są nad wyraz rozwinięci intelektualnie, którzy czerpią radość z oglądania wiadomości i czytania Eneidy w oryginale, nie mają właściwie żadnego hobby !!! Przewinęła się jedynie Patrycja z kolekcją popielniczek, teraz Laura ze śpiewem. A tak poza tym? Uwielbiam książki. Nauczyłam sie czytać mają 3 lata. Sama, z elementarza Falskiego (rodzice pewnego dnia odkryli, że umiem już składać niektóre litery ), przez lata połykałam wręcz ksiązki. Mam również sporą bigliotekę - własnych prywatnych mam powyżej 600 (w domu ogółem powyżej 2500), corocznie wydajemy na nie majątek, więc ich ilosć wzrasta. Ale nigdy, przenigdy nie ograniczałam się tylko do czytania jako hobby. Zawsze miałam tysiące zainteresowań: minerały astronomia, Celtowie, historia, zwierzeta (gł. koty), muzyka, film, teatr. Kolekcjonowałam setki rupieci. A pani Musierowicz gdzieś tam wspomina o jakimśtam drobiazgu z zamierzchłej przeszłości, ale my towarzysząc bohaterom od ich dzieciństwa nic nie wiemy o żadnej pasji. A biorąc pod uwagę normalny rozwój inteligentnego dziecka, które szuka, tych pasji powinni mieć kilkanaście, szczególnie w takim domu.
Dlatego właśnie tak podobają mi się pierwsze powieści. Widać, że to pokolenie jest bliższe, współcześniejsze autorce, że je rozumie. Gabrysia, Ida, Aniela, Cesia, Hajduk - oni są tak realni !! Mają swoje zainteresowania, pasje. Podobnie jest z późniejszymi postaciami męskimi - Filipem, Fryderykiem, Wolfim.
A jaką pasję ma Róza? Laura? Bella? Ignaś? Ja rozumiem, że można zyć bez telewizji - ok. Ale bez pasji i hobby człowiek jest niczym. |
Aine, pokrewna duszo Teraz Ty mi wywlekłaś z głowy myśli, które po niech się pałętały w związku z przeczytaniem w końcu "Kalamburki" i próbą dokonania oceny twórczości Musierowicz.
Dla mnie liczą się tylko te pierwsze książki MM, chyba do "Opium w rosole" włącznie (choć w nim jakieś małe zgrzyty się już pojawiły), reszta mnie nie przekonuje. I w sumie to mam żal, że to Borejkowie awansowali na rodzinę nr 1, bo dużo większy potencjał mieli moim zdaniem Żakowie :grin: I gdyby to oni byli bohaterami, tych hobby i osobistych zainteresowań byłoby chyba więcej.
Razi mnie w głębi ducha (poprawcie, jeśli się mylę, bo nie czytałam ostatnich książek) to, że żaden główny bohater MM nie ma ukochanego zwierzaka, zwierzęta jakby nie istniały w tym świecie Irytuje mnie wartościowanie ludzi według takiej chociażby metody: słuchasz Bacha - jesteś na poziomie, słuchasz metalu - jesteś potencjalnie kimś gorszym, podejrzanym
Drażnia mnie niespójności charakterów ujawniające się na styku poszczególnych książek - widać tu od razu, że autorka nie ma tego rozplanowanego i nie zawsze potrafi konsekwentnie prowadzić rozwój jakiejś postaci... zwłaszcza podczas powrotów w przeszłość to rzuca się w oczy czyli przechodze do tematu "Kalamburki".
Motyw samej Kalamburki mnie jakoś nie przekonał I mam wątpliwości co do zachowania tej "ciągłości psychologicznej". Po prostu nie mogę zapomnieć końcówki "Idy sierpniowej", w której to końcówce p. Mila opowiada o sobie w wieku lat nastu. I jakoś, kurczę, nie mogę odnaleźć tej zakompleksionej Mili w "Kalamburce", a przecież taka przemiana byłaby wcale ciekawa, jak mi się wydaje. Zgrzytnęło mi to, przyznaję.
Ale ogółem uważam, że książka jest niezła, naprawdę, najbardziej interesująca była dla mnie ta część "historyczna" :smile:
Aragonte - Pią 22 Wrz, 2006 12:38
| Caroline napisał/a: | No przerobienie Kłamczuchy na modłę pawełkową byłoby już zbyt dużym przegięciem, nikt by w to nie uwierzył Zastanawiająca i irytująca ta przemiana bohaterek Musierowicz, tak jakby krążyły po tym bożym świecie nie wiedząc co ze sobą zrobić póki im facet nie pokaże. Ech... |
Ależ to pewien schemat literatury popularnej i wątków romansowych w tejże
Lubię MM, mimo jej braku realizmu - a pewnie właśnie dlatego :grin: - ale nowszych powieści już nie czytam z taką przyjemnością jak tych starych, niestety. Te dawne uwielbiam
Kiedyś zastanawiałyśmy się nad sprawą tego odbioru z koleżanką i ona ukuła małą teorię, że powieści najwcześniejsze toczyły się w świecie, który bardziej MM odpowiadał i stąd taka a nie inna ich wymowa i klimat, a teraz realnia przestały odpowiadać pani MM, nie umie się w nich odnaleźć. No cóz, sama się na tym łapię, że mruczę sobie: kiedyś to trawa była zieleńsza, khem, khem, a młodzież grzeczniejsza
Anonymous - Pią 22 Wrz, 2006 13:09
Fakt, zwierzaków u Musierowicz jak na lekarstwo. Jedynie w Idzie pojawia się piesek pana Paszkieta. NIKT nie ma nawet chomika. To dziwne. Do Idy czy Laury aż się prosi kot, dla Gabrysi jakaś psina. W ogóle jakim cudem biolog o specjalizacji leśnej nie ma zwierzaka?!!! I nigdy nie wykazał chęci go mieć. Ja rozumiem - miasto. Ale i w mieście można sobie pozwolić na czworonoga. Nie, taka rodzina już mi nie pasi.
Mnie sie wydaje, że problemem pani Małgosi rzeczywiście są czasy w których żyje. Ale niekoniecznie przez niezrozumienie otoczenia, a niezrozumienie współczesnych nastolatek/ów. Jej bohateami są ludzie młodzi, żyjący w obecnych czasach - czasach hamburgerów, pizzy, popu, gołych brzuchów i gier komputerowych. Ona przenosi swój świat 40-kilkulatki w otoczkę nastolatek. Nie zna współczesnej młodzieży, albo zna, ale jej nie akceptuje takiej jaka jest, narzucając jej własne zachowanie, wartości...
Nasuwa mi się porównanie starej baby, ubranej w krótką plisowaną spódniczkę, podkolanówki, z kucykami i lizakiem.
Aragonte - Pią 22 Wrz, 2006 13:44
| AineNiRigani napisał/a: | | Ona przenosi swój świat 40-kilkulatki w otoczkę nastolatek. Nie zna współczesnej młodzieży, albo zna, ale jej nie akceptuje takiej jaka jest, narzucając jej własne zachowanie, wartości... |
Chyba to jedno i drugie... W każdym razie przeszkadza mi to coraz bardziej, niestety.
Ale na szczęście od powieści o realiach obecnych wolę fantastykę oraz książki osadzone w historii
Trzykrotka - Pią 22 Wrz, 2006 18:08
Podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisalyście, a Twoje, Aragonte, zdanie o fantastyce jest świetnym podsumowaniem obecnej twórczości Małgorzaty Musierowicz.
Piszę to wszystko mając na kolanach "Czarną polewkę".
Anonymous - Pią 22 Wrz, 2006 18:26
oj ja też. Nawet jesli książki osadzone w historii są jednocześnie fantastyką.
Jestem po Timeline (Aragonte:
I czuję lekki niedosyt. Historia przez duże "h" to wprawdzie nie jest, ale za to jakie ładne to małe Chętnie bym obejrzała jeszcze 2 i 3 i 4 i 5 raz . A ja, niestety, tylko stacjonarnie to odbieram :(:(
Vasco - Pią 22 Wrz, 2006 20:08
Pochwalę się: przez kilka lat co rano stałem na przystanku tramwajowym naprzeciwko domu Borejków
http://jenniferek.republi...ce_strzalka.jpg
http://www.jezycjada.jedy...p?album=4&pos=7
Gunia - Pią 22 Wrz, 2006 20:16
Hehe... A ja jak przyjechałam pierwszy raz do Poznania, to pierwsze co chciałam zobaczyć, to dom Borejków. A swoją "Trollę" kupiłam w Rynku i perypetiach z żarówką czytałam na balkonie am face szpitala im. Reszei.
Dziś zobaczyłam "Czarną Polewkę" w Empiku, to zreagowałam w sposób, który opiszę za pomocą dialogu koleżanek:
- Co się stało Agnieszce?
- Nic, znowu świruje...
Niestety jestem permamentnie spłukana i mogę:
a) poczekać, aż ksiązka będzie w bibliotece, z tym że nie mogę się pokazać w bibliotece, bo mnie zamordują, za przetrzymywanie książek,
lub
b) codziennie wchodząc po lekcjach do Empiku i czytać jeden rozdział.
W najlepszym wypadku:
c) zorientować się, czy ktoś znajomy nie kupił tej książki, na co szanse są znikome.
Ale przynajmniej mam dalekosiężne plany życiowe i cel egzystencji.
Trzykrotka - Pią 22 Wrz, 2006 22:40
Ja dostałam mały rabat w miłej księgarence, ale i tak zabolało kiedy ją kupiłam. Na szczęście na razie czyta się dobrze, jak następny rozdział "Żaby". Czarnych polewek już rozdano niemało, pojawia się znów Trolla, a Żaba chyba będzie miała perturbacje uczuciowe, córeczka Róży i Fryderyka jest już na świecie. Zobaczymy, zobaczymy...
Vasco, fajnie miałeś!
Aragonte - Sob 23 Wrz, 2006 00:33
Trzykrotko, na wszelki wypadek jeszcze doprecyzuję swoje zdanie, bo chyba dwuznaczne mogło być - literatura (no, nie tylko ona, na filmy, min. bolly, też mogę to rozciągnąć ) to dla mnie odpoczynek od rzeczywistości, niekoniecznie ucieczka, i zdecydowanie wolę odpoczywać w miejscu, które tej rzeczywistości nie udaje, i to często marnie.
Z Musierowicz odpoczywa mi się super w świecie jej pierwszych kilku książek. Li i jedynie.
Aragonte - Sob 23 Wrz, 2006 00:37
| AineNiRigani napisał/a: | | oj ja też. Nawet jesli książki osadzone w historii są jednocześnie fantastyką. |
Dla Ciebie, historyka, "nawet jeśli", dla mnie, laika, może to być "zwłaszcza" :grin:
Trzykrotka - Sob 23 Wrz, 2006 10:50
Doskonale to rozumiem Aragonte, mam tak samo (także z filmami bolly :grin: ). Tę Jeżycjadę od dłuższego czasu to tak trochę siłą bezwładu kupuję i czytam. Kupiłam też - z przyjemnością - "Poznań Borejków". Bo ja nigdy nie byłam w Poznaniu, tylko tranzytem. Kiedy się wybiorę, na pewno zajrzę na Jeżyce.
Anonymous - Sob 23 Wrz, 2006 11:06
Ja przstałam kupować od Imienin. I jakoś mi tego nie brakuje. Pożyczę, przeczytam, oddam...
Aragonte - Sob 23 Wrz, 2006 12:17
Uff, Trzykrotko, cieszę się, że wyraziłam się precyzyjnie :grin:
Jaka jest ta książka "Poznań Borejków"? Tytuł kojarzę, ale chyba nie miałam jej w ręku...
Trzykrotka - Sob 23 Wrz, 2006 18:04
"Poznań Borejkow" napisały panie Dorota Szczerba i Kinga Czachowska, a wydało wydawnictwo od Harry'ego Pottera, czyli Media Rodzina. Jest to na pół album - książka-spacer po Poznaniu śladami bohaterów Jeżycjady. Rozdzialy mają tytuły: "Klasyczna milość - szklak Mili i Ignacego", albo "Piękna i Róża - szlak Belli", czy "Filip czy Robrojek - szlak Natalii". Czyta się uroczo - każdy rozdział obfituje we fragmenty powieści i zdjęcia odwiedzanych miejsc (jest nawet witryna Foto-Angelo z "Kłamczuchy"!) wraz z ich historią. Ja sobie kupiłam tę książkę za pieniądze otrzymane na urodziny i uważam, że to był świetny prezent, naprawdę polecam.
Mag - Wto 26 Wrz, 2006 21:31
ja studiowałam w Poznaniu i pierwsze co oglądałam to oczywiście Roosevelta 5 zamiast stać w ogonku po akademik - efekt ani śladu Borejków- pokój 5 lat na 3 piętrze bez windy
Anonymous - Pią 05 Sty, 2007 15:42
7 stycznia o godzinie 16.10 TV Puls wyemituje 'ESD' - film nakręcony na podstawie powieści MM - "Kwiat kalafiora" i "Ida sierpniowa"
http://www.telewizjapuls....ram&d=200701077
bezpaznokcianka - Pią 05 Sty, 2007 22:15
a czytala ktoras CZARNA POLEWKE? notabene dostalam na swieta od Otherwaymistercollinsa... nie chwalac sie
bardzo mi sie podobala
Zeromscy rzadza
Gunia - Sob 06 Sty, 2007 19:35
Słyszałam, że ten film to porażka, ale nie omieszkam się przekonać.
Dzięki za info, Other!
|
|
|