Ekranizacje - Our Mutual Friend (wg powiesci Charlesa Dickensa)
Narya - Śro 23 Maj, 2007 16:57
| Gitka napisał/a: | | Wkleję sobie mojego i Naryai Johna i idę spać |
Och Giteczo... Jak miło sobie oczka nacieszyć... Ale mi radość sprawiłaś tym serialem. Zmagam się teraz wytrwale z pracą mgr i ślęczę nad nią całymi dniam. Ale wieczory należą do Johna
Tak do końca to jego plan też nie przypadł mi do gustu, ale w ten sposób zdobył prawdziwe uczucie Belli. Nie dostał jej w spadku, jak wcześniej sama Bella o tym mówiła. I poznał, że w rzeczywistości nie była taka zła, jaką wydawała się być na początku John miał wady, ale miłość jest ślepa
Caitriona - Czw 24 Maj, 2007 12:22
Bardzo chciałam zobaczyć ten serial widząc piękne avki Gitki - i bardzo się cieszę, że było mi dane. Nie przepadam za Dickensem, ale Our Mutual Friend bardzo mi się spodobał.
Najbardziej zainteresowana byłam wątkiem Belli i Johna No motylki momentami były np. w tej scenie, gdy Bella ogląda malowidło na suficie, a John w oddali stoi i jej się przygląda. Choć przyznam, że stawiałam przez moment na jej zwiazek z Mortimerem. Ale cieszę się że wyszło jak wyszło. I ten maleńki, malowniczy domek
Co do Eugina (aktor grał w Hornblowerze przyjaciela Horatio) to czy tylko mnie denerwowały te wąsy i loki? Ale za to żona Mateuszka była bardzo fajna. Na 100% była wspaniałą siostrą, czego niestety nie docenił ten głupi smarkacz (obiłabym go jakąś ruzgą). I ten jego nauczyciel...Mamo, strach się bać. Ta scena oświadczyn - paznokcie brr i ten brak kontroli, wybuch złości. Okropne (ale dobrze zagrane). Wiedziałam, że Bradley jest zły, ale w sumie to i tak mi go było ciutkę żal...taki przegrany, skończony i upokożony.
Gitka - Czw 24 Maj, 2007 15:56
| Caitriona napisał/a: | | Wiedziałam, że Bradley jest zły, ale w sumie to i tak mi go było ciutkę żal...taki przegrany, skończony i upokożony. |
Caitriono mam tak jak Ty. Wiem, że nauczyciel jest zły, ale nie sposób mu współczuć.
Całość psuje mi ta jego premedytajca, chodzi mi o to, że wiedział jednak co robi i chciał nawet aby ktoś inny odpowiedział za jego zbrodnię.
Tak się zastanawiałam, jakim stałby się człowiekim gdyby jednak Lizzy za niego wyszła.
Niedawno przeczytałam w książce:
..."Miłość do kobiety nie czyni nas mądrzejszymi, przeciwnie, zrywa z nas ochronną tarczę, pozbawia instynktu wojownika, obnaża do kości. Tracimy równowagę życiową i popełniamy błędy. Nic juz nie możemy ukryć przed światem..."
Gosia - Czw 24 Maj, 2007 18:52
Tylko Eugene
- Rzuciłaś swoje serce na zmarnowanie.
- Nie. Oddałam je tobie chętnie i z radością.
- Jeśli zobaczysz mnie błąkającego się, Lizzie, zawołaj mnie po imieniu, myślę, że wrócę.
Gitka - Czw 24 Maj, 2007 18:54
Gosiu, piękne
Gosia - Czw 24 Maj, 2007 19:18
Cala ta rozmowa Eugene`a z Lizzie w ostatnim odcinku jest piekna.
Chcialabym zamiescic jeszcze jedna fotke ale nie chcę spoilerowac
P.s. Giteczko, teraz sprobuj.
Lizzie:
I jeszcze Bella:
Mortimer:
Lizzie z bratem:
Gitka - Czw 24 Maj, 2007 19:25
Gosiu, no teraz widzę ze szczegółami, wow! Ale ujęcie znalazłaś
Jakie zadbane dłonie...
Też lubię ich rozmowę w tej scenie i w innych oczywiście, jednak widać tu rękę Sandy Welch.
Gosiu, nie wiedziałam gdzie to wkleić, popatrz
Pod koniec maja br. nastąpi uroczyste otwarcie w Londynie parku poświęconego Karolowi Dickensowi i jego twórczości, jak można się dowiedzieć z tygodnika "Forum" (2007, nr 21, za Simon Swift, "The Guardian, 18.04.2007).
"W parku jest wszystko, co może budzić nostalgię: wybrukowane kocimi łbami ulice, lampy gazowe, podniszczone budynki z epoki, autentyczne sklepy pełne landrynek, drewniane zabawki. Zaludniony aktorami i aktorkami paradującymi w gorsetach, spódniczkach baletowych, z ekstrawaganckim zarostem - to jakby normalny park rozrywki przeniesiony w przeszłość" (ibidem).
Świat z Dickensa zostanie więc przedstawiony w nieco idylliczny sposób, nie będzie drastycznych szczegółów, szczurów w restauracji i fatalnych warunków sanitarnych. Z jednej strony powieści Dickensa oddają biedę, niesprawiedliwość tamtych czasów, a z drugiej wyrażają wartości humanitarne: niezgodę na takie warunki.
Twórcy parku mieli więc w jakiejś mierze karkołomne zadanie. Uhonorować pisarza, oddać realia jego powieści, ale nie przestraszyć odwiedzających park rodziców z małymi dziećmi. Spodziewane są odwiedziny nawet 300 tys. turystów rocznie.
źródło
http://maria-dora.blog.on...5-22,index.html
A tu stronka do
Świata Dickensa
http://www.dickensworld.co.uk/
artykuł
http://news.independent.c...icle2578476.ece
Gitka - Czw 24 Maj, 2007 19:29
Jejku jakie piękne zdjęcie Belli i Mortimera
Wiesz, ja chyba się na niego przerzucę, zaczyna mi się coraz bardziej i bardziej...
Co nie zmienia faktu, że Johna kocham absolutnie, tylko takie zdjęcia mi znajdujesz...
Gosiu jak to dobrze, że jesteś i podzielasz moją miłość do tego filmu, nawet jeśli tylko za sprawą Eugena Jakoś mi z Tobą razniej...
Gosia - Czw 24 Maj, 2007 21:24
Bardzo fajny pomysl.
A propos, sorki, ale mi sie przypomnialo wejscie do chatki Venusa, pamietasz te pojedynkujące sie szczurki? W sumie to bylo i straszne i smieszne..
Giteczko, mnie sie tez chwilami bardzo podoba Mortimer, i zaluje ze swojej polowki nie znalazl On mi sie niestety czasami dziwnie kojarzy z moją jakąś dawną sympatią, bo jest trochę podobny, zwlaszcza w niektorych ujeciach...
Oj Giteczko, ja tez sie ciesze, ze jestes na tym forum i mamy swoje ukochane wąteczki
I jeszcze niespodzianka, czy to nie bylaby piekna para?
Giteczko, dorwalam w bibliotece ksiazke po polsku, alez jest grubasna! Podobna do Bleak House. I musze przyznac, po pobieznym przejrzeniu, ze wydaje sie podobna do wersji filmowej.
Gitka - Pią 25 Maj, 2007 00:50
Ach te fotki są rewelacyjne. Tak, byłaby z nich piękna para bez dwóch zdań.
On na początku patrzył za nią, jednak opinia środowiska chyba przeważyła szalę.
Dla niej to by była dobra partia. A jak patrzy figlarnie na niego na tym zdjęciu.
Lubię ten fragment w filmie gdy Mortimer po nią przyjezadza, są ze sobą tacy naturalni...
Bella myśli o wszystkim, nawet o bukiecie ślubnym.
Chyba obie będziemy oglądać następny seans pod kątem tej pary, prawda?
To może być bardzo zajmujące, tym bardziej że Tobie on kogoś przypomina. Mam tylko nadzieję, że była to miła osoba.
Bo jak to mówią zawsze się wraca do pierwszej miłości...
O szczurkach to pamiętam dużo jest takim strasznych i śmiesznych momentów.
Mnie ostatnio rozbawił Boffin porównany z głową krokodyla (ponoć nawet ten sam kolor)
Jakby nie Caroline, w ogóle bym nie wiedziała ile jest w tym filmie takich "smaczków"
Gosiu, co do książki to napisz koniecznie czy zakończenie w czymś się różni od filmu.
Ja pytałam w trzech bibliotekach i nie mają. W ogóle moja osiedlowa to pozbyła się wszystkich starych wydań Aż mi się serce kraje gdy pomyślę co się z nimi stało.
Gosia - Pią 25 Maj, 2007 07:05
Giteczko, jasne ze teraz przyjrzę sie ich relacjom, tym bardziej, ze zaczelam na nich patrzec jako na parę dopiero wlasnie od tego momentu, o ktorym mowisz czyli od chwili, gdy Mortimer przyjechal po nią. A chyba faktycznie bylo cos juz wczesniej.
Jesli chodzi o osobę, ktorą przypomina mi Mortimer, to uczucia mam mieszane, chociaż jakiś sentyment pozostał
Giteczko, gdy zobaczylam w necie, ze w mojej osiedlowej bibliotece jest ta książka, to az mi serduszko podskoczylo z radosci!
Przyznam sie, ze na razie wertuje tę książkę i wyszukuję fragmenty o Eugene i Lizzie :oops:
A teraz cos milego ...
Caroline - Pią 25 Maj, 2007 08:30
| Gitka napisał/a: | | Mnie ostatnio rozbawił Boffin porównany z głową krokodyla (ponoć nawet ten sam kolor) |
Sama się zdziwiłam i kilka razy to przesluchiwałam, w końcu zajrzałam do e-booka i naprawdę Venus tak mówi Boffin jest podobny "w odcieniu" do młodego krokodyla
Nie przepadam za postaciami "dickensowskimi", ale Venus jest wyjątkiem
Niestety "boney business" brzmi głupio po polsku (kościany interes). I jeszcze mi się podobalo, jak powiedział, że przez kilka godzin nie był w porządku
A jak Wam się podobało "weggdactwo", ktoś to zauważył?
Gitka - Pią 25 Maj, 2007 08:30
Znów takie piękne fotki
Gosiu, no wcale Ci się nie dziwię, że wyszukujesz fragmentów gdzie występuję Eugene w roli głównej
A oglądałaś już klipy na YoTube?
Ja muszę aby jeden zawsze codziennie luknąć Przeważnie są z Bella i Johnem.
Tu jest stronka gdzie są dwa bardzo ładne, można zobaczyć nawet Mortimera
http://ingenu0us.livejour...r+mutual+friend
Dalej
La Valse - bardzo piękna muzyka
http://www.youtube.com/wa...related&search=
The Heart Asks Pleasure First - tak samo
http://www.youtube.com/watch?v=smdjl4-cwSI
Bella/John-it is you (I have loved)
http://www.youtube.com/wa...related&search=
Our Mutual Friend - "When a Man Loves a Woman" Slideshow - bardzo ciekawie wykorzystane utwór, ten będziesz chyba częściej oglądać jest EUGENE
http://www.youtube.com/wa...related&search=
No i na koniec dla Ciebie
Our Mutual Friend: Eugene & Lizzie
http://www.youtube.com/watch?v=uOloEh40Fik
W domku pooglądasz i posłuchasz
Gitka - Pią 25 Maj, 2007 08:48
| Caroline napisał/a: | | Gitka napisał/a: | | Mnie ostatnio rozbawił Boffin porównany z głową krokodyla (ponoć nawet ten sam kolor) |
Sama się zdziwiłam i kilka razy to przesluchiwałam, w końcu zajrzałam do e-booka i naprawdę Venus tak mówi Boffin jest podobny "w odcieniu" do młodego krokodyla
Nie przepadam za postaciami "dickensowskimi", ale Venus jest wyjątkiem
Niestety "boney business" brzmi głupio po polsku (kościany interes). I jeszcze mi się podobalo, jak powiedział, że przez kilka godzin nie był w porządku
A jak Wam się podobało "weggdactwo", ktoś to zauważył? |
Ach Caroline, zauważyłam a jakże. Ten film dopiero dzięki Tobie stał się naprawdę w 100 % wspaniały (oczywiście dla mnie)
Rozbawiło mnie też nazwanie damy serca pana Venusa "KOŚCI".
Toż to prototyp Bones
patrzy tu:
http://www.filmweb.pl/Ko%...,Film,id=233995
Venus czyli Timothy Spall to wspaniały aktor był nominowany do BAFTY za rolę w tym filmie.
Moje dziewczynki go dobrze znają z Harrego
Ja go widziałam w tym filmie
Shooting the Past (1999) TV
http://www.filmweb.pl/Sho...,Film,id=108074
Ależ on tam zagrał
Gosia - Pią 25 Maj, 2007 15:25
Giteczko, zaraz obejrze ten klip z Lizzie i Eugenem, dzieki Chyba to bedzie moj ulubiony
Caroline, zauwazylam od razu to weggdactwo , tylko ogladajac zastanowilam sie czemu nie weggactwo ?
EDIT:
Obejrzalam, obrazki bardzo fajne, tylko muzyka moglaby byc lepsza... A poza tym moglyby byc tak jak w niektorych klipach "Rysiowych" fragmenty rozmow (z glosem Eugene`a of course), wtedy nic by mi do szczescia nie brakowalo
Gitka - Pią 25 Maj, 2007 19:44
| Gosia napisał/a: |
Obejrzalam, obrazki bardzo fajne, tylko muzyka moglaby byc lepsza... A poza tym moglyby byc tak jak w niektorych klipach "Rysiowych" fragmenty rozmow (z glosem Eugene`a of course), wtedy nic by mi do szczescia nie brakowalo |
To już będziesz musiała chyba sama coś stworzyć, moja Ty wybredna Damo Bardzo, bardzo chętnie bym obejrzała.
Mnie klipy z Johnem i Bellą bardzo się podobają, właściwie to nie ma dnia żebym na jakiś nie lukneła...
Gosia - Pią 25 Maj, 2007 20:21
Ach, bo mi sie wydaje, ze Lizzie i Eugene zasluguja na cos wyjątkowego
Alison - Pią 25 Maj, 2007 20:24
Jeśli mogłabym wtrącic swoje trzy grosze, bo rozmwiałyście o "ładności". Osobiście nie mogę napatrzeć się, jak ładnie Bella wygląda w tej swojej waniliowej sukni, kiedy wychodzi przed dom i żegna wychodzącego do pracy Johna.
Co do jego zachowania, chodzi o to sprawdzanie jej, to uważam, że Dickens wykazał sie absolutną nieznajomością natury kobiecej. Jestem przekonana, że mało która zachowałaby sie jak Bella, że 9 na 10 kobiet w takiej sytuacji byłoby przykro, że w pewnym sensie były oszukiwane. Ode mnie zarobiłby kokosa, jak nic
Gosia - Pią 25 Maj, 2007 20:39
Ja tez bym mu tak łatwo nie wybaczyla, a w ogole wybralabym Eugene`a
Alison - Pią 25 Maj, 2007 21:01
| Gosia napisał/a: | Ja tez bym mu tak łatwo nie wybaczyla, a w ogole wybralabym Eugene`a |
Sie ma rozumieć...
Ale ja tak przy okazji Belli, bo ją lubię, jego niby też, ale za coś takiego zarobiłby w pałkę ??:
Gosia - Pią 25 Maj, 2007 21:18
Ja do Belli na poczatku mialam ambiwalentny stosunek, bo wydawala mi sie troche interesowna (oczywiscie okazalo sie ze to tylko pozory)
Za to caly czas byla ładnie filmowana, w pieknych kreacjach i wnetrzach, co potwierdzają Giteczkowe avatarki
Caitriona - Pią 25 Maj, 2007 22:53
Bella jest bardzo piękna, a i cudnych sukien jej nie brakuje. Mi się bardzo podobała w czarnej sukni z pogrzebu starszej pani (nie pamiętam nazwiska). Czasami tylko miała za wyskokie fryzury
Caroline - Sob 26 Maj, 2007 01:01
| Gosia napisał/a: | Caroline, zauwazylam od razu to weggdactwo , tylko ogladajac zastanowilam sie czemu nie weggactwo ? |
No to wtopka
Już tłumaczę: Venus chciał powiedzieć coś łączącego villany (nikczemność) i Wegg, wyszło weggery. Więc ja przetlumaczyłam to jako połączenie "łajdactwa" i Wegga, czyli "weggdactwo".
***
Mnie na początku najbardziej drażniło a później najbardziej podobało się, że w tym filmie nie ma postaci do końca dobrych (poza Lizzie i panią Boffin), ani złych. Nawet John nie jest ideałem, w końcu okłamywał swoją żonę.
A za Eugene'em nie przepadam raczej z powodu domysłów co do "przyszłości" tej pary. Czy naprawdę myślicie, że on pozostanie wierny Lizzie? Bo ja myślę, że prędzej czy później dopadnie go nuda :neutral:
Gitka - Sob 26 Maj, 2007 08:42
O jejku Gosiu musisz bronić Eugena! Nie jest moim ulubionym "przyjacielem" ale nudzić mu się nie damy przy Lizzy i Mortimerze. Poza tym będzie się teraz obracać w ciut innym towarzystwie i może wezmie się wreszcie do pracy.
A właśnie jak to było z jego ojcem, dał mu w końcu te pieniądze czy nie? Może właśnie ich brak byłby dla niego motywacją do zmiany na lepsze.
Caotriono co Ty z tymi fryzurami Belli Toż ona śliczna jest, w dodatku Gosia takie cudne ujęcie wynajduje
Alison oczywiście masz rację, Dickens chyba mało znał kobiety, a już te wybuchowe w ogóle
Gosia - Sob 26 Maj, 2007 09:20
Więc tlumaczenie "weggery" mialo byc finezyjne i sugerowac powiazania miedzy roznymi slowami, a ja tego nie zalapalam :oops:
Och, Lizzie jest slodka, i jako odpowiedz na slowa Caroline dotyczące Eugene`a przypomnę, ze jest taki fragment w filmie, gdy Lizzie czesze wlosy Jenny i na jej prosbe wyobraza sobie piekna bogate dame z Eugenem u boku i mowi (cytuję z ksiązki):
"Jest szczesliwa z bogactwa, poniewaz on ma pieniadze. Jest szczesliwa z urody, poniewaz on moze byc z niej dumny. Jej biedne serce...
Jej serce do niego nalezy całą miłością i wiarą. Radośnie umarłaby z nim razem czy raczej umarlaby dla niego! Wie, ze on nie jest bez wad, ktore, wedlug jej przekonania, wyrosly dlatego, ze on byl jakby wyrzutkiem i nie mial dotąd nic, co mozna darzyć zaufaniem, dobrymi uczuciami, dobrymi myślami. I powiada ta dama bogata i piękna, której ja nie przypominam wcale: "Mną zapełnij próżne miejsce, a wnet zobaczysz, jak mało dbam o siebie, przekonasz się, ile jestem gotowa uczynić i wycierpieć dla ciebie, dzięki czemu będziesz mógł stac się czowiekiem jeszcze lepszym, niż jesteś, za sprawą kogoś, kto tak jak ja, jest o wiele gorszy, kto jest niegodny bodaj pomyśleć o tobie".
|
|
|