Powieści Jane Austen - Rozważna i romantyczna
Maryann - Śro 21 Lut, 2007 09:55
Zaręczyn nie ma. Za to są oświadczyny. Fakt, w RiR nie ma nawet tego...
lady_ania - Śro 21 Lut, 2007 09:59
| Maryann napisał/a: | | Zaręczyn nie ma. Za to są oświadczyny. Fakt, w RiR nie ma nawet tego... |
Zle sie wyrazilam. Chodzilo mi o oswiadczyny oczywiscie. Ale byly obu siostr.
Ale korzystajac z okazji to pytanie. Ma ktos ebooka tej powiesci?? Wszystkie mozliwe strony przeszukalam lacznie z tymi na naszym forum i nie ma. Please. Jak ktos ma to niech sie podzieli.
Marija - Śro 21 Lut, 2007 10:01
Eeeeee - no gdzie oświadczyny, a gdzie zaręczyny? Jeszcze jak mi kto zacytuje, w ktorym miejscu książki jest in extenso scena oświadczyn Bingleya (jest tylko w relacji Jane?), to odszczekam pod biurkiem, słowo daję .
Maryann - Śro 21 Lut, 2007 10:07
Dla mnie oświadczyny... to oświadczyny. :smile: Tzn. jak się kawaler pyta panny, czy za niego wyjdzie.
A zaręczyny to uroczyste świętowanie tej okazji już po tym, jak zainteresowana para doszła do porozumienia.
W DiU oświadczyn Bingleya jako takich nie było, bo JA z reguły nie opisywała bezpośrednio wydarzeń, w których jej bohaterowie nie brali bezpośredniego udziału - a Lizzy przy tym przecież nie było. Mamy jednak całą otoczkę: mamę Bennet mrugającą na córki i stwarzającą "sprzyjające okoliczności", Lizzy wchodzącą do pokoju tuż po fakcie i Bingleya idącego na rozmowę z przyszłym teściem.
lady_ania - Śro 21 Lut, 2007 10:08
| Marija napisał/a: | Eeeeee - no gdzie oświadczyny, a gdzie zaręczyny? Jeszcze jak mi kto zacytuje, w ktorym miejscu książki jest in extenso scena oświadczyn Bingleya (jest tylko w relacji Jane?), to odszczekam pod biurkiem, słowo daję . |
Dokladnie slow wypowiedzianych przez Bingleya nie ma ale oto co znalazlam:
"Skończywszy list, wróciła (Lizzy) do salonu i tam ku niepomiernemu swemu zdumieniu stwierdziła, że matka okazała się jednak od niej sprytniejsza. Otworzywszy drzwi, zobaczyła siostrę i Bingleya stojących razem przy kominku — jakby pogrążonych w poważnej jakiejś rozmowie. Gdyby już to samo nie budziło podejrzeń, można by wyczytać prawdę z ich twarzy, kiedy obrócili się gwałtownie i odsunęli od siebie. Byli w dość niezręcznej sytuacji, Elżbieta jednak chyba w jeszcze gorszej. Nikt nie powiedział ani słowa, młodsza siostra już chciała odwrócić się i wyjść, gdy Bingley wstał nagle (poprzednio usiadł był, tak samo jak jego towarzyszka) i szepnąwszy coś Jane, wybiegł z pokoju.
Jane nie miała tajemnic przed Elżbietą, o ile, oczywiście, były to przyjemne tajemnice, toteż teraz objęła ją mocno i ze wzruszeniem wyznała, że jest najszczęśliwszą istotą na świecie."
Czy to wystarczy na odszczekanie??
Marija - Śro 21 Lut, 2007 10:14
Na odszczekanie zdecydowanie i na szczęście NIE - dobrze pamiętałam, że to Jane mówi, że itd., a sam Bingley nic nie mówi, tylko leci do przyszłego teścia .
Natomiast co do oświadczyn i zaręczyn - to jednak dwie rzeczy na ogół nieco oddalone od siebie w czasie .[/scroll]
Anonymous - Śro 21 Lut, 2007 10:18
czasami jedna nie ma miejsca...
Maryann - Śro 21 Lut, 2007 10:26
| Marija napisał/a: | | Na odszczekanie zdecydowanie i na szczęście NIE - dobrze pamiętałam, że to Jane mówi, że itd., a sam Bingley nic nie mówi, tylko leci do przyszłego teścia |
A mi się majaczy, że on jednak coś mówił, tylko już po powrocie z audiencji u pana Benneta. Coś do Elżbiety: "Gdzie jest pani siostra ?", czy coś w tym stylu... Domagając się jednocześnie gratulacji. :smile:
lady_ania - Śro 21 Lut, 2007 10:42
| Maryann napisał/a: | | Marija napisał/a: | | Na odszczekanie zdecydowanie i na szczęście NIE - dobrze pamiętałam, że to Jane mówi, że itd., a sam Bingley nic nie mówi, tylko leci do przyszłego teścia |
A mi się majaczy, że on jednak coś mówił, tylko już po powrocie z audiencji u pana Benneta. Coś do Elżbiety: "Gdzie jest pani siostra ?", czy coś w tym stylu... Domagając się jednocześnie gratulacji. :smile: |
Maryann sluze:
"W kilka minut później zobaczyła Bingleya, którego rozmowa z ojcem była krótka i zadowalająca.
— Gdzie jest siostra pani? — zapytał spiesznie, otwierając drzwi.
— Jest u matki na górze. Będzie tu pewno za chwilę."
Maryann - Śro 21 Lut, 2007 10:44
Oooo właśnie. :smile: O to mi chodziło. Dzięki.
Marija - Śro 21 Lut, 2007 10:46
Buehehehe , i to są sceny oświadczyn? To są wzmianki li jedynie.....
lady_ania - Śro 21 Lut, 2007 10:48
| Marija napisał/a: | Buehehehe , i to są sceny oświadczyn? To są wzmianki li jedynie..... |
To teraz poprosze o takie wzmianki z R&R. Nie wiemy zupelnie jak wygladaly oswiadczyny Brandona. A tu sa chociaz wskazowki.
Anonymous - Śro 21 Lut, 2007 11:15
Dziewczyny a czy to ważne? Że w jednym jest a w drugim nie? Poza tym, To nie sa jedyne powieść JA, jak już chcecie być tak drobiazgowe, to może sprawiedliwa analiza wszystkich powiesci? Gdzie były oświadczyny, gdzie zareczyny, a gdzie usługa full wypas.
Maryann - Śro 21 Lut, 2007 11:19
| lady_ania napisał/a: | | Nie wiemy zupelnie jak wygladaly oswiadczyny Brandona. A tu sa chociaz wskazowki. |
A po co Ci te wskazówki ?
lady_ania - Śro 21 Lut, 2007 11:19
Ja po prostu bronie teorii ze Marianne i Brandon mogli byc bardzo szczesliwi i dobrani.
Maryann - Śro 21 Lut, 2007 11:21
Cóż... Miałyśmy kiedyś na ten temat dłuższą debatę i doszłyśmy raczej do innych wniosków.
Anonymous - Śro 21 Lut, 2007 11:25
takie pytanie - jakie wskazówki dałyby te zaręczyny/oświadczyny?
Bo moze jest cos czego nie dostrzegam?
lady_ania - Śro 21 Lut, 2007 11:49
np. powazna rozmowa na osobnosci.
Anonymous - Śro 21 Lut, 2007 13:15
Mi się wydaję, że na pewno Brandon poprosił MAriannę o rękę na osobności i autorka nie opisuje tego i dzięki temu możemy sobie same wyobrazić jak to było.
Brandon pewnie załapał, że Marianna wydobrzała po przeżyciach sercowym i że może jeszcze go nie kocha, ale nie jest jej nieprzyjemna myśl o nim, że traktuje go jako przyjaciela i że to dobry początek no i oświadczył się jej
lady_ania - Śro 21 Lut, 2007 13:44
Tez tak mysle.
Anonymous - Śro 21 Lut, 2007 19:48
ale nadal nie rozumiem jaki to jest dowód na losy ich wspolnego życie?
Anonymous - Śro 21 Lut, 2007 21:37
A i tu gdzieś wątek zginął. My sobie możemy gdybać i wyobrażać jak na pasuje
lady_ania - Czw 22 Lut, 2007 08:02
| lady_kasiek napisał/a: | A i tu gdzieś wątek zginął. My sobie możemy gdybać i wyobrażać jak na pasuje |
Wydaje mi sie ze wlasnie o to chodzilo JA. Zeby historia byla blizsza czytelniczkom zostawila im samym domyslenie sie jak wygladaly pozniej losy siostr. I jak widac jej cel zostal osiagniety bo teraz sie zastanawiamy. Po prawie 200latach.
Anonymous - Czw 22 Lut, 2007 19:18
A co do dyskusji o ich szczęściu, chociaż takowa się toczyła już to czy będą szczęśliwi to zależy od MArianny. Wszystko zaleeży czy kobitak doceni jaki ma skarb
Anonymous - Czw 22 Lut, 2007 19:35
no wiec ja twierdze ze nie doceni...
|
|
|