Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane
asiek - Pią 06 Lip, 2007 19:43
| AineNiRigani napisał/a: | | Cudna i wspaniała ksiązka jak przeżyć w Japonii bez narażania sie na śmieszność i konflikty, jak nie popełnic błedu w kontaktach z Japończykami, jak zrozumieć obyczaje i kulturę kraju Kwitnącej Wiśni, albo przynajmniej móc zacząc udawać, że się je rozumie. |
Aine, a może byś przytoczyła kilka przykładów. W jakich sytuacjach wydajemy się Japończykom śmieszni ?
Ps. A "Tajemniczy opiekun", to zalega u mnie na stoliczku i czeka cierpliwie ...
Anonymous - Pią 06 Lip, 2007 23:34
aski - cala ksiazka jest o tym
ale napisze kilka bo sa niezwyjle ciekawe.
Warto, naprawde wearto warto przeczytac te ksiazke.
Jest napisana z polotem, czyta sie jednym tchem, nie mozna sie oderwac. Ciagle tylko "a jeszcze tylko jeden rozdział" i dopiero na ostatniej stronie sie zatrzymuje
asiek - Nie 08 Lip, 2007 12:38
Aine, a "Bezsenność w Tokyo" jest w bieżącej sprzedaży, czy "wykopałaś" książkę w antykwariacie ?
Anonymous - Nie 08 Lip, 2007 13:10
mam ja od bratowej - ale nie na wlasnosc. Nie mam pewnosci czy ona nie pozyczyla od kolezanki. Tak czy inaczej ja moge sie ta ksiazka nacieszyc i podelektowac do syta. Jak sie nasyce - oddam ;D
Mialam wymienic afronty
1. Wchodzenie do domow w butach
2. Chodzenie po domu (lub lazni) w kapciach do WC
3. Wstrzemieźliwosc alkoholowa
4. Rozmawianie z kimkolwiek niezwracajac sie do niego twarza
Zreszta co ja bede pisac :LD
Gajdzin - to słowo oznaczajace cudzoziemca. A tłumaczy sie je dosłownie jako dziwak. Bo dla Japończyków to jest tożsame przecież
Trzeba by było szukać na Allegro. Na dzien dzisiejszy znalazłam jedynie tohttp://allegro.pl/item2...najtaniej_.html tego samego autora.
w książce jest podana strona www.riw.pl/bezsennoscwtokyo, ale cos mi w niej brakuje i sie nie otwiera
Pemberley - Nie 08 Lip, 2007 14:11
| AineNiRigani napisał/a: |
Gajdzin - to słowo oznaczajace cudzoziemca. A tłumaczy sie je dosłownie jako dziwak. Bo dla Japończyków to jest tożsame przecież |
Ktos tlumaczyl zapewne z angielskiego jako stranger i stad ta - kolejna - pomylka: gay - oznacza zewnacz, jin - czlowiek, osoba obca czyli cudzoziemiec. Nie istnieje inne tlumaczenia. Ale mozna dyskutowac o PC.
Studiowalam to kiedys i moge sie wyklocac...
Co do reszty, to jest oczywiste, ze kazdy Japonczyk wie, jakie tradycje sa czysto japonskie i bedac w domu japonskim - co jest rzadkie i jest wyroznieniem, ludzie niespokrewnieni spotykaja sie raczej w miejscach publicznych - zostanie sie przeproszonym za klopot prosby, ze powino sie zdjac buty..
Dostaje sie papcie, ktore nalezy zdjac przed pokojem dziennym, jesli podloga tam jest z mat bambusowych i zmienic ewentualnie przed toaleta na inne specjalne do toalety.
| AineNiRigani napisał/a: |
Mialam wymienic afronty
1. Wchodzenie do domow w butach
2. Chodzenie po domu (lub lazni) w kapciach do WC
3. Wstrzemieźliwosc alkoholowa
4. Rozmawianie z kimkolwiek niezwracajac sie do niego twarza
|
1. w Polsce tez sie w sumie sciaga
2. W kapciach sie po domu chodzi, po to sa, nie chodzi sie tylko po matach. Do toalety sa specjalne, inne, czekaja pod drzwiami. W lazniach czy saunach calego swiata lazi sie w laczkach tylko po korytarzach .
3. Wstrzemieźliwosc alkoholowa - no ja nie wiem, czy Polska nie jest wyzej z " ze mna sie nie napijesz?"
4. Rozmawianie z kimkolwiek niezwracajac sie do niego twarza - to jest w Polsce tez w sumie malo grzeczne.
Wiekszym problemem jest patrzenie w oczy, wpatrywanie sie komus - zwykle u nas w rozmowie dla wiekszego kontaktu - jest niezbyt grzeczne, obcokrajowcom sie wybacza, choc wiekszosc Japonczykow jest takim wpatrywaniem sie zaklopotana.
Jest mase ksiazek na ten temat, jak moje wroca od ludzi to moge podac dokladne tytuly, ta moze jest dobrze napisana, ale raczej malo scisle.
Anonymous - Nie 08 Lip, 2007 15:40
Pem skoro studiowałaś, pewnie jesteś w tej dziedzinie fachowcem - ja nawet nie amatorem (Japonia jako tako nigdy mnie nie interesowała - nawet pod kątem broni. Ew. możemy pogadać o Irlandii).
Jako fachowiec możesz więc polemizować. Mozesz się również wykłócać, ale nie ze mną.
Przecież taki facet może mieć wiedzę mniejszą niż ktoś kto ją studiował - z książek, czy z telewizji - prawda? Ja nie wnikam, bo się nie znam. Za eksperta się nie uważam. Ja tylko cytuję książkę faceta, który 10 lat spędził w Tokyo, 5 lat w Singapurze, ostatecznie spędził 18 lat obcując z tą kulturą, ma żonę Japonkę i biegle mówi po Japońsku. Ale przecież on nie czytał książek o Japonii, więc jak widać - jest mało ścisły
Ale ogólnie sprawa mnie rozbawiła
Anonymous - Nie 08 Lip, 2007 16:00
Asku, znalazłam notkę o możliwości sprzedaży wysyłkowej
Dział Dystrybucji wydawnictwa Rosner & Wspólnicy
ul.Kolejowa 19/21
01-217 Warszawa
tel. 022 631 74 23
e-mail: biuro@riw.pl
Pemberley - Nie 08 Lip, 2007 17:42
| Gitka napisał/a: | Pem, w mojej bibliotece była druga część "Tajemniczego Opiekuna"
Z przyjemnością poczytam sobie jeszcze raz |
Powoli zblizam sie ku koncowi, a tu historia niczym Jane Eyre!! Doktor kojarzyl mi sie na rozne sposoba, ale nie z panem Rochesterem..
to sie nazywa niespodzianka..
Admete - Nie 08 Lip, 2007 18:12
Mam pytanie - czy ktoś miał się okazję zapoznać z książką Projekt Bronte? Może pisano o tym w innym wątku? Czy to cos sensownego?
asiek - Nie 08 Lip, 2007 20:22
| AineNiRigani napisał/a: | | Asku, znalazłam notkę o możliwości sprzedaży wysyłkowej |
Aine, dzięki na informację i namiary.
Gitka - Pon 09 Lip, 2007 00:13
| Pemberley napisał/a: | | Gitka napisał/a: | Pem, w mojej bibliotece była druga część "Tajemniczego Opiekuna"
Z przyjemnością poczytam sobie jeszcze raz |
Powoli zblizam sie ku koncowi, a tu historia niczym Jane Eyre!! Doktor kojarzyl mi sie na rozne sposoba, ale nie z panem Rochesterem..
to sie nazywa niespodzianka.. |
Ja już wczoraj przeczytałam, nie mogłam się oderwać, choć czytałam już przecież drugi raz ale po chyba 10 letniej przerwie.
Nie przeszkadzało mi nawet to, że wiedziałam jak się skończy
Najlepszy był fragment kiedy Sally z doktorem już po odratowaniu pijanego chłopca zostali sami w pokoju:
....
" Biedny Sandy byl szary jak popiol i straszliwie wykonczony. Kiedy patrzylam na niego, myslalam o desperacji, z jaka ratowal innych, nigdy nie troszczac sie o siebie, i o tym jego przygnebiajacym domu, i o tej okropnej tragedii w jego przeszlosci. Wszystkie moje urazy, ktore tak pieczolowicie pielegnowalam, zniknely i ogarnela mnie fala glebokiego wspolczucia. Wyciagnelam do niego reke, on wyciagnal reke do mnie. i nagle, no, po prostu nie wiem jak, cos sie zdarzylo. W jednej chwili znalezlismy sie w swoich ramionach. Potem Sandy uwolnil moje rece i posadzil mnie w fotelu
- Moj boze, Sallie, czy myslisz, ze jestem z zelaza?- powiedzial i wyszedl.
Ja usnelam w tym fotelu, a kiedy sie obudzilam, slonce swiecilo mi w oczy i Jane stala patrzac na mnie w niemej konsternacji"
...
No i jak Pem, też masz taki przedkład?
Istna Barbara Cartland
Ale i tak czytalo się świetnie
Pemberley - Pon 09 Lip, 2007 12:51
| Gitka napisał/a: | ..
No i jak Pem, też masz taki przedkład?
Istna Barbara Cartland
Ale i tak czytalo się świetnie |
Ja mam malo emocjonalny przeklad, ale ta scenka tez mi utknela w pamieci..
Tez skonczylam wczoraj czytac, a wielkim finalem byl pozar, bo jakze inaczej
trifle - Nie 15 Lip, 2007 22:38
Jeszcze w maju zakupiłam sobie "Tajemniczego opiekuna" po przeczytaniu Waszych tutaj komentarzy, ale dopiero teraz udało mi się to przeczytać. Kiedyś, kiedyś już to czytałam i pozostało mi tylko niejasne wrażenie, że podobało mi się średnio. A teraz? Idealna książka na moje samopoczucie. Jak mi się to dobrze czytało! Nie wiem sama za co się złapać, żeby się oderwać od rzeczywistości, a to mi tak piknie pomogło. Dzięki za inspirację
I połknęłam - bo inaczej się tego nie da określić - dziś "Błękitny zamek" Montgomery i to kolejny strzał w dziesiątkę. Czytałam już tyle jej książek i domyślałam się doskonale jak to się skończy, ale takiej pewności dobrego zakończenia też mi było trzeba teraz. Trochę się czuję jakbym wróciła do fajnych czasów, kiedy do biblioteki latałam co dwa-trzy dni po kolejne pozycje z półki pani Lucy Maud. Może znowu Anie wszystkie sobie odświeżę..
Caitriona - Nie 22 Lip, 2007 10:54
Przeczytałam Dom na Placu Waszyngtona autorstwa Henry'ego Jamesa. Chyba zdecydowana wiekszość z nas widziała już film Agnieszki Holland na podstawie tej powieści, zna więc tą historię. Wydaje mi się, że wolę film. Tylko sama postać Katarzyny jest w książce nieco inna - w filmie miałam czasami wrazenie że patrzę na osobę lekko niedorozwiniętą, a w ksiażce panna Sloper ma więcej rozumu, godności i powagi.
Ale bardzo dobrze mi się czytało Jamesa.
Anonymous - Nie 22 Lip, 2007 11:47
Na mnie ta książka czeka na półce, lecz na razie czytam "Tess" Thomasa Hardy'ego i mogę powiedzieć, że bardzo mi się podoba, o wiele bardziej niż film Polańskiego.
Gosia - Nie 22 Lip, 2007 12:19
W ogole produkcje Polanskiego mi nie pasują.
Anglicy tez krytykują "Olivera Twista" ktorego zrobil.
Anonymous - Nie 22 Lip, 2007 12:46
Ja niewiele mogę powiedzieć, bo widziałam tylko Tess i Frantic. O Tess mogę powiedzieć, że był to film jak dla mnie trochę zbyt monotonny, a Nastasja Kinski, mimo że taka śliczna, grała dość drętwo i jako Tess nie potrafiła mnie poruszyć, w czasie gdy książkowej współczuję z całego serca. Po przeczytaniu obejrzę drugą ekranizację, BBC z Justine Wadell, czyli z Molly z "Żon i córek". Na razie przejrzałam tylko kawałek i już mi się podoba.
Caroline - Pon 23 Lip, 2007 16:26
Stara ekranizacja "Placu..." z Olivią de Havilland jest bardzo ciekawa. A książka bardzo mi się podobała, chociaż przyznaję, niełatwo się ją czyta.
Caitriona - Pon 23 Lip, 2007 20:00
Czyli The Heiress z 1949 roku. Chciałabym to obejrzeć... Morrisa Townsenda grał Montgomery Clift: http://i.imdb.com/Photos/Mptv/1266/17257_0005.jpg Może kiedyś zobaczę na ale Kino!...
Mag - Nie 05 Sie, 2007 21:21
Moze niektóre Damy pamiętają mój apel o pomoc w rozpoznaniu autorki kryminałów- znalazłam ja przypadkiem Carol O'Connell "Lot kamiennego anioła"- ta samo bohaterka inna historia. Polecam- trzyma w napięciu.
asiek - Pon 06 Sie, 2007 23:30
Ostatnio prawie jednym tchem przeczytałam dwie powieści. Obie lekkie i przyjemne, w sam raz na wakacyjny czas.
Pierwsza z nich to "Trzech panów na rowerach" Jerome Klapka Jerome /satyra o naszych sąsiadach napisana z polotem i duuużym poczuciem humoru /.
Druga to "Pani mecenas ucieka" Sophie Kinsella / powieść o pracoholiczce, która musi zwolnić tempo, odnaleźć siebie, zakochać się, a przy okazji odkryć do czego służy...żelazko /.
Podczas lektury obu książek salwy śmiechu byłu na porządku dziennym. Kiedy ja zaśmiewałam się po pachy mój syn obserwował mnie z niepokojem w oczach - matka zgoopiała !
Gunia - Wto 07 Sie, 2007 00:49
| Cytat: | Druga to "Pani mecenas ucieka" Sophie Kinsella / powieść o pracoholiczce, która musi zwolnić tempo, odnaleźć siebie, zakochać się, a przy okazji odkryć do czego służy...żelazko |
Moja koleżanka zabrała to na kolonie i jak mi się skończyła "Wojna i pokój" zaczęłam to czytać, ale nie dałam rady się wciągnąć i porzuciłam lekturę u progu jej nowego pokoju służącej.
Maryann - Wto 07 Sie, 2007 09:30
A ja - po raz już nie wiem, który - wróciłam do "Buddenbrooków".
asiek - Wto 07 Sie, 2007 10:11
| Gunia napisał/a: | | Cytat: | Druga to "Pani mecenas ucieka" Sophie Kinsella / powieść o pracoholiczce, która musi zwolnić tempo, odnaleźć siebie, zakochać się, a przy okazji odkryć do czego służy...żelazko |
Moja koleżanka zabrała to na kolonie i jak mi się skończyła "Wojna i pokój" zaczęłam to czytać, ale nie dałam rady się wciągnąć i porzuciłam lekturę u progu jej nowego pokoju służącej. |
Mnie ta historia wciągnęła od razu, pewnie dlatego, że przez dobrych kilka lat / dopóki nie zostałam mamą/ żyłam w podobnym kieracie. Co zabawne, książkę pożyczyła mi moja koleżanka z pracy SUPERpracoholiczka /nawet w nocy zdarza się jej przyjechać do firmy /. Mnie do dzisiaj towarzyszy syndrom "nieodrobionych lekcji"- uporczywa myśl, że nie zrobiłam wszystkiego na czas. Przed dłuuuugi czas też dręczyły mnie wyrzuty sumienia, gdy w weeked lub na urlopie zostawałam w domu, a nie biegłam do roboty.
asiek - Wto 07 Sie, 2007 10:15
| Maryann napisał/a: | | A ja - po raz już nie wiem, który - wróciłam do "Buddenbrooków". |
Przynam się, że u mnie Mann poszedł w zapomnienie.
|
|
|