To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Jane Eyre (2006) cz. 2

damamama - Nie 22 Mar, 2009 22:57

Nic by nie zmieniło Riversa (te typy tak mają). Jane powiedziała wreszcie, że on by ją "zabił" i zniszczył, gdyby sobie pozwoliła na za duże przywiązanie do niego. W filmie określiła go, jako człowieka z sercem z kamienia, który jest gorszy od człowieka bez serca.
trifle - Nie 22 Mar, 2009 23:36

Nigdy się nie zgodzę z taką opinią. Jane nie jest wyrocznią. Ja nie mówię o przemianie w świergoczącego, milutkiego St Johna, ale mógłby się nawet "nauczyć" pewnej wrażliwości i okazywania uczuć - bo je na pewno miał! Skoro potrafił kochać Rozamundę. Może gdyby spotkał kobietę, która jest równie zapalona do misji, do pomagania, coś by się w nim zmieniło.
Podejście "nic go nie zmieni, ten typ tak ma" jest dość krzywdzące.. Zawsze, nawet nie tyle dla St Johna.

trifle - Pon 23 Mar, 2009 00:42

Moja przedostatnia wypowiedź to taka teoretyczna była :mysle: Co by było gdyby jednak, czy on by się zmienił :mysle: Bo ja też myślę, że ta konkretna Jane Eyre nie wyszłaby za St Johna. Też nie wyszłabym za mąż za niego gdybym była nią :mysle:
trifle - Pon 23 Mar, 2009 00:45

O, wiem, sytuacja byłaby być może inna, gdyby Rochester nie istniał. Ale istniał, Jane go kochała. Małżeństwo z innym mężczyzną - niekochanym - było dla Jane zwyczajnym oszustwem, czymś niedobrym od samego początku.
damamama - Pon 23 Mar, 2009 10:19

W książce, była w pewnym momencie bardzo blisko powiedzenia tak. Przed tym słowem uchronił ją właśnie głos Rochestera, który "zepsuł" atmosferę tej chwili a Jane się ocknęła. Dla Jane Rochester istniał i nie istniał. Wprawdzie mówi, że będzie go kochała do końca życia, ale nie wyklucza to małżeństwa. Jane potrzebowała do życia przyjaźni i miłości, jak to określił St. John, Jane była namiętną osobą. Kto wie, gdyby znalazł się odpowiedni mężczyzna, niekoniecznie St. John.
nicol81 - Pon 23 Mar, 2009 11:59

Ja w ogóle nie widzę ich jako małżeństwa pełnego- wydaje mi się, że on chciał go tylko, by się otoczenie nie przyczepiło, że ruja i poróbstwo. On szanował Jane i poważał jej możliwości, ale mam wrażenie, że widział ją tak bezpłciowo- jak towarzysza.
Myślę że to, że St Johnem mogła dzielić jedynie przyjaźń i to szczególnego rodzaju, nie przeszkadzałoby Jane- to uchroniłoby jej miłość do Rochestera.

Sofijufka - Pon 23 Mar, 2009 12:24

oj - nie wiem.... Jednym z argumentów Jane przeciwko małżeństwu było to, że St, John starannie by przestrzegał wszystkich obowiązków małżeńskich. Czytaj: sypiałby z małżonką i płodził dzieci. Bo tak trzeba. Bez miłości, bez pociągu fizycznego nawet... Ciekawe - tak na marginesie - jak by mu się to udawało, skoro w jego oczach Jane była brzydulą....
nicol81 - Pon 23 Mar, 2009 12:36

No tak, obowiązki obowiązkami, ale to raz na jakiś czas, bo Jane go nie pociągała. :mrgreen: A romantycznie by od niej nic nie wymagał, więc mogłaby nadal kochać tamtego.
damamama - Pon 23 Mar, 2009 14:38

Może by już tak zmienić temat, bo jak sobie wyobrażę przedostatnią wypowiedź, to mi się zimno robi. Może powróćmy jednak do Rochestera, to jednak przyjemniejszy temat. :serce:
damamama - Pon 23 Mar, 2009 16:41

Mag13 napisał/a:
W scenie tuż przed oświadczynami Rochestera Jane zarzuca mu, że chce się ożenić z Blanche bez miłości, bez uczucia - trudno sobie wyobrazić, by wobec siebie samej mogła zastosować inną regułę, godząc się na propozycję St.Johna. Tym bardziej, że w tym momencie byla już kobietą niezależną materialnie po otrzymaniu spadku
To prawda. Jane długo opierała się St. Johnowi, ale był taki moment, gdy wpadła w takie uniesienie, że powiedziałaby "tak".
szarlotka - Pon 23 Mar, 2009 18:59

W filmie chyba nie zauważyłam takiego momentu. W książce bardziej, zresztą tam rozbudowane jest to, jak St. John ją urabia (a w każdym razie próbuje), a Jane rzeczywiście byłaby skłonna ulec. Z filmowym St. Johnem mam tez taki problem, że jak na fanatyka religijnego zimnego jak góra lodowa wydaje mi się zbyt sympatyczny, ot, takie miłe chłopię ;)
damamama - Wto 24 Mar, 2009 11:57

Relacje pomiędzy Jane a St. Johnem w książce i w filmie to dwie inne bajki. Masz rację szarlotko na filmowego St. Johna można by się nawet skusić. :mrgreen: W filmie też wygląda na to, że Jane bardzo poważnie zastanawia się nad jego propozycją małżeństwa. Pokazany jest bardzo pozytywnie, może dlatego niektórym trudno jest zrozumieć moje podejście do tej postaci.
damamama - Wto 24 Mar, 2009 22:41

Może masz rację. Mogli też założyć, że wszyscy znają książkę, albo te niekonsekwencje zachęcą do sięgnięcia po książkę.
szarlotka - Śro 25 Mar, 2009 19:28

Mogło tak być, że wyjęli jakieś sceny. Na pewno było ich więcej w scenariuszu, ale niektórych nie nakręcono, bo by się nie zmieściły. W komentarzu na dvd Sandy Welch mówi na przykład, że w pierwotnym scenariuszu była scena pomiędzy sceną „łóżkową” a tą, w której Jane ucieka o świcie z Thornfield. Swoją drogą była raczej beznadziejna, bo pokazywała, jak Jane bierze sobie coś do jedzenia i żegna się z Pilotem.

Ale to, że bez znajomości książki pewne rzeczy nie są jasne, to jednak moim zdaniem pewien mankament – wiadomo, że fabuła jest znana, ale chyba raczej ogólny zarys, a nie takie rzeczy jak to skąd Mason wiedział o ślubie...

asiani - Śro 25 Mar, 2009 19:57

A czy na DVD są dodatkowo jakieś sceny usunięte? Bo ja niestety nie posiadam wydania DVD . :(

szarlotka napisał/a:
W komentarzu na dvd Sandy Welch mówi na przykład, że w pierwotnym scenariuszu była scena pomiędzy sceną „łóżkową” a tą, w której Jane ucieka o świcie z Thornfield.


Coś takiego pojawiło się w książce, ale nie wnosi nic do filmu .
Jeśli chodzi o Masona to w tym przypadku trzeba by było całkiem przebudować fabułę serialu .
Z tego co pamiętam to np Jane dowiedziała się o śmierci wuja tuż po tym jak Rochester przedstawił Bertę .
Ogólnie bardzo uprościli te wątki :(

Sofijufka - Śro 25 Mar, 2009 20:20

w książce dowiedziała się, że wuj jest ciężko chory i dlatego sam nie mógł przyjechać i nie dopuścić do ślubu, że nie wiadomo, czy gdyby Jane do niego pojechała, zastałaby go przy życiu, więc lepiej będzie, jesli zostanie w Anglii i będzie czekać na wiadomości...
asiani - Śro 25 Mar, 2009 23:07

Wow dużo ich .
A niektóre są bardzo ciekawe :shock:
Zakręcę się koło tego wydania trochę bliżej .

Sceny w sypialni bardzo lubię, niesamowicie elektryzujące i pełne pasji :serce:
Dzięki Mag13, narobiłaś mi ochotki :-)

Gosia - Śro 25 Mar, 2009 23:08

Mag13 napisał/a:

- pani Fairfax prowadzi Jane do jej pokoju tuż po przyjeździe do Thornfield. Tłumaczy się, że pokój jest taki mały i skromny, ale Jane ogląda go zachwycona, zapalono w kominku (ładna scena, szkoda że jej nie włączono)

Też żałuję. Jedne z moich ulubionych scen w JE to te, w ktorych Jane wchodzi do swojego nowego pokoju i cieszy się, że go ma , bo choć jest skromny, dla niej jest piękny. Tą scenę pamiętam z innych ekranizacji, między innymi z tej legendarnej ;) czeskiej czarno-białej.

lemurcio - Czw 26 Mar, 2009 20:05

Gdzie mozna dostac ta czeska wersje, wie ktos moze? Padly mi polskie znaki na klawiaturze, jakze sie ciesze, wrrr :frustracja:
Gosia - Czw 26 Mar, 2009 20:35

Czeska wersja jest niedostępna praktycznie, choć jakimś cudem udało mi się zdobyć 3 z 4 części.
Gosia - Czw 26 Mar, 2009 21:00

Rochester jest zklamaný životem, ale Jane se do pana Rochestera zamiluje, a Thornfield skrývá nejaké tajemství .
A Rochester stwierdził, że Jane to milá a svedomitá dívka :mrgreen:
Czyz to nie piekne? Bardzo lubię tę wersję JE. Pamiętam ją z zamierzchłych czasów, kiedy jeszcze dinozaury chodziły po ulicach ;)

lemurcio - Czw 26 Mar, 2009 21:04

Tak tak, robcie mi dalej smaka na wersje ktorej nawet pieniadze kupic nie moga, grrrrr
a komp dalej mi swiruje!

Gosia - Czw 26 Mar, 2009 21:07

Z tego co się orientuje, czeska JE nie wyszła na DVD ani VHS.
A przecież my wydajemy ostatnio stare polskie filmy..

damamama - Czw 26 Mar, 2009 23:25

Mag13 napisał/a:
A co do wydania na DVD - np. film Fotograf elfów z TS nie zostal nigdy wydany w W.Brytanii. Istnieją jedynie dwie wersje "niskonakladowe" - jedna wydana w Hiszpanii, a druga w Australii (posiadam tę drugą! :wink: ).
Szczęściara :mrgreen:
nicol81 - Pon 27 Kwi, 2009 21:47

Myślę, że paradoksalnie Charlotta uważa Rochestera za bardziej winnego, niż gdyby po prostu uwiódł Jane. Bo oszukał ją i wykorzystał jej zasady. Protestanci bardzo negatywnie podchodzą do kłamstwa. Bronte moim zdaniem nie przejmowała się losami kobiet takich jak Celina, ale wykorzystanie takiej dziewczyny jak Jane to co innego. Nie sądzę też, by uważała, że cała wina spadałaby na Rochestera- myślę, że w jej moralności Jane też byłaby winna, choć nieświadomie. I właśnie za to składanie winy na nieświadomą istotę musiał ponieść karę... :?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group