Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)
Kaziuta - Nie 30 Gru, 2007 03:15
Skończyłam oglądać IV odcinek
Gosia - Nie 30 Gru, 2007 08:38
No wlasnie, no wlasnie...
Alison - Nie 30 Gru, 2007 08:48
Kaziutka, posłać Ci chusteczki? Bo w Szczecinie moze zabraknąć
Ja w sprawie wspólnego czytania. Jestem za WiP. Samolubnie, jak zwykle, bo z Anny Kareniny robiłam sobie powtórkę jakis rok temu, kocham tę książkę, ale muszę sobie przypomnieć WP, bo czytałam to tak dawno, że większość z Was w ogóle tak długo po ziemi nie stąpa, więc wiecie, rozumiecie... miło by mi było w towarzystwie. Szczególniej przy tych scenach politycznych. Mogłybyśmy wyznaczyć dyżury kto czyta a potem streszcza reszcie i jakoś byśmy przebrnęły. Resztę czyta się jednym tchem.
Anonymous - Nie 30 Gru, 2007 08:58
| Cytat: | | Skończyłam oglądać IV odcinek |
az tak.
Żeby być sama wstałam bladym switem zaliczyłam kosciół, i w porze Wojny i pokoju wyślę tam rodziców. A mi zostanie kontemplacja.
Co do czytania przy alternatywie Wojna i pokój a 'Anna karenina" wolałabym annę bo WiP dopiero co skończyłam czytać.
Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 09:10
| lady_kasiek napisał/a: | | Gosia napisał/a: | | ciekawe dlaczego tak nie zrobili? woleli uczynic Dolochova tym zlym? To by moglo sprawic, ze nie bylby taki jednowymiarowy. |
bo musieliby zbytnio chyba wątek rozbudowac. A przecież Dołochow to kochający syn i brat był |
No i w książce przed bitwą prosi Pierr'a o wybaczenie...
Anonymous - Nie 30 Gru, 2007 09:16
| Cytat: | | No i w książce przed bitwą prosi Pierr'a o wybaczenie... |
no i ile trzeba by było scen dokręcić. widocznie za dużo.
Oj poskąpili nam Sedlera ups to znaczy Dołochowa
praedzio - Nie 30 Gru, 2007 09:32
| lady_kasiek napisał/a: | | Oj poskąpili nam Sedlera ups to znaczy Dołochowa |
Ja w książce jestem dopiero przy tej słynnej parapetowej scenie...
| Cytat: | Dołochow był średniego wzrostu, kędzierzawy, z jasnymi niebieskimi [ - przyp. praedzio] oczyma. Miał dwadzieścia pięć lat. Nie nosił wąsów, podobnie jak wszyscy oficerowie piechoty, toteż usta, najbardziej uderzający rys jego twarzy, były całe widoczne. Linia tych ust była nadzwyczaj delikatnie wygięta. Środek górnej wargi ostrym klinem energicznie opadał na silną wargę dolną, a w kątach ust formowało się ustawicznie coś w rodzaju dwóch uśmiechów, po jednym z każdej strony; wszystko to razem, szczególnie w połączeniu z twardym, czelnym a rozumnym spojrzeniem, sprawiało takie wrażenie, że twarzy tej niepodobna było nie zauważyć. |
Alison - Nie 30 Gru, 2007 09:50
Cytat piękny. Aż dziw, że mężczyzna zwracał uwagę na takie "drobiazgi" jak wykrój ust. Myślałam, że do damska domena
Gosia - Nie 30 Gru, 2007 09:51
Zaczelam przegladac Wojne i Pokoj (bo trudno mowic o czytaniu, gdyz wybieram okreslone interesujace mnie fragmenty ) i stwierdzam, ze trudno polubic zone Andrzeja. Tak ją Tolstoj opisuje, przyrownujac do wiewiorki i tak o niej pisze, ze trudno sie dziwic Andriejowi, ze przestal ją kochac. Wyraznie zona byla do odstrzalu w tej powiesci....
No i Andriusza jest opisywany jako niski, wiec Alessio jak nabardziej pasuje
Alison - Nie 30 Gru, 2007 09:54
| Gosia napisał/a: | i stwierdzam, ze trudno polubic zone Andrzeja. Tak ją Tolstoj opisuje, przyrownujac do wiewiorki i tak o niej pisze, ze trudno sie dziwic Andriejowi, ze przestal ją kochac. Wyraznie zona byla do odstrzalu w tej powiesci....
|
Czy ja się mylę, czy słyszę jakąś nutę diabelskiej satysfakcji w tym zdaniu
praedzio - Nie 30 Gru, 2007 10:00
| Gosia napisał/a: | | Tak ją Tolstoj opisuje, przyrownujac do wiewiorki i tak o niej pisze, ze trudno sie dziwic Andriejowi, ze przestal ją kochac. |
Najpierw do wiewiórki, a później do psa merdającego nieśmiało ogonem.
Ale z tego co widzę, to albo Andrusza od początku nie kochał Lizy (co bardziej prawdopodobne), albo w ogóle nie był zdolny do małżeństwa. Z jaką goryczą wypowiada się w tej materii do Pierre'a... Porównuje się niemal do niewolnika!
Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 10:00
Mnie się bardzo podobała Anastazja Wertyńska (WiP 1968) w roli Lizy - była urocza, troszkę wiewiórkowata [w dobrym sensie]...
A w książce - mogę zrozumieć, dlaczego zawróciła głowę Andrzejowi i dlaczego ochłonął po ślubie. Choć - czy ja wiem? Gdyby przeżyła, to pod wpływem Marii i mając dziecko - może by dorosła? Ale i Andrzej powinien się trochę zmienic...
Gosia - Nie 30 Gru, 2007 10:04
| Alison napisał/a: | Czy ja się mylę, czy słyszę jakąś nutę diabelskiej satysfakcji w tym zdaniu |
Jakos tak niechcacy wyszlo
A no wlasnie, i jeszcze porownal ją do psa merdajacego ogonem!
Jej opis mi sie nie podobal, czy wszystkie kobiety tak Tolstoj opisuje? Meski szowinista!
Alison - Nie 30 Gru, 2007 10:06
A może on lala był? No bo opisy mężczyzn są takie soczyste, a kobiet takie przerysowane in minus.
Gosia - Nie 30 Gru, 2007 10:08
Moze mial zle doswiadczenia z kobietami typu: zdrady, odrzucenia, i wyznawal potem zasade: Bo to zla kobieta byla?!
Alison - Nie 30 Gru, 2007 10:11
| Gosia napisał/a: | Moze mial zle doswiadczenia z kobietami typu: zdrady, odrzucenia, i wyznawal potem zasade: Bo to zla kobieta byla?! |
Sofi, nasza Ty Kopalnio Wiedzy wszelakiej! Jak to ze lnem...znaczy ze Lwem było?
praedzio - Nie 30 Gru, 2007 10:11
| Alison napisał/a: | A może on lala był? No bo opisy mężczyzn są takie soczyste, a kobiet takie przerysowane in minus. |
Też mi to przyszło na myśl...
Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 10:12
| Alison napisał/a: | A może on lala był? No bo opisy mężczyzn są takie soczyste, a kobiet takie przerysowane in minus. |
Chyba nie... Zauważ, że fizyczne opisy kobiet są bardzo soczyste [aż człowiek czuje, żę się przy tym oblizywał]. Dopiero jeśli chodzi o wnętrze - to bardziej interesują go mężczyźni. Ten zacytowany opis Dołochowa - to sygnał, że nie jest to człowiek jednowymiarowy. Potem jeszcze ta wzmianka, że to Anatol płacił za wszystko, ale wszyscy bardziej szanowali i słuchali się Dołochowa...
Jednym słowem: Anatol=dupek, Dołochow=ma drugie dno...
A co do doświadczeń Lwa z kobietami... Przed ślubem to chyba tylko czysto fizyczne: burdele plus chłopki pańszczyźniane...
Alison - Nie 30 Gru, 2007 10:29
Chyba trzeba będzie przeczytać...
http://ksiazki.wp.pl/kata...tml,lew_tolstoj
asiek - Nie 30 Gru, 2007 10:44
| Gosia napisał/a: | | stwierdzam, ze trudno polubic zone Andrzeja. Tak ją Tolstoj opisuje, przyrownujac do wiewiorki i tak o niej pisze, ze trudno sie dziwic Andriejowi, ze przestal ją kochac. Wyraznie zona byla do odstrzalu w tej powiesci.... |
Prawda ? ...Tołstoj zachwycał się wyglądem kobiet. Z detalami opisywał ich rysy twarzy, figurę, sposób poruszania się, czy wysławiania, ale kiedy przechodził do opisu charakteru, intelektu, to z reguły dobierał negatywne przymiotniki,... porównania. Widać, że nie rozumiał, bądź nie chciał zrozumieć kobitek. Generalnie kobiety, to stworzenia głupie, skupione na intrygach, niezdolne do wyższych celów.
Wkurza mnie ten cały Lew ...
asiek - Nie 30 Gru, 2007 10:53
| praedzio napisał/a: | | Ale z tego co widzę, to albo Andrusza od początku nie kochał Lizy (co bardziej prawdopodobne), albo w ogóle nie był zdolny do małżeństwa. Z jaką goryczą wypowiada się w tej materii do Pierre'a... Porównuje się niemal do niewolnika! |
Myślę, że ożenił się z nią pod wpływem zauroczenia. Wiadomo w tamtym okresie para nie miała szans na docieranie się przed ślubem.
Kiedy związek został "skonsumowany", to czar prysł.
Mimo, iż Andrzej zachowywał się paskudnie wobec ciężarnej żony, to Tołstoj nadal przedstawia go w pozytywnym świetle i całą "winę" za taki stan przerzuca na Lizę.
praedzio - Nie 30 Gru, 2007 11:07
Jeszcze nie wiem, jak to jest w książce opisane, ale z tego co widziałam (lub jeszcze zobaczę) w filmie, to dziwna jest ta miłość Andrzejowa... Dopiero przeżycia wojenne sprawiają, że najpierw chce być szczęśliwy z Lizą, a później wybacza Nataszy... On nie potrafił być szczęśliwy.
asiek - Nie 30 Gru, 2007 11:11
| Alison napisał/a: | | Ja w sprawie wspólnego czytania. Jestem za WiP. Samolubnie, jak zwykle, bo z Anny Kareniny robiłam sobie powtórkę jakis rok temu, kocham tę książkę, ale muszę sobie przypomnieć WP, bo czytałam to tak dawno, że większość z Was w ogóle tak długo po ziemi nie stąpa, więc wiecie, rozumiecie... miło by mi było w towarzystwie. |
Annę Kareninę czytałam 3x, a WiP nigdy w całości. Sceny batalistyczne i rozprawki polityczne skutecznie zniechęcały mnie do dalszej lektury. Teraz mam kolejne podejście do powieści i nie wiem, czy znowu nie polegnę. Może dzięki wpólnej lekturze sie uda ?
Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 11:19
| asiek napisał/a: | Mimo, iż Andrzej zachowywał się paskudnie wobec ciężarnej żony, to Tołstoj nadal przedstawia go w pozytywnym świetle i całą "winę" za taki stan przerzuca na Lizę. |
Myślisz? Chyba nie do końca: ja wyczuwam pewne wspólczucie w stosunku do niej i pełne zrozumienie sytuacji Andrzeja, ale nie ukrywa też, że Andrzej zachowuje się wobec niej paskudnie...
nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 11:24
| praedzio napisał/a: | | Jeszcze nie wiem, jak to jest w książce opisane, ale z tego co widziałam (lub jeszcze zobaczę) w filmie, to dziwna jest ta miłość Andrzejowa... Dopiero przeżycia wojenne sprawiają, że najpierw chce być szczęśliwy z Lizą, a później wybacza Nataszy... On nie potrafił być szczęśliwy. |
Zgadzam się całkowicie. Dlatego po tym wydarzeniu z Nataszą sądzę, że może był przybity, ale jednocześnie wydaje mi się, że odczuł pewną ulgę- nie zachwiał się jego światopogląd
|
|
|