To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Najgłupsze książki, jakie wpadły wam w ręce

Agn - Nie 09 Gru, 2012 10:02

Access denied. :( Możesz zapodać nie bezpośredni link do jpega tylko do strony?
Akaterine - Nie 09 Gru, 2012 10:13

http://www.tickld.com/t/27823
snowdrop - Nie 09 Gru, 2012 10:42

O tak, to jest dobra reakcja :mrgreen:
Agn - Nie 09 Gru, 2012 10:51

Łehehe, wyglądąłam podobnie, kiedy usiłowałam to czytać! :rotfl:
milenaj - Pią 14 Gru, 2012 21:34

Dostałam "50 twarzy Grey'a" w formie audioboka na urodziny od koleżanki. No to teraz sama się przekonam,o co tyle szumu. :twisted:
Agn - Pią 14 Gru, 2012 23:03

Gwałcenie przez uszy nabiera nieprzyjemnego wymiaru...
milenaj - Pią 14 Gru, 2012 23:13

Dostałam jeszcze "Atlas chmur". :mrgreen:
Będzie czym się pocieszać. :)

corrado - Sob 15 Gru, 2012 16:29

Tamara napisał/a:

Wprawdzie Greya nie czytałam i nie zamierzam , ale tę tematykę dosyć dogłebnie wykorzystano już jakiś czas temu - taki na przykład markiz de Sade i jego 120 dni Sodomy czy Leopold Sacher-Masoch , od którego nazwiska mamy nazwę upodobania :roll: mimo upływu lat sztuką się to nie stało , raczej ciekawym dla psychologów , psychiatrów , socjologów i seksuologów zapisem dewiacji .


Jeden i drugi byli kiepskimi literatami i tyle. Jak mogło to się sztuką stać? Cały ich wkład to nagłośnienie upodobań, którym nazwy dali.
"Sztuka użytkowa". coś jak disco i kiepskie filmiki z serii Zmierzch.

Eeva - Pon 04 Lut, 2013 08:45

Przeczytałam 50 twarzy Greya. Wszyscy tu odradzali, ale ja byłam mądrzejsza i MUSIAŁAM przekonać się czy to naprawdę taki shit. Chyba wrażenia powinnam opisać w Ścianie płaczu, bo chciało mi się płakać jak czytałam i to wcale nie dlatego, ze takie wzruszające. Książka jest głupsza niż ustawa przewiduje, tak głuuuupiaaaa że nawet nie umiem tego określić. Głowna bohaterka jest pozbawiona mózgu, a główny bohater jak tak żałosny, że już Stef z Vampire Diaries ma w sobie więcej energii.
Anaru - Pon 04 Lut, 2013 09:39

Eeva napisał/a:
Głowna bohaterka jest pozbawiona mózgu, a główny bohater jak tak żałosny, że już Stef z Vampire Diaries ma w sobie więcej energii.

To brzmi wyjątkowo zachęcająco :rotfl:

Trzykrotka - Pon 04 Lut, 2013 09:49

W ramach upierdliwości powiem: a nie mówiłam? :lol:
W ramach rozrywki: będąc w UK widziałam w księgarni ni mniej nie więcej, tylko grę (taką grę jak gra Monopol) 50 twarzy Greya. Bardzo żałowałam, że się nie skusilam 0 dla zwykłej ciekawości, jak też sie w to gra :mrgreen:

milenaj - Pon 04 Lut, 2013 10:42

Eeva napisał/a:

Przeczytałam 50 twarzy Greya. Wszyscy tu odradzali, ale ja byłam mądrzejsza i MUSIAŁAM przekonać się czy to naprawdę taki shit


Ja byłam jeszcze bardziej zawzięta i stwierdziłam, że skoro wszyscy mówią, że drugi tom lepszy, wezmę i się przekonam. Lepszy może i jest, ale i tak w połowie dałam sobie spokój. Dobrze, że nie musiałam tego kupować.

Copycat - Pon 04 Lut, 2013 18:53

Skoro przy Greyu jesteście to polecam recenzję całej trylogii:

http://www.felicytka.pl/?tag=seks

Naprawdę polecam :lol:

Ponoć jakaś nasza rodzima "celebrytka" pokusiła się o polską wersję tegoż dzieła.. Wszystkie odcienie czerni...

Agn - Pon 04 Lut, 2013 19:00

Copycat napisał/a:
Ponoć jakaś nasza rodzima "celebrytka" pokusiła się o polską wersję tegoż dzieła.. Wszystkie odcienie czerni...

Nazywa się Ilona Felicjańska i postanowiła zostać "najmniej nudną upadłą gwiazdą", wobec czego nabździła na papier i mamy polskiego Greya. O ile to możliwe (przejrzałam, a co!) - jest to bliższe tandetnej pornografii niż sam Grey. Serio!

Recenzja boska! :rotfl:

Eeva - Wto 05 Lut, 2013 09:49

Room 403.
The most boring book EVER!

Myślałam, że po Greyu już nic mnie nie zdziwi. A jednak. ”Room 403″ spłodzony (zapewne w wielkich bólach egzystencjalnych) przez Elliotta Langleya to jedna z najbardziej shitowych książek z jakimi się spotkałam. Dobrze, że miałam książkę za darmo, bo gdybym miała za nią zapłacić $3,68 (aktualna cena na Amazonie) to chyba strzeliłabym sobie w twarz.

Główny bohater Grant, przeintelektualizowany student sztuk pięknych, o duszy głębokiej jak studnia i przemyśleniach godnych Paulo Coelho zakochany jest w swojej przyjaciółce Susan. Aby uciec od tego uczucia, które najwyraźniej pożera jego duszę i nie pozwala mu spać po nocach, Grant zaczyna zachowywać się jak egzaltowana panienka, pali jak smok i rzuca tęskne spojrzenia. Pewnego dnia wchodzi do opuszczonego bloku/hotelu którego budowa stanęła w miejscu w latach 70. Wchodzi do pokoju 403 (nie pytajcie czemu akurat do niego, widocznie przyciągnęła go do niego jakaś prastara magia) i zaczyna spędzać w nim zatrważająco dużo czasu. Siedzi sobie na starym materacu, pali i zagląda w głąb siebie. Nagle pewnego dnia słyszy jakieś dziwne hałasy, ucieka, w hotelu nagle full wody która nie ścieka w dół a do góry, jest przerażony, wybiega z budynku. Potem wraca, potem ucieka, i tak przez pół książki. W końcu nie wytrzymuje ciężaru okropnego sekretu i mówi o wszystkim Susan oraz namawia ją aby ta poszła z nim do budynku i sprawdziła co za COŚ czai się w jego murach. „Akcja”, o ile można ją tak nazwać, zaczyna się pod koniec książki, kiedy Autor w przerażająco zagmatwany sposób tłumaczy czym jest dziwna siła panująca nad budynkiem. Wytłumaczenie okazuje się być tak beznadziejne, że brak słów.

Książka jest rozwlekła, po skróceniu przeżyć wewnętrznych bohaterów może zostałaby z tego nowela. A i tak byłoby za długo. I tyle.

Anonymous - Wto 05 Lut, 2013 09:54

Dopatruję się jakiejś akcji, ale nie widzę :/
Aragonte - Wto 05 Lut, 2013 10:00

A momenty chociaż były? :-P
Agn - Wto 05 Lut, 2013 10:01

No dawaj, Eevo, jaka to siła opanowała przeklęty pokój? Spoilery mi nie straszne! :lol:
Aragonte napisał/a:
A momenty chociaż były? :-P

Coś czuję, że nie. :lol:

Eeva - Wto 05 Lut, 2013 10:12

Aragonte, przykro mi ale jedyne "momenty" to były te w których chciałam wydłubać sobie oczy widelcem oraz te kiedy próbowałam opanowac opadanie powiek.

Agn, już śpieszę wyjaśnić, bo widzę jak przebierasz nogami z niecierpliwością :D
Otóż, tajemniczą siłą była The Woman in the Water, zwana również She. Grant odkrył jej ukryte motywy, ponieważ wszedł do pokoju 503, z którego wydobywał się przerażający hałas i odkryl tam na ścianie jakiś taki hmmm wir w ścianie? nie umiem tego wyjasnić lepiej (chyba że nie zrozumiałam trzystronicowego opisu autora) i poprzez ten wir She połączyła się z umysłem Granta i on zobaczyl jak She istniała wieki temu ale nagle coś się stało i ona sama nie wie co, bo nie ma wspomnień i jakiś cudem stopiła się z tym budynkiem. Nie miała formy, żadnego materialnego ciała tylko istniała w budynku. No i ta Woman in the Water obserwowała Granta jak przychodził zapominacv o jego porażajacej miłości do Susan i go pokochala szalenie i postanowiła ją zdradziecko ściągnąć do budynku i zabic aby Grant był tylko jej. No i próbowała ją zabić (nieskutecznie, widać wiry wody sięgającej do kostek sa mało śmiertelnym narzędziem zbrodni), ale grant postanowił byc szlechetny i kazał Susan uciekać kiedy on sam rozprawi się z The Woman. Susan uciekła, The woman utworzyła para-ciało z wody, Grant pocałował ją i wtedy budynek runął. Na szczęście grantowi nic się nie stało, jakims cudem, sam nie wiedząc jak, znalazł się ileśset metrów od walącego sie budynku (podejrzewamy że She postanowiła go uratować), susan przekonała się że jednak kocha Granta i odeszli razem w stronę zachodzącego słońca.
Amen.

Anonymous - Wto 05 Lut, 2013 10:16

Od samego czytania mi mózg zawirował....
Agn - Wto 05 Lut, 2013 10:54

Eeva napisał/a:
Grant pocałował ją i wtedy budynek runął

Musiał nieźle całować, że takie są skutki. :rotfl:
Eevo, podziwiam twój upór, by dokończyć to niewątpliwe arcydzieUo. :mrgreen:

milenaj - Wto 05 Lut, 2013 11:16

Eevo, szalenie lubię czytać Twoje opisy książek. :rotfl:
Eeva - Wto 05 Lut, 2013 11:28

Agn napisał/a:
Musiał nieźle całować, że takie są skutk

Co nie?
Pomyślałam to samo :rotfl:
milenaj napisał/a:
Eevo, szalenie lubię czytać Twoje opisy książek.

Haha, dzięki :-)

BeeMeR - Wto 05 Lut, 2013 12:33

Jej, jakie arcydzieuo :rotfl:
Anaru - Wto 05 Lut, 2013 12:56

Jakie rozkoszne dzieuo! :rotfl:
Eeva, podziwiam siłę ducha i samozaparcie :rotfl:
Uwielbiam czytać takie relacje :lol:

Eeva napisał/a:
Grant pocałował ją i wtedy budynek runął. Na szczęście grantowi nic się nie stało, jakims cudem, sam nie wiedząc jak, znalazł się ileśset metrów od walącego się budynku

Nic trudnego dla głównego bohatera. :mrgreen: Wczoraj taki cud widziałam na Pulsie (jest nawet na Filmwebie Fanklub badziewia, które Puls puszcza regularnie :mrgreen: ). Trafiłam na końcówkę jakiegoś uroczego filmu o potworze, który oczywiście rozpaczliwie narysowany pożerał żołnierzy, wredną dziennikarkę i chyba wcześniej wybił wioskę. Wysadzili budynek z dzielnym dowódcą (i potworem :lol: ) w środku, budynek runął, cała okolica zadymiona, gruzy wszędzie, a dowódca ani zadrapania :rotfl:
Potwór oczywiście też ani zadrapania, ale to normalka :mrgreen:

O, to było toto:
http://www.filmweb.pl/fil...B3r-2005-190873



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group